Recenzje

Recenzja Escape the Backrooms (Xbox Series X/S i PC)

Updated on
Escape the Backrooms Key Art

Czułem, jak moje serce bije z prędkością miliona mil na godzinę, desperacko szukając wyjścia z labiryntu, który, w moim umyśle, po prostu nie miał wyjścia. Albo, przynajmniej, nie miał wyjścia oznaczonego jaskrawymi światłami i sygnałami. Fizycznie czułem się chory na żołądek. Psychicznie, byłem zdeterminowany, aby znaleźć drzwi, które doprowadziłyby mnie do domu. Miałem pilot, i miałem cel. Ale co nie miałem, było choćby najmniejsze pojęcie, jak nawigować po korytarzach. Biegałem w jednym kierunku, a potem uderzałem w ścianę. Rozstaje dróg ciągały mnie z powrotem, i nagle znajdowałem się na tym samym skrzyżowaniu po raz drugi, trzeci lub czwarty. Oczywiście, “ono” nie chciało, abym wyszedł.

Escape the Backrooms miał mnie spocie z potu, nie dlatego, że był to fizycznie wymagający doświadczenie, ale dlatego, że miał tę okropną tendencję do szpiegowania mnie, jakbym był jedyną znaną maską tlenową na świecie. Niestety, było to coś, czego nie mogłem się pozbyć — tego uczucia, że jest ktoś inny ukrywający się w cieniu. Kruchy naczynie; smukła ręka; para ostrych zębów. Nie zawsze widywałem je własnymi oczami, ale The Backrooms miał ten sposób na pobudzanie moich podejrzeń i utrzymanie włosów na mojej szyi ostrzejszych niż narożniki labiryntu. Oczy — musiały być gdzieś. Po prostu nie mogłem ich znaleźć, czy były one dwa stopy od tyłu moich kostek, czy przed nimi, w następnej grupie korytarzy.

Kaseta VHS z Backrooms

Przyznaję, że pomimo moich najlepszych starań, aby oszukać siebie, że mogę przejść przez Escape the Backrooms bez mrugnięcia okiem, musiałem spędzić więcej czasu na bezcelowym bieganiu, szarpaniu i chowaniu się za filarami niż rzeczywistym wyszukiwaniem punktów ucieczki. Cały cel gry był wystarczająco prosty do zrozumienia, prawda. Jednak w duchu legendy Backrooms, akt nawigowania po labiryncie był tak trudny, jak mogłem się spodziewać. Nudnie, nie chodziło o skakanie z punktu A do punktu B, ale o skakanie z A do D, E do K i Y do B, wszystko przy jednoczesnym uczeniu się, jak pozostać poza zasięgiem przez kilka minut.

Oczywiście, próbowałem przejść przez Escape the Backrooms sam, ale szczerze mówiąc, nie było to wystarczająco dobre. Cel był wciąż taki sam, ale wydawało się, że brakuje mu pulsu. Chociaż był to solidny Backrooms doświadczenie, czasem wydawało się, że jego tryb gry jednoosobowej jest tylko pomyślany, a jego kręgosłup jest skierowany wokół jego trybu wieloosobowego. I tak, bez wahania, porzuciłem żółtą brukowaną dzielnicę i dotknąłem bijącego serca Escape the Backrooms. Z perspektywy czasu, powinienem zacząć od tego, bo gra nie była zamierzona jako tani naśladownictwo Backrooms, ale jako pełnoprawny kooperacyjny horror.

Podziemny tunel w Backrooms

Zobacz, w przeciwieństwie do Twojej typowej samotnej wycieczki po Backrooms, Escape the Backrooms stara się wprowadzić współpracę do równania. Zamiast pozostawienia Cię samemu, aby bezmyślnie przeszukiwać korytarze w poszukiwaniu brakujących kawałków układanki, zmusza Cię do działania jako kolektyw. I to jest miejsce, w którym Escape the Backrooms znajduje swoje miejsce na podium — nie jako “jeszcze jeden” Backrooms, ale jako wieloosobowa gra, która faworyzuje współpracę i zespołowe prace w korytarzach. O, wciąż jest to vagamente podobne do Twojego tradycyjnego Backrooms, tylko że wolą robić, aby kilku graczy skakało przez pierścienie, zamiast jednego. Błogosławieństwo, czy przekleństwo? Ech, trochę obojga, naprawdę.

Podobnie jak w przypadku większości gier survivalowych, Escape the Backrooms przedstawia Ci wyzwanie, które musisz pokonać jako zespół. Innymi słowy, jeśli jeden gracz zostaje w tyle, cały zespół cierpi konsekwencje. I w wyniku tego, jest tylko jeden sposób, aby pokonać grę: ucieczka jako jedność, a nie jako jednostka.

