Recenzje
Recenzja DOLLMAKER (Xbox Series X|S & Switch)
Uważałem kiedyś, że tworzenie rzeczy jest terapeutycznym, prawie idealnym zajęciem, które może łatwo uspokoić umysł i zmiękczyć zmysły na godzinę lub dwie między wymagającymi sprawami. Jednak po spędzeniu przyzwoitej ilości czasu przy stole roboczym w DOLLMAKER, nagle skłaniam się do myślenia inaczej. Od tej chwili nienawidzę — nie, znienawidziłem lalki, prawie tak samo jak nienawidzę samej idei lalek w ogóle.
Powinno to być łatwym zadaniem — przykleić parę guzików do głowy, przymocować kilka sznurków do szyi i utkać kilka nici, aby stworzyć delikatną, ale dziwnie miłą lalkę. Ale kiedy był nieco surowy obserwator, który przyglądał się każdemu szwu, nie było to już spokojne doświadczenie, a raczej sprawa życia i śmierci. Nie chodziło tylko o tworzenie lalki dla samej przyjemności; chodziło o zadowolenie twórcy, aby upewnić się, że żaden plan nie pozostanie bez w pełni funkcjonalnego prototypu. Nie miało znaczenia, czy miałem pomysł na „lepszą” lalkę. Jeśli osoba, która nadzorowała pluszowe zabawki i szpilki, chciała, aby coś zostało stworzone według ich wyobrażeń i z ich artystycznymi wpływami, to właśnie to miało znaczenie. Byłem tylko kozłem ofiarnym, gdy coś szło nie tak. I szło nie tak — bardzo często.

Po tym, jak zostałem wpuszczony na gorące miejsce z pozornie niewinnym twórcą lalek, zwróciłem uwagę, że nie było to zwykła sytuacja, ani nawet podstawowy kurs w rzemiośle. W ciągu mniej niż pięciu lub sześciu minut uderzyło mnie to jak pociąg — to uczucie, że jestem pod ścisłą obserwacją ze względu na moją niekompetencję. Twórca lalek poprosił mnie, abym stworzył lalkę według jednego z ich projektów i udostępnił mi mnóstwo resztek i drobiazgów, aby zbudować i przedstawić moje umiejętności. Miałem obraz, szufladę z materiałami do tworzenia i zegar, który szybko zmniejszał czas. Wiedziałem, jaka jest sytuacja, i niestety, wiedziałem również, jakie konsekwencje spotkają mnie, gdy nie uda mi się stworzyć dokładnego odwzorowania postaci. Ale nie miałem wyboru. Byłem więźniem w makabrycznej grze, a jedynym sposobem, aby uciec z jej okowów, było granie kart, jakie zostały mi rozdane.
Celem nie było trudne do osiągnięcia: obejrzeć zdjęcie i stworzyć lalkę, która mogłaby ukazać jej największe cechy. Gdyby było tylko tak, nie byłoby to problemem. Jednak w momencie, gdy zacząłem czuć się komfortowo z tym nowym rodzajem twórczego wyrazu, zaczęły padać piłki, jak domina w koszmarze nastolatka. Zegar zaczął tykać, a wymagania powoli zaczęły się nasilać. Nie chodziło już tylko o tworzenie lalek z dwoma oczami; chodziło o dodanie wszystkich drobnych szczegółów, aby uwypuklić i uchwycić każdy podstawowy aspekt każdego zdjęcia. Czapki, akcesoria i szeroki wybór opcji ubioru wszystko zaczęło wypełniać szufladę z materiałami, co dawało mi więcej do rozważenia. Jeśli tylko jeden błąd, to poczułbym gniew twórcy i zostałbym skazany na spędzenie więcej czasu w ciemności. Proces tworzenia rozpoczął się, a ja, zdezorientowany wszystkim, stałem się marionetką w ponurym śnie.

Jeśli jesteś zaznajomiony z Five Nights at Freddy’s: Help Wanted, lub, by być bardziej konkretnym, z mini-grą, w której szukasz części zamiennych i odbudowujesz animatroniczne postacie pod presją czasu, to powinieneś mieć ogólne pojęcie, czym jest DOLLMAKER. Podobnie jak Help Wanted, gra zaprasza Cię do pracy pod presją czasu, aby odtworzyć obraz za pomocą dostępnych przedmiotów i materiałów. Jedyną wadą tego wszystkiego jest to, że jeśli nie uda Ci się uchwycić tożsamości obiektu lub nieumyślnie wyczerpać czasu, to w zasadzie tracisz kontrolę nad swoją pracą. Obserwator interweniuje, a koszmar zaczyna się rozgrywać w ciemniejszych okolicznościach. Ale oczywiście, masz pojęcie. To niewinna twórczość lalek z sadystycznym skrętem.
Uważna obserwacja i szybka reakcja są niezwykle ważne, aby odnieść sukces w DOLLMAKER, co jest oczywiste. Ponieważ masz zegar na głowie i stale zmieniający się wybór projektów do tkania, gra zmusza Cię do myślenia na nogach i pracy palcami. Nie trzyma Twojej ręki ani nie podpowiada, gdzie znajduje się odpowiednia część, aby Twoja praca była mniej stresująca. Zamiast tego daje Ci problem i mówi, abyś stworzył rozwiązanie własnymi rękami. I chociaż może to być bardzo nużące zadanie, gra ma tendencję do podsuwania Cię niektórych fajnych funkcji, aby wrócić na kolejną sesję tworzenia.

Chociaż sam pomysł może być trochę prosty, gra ma niepokojące poczucie pilności, które przenika większość jej elementów gry. Z liczną serią niekończących się wyzwań tworzenia lalek i wieloma materiałami do pracy, DOLLMAKER oferuje wspaniały gobelin, w który możesz się wplatować. Albo przynajmniej robi to w Trybie Nieskończonym. Tryb Fabularny pozostawia dużo do życzenia, z tylko pięcioma lub sześcioma minutami akcji do przeżycia. To prawda — możesz przesunąć to pod dywan w mniej niż dziesięć minut. I oczywiście, to rodzi pytanie: czy jest warte ceny wstępu?
Werdykt

DOLLMAKER ma świetny pomysł i potencjał, aby objąć dziesiątki tworzeń i niepokojących wyzwań. Mimo to, ze względu na krótki Tryb Fabularny i brak głębi oraz rozwoju postaci, pozostawia sporo do życzenia. Gdyby nie Tryb Nieskończony, byłbym szczęśliwy, aby dać tej dzikiej przejażdżce szerokiego berth. Ale za to, co się liczy, mogę wymyślić kilka powodów, dlaczego warto się na to zdecydować. Tak, jest niesamowicie krótki i mógłby skorzystać z kilku dodatkowych stron. Jednak jeśli możesz zignorować brak treści, powinieneś być w stanie cieszyć się DOLLMAKER za drobne rzeczy, które wnosi do stołu roboczego. Chciałbym tylko, aby było więcej z tego.
Recenzja DOLLMAKER (Xbox Series X|S & Switch)
Snitches Get Stitches
DOLLMAKER clearly has a brilliant idea on its hands, and not to mention one that has the potential to span dozens of creations and unnerving challenges. That said, due to its disappointingly short Story Mode and its general lack of depth and character development, it does leave a fair amount to be desired. If not for its Endless Mode, then I’d happily give this wild ride a wide berth.











