Recenzje
Recenzja serii Hitman (Xbox, PlayStation, Nintendo, Mobile & PC)
Hitman wyznacza standardy dzięki kreatywnemu podejściu do skrytobójstw i satysfakcjonującym taktycznym egzekucjom, nie jako pionier w swoim fachu, ale jako uniwersalna marka z potężną złożonością otwartej piaskownicy pełnej nieskończonych możliwości. Nie podaje ci wszystkiego na tacy i z pewnością nie *mówi* ci, jak naśladować bondowskiego superzłoczyńcę. Zamiast tego daje ci krótkie okno na obmyślenie planu i wskazówkę, *kogo* powinieneś wycelować poza zasięgiem. W przeciwieństwie do większości opartych na zabójstwach strzelanek stealth, jednakże, *Hitman* nie prowadzi cię ścieżką z okruszków; wręcz przeciwnie, ma w zwyczaju rozrzucać swoje okruszki na ogromne odległości i mówić ci, że aby *osiągnąć* swoje cele, będziesz musiał albo myśleć nieszablonowo, albo być najszczęśliwszym łysym zabójcą w pokoju. I wiesz co? Nie chciałbym, żeby było inaczej.
Ogólnie rzecz biorąc, *Hitman* znajduje się na zupełnie innym spektrum niż większość gier stealth, nie ze względu na swój pokaźny katalog i powszechne uznanie, ale dlatego, że nie ma w zwyczaju dostosowywać się do ortodoksyjnego doświadczenia rozgrywki. Co więcej, nie prowadzi cię liniową ścieżką i nie przepycha przez cały proces. Raczej daje ci mgliste pojęcie o tym, co chcesz osiągnąć, a następnie każe ci samemu stworzyć swoje arcydzieła, podczas gdy on przygląda się z boku. W żadnym momencie nie musi to być przebiegłe ani nawet w najmniejszym stopniu profesjonalne; po prostu musi *zadziałać* — nawet jeśli oznacza to bycie dosłowną zabawką-z-niespodzianką na przyjęciu urodzinowym. Ale to już opowieść o morderstwie na inny czas.

Jeśli chodzi o zgłębianie kreatywnych możliwości i nieliniowych rozwiązań do osiągania celów, *Hitman* praktycznie pisze podręcznik, a jego dynamiczna progresja i otwarta rozgrywka zapewniają unikalne i wciągające doświadczenie, które *czuje się* jak nowa przygoda z każdym kolejnym kontraktem. Chociaż opatrzony podobnym interfejsem i wszystmi podręcznikowymi tropami głównego rozdziału w trwającej serii, *każda* misja wyraźnie różniła się od swoich krewniaków, oferując oryginalne lokacje, cele, warunki zwycięstwa oraz możliwości eksploracji i wykonania zadań w sposób odpowiadający twojemu stylowi gry. A kiedy mówię “kreatywne” możliwości, nie mam na myśli tylko tego, że pozwala ci eksperymentować z repertuarem broni i gadżetów, ale całego świata wyobraźni — na przykład odgrywanie ról, które odgrywa ogromną część w tym doświadczeniu.
*Hitman* to seria, którą można mniej więcej przelecieć i zakończyć w ciągu kilku dni. Ale robiąc to, nie doświadczyłbyś jej; pominąłbyś dobre dziewięćdziesiąt procent jej treści. Bo widzisz, podczas gdy każda odsłona sagi daje ci opcję wyrzucenia zabawek z wózka i siać spustoszenie wśród ogólnej populacji, w żadnym momencie nie nagradza cię za obranie takiej drogi. Nie, ponieważ gdyby seria starała się poklepać cię po plecach za robienie, cóż, *dokładnie* tego, co zrobiłbyś w innej strzelance trzecioosobowej, to po prostu nie byłby to *Hitman*. Zamiast tego, *Hitman* celebruje kreatywność i myślenie perspektywiczne, błyskotliwą egzekucję i brawurową przygotowawczość. Nie zawsze *czuje się*, że wszystko idzie zgodnie z planem, ale to połowa walki, a przy okazji, dziwnie, połowa zabawy.