Oczywiście, jeśli Escape the Backrooms był tak prosty, jak szukanie drewnianych desek i kluczy, nie byłoby tu zbyt wiele do napisania. Jednak gra robi naprawdę dobrą robotę, tworząc tradycyjne elementy. Na przykład, każdy gracz może wpadnąć w pułapkę, a każdy gracz może paść ofiarą potworów, które wypełniają ciemność. Dlatego Twoim zadaniem, jako zespołu, jest pracować razem, aby uzyskać najlepszy możliwy wynik. Nie jest to łatwe osiągnięcie, umysł.

Nieoczekiwanie, Escape the Backrooms odbywa się w podobny sposób, jak Twoja typowa odcinek Backrooms, przez co mam na myśli, że jeśli nie biegniesz aktywnie między skałami i szczelinami nieskończonej sieci, to uciekasz przed istotą, która śledzi Twoją cień w najgorszym możliwym momencie. Jedynym wyraźnym elementem, który odróżnia ten labirynt od innych, jest jego włączenie trybu wieloosobowego. Ale poza tym, to, co widzisz, jest tym, co dostajesz: pół-tradycyjne doświadczenie Backrooms, które składa się głównie z przeszukiwania ciemności i krzyku na własne nogi.

Gracz uciekający przed istotami w Backrooms

Oto dobra wiadomość: Escape the Backrooms ma obszerną kolekcję biomi, które można eksplorować i, cóż, zagubić się. Poza ikonicznym żółtym labiryntem, masz także ogromną bibliotekę kompleksów biurowych, parkingów, podziemnych tuneli i miasteczek w stylu VHS, by wymienić tylko kilka. I, ponownie, chociaż cel jest często robiony, aby czuć się taki sam przez cały czas, stara się on dostarczyć znaczący katalog, abyś mógł pracować. Sam, to inna historia. Ale z przyjaciółmi, to absolutna frajda. Albo, przynajmniej, może być, pod warunkiem, że masz cierpliwość i koordynację, aby połączyć dwa i dwa.

Wystarczy powiedzieć, że z wizualnego punktu widzenia, Escape the Backrooms jest tak podstawowy, jak to tylko możliwe. Nazywanie go bezblednym dziełem sztuki nie byłoby prawdą, bo jest to, z całym szacunkiem, minimalistyczna gra, która nie odważa się iść dalej niż Twoja typowa oda do legendy Backrooms. Ale to jest oczekiwane, biorąc pod uwagę, że liminalne środowiska są, i prawdopodobnie zawsze będą ich chlebem powszednim. Nie wygląda dobrze, ale przynajmniej utrzymuje się w zgodzie z materiałem źródłowym.

To oczywiste, że Escape the Backrooms, pomimo faktu, że jego poprzednik Creepypasta ma kultowy następ, jest nadal grą niszową. To także prosta gra, która nie oferuje wiele więcej do zrobienia poza ucieczką, zbieraniem i odbijaniem między korytarzami. Dla fanów gatunku, to powinno brzmieć jak idealny materiał na dobrą zabawę. Ale dla tych, którzy lubią gry survivalowe z trochę więcej mięsem na kościach, nie jest prawdopodobne, aby dostarczyła wystarczającej treści, aby się nacieszyć. To są wahania i huśtawki, naprawdę.

Werdykt

Stwór śledzący gracza w Backrooms

Escape the Backrooms odważa się przyjąć spektrum wieloosobowe, nie jako tanie naśladownictwo The Backrooms, ale jako pełnoprawny horror, który łączy najlepsze z online kooperacji z obszerną kolekcją znajomych, ale strasznie kuszących lokalizacji. Może nie odwołać się do każdej osoby i jej sąsiada, przyznaję. Ale dla tych, którzy znajdują radość w prostym akcie krzyku na własny cień, coś takiego powinno być uznane za prawdziwą ucztę.

Recenzja Escape the Backrooms (Xbox Series X/S i PC)

Just One More Corridor

Escape the Backrooms dares to embrace the multiplayer spectrum, not as a run-of-the-mill, cheap ode to The Backrooms, but as a full-fledged horror that minces the best of online co-op with a lofty collection of familiar yet awfully inviting locations. It might not appeal to every person and their neighbor I’ll admit. But, for those who find joy in the simple act of screaming at their own shadow, something like this ought to go down as a real treat.

Jord jest pełniącym obowiązki Lidera Zespołu w gaming.net. Jeśli nie wygłasza codziennych list, to prawdopodobnie jest poza tym, pisząc powieści fantasy lub wykorzystując Game Pass, aby odkryć wszystkie przeglane indie.