Recenzje
Recenzja serii Rock Band (Xbox, PlayStation & PC)
Można powiedzieć, że niektóre z moich najlepszych wspomnień z okresu po Guitar Hero, a przed 2010 rokiem, to te, które wiążą się z pomarańczowym Sony Ericsson W880i lub pokojem pełnym ludzi, którzy nie potrafili odróżnić bębna od hi-hatu, symbolu od dźwięku melodycznego. Jeśli zagłębię się w te wspomnienia, mogę sobie przypomnieć dwie rzeczy: wspaniałe triumfy, które często sprawiały, że czuliśmy się jak rockowi bohaterowie, oraz niezachwiane niskie momenty, które często sprawiały, że czuliśmy się niewystarczająco “w zgodzie” jak punk rocker i szkolny chór wykonujący hołd Bobowi Marleyowi. Ale zapamiętałem te czasy niezależnie – radości z współpracy w duecie, gdy jeden z nas bije żyć z plastikowego zestawu perkusyjnego, drugi szarpiący struny kolorowej gitary, a trzeci – najczęściej ofiara żartu – wyje z mikrofonu, jakby aby oświetlić swojego wewnętrznego Micka Jaggera. Do rzeczy, nikt nie brzmiał wielko w Rock Band. Ale nie było to coś, co trzeba było umieć robić dobrze, aby się tym naprawdę cieszyć.
Rock Band było wiele rzeczy, ale nie było narzędziem do nauki jak zostać najlepszym z najlepszych. Było to twórcze wyjście, jeśli można tak powiedzieć – pretekstem do połączenia się z przyjaciółmi i bezmyślnego szarpania kolorowych wskazówek i solowych rytmów, nonsensownych wejść whammy bara i “dźwięku”, który był, pomimo wszystkich najlepszych starań, absolutnym bólem głowy dla zwykłego roadie. Ale Rock Band nie zostało stworzone z zamiarem dostarczania konkurencyjnego doświadczenia; zostało stworzone z zamiarem sprawienia, by ludzie zakochali się w muzyce – aby zapalić iskrę i dać nową perspektywę na alternatywną energię z wielu różnych instrumentów. Nie było to tylko następca Guitar Hero; było to zaproszenie napisane bezpośrednio dla tych, którzy pragnęli zobaczyć, jak daleko rhythm games mogą sięgać.

Rock Band może nie było pierwszym rytmicznym IP, które wprowadziło pięcioprzyciskową tablicę fretową i system wskazówek, ale było pierwszym, które rozszerzyło zakres i odbiło instrumenty, które nie były związane ze strunami. Było to narzędzie dla przeciętnego perkusisty, a może nawet wzmacniaczem dla aspirującego wokalisty. Było to nadal Guitar Hero – ale było o wiele więcej niż bezwstydna oda do swojego poprzednika. Zresztą, podstawowa gra nigdy nie zmieniła się z dobrej na wspaniałą z wprowadzeniem Rock Band znanej tablicy fretowej. To powiedziawszy, podkreśliło to, że jeśli coś nie jest złamane, to nie ma potrzeby, aby je naprawiać. Guitar Hero już wcześniej wytyczyło fundamenty; Rock Band po prostu wzięło go i przedstawiło nowe instrumenty i tryby gry.
Rock Band może nie miało wielkiej skali i złożoności swojego Guitar Hero odpowiednika, ale to nie oznacza, że było całkowicie bez pulsu. Nie miało trybu kariery, który wpadał w podbrzusze piekła, ani nie robiło śmiałych propozycji, aby przyjąć sławnych muzyków i zawierać nerwowe bitwy. To powiedziawszy, zapewniło solidną platformę dla początkujących twórców, aby połączyć swoje “talenty” i współpracować na szerszym spektrum. Nie było to takie samotne wydarzenie; było to zespołowe wysiłek, który postawił współpracę na czele swojego świata. Miało tryb dla jednego gracza, prawdą, ale Rock Band było o wiele więcej niż samodzielne przedsięwzięcie; było to okazją, aby połączyć luki i tworzyć obok grupy przyjaciół. Nie zawsze było idealne, ale wystarczająco, aby każda osoba w pokoju czuła się, jakby przyczyniała się do procesu twórczego.

Problemem Rock Band było to, że pomimo bycia częścią tego samego zespołu, który wyhodował Guitar Hero, zawsze padało ofiarą cienia, jaki jego główny odpowiednik rzucił przed nim. Gra była nadal tak samo pełna energii i szarpania, ale często czuło się, że musi udowodnić się jako coś więcej niż “jeszcze jeden kasowy zabieg”, który miałby tylko podsycić znakomite ognie.
W pewnym stopniu Rock Band zapewniło fantastyczne doświadczenie z wieloma wspaniałymi DLC, ale nie udało mu się złapać tej słynnej “iskry”, którą miał Guitar Hero. Utwory nie były tak powszechnie kochane, a postacie nie były tak pełne energii, jak mogłyby być. Miało dobre stadium, a także jakościowy dźwięk z doskonałymi efektami wizualnymi. Co więcej, miało bardzo dobrze zaprojektowany zestaw dostosowywania postaci z mnóstwem wyjątkowych stylów i kosmetyków, komponentów instrumentów i akcesoriów. Problemem, którego nie mogło się pozbyć, było to, że nie mogło stać na własnych nogach bez porównywania go do Guitar Hero.
Pomimo wszystkich swoich mniejszych wad Rock Band z pewnością zrobiło sobie nazwę jako godny następca swojego najbliższego sojusznika. Nie miało tego samego wiecznego uroku co Guitar Hero, ale przyniosło światu o wiele bliżej siebie. Liczyłbym to jako ogromne zwycięstwo, tak czy inaczej.
Werdykt

Rock Band może tkwić pod pulsującym chmurą swojego Guitar Hero odpowiednika, ale to nie oznacza, że jest mniej siłą rytmiczną. Z hojnie zaprojektowanym katalogiem głównych ścieżek dźwiękowych i garścią ikonicznych DLC, a także nie wspominając o głębokim zestawie dostosowywania postaci z setkami kształtowalnych synergii i stylów, seria szybko wyłania się z tyłu zapasu roadie i do walki jako pełnoprawny headliner, który zasługuje na dzielenie sceny ze swoimi rytmicznymi krewnymi.
Istnieją dwie podstawowe szkoły myślenia: Guitar Hero oferuje samodzielne doświadczenie, które sprawia, że czujesz się wszystkim alternatywnej kultury, podczas gdy Rock Band zaprasza cię do zagrania roli na znacznie większej scenie z więcej ruchomych części. Chodzi o to, że jeśli chodzi o doświadczenie kooperacyjne z inkluzywną atmosferą, która drażni twoje przesterowanie, to powinieneś rozważyć pozostanie przy Rock Band. Aby toczyć wojnę z diabłem na dwóch skrzypcach i paradzie ognia piekielnego i epickich solów, wybierz Guitar Hero.
Recenzja serii Rock Band (Xbox, PlayStation & PC)
No Roadies Allowed
Rock Band może tkwić pod pulsującym chmurą swojego Guitar Hero odpowiednika, ale to nie oznacza, że jest mniej siłą rytmiczną. Z hojnie zaprojektowanym katalogiem głównych ścieżek dźwiękowych i garścią ikonicznych DLC, a także nie wspominając o głębokim zestawie dostosowywania postaci z setkami kształtowalnych synergii i stylów, seria szybko wyłania się z tyłu zapasu roadie i do walki jako pełnoprawny headliner, który zasługuje na dzielenie sceny ze swoimi rytmicznymi krewnymi.











