Recenzje

Recenzja serii Assassin’s Creed (Xbox, PlayStation i PC)

Zaktualizowano on

W pewnym momencie myślałem, że Ubisoft ma klucze do złotej kopalni – krowy mlecznej z nieograniczoną ilością historycznych opowieści, dynamicznych kultur i splecionych postaci. Przez długi czas – a konkretnie w erze Desmond – myślałem, że może sięgać po niezliczone linie czasu i nadal potrafi wypluwać te same historie bez utraty swojego uroku. I tak było, przynajmniej przez krótki czas. Trzecia Krucjata zapaliła pochodnię dla renesansu włoskiego, i tym samym spowodowała burzliwą bitwę między dwiema walczącymi frakcjami, Asasynami i Templariuszami. Ale potem, zaraz jak tylko znalazła swoje miejsce – cztery filary, na których mogła zorganizować przekonywującą narrację – skręciła w innym kierunku. Przed długo nie minęło, a systemy oparte na stealth przekształciły się w otwarte RPG z bogatym rozwojem postaci, i stopniowo seria stała się czymś zupełnie innym. I to, właściwie, jest miejscem, w którym wielki podział między dwiema frakcjami stał się dużym problemem.

To nie jest tajemnicą, że Ubisoft pracował nieprzerwanie, aby utrzymać płomień dla swojego syna historycznych sekwencji przez dziesięciolecia. Weźcie głęboki wzrok na serię jako całość, a szybko odkryjecie, że chociaż ten sam podpisany format jest nadal wyryty w jej DNA, wierny Animus był orędownikiem niezliczonych odrębnych tematów i epok. Jednakże, przychodzi moment, kiedy trzeba zadać sobie to wszystko ważne pytanie: kiedy nadszedł czas, aby wysłać Ukrytych na pastwę losu? Czy powinno to było być po Revelations, Black Flag, czy Unity? Czy było znacznie lepsze jako liniowa seria, czy powinno zmienić kość, aby dodać odrobinę nowej krwi do swojego dojrzałego szkieletu?

Ukryte na widoku

Ezio wykonuje skok wiary nad Wenecją

Wiecznie wydaje się, że Ubisoft stracił z oczu, co chce osiągnąć ze swoją serią. Z jednej strony, masz Valhalla – ogromną otwartą grę RPG z jedną z najbardziej zapełnionych kampanii wszech czasów – a z drugiej strony, masz Mirage – następnego rozszerzenia, które wróciło do swoich korzeni, nie po to, aby przyciągnąć fanów oryginalnej antologii, ale po to, aby sprawdzić, czy twórcy popełnili błąd. Shadows przyszły wkrótce potem, i ponownie, zmagali się z ustaleniem swojej tożsamości.

Podczas gdy jestem za ideą możliwości skakania między obiema stronami nieustannie zmieniającej się podróży Ukrytych, rozumiem niekonsekwentną naturę, która ma tendencję do utrudniania serii w utrzymaniu się na ziemi. I nie tylko to, ale fakt, że od upadku regularnego Desmond Miles, Ubisoft nie był w stanie utrzymać linii czasu Pieces of Eden, nie mówiąc już o tym, aby ją rozszerzyć. Może to było największym błędem serii: fakt, że porzuciła swoją oryginalną premię i postanowiła spróbować czegoś nowego, aby stworzyć historyczne treści, zamiast trzymać się silnej narracji z celami i strukturą.

Łamią się ostrza

Spartański wojownik kopie wroga w bitwie

Szczera prawda jest taka, że istnieje cienka granica między tym, co sprawia, że Black Flag jest idealną inkarnacją, a tym, co sprawia, że Origins jest grą, która zmieniającą serię. Z jednej strony, seria więcej lub mniej osiągnęła szczyt w złotym wieku piractwa, podczas gdy przyjęcie formatu RPG było kluczowe dla ewolucji w inaczej przestarzałej formule. Pytanie brzmi, czy powinna zniknąć w obliczu supremacji, czy czy powinna zmienić kość, aby dodać odrobinę nowej krwi do swojego dojrzałego szkieletu?

