Recenzje

Recenzja serii Wolfenstein (Xbox, PlayStation i PC)

Zaktualizowano on
B.J. Blazkowicz

Wolfenstein nie jest typową serią strzelanin pierwszoosobowych; jest śmiała i bezwzględna – policzek dla konwencjonalnych franczyz FPS. Nie unika wspólnego celu opowieści wojennych, ani nie stara się “grać bezpiecznie” z wykorzystaniem znanych tropów czy tradycyjnych tematów. Zamiast tego, odważa się być inna – aby skupić się na propagandzie i przelewie krwi, epickich bitwach i kinematograficznym dramacie. Jest to nadal reprezentant wojny, jak i również mroczne przypomnienie czasu, który, szczerze mówiąc, wolelibyśmy jak najszybciej zapomnieć. Jednak jest to również ciemny koń, który faworyzuje wielkie pomysły i walki na pięści, co, z kolei, przekłada się na wyprawy drapieżne, które odrzucają wydarzenia odpowiednie dla czasu i naciskają na chwalebne kulminacje i tak zadowalające sekwencje przemocy i bitew w stylu Michaela Baya. To, krótko mówiąc, jest tam, gdzie Wolfenstein znajduje swoje miejsce na manifeście wojennym: w oku frontu podzielonego między epickie bitwy i skoordynowanym chaosem. I wiecie co? Żadna inna seria na świecie nie ujmuje tego tak dobrze.

Gdzie wiele franczyz wojennych często nie udawało się stworzyć odpowiedniej historii, Wolfenstein zawsze udawało się dostarczyć zachwycające momenty kinematograficzne i organiczne postacie, jakościowe sekwencje i doskonałe efekty audio-wizualne, a także prawdziwe prace głosowe i wiele niesamowicie pamiętnych dialogów. Nie jest to na poziomie Inglorious Basterds, przyznaję, chociaż było w stanie uchwycić bijące serce świata wypełnionego propagandą nazistowską i jej ogromnym wpływem na narody. Co więcej, oświetliło wady bycia małym trybem na dużej kole, jak to mówią. Nie było skłonne umieszczać sojuszników w wygodnych pozycjach i często pokazywało poprzez swoje systemy walki jeden przeciwko tuzinom i nieprawdopodobnie nierówne bitwy. Nie jest to nieznany koncept, lecz w przypadku świata Wolfenstein, wydaje się naturalne.

5 Best Games Like Ara: History Untold

Przed tym, jak franczyza wzięła obrót w stronę kinematograficznego uniwersum, Wolfenstein był potężnym strzelaniną pierwszoosobową, która biegła równolegle do takich tytułów, jak DOOM i Exhumed. Wtedy, żarłoczna walka i bezpośrednia walka nie były tak powszechne, lecz to dzięki seriom takim, jak Wolfenstein, gatunek stał się siłą, z którą trzeba się liczyć. Czy był to najlepszy z swojego rodzaju? Nie był daleko od pierwszego, lecz był tym, który wywarł ogromny wpływ na swoją ewolucję. Co do tego, co przyszło później – sieci jakościowych kampanii ze wszystkimi charakterystycznymi elementami franczyzy wojennej – nie potrzeba wiele, aby docenić znaczenie jego poprzednich sukcesów, aby być uczciwym.

Pomimo że kampanie nie były najbardziej mięsistymi sagami wojennymi na bloku, każdy segment w serii przyniósł, dość zaskakująco, wiele wspaniałych detali na plac boju, z walką na odległość, spotkaniami w zwarciu, intensywnymi bitwami i pamiętnymi bossami, które wszystkie ukształtowały każdą odsłonę. Dodajmy fakt, że każdy rozdział w pełni wykorzystał również ogromną ścieżkę dźwiękową i krew w tematycznych efektach wizualnych, i masz pod ręką naprawdę wyjątkową serię.