Oczywiście, przeczesanie wszystkich misji w serii nie byłoby realną opcją, biorąc pod uwagę, że *objęła*, o ile pamięć mnie nie myli, sporo terenu od swojego początku. Ale, co mogę powiedzieć, to że dla serii, która nie dostarcza zbyt wiele fabuły, *robi* doskonałą próbę utrzymania Agenta 47 w centrum uwagi dzięki świeżej treści, zabójstwom, sceneriom i innowacyjnym sposobom wyciągnięcia królika z kapelusza, że tak powiem. I szczerze mówiąc, to coś, co seria *Hitman* może produkować przez kolejne dekady. To jak serial komediowy, ale z kreatywnymi śmierciami i epizodyczną narracją, która nie ma innego prawdziwego celu niż zanurzenie cię w samodzielnych przygodach i przedstawienie ci materiałów rysunkowych do wyklucia własnych paneli. No, mniej więcej.
Chociaż nie jest tajemnicą, że *Hitman* znajduje się pod niszowym parasolem, jest to franczyza, która szczerze stara się przyciągnąć nieprawdopodobnych fanów do założenia czerwonego krawata i podwójnych pistoletów. Ponownie, ponieważ oferuje ogromny zakres ścieżek i warunków, konsekwencji i ryzyk, jest to seria, w którą można dość łatwo wślizgnąć się i uczynić ją swoją, że tak powiem. Oczywiście, jest o wiele lepiej, jeśli postarasz się *odegrać swoją rolę*. Ale z drugiej strony, nie musisz być też mistrzem skrytości i intryg, aby cieszyć się podróżą. Jakkolwiek zdecydujesz się to pokroić, jest to sytuacja win-win; miłośnicy pociągania za spust mają wymówkę do siania spustoszenia, a skrytobójcy mają możliwość manipulowania planszą i opowiadania własnych historii.
Werdykt

*Hitman* zmierza prosto na szczyt stealthowych monolitów jako prominentna franczyza, która ma moc i infrastrukturę, aby z łatwością formułować nieskończone możliwości i kreatywne rozwiązania dla swoich początkujących łysych zabójców do wcielenia i wykonania. Z mnóstwem kontraktów do przerobienia i ogromną różnorodnością dróg do przemierzenia i uczynienia ich swoimi, seria zasadniczo gwarantuje wszechstronne, dynamiczne doświadczenie ze wszystkimi charakterystycznymi cechami wiecznie zielonej sagi.
Przyznam, że nie będzie to *dla każdego* idealna filiżanka kawy. Niemniej jednak, tam gdzie *Hitman* odstaje pod względem wciągającej fabuły i pogłębionych postaci, zdecydowanie rekompensuje to starannie zaprojektowanymi poziomami i warunkami zwycięstwa, kreatywnymi zabójstwami i strategiami typu “zrób to sam”. Wystarczy zatem powiedzieć, że jeśli chcesz serii stealth, która nieco poluzuje smycz, a także takiej, która oferuje ci swobodę wyboru własnych bitew, ścieżek i strategii wyjścia, to zdecydowanie powinieneś rozważyć zastępstwo za Agenta 47 i zobaczyć, dokąd zaprowadzi cię droga.
Recenzja serii Hitman (Xbox, PlayStation, Nintendo, Mobile & PC)
Don't Fear The Reaper
Hitman makes a beeline for the apex of stealth-based monoliths as a prominent franchise that has the power and infrastructure to easily formulate infinite possibilities and creative solutions for its fledgling bald-headed assassins to enact and execute. With a wealth of contracts to carve through and an enormous variety of avenues to venture down and make your own, the series essentially guarantees an all-round dynamic experience with all of the signature qualities of an evergreen saga.