Recenzje
Władca Pierścieni: Powrót do Morii – Recenzja (PC)
Nie będę udawał, że Gollum nie miał miejsca, bo miał. I szczerze mówiąc, po tym, jak bezmyślnie przeszedłem przez tę katastrofę „stealth” gry, nie byłem specjalnie zadowolony, że wracam do korzeni świata J.R.R. Tolkiena w celu kolejnej rozgrywki. Mimo to byłem zainteresowany tym nowym projektem survival-crafting, który Free Range Games wymyślił w odpowiedzi na okropną grę Daedalic Entertainment. Byłem sceptyczny, ale również zaciekawiony odległymi sygnałami Powrotu do Morii .
W każdym razie myśl o wypełnieniu ciężkich butów Gimliego, syna Glóina, w celu podróży w głąb Morii wydawała się idealną okazją nie tylko do naprawienia błędów, ale również do odnowienia dawnej fascynacji światem, który poznałem i pokochałem w czasach mojej młodości. W tym sensie byłem bardziej niż gotowy do podjęcia wyzwania — nawet jeśli oznaczało to konieczność przezwyciężenia pustych wspomnień Golluma i jego źle wymyślonych atrap. Niezależnie od tego, czy warto było zejść na dół? Cóż, aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy zejść nieco głębiej, w sam środek królestwa krasnoludów. Chcesz dołączyć do mnie? Wtedy wpadnijmy od razu.
„Mellon”

Aby cię zorientować, Władca Pierścieni: Powrót do Morii to gra survival-crafting i city-building osadzona w świecie po trzeciej części trylogii J.R.R. Tolkiena. Jako Gimli, zapraszany jesteś do powrotu w głąb Morii — niegdyś tętniącego życiem miejsca dla krasnoludów, które po wydarzeniach Bractwa Pierścienia upadło pod wpływem orków i ich tyranicznego przywódcy, Azoga. Osadzona w Czwartym Wieku, Powrót do Morii stara się przenieść niewypisane fragmenty świata Tolkiena do nowej, świeżej i przede wszystkim nowoczesnej formy dla konsol i PC. I wiadomo co? Robi to dość niezwykle dobrze, biorąc pod uwagę wszystko.
Przed tym, jak będziemy się zagłębiać, powiem to: co do lore, Free Range Games naprawdę dobrze połączyło Powrót do Morii z literackimi korzeniami Tolkiena. Aby podkreślić ten punkt, Free Range Games rzeczywiście zaangażowało kilku znawców świata Śródziemia, jednym z nich był nie kto inny jak językoznawca zainspirowany Tolkienem i autor „A Gateway to Sindarin”, David Salo. Okazało się, że Salo, wraz z liczną grupą innych fanatyków franczyzy, byli częściowo odpowiedzialni za rozwinięcie świata i jego lore, języków i kultury. Więc to nie był projekt „zbuduj i oni przyjdą”, przynajmniej nie w tym przypadku.
„It Still Only Counts As One”

Więc, konkretnie mówiąc o świecie i lore, jak gra Powrót do Morii porównuje się do Cienia Mordoru i—odważę się powiedzieć—Golluma? Nu, aby to wyjaśnić, Powrót do Morii to zupełnie inna gra, i tak naprawdę kilka pól oddalona od wcześniej wymienionych hołdów. Po prostu, bierze tradycyjny projekt survival-crafting i dodaje wszystkie dzwony i syreny klasycznej piosenki Tolkiena do ramy. Jak to robi? Nu, po pierwsze, wykorzystuje wiele dzieł literackich Tolkiena jako odniesienia do pewnych aspektów świata. Są przedmioty, na przykład, które przypominają Wspólnotę w jej śmiały wyprawie przez kopalnie; pamiętnym przykładem tutaj byłby jeden z kamieni, który Pippin niechcący upuścił do studni przed bardzo terminowym przybyciem orcich włamywaczy.
Deja vu

Niestety, nie trwa to długo, aby zrozumieć, że, poza kilkoma tematycznymi elementami i postaciami, Powrót do Morii to po prostu standardowa gra survivalowa z tymi samymi tropami i ozdobami, jakie można znaleźć w każdej innej grze tego samego rodzaju. Oczywiście, jest to Śródziemie, ale w większości przypadków będziesz miał trudności, aby to pamiętać, gdy będziesz kontynuował te same ruchy dzień w dzień. Jest crafting, zbieranie i budowanie—trzy podstawowe węzły, które tworzą większość gier, które podlegają kategorii survival.
Grind and Mine, Grind and Mine
Boli mnie to mówić, ale jeśli chodzi o walkę, Powrót do Morii ma jeden z najbardziej nudnych i niefortunnych zestawów w nowoczesnym gamingu. I chociaż powinienem dać Free Range Games zaufanie, ponieważ nie jest to gra zorientowana na walkę, nie mogę się powstrzymać od zadawania sobie pytania, co mogliby przynieść do stołu. Szczerości, nie siedziało to zbyt dobrze ze mną, ponieważ dziewięć razy na dziesięć znajdowałem się w sytuacji, w której odbijałem te same przeciwników, z tymi samymi bronią, wszystko dla tego samego celu gromadzenia tych samych zasobów, aby przenieść je z powrotem do domu. Było to prawie zbyt samotne, jeśli rozumiesz, co mam na myśli.
Verdict

Władca Pierścieni: Powrót do Morii to wiele różnych rzeczy — łuk triumfalny dla Daedalic Entertainment i ich okropnej gry Gollum, być może najbardziej oczywistym przykładem. Mimo to, tylko dlatego, że odzyskał kilka podstawowych wartości Władcy Pierścieni, nie oznacza to, że jest to dobra gra. I aby być uczciwym, biorąc pod uwagę fakt, że porównujemy ją do Golluma, nie jest tak, że stawiamy poprzeczkę szczególnie wysoko, aby zacząć. Powrót do Morii jest znacznie lepszy pod względem jakości i złożoności, choć nie dość, aby uczynić go najlepszym ze wszystkich adaptacji gier wideo.
Podczas gdy mogę argumentować, że Powrót do Morii to wspaniała gra survivalowa, mogę również powiedzieć, że jako gra city-building i walki jest ona ledwie przeciętna. I to jest smutna prawda, ponieważ Free Range Games wyraźnie spędziło wiele czasu, przeszukując lore — do tego stopnia, że zatrudniło całą sieć fanatyków Śródziemia, aby nadać mu więcej pulsu. Ale fakt jest taki, że Powrót do Morii po prostu nie jest wystarczająco dobry, a głównie ze względu na zapomniane lokacje i mechaniki, które to powodują.
Władca Pierścieni: Powrót do Morii – Recenzja (PC)
Za Mało Balroga
We własnym sercu Władca Pierścieni: Powrót do Morii to pełen lore hołd dla niektórych z największych osiągnięć J.R.R. Tolkiena. Mimo to, ze względu na jego dość standardowe mechaniki gry i półgotowe projekty, trudno jest mu nadać pierwszeństwo przed tysiącami innych godnych survival-crafting gier na rynku.