Nie myślcie, że Assassin’s Creed jest nadal jedną z najlepszych serii Ubisoftu do tej pory. Oczywiście, jest to seria, która również, bezwstydnie, przeszła znaczne zmiany, aby pozostać konkurencyjną wśród innych otwartych światów. Ale, aby oddać sprawiedliwość, udało mu się udoskonalić swoją podpisany formułę na przestrzeni lat i przekształcić drewnianą infrastrukturę w płynny i prawie kompletny system z zadowalającymi mechanikami parkour i gładkim postępem postaci, aby utrzymać swoje podstawowe wartości.

Grając, Assassin’s Creed było strasznie przyjazne dla swojego jednego umysłu od czasu jego globalnego początku. Istnieje biegający żart tutaj, w rzeczywistości, że jeśli zawiera pociągnięte questy, to jest bardziej niż prawdopodobne, że jest to Assassin’s Creed iteracja. Punkt jest taki, że nie potrzeba wiele, aby zegnać się z podstawowymi cechami i zasadami gry. Ustawienia i epoki można być różne, prawda, ale kodeks praktyki jest zbyt znajomy i często komiczny. To nie znaczy, że nie będziesz się poddawał temu samemu rutynowi kilka razy, rozumiecie. Jednakże, istnieje wzór tutaj, podobny do tego, jaki jest w Far Cry, z nudno zaprojektowanymi radiowymi wieżami lub wrogimi obozami, które są, irytująco, tak powszechne jak grypa. Ale to jest Ubisoft, w orzechu.

Werdykt

Assassin’s Creed przeciwstawia się testowi czasu jako historyczna seria, która otwarcie odmawia pozwolenia Ukrytym na śmierć z godnością. Chociaż wizualnie i często słyszalnie piękna, seria sama w sobie nieszczęśliwie osiągnęła płaskowyż ze swoimi zdolnościami do tworzenia świeżych opowieści i doświadczeń, tym samym sprawiając, że przyszłość serii jest trudną piłką do połknięcia bez konieczności jugglowania niekonsekwentnych teorii i pojęć. Może to jest gwoźdź do trumny: fakt, że Ubisoft ugryzł więcej, niż mógł przeżuć, i nie ma pojęcia, jak przywrócić oryginalny urok swojej początkowej sagi. Może, tylko może, powinno to było skręcić w oddzielną serię po śmierci Desmond Miles.

Z wszystkim powyższym, co Ubisoft ma w dłoni, jest garść złota – okazja, jeśli cokolwiek, aby wykorzystać Animus, aby stworzyć setki, jeśli nie tysiące, różnych tematów i epok. Wydaje się, że idzie w tym kierunku, również, z Asasynami, którzy już mają wpływ na niezliczone epoki i mają palce w zbyt wielu tortach. Pytanie brzmi, ile więcej może zrobić Ubisoft, zanim seria w końcu wyczerpie parę? Czy jest jeszcze przyszłość dla Ukrytych, czy powinno to było być pochowane w następstwie piractwa?

Recenzja serii Assassin’s Creed (Xbox, PlayStation i PC)

Bezcenny, ale przewidywalny

Assassin’s Creed przeciwstawia się testowi czasu jako historyczna seria, która otwarcie odmawia pozwolenia Ukrytym na śmierć z godnością. Chociaż wizualnie i często słyszalnie piękna, seria sama w sobie nieszczęśliwie osiągnęła płaskowyż ze swoimi zdolnościami do tworzenia świeżych opowieści i doświadczeń, tym samym sprawiając, że przyszłość serii jest trudną piłką do połknięcia bez konieczności jugglowania niekonsekwentnych teorii i pojęć.

Jord jest pełniącym obowiązki Lidera Zespołu w gaming.net. Jeśli nie wygłasza codziennych list, to prawdopodobnie jest poza tym, pisząc powieści fantasy lub wykorzystując Game Pass, aby odkryć wszystkie przeglane indie.