Recenzje
Recenzja The Backrooms: Expedition (PC)
Zagubiłem się w jakimś rodzaju piekle, często cofam zegar i przechadzam się po dokładnie tych samych korytarzach co poprzednio. Tęsknię – nie, błagam o uwolnienie od nieuniknionych kajdan kolejnej Backroom przepaści. Wydaje mi się, że już tu byłem. Rzecz w tym, że między tym światem a poprzednim, wydaje mi się, że nie jestem już w stanie odróżnić różnicy między nimi, ponieważ Backroom są raczej rozczarowująco skłonne do pożyczania od swoich odpowiedników. I będę szczerzy z tobą, The Backrooms: Expedition nie robi wiele, aby zmienić to postrzeganie.
Nie pomaga, chyba, że właśnie opuściłem liminalną krainę Expedition to the Backrooms. Przechodząc od tego do tego, walczę, aby dostrzec igłę w stogu siana; stóg jest nadal tutaj, a jego monolityczna postura przypomina mi, że chociaż są platynowe szpilki gdzieś w gęstym pęknie siana, szanse na znalezienie ich są nikłe. Och, symulatory chodzenia po Backroom są tanią monetą, a jeśli nie są one oznaczone pamiętnymi przestrzeniami i ujmującym USP, automatycznie walczą z niekorzystnymi szansami. Innymi słowy, bez oryginalnego haka, nie ma igły; to po prostu źdźbło trawy w stogu siana. Brawo, zatem, tym, którzy nadal prowadzą walkę o supremację nad swoimi odpowiednikami.
Czy The Backrooms: Expedition warto czasu i emocjonalnego zaangażowania? Zostań z nami przez chwilę dłużej, a porozmawiamy o tym.
„Byłem w tej króliczej norze przedtem…”

The Backrooms: Expedition nie jest pierwszym, którego doświadczyłem, ani ostatnim. W rzeczywistości, gdybyś umieścił przede mną dwa, trzy lub może nawet dwadzieścia sześć symulatorów Backroom, nadal bym miał trudności z powiedzeniem, który z nich jest The Backrooms: Expedition. To nie dlatego, że to zły gra, a nawet zapomniana. To dlatego, że wizualnie pożycza i wdraża te same aktywa, co jego konkurenci – nie w wstydliwy sposób, ale w sposób, który sprawia, że zadajesz sobie pytanie, ile czasu deweloperzy spędzili na wymyślaniu świeżych pomysłów, a nie na wykorzystywaniu innych, aż do momentu, gdy zaczynają krwawić.
Z uwzględnieniem czystych, niemal szpitalnych standardów higieny, skrystalizowanych wód, pomieszczeń biurowych i korytarzy, a także skarbnicy pustych pomieszczeń i liminalnych przestrzeni, The Backrooms: Expedition wyraźnie pokazuje, że przed swoim powstaniem, zrobił wiele więcej niż wystarczająco, aby zmaksymalizować swoją autentyczność i jakość. Nie mogę się temu przeciwstawić. Ale co mogę się przeciwstawić, to sposób, w jaki dodaje te elementy do swojej kompozycji. Rozczarowująco, jest tu dużo widocznych ponownie wykorzystanych aktywów, które, po krótkim czasie gry, stają się trochę bólem głowy. Może to jest mała rzecz. Nadal jest trudno czuć się zanurzonym, gdy patrzysz na te same garści elementów i aktywów.
Jeszcze jeden pokój

W celu przeciwdziałania powyższemu potknięciu, The Backrooms: Expedition podejmuje próbę połączenia tradycyjnych liminalnych przestrzeni i otwartej eksploracji z nieco bardziej intensywnym zajęciem. Oczywiście, określenie go jako naturalnego horroru nie byłoby dokładne. Jednakże, stara się przynieść więcej do stołu niż prosta rehash tego, co widzieliśmy dziesiątki razy. To znaczy, poza bezcelowym wędrówkami i analizą, są dodatkowe sekwencje pościgu dla ciebie do zniesienia. Przyznaję, rzeczywisty proces ominięcia tych bogów Backroom nie jest najmniej intensywny, dzięki nierelewantnemu i, szczerze mówiąc, serowemu soundtrackowi. Ale stara się wykorzystać to, co powinno być idealnym połączeniem – i to się liczy.
Prawdziwa wiadomość jest taka, że The Backrooms: Expedition po prostu nie jest długi. W rzeczywistości, kiedy tylko wchłoniesz pierwszą partię korytarzy i ustanowisz swoją pozycję, „historia” praktycznie zamyka swoją kurtynę i pozostawia cię z pragnieniem więcej. Z niczym więcej niż mglistym przesłaniem i fragmentem nadziei na odblokowanie kolejnego rozdziału, po prostu pozostawia cię w zawieszeniu i bez pełnego doświadczenia. I to nie jest wspaniale, biorąc pod uwagę, że jest znacznie droższy niż przeciętna gra Backroom. Czy krótki dwudziestominutowy epizod wystarcza? Ech, nie naprawdę, nie.
Werdykt

The Backrooms: Expedition podejmuje solidną próbę wdrożenia tych samych słynnych elementów do swojego świata, jak w wielu innych grach, poprzez krótkie, ale bardzo szczegółowe liminalne środowisko. Jedyną rzeczą, która obniża ten wynik, jest brak głębi i dynamizmu. Z nieco więcej niż dwudziestominutowym „rzutem okiem” do dyspozycji, po prostu nie mogę uzasadnić ceny w momencie pisania. Zważywszy, że nie jest to droga gra Backroom, cena niezupełnie odpowiada wartości ekspedycji, można powiedzieć.
Z wszystkim powyższym na jawie, The Backrooms: Expedition generuje niespodziewanie przekonywujący argument, dlaczego nadal otaczamy internetową legendę z tak wysokim uznaniem i wsparciem. I znowu, chociaż nie jest tajemnicą, że możesz łatwo podnieść niemal każdą inną grę Backroom z dna beczki i nadal doświadczyć tego samego rodzaju podróży, fakt jest taki, że The Backrooms: Expedition przynajmniej udaje się wszystko prawidłowo. Czy robi coś więcej, aby przewyższyć swoje własne możliwości? Nie naprawdę, nie. To powiedziawszy, ma wiele do pokazania, jeśli chodzi o ilość pracy, którą włożył w swoje powstanie. I myślę, że to się liczy.
Oczywiście, jeśli lubisz The Backrooms i ich nieustannie rozwijający się dół pełen bezdennej legendy i liminalnych przestrzeni, to bardzo prawdopodobne, że znajdziesz wszystko, co znasz i pragniesz w The Backrooms: Expedition znanych komnatach. Jeśli jednak szukasz czegoś z większą głębią i błyskiem, to możesz chcieć rozważyć swoje opcje, zanim weźmiesz skok w tę konkretną tribute do The Backrooms.
Recenzja The Backrooms: Expedition (PC)
Ten sam króliczy tunel, odwrócony
Biorąc pod uwagę krótkość tego konkretnego wejścia do The Backrooms, i nie wspominając o niewiele wartych, znajomych aktywów, po prostu nie mogę znaleźć powodu, aby dać The Backrooms: Expedition dodatkowe punkty, których tak bardzo potrzebuje. Nie myśl, że to nie przyjemne doświadczenie, choć niezupełnie odpowiada obecnej cenie.