Best Wolfenstein Games of All Time

Nie jest tak często, że tworzy się niezapomniane wspomnienia z postaciami w scenariuszu wojennym, lecz dzięki Wolfenstein i chemii między bohaterami i złoczyńcami, towarzyszami i NPC, jest niesamowicie łatwo tworzyć organiczne relacje ze światem i jego ogromnym gobelinem duchów. Gdyby nie kinematograficzne czary i sekwencje filmowe, zauważ, wtedy wiele z tych drobnych detali mogłoby umknąć. Dla Wolfenstein, jednak, organiczne opowiadanie i wiarygodna chemia są dwoma wspólnymi tematami, które wydają się pasować jak ulał. Nie jest to wielkie osiągnięcie dla większości nowoczesnych gatunków, lecz wydaje się niesamowicie wpływowe w oczach dramatu wojennego.

Biorąc pod uwagę jej wpływ na świat strzelanin pierwszoosobowych, Wolfenstein ma potencjał, aby objąć kolejne tuziny kampanii, może nie z ukochanym B.J. Blazkowiczem (dzięki, Youngblood), lecz z nowymi postaciami wprowadzonymi do składu. Co do tego, czy może podnieść swoje największe osiągnięcia w przyszłych odsłonach, jest to inne pytanie. Na swoją wartość, jest bezpiecznie powiedzieć, że Wolfenstein ma wyraźnie miejsce, aby skręcić w dowolnym kierunku, jaki sobie życzy.

Werdykt

Wolfenstein nie jest twoją typową serią strzelanin pierwszoosobowych; jest krwawo-pięstna kinematograficzną sagą, która nie boi się zawierać wszystkich okropnych detali wojennej waśni w pewnej satyrycznej erze. Jest, oczywiście, absurdalnie absurdalna nawet w najlepszych czasach – lecz to jest niesamowicie dobre, ponieważ dodaje trochę ekstra atrakcji do inaczej nudnego i przewidywalnego doświadczenia. I będę pierwszym, który przyzna, że podczas gdy opowieść o powojennym świecie była bezwzględnie splątana tysiąc razy w ostatnich dekadach, to Wolfenstein dodaje swoisty eliksir życia do istniejącej formuły, aby uczynić ją czuć bardziej niestabilną i unikalną. Jest to nadal stary, dobry obrót wojny – lecz z wieloma dodatkowymi kinematograficznymi ozdobami i walkami na pięści, które zdecydowanie pozostawią cię drapiącym swoje blizny i siniaki, aby ponownie wkroczyć w chaos.

Mało prawdopodobne, że nie słyszałeś o Wolfenstein, lecz dla argumentacji, warto zabrać okazję, aby ugryźć w niego, nie tylko ze względu na jego dziką sagę i kinematograficzne doświadczenie, lecz także ze względu na jego bolesną walkę i grę z sercem, jego potężne łuki postaci i jego tak zadowalające kulminacje. Innymi słowy, jeśli to klon Call of Duty pobudza twoją fantazję, to możesz sobie darować nadzieję, że kiedykolwiek będziesz mógł czerpać przyjemność z tego, co Wolfenstein ma do zaoferowania, ponieważ to nie jest twoja zwykła gra wojenna; jest to zupełnie inna liga. Powiedzenie, że jest to lepsza franczyza, nie byłoby prawdą. To, co jest ważne, to fakt, że nie jest to ta sama historia, którą mogłeś usłyszeć wcześniej. Weź to wszystko z odrobiną soli. Na końcu dnia, nie znajdziesz lepszej kinematograficznej sagi wojennej niż Wolfenstein.

Recenzja serii Wolfenstein (Xbox, PlayStation i PC)

Krwawa i Piękna

Wolfenstein nie jest twoją typową serią strzelanin pierwszoosobowych; jest krwawo-pięstna kinematograficzną sagą, która nie boi się zawierać wszystkich okropnych detali wojennej waśni w pewnej satyrycznej erze. Jest, oczywiście, absurdalnie absurdalna nawet w najlepszych czasach - lecz to jest niesamowicie dobre, ponieważ dodaje trochę ekstra atrakcji do inaczej nudnego i przewidywalnego doświadczenia.

Jord jest pełniącym obowiązki Lidera Zespołu w gaming.net. Jeśli nie wygłasza codziennych list, to prawdopodobnie jest poza tym, pisząc powieści fantasy lub wykorzystując Game Pass, aby odkryć wszystkie przeglane indie.