Recenzje
Recenzja serii Borderlands (Xbox, PlayStation i PC)
Borderlands może nie wynalazł strzelec szabrowników ruch, ale z pewnością nadało mu to lifting, którego tak rozpaczliwie potrzebował, aby przewodzić nowej generacji dynamicznej rozgrywki i kampanii opartych na loot boxach. Nie było to klasyczne i Zdecydowanie Nie było piękne; było chaotyczne, sporadyczne i przede wszystkim absurdalnie komiczne, nie do uwierzenia. Och, Borderlands Nigdy nie odniósł sukcesu, choć był pionierem i zmodernizował gatunek, jaki znamy dzisiaj. I ostatecznie, to coś, czego żadna inna seria nie jest w stanie mu odebrać. Przyjął statek kosmiczny i nadał mu puls. Nauczył też ten sam statek sztuki humoru i dowcipu – ale to nie miało znaczenia.
W świetle Kresy W 2009 roku, wraz z gwałtownym wzrostem zainteresowania na całym świecie, gatunek looter shooterów stał się niezwykle popularny, a wkrótce Gearbox zdobył klucz do pozłacanej skrzyni ze skarbami. Nie była to po prostu kulka ze śliny; to była snowball z pazurem – spiralną mozaiką szalonych pomysłów, które mogły przekształcić gatunek w coś, czego żaden inny twórca nie uważał za możliwe. Z prymitywnym humorem i komiksową grafiką napędzającą własne, absurdalnie ambitne, rakietowe silniki, seria trafiła do globalnego obiegu i po krótkim czasie wszyscy chciał zobaczyć jak staje się supernową. Borderlands znalazło swoją niszę i tak narodził się nowy kult.
Ojciec założyciel Loot

Jako seria, Borderlands pokrył wiele. I nie tylko jako czteroczęściowa antologia, ale jako IP z różnymi spin-offami à la Opowieści z Kresów oraz Tiny Tina’s Wonderlands, i kinowa premiera z imponującymi walorami produkcyjnymi i artystycznym zacięciem. I myślę, że wszyscy możemy się zgodzić, że niezależnie od tego, czy ostatnie części spotkały się z pozytywną krytyką, franczyzy generalnie nie powstają bez wsparcia fanów. Szczerze mówiąc, Borderlands ma od momentu premiery miał w sobie ducha wspólnoty.
Oczywiście, istnieje powód, dla którego wszyscy od czasu do czasu gromadzimy się na Pandorze, i nie chodzi o fabułę – historię, która, szczerze mówiąc, była niestety powtarzana przez większą część piętnastu lat. Nie, chodzi o prosty fakt, że pomijając przewidywalne wątki fabularne, Pandora i jej rozległe pustkowia otrzymują mnóstwo absurdalnie zabawnych wątków fabularnych i eskapad wypełnionych łupami. Fabuła Vault Huntera, szczerze mówiąc, nie obchodziła mnie zbytnio, bo po drugim powrocie do domu, prawdę mówiąc, stała się nudna. Ale RozgrywkaZ drugiej strony, „Pandora” jest konsekwentnie dobra od pierwszego odcinka. Z napakowanymi zadaniami i mnóstwem dowcipnych i zapadających w pamięć sojuszników, wrogów i znajomych – Przystojnym Jackiem, Maleńką Tiną i oczywiście CLAPTRAPEM, żeby wymienić tylko garstkę – każdy rozdział o Pandorze ma Szczerze mówiąc, udało mi się stworzyć naprawdę wciągające doświadczenie z dużą dawką serca i duszy. I koniec końców, czyż nie jest to właśnie to, czym jest świetna strzelanka z elementami looter? powinien być — narracyjnie zapomnianym, ale interaktywnie angażującym doświadczeniem?
Co dzieje się na Pandorze

Przyznam, że biorąc pod uwagę cztery główne odsłony i garść spin-offów, mam wrażenie, że Gearbox w ostatnich latach popadł w rozleniwienie, jeśli chodzi o styl opowiadania historii. Nie zrozumcie mnie źle, samodzielna Lochy i smoki-natchniony Mały Tina Odcinki to prawdziwy powiew świeżości, podobnie jak fabularne gry zależne Telltale Games. Niestety, tradycyjny motyw Vault Huntera ma Wiele elementów zostało powtórzonych od początku serii. I choć bardzo chciałbym podążać za mantrą: „Jeśli coś działa, nie naprawiaj tego”, wciąż brakuje wielu elementów układanki, którym należałoby poświęcić więcej uwagi. Pandora jest świetna i w ogóle, ale gdzie jest… Następny Rozdział? Jakie inne historie Gearbox może nam opowiedzieć, nie uciekając się do schematów z poprzednich odsłon? Jest tu mnóstwo miejsca na rozwój, ale najwyraźniej pielęgnowane jest tylko jedno ziarno.

Biorąc pod uwagę powyższe, Borderlands Nadal króluje jako jedna z najlepszych i najbardziej wpływowych strzelanek z gatunku looter shooter wszech czasów, z unikalnym stylem walki i komiksową fabułą tworzącą pozornie nieprzenikniony kręgosłup, którego żadna inna saga sobowtórów nie mogłaby odtworzyć ani przewyższyć. Jest z pewnością tandetna i pozbawiona naturalnej intrygi otwartego świata z niewyczerpanymi pokładami wiedzy. Mimo to, jest to seria oferująca mnóstwo świetnej rozgrywki i komicznych momentów, a także wystarczającą wartość powtórki, aby uzasadnić ogólną cenę biletu. Już z tego powodu jestem skłonny przymknąć oko na jej wady i tendencję do powielania tych samych elementów. Możemy podziękować Telltale Games Opowieści z Kresów za to.
Werdykt

Borderlands to doskonały przykład tego, jak doić dojną krowę w obliczu gwałtownego wzrostu popytu na strzelanki z łupami. Nie jest to atak na Gearboxa, ale próba zwrócenia uwagi na to, że choć istnieje wiele powodów, dla których zasługuje on na uwagę jako pionier i kluczowy pionek w rozwoju swojego gatunku, to istnieje ograniczona liczba sposobów na opowiadanie tej samej historii, zanim ta historia stanie się nieco, cóż, splątana. Szczerze mówiąc, Pandora i jej liczne kliki Łowców Krypty opowiadają tę samą historię od lat i ani razu nie wydawało się to takie… naprawdę różne doświadczenia — po prostu powtarzające się opowieści z lekko odmiennymi misjami, postaciami i umiejętnościami.
Oddawać sprawiedliwość tym, którym się należy, Borderlands zachowała swój wierny urok i komiczne wątki w każdym kolejnym rozdziale, a jej charakterystyczne dialogi i charakterystyczna oprawa wizualna pozostały nienaruszone przez całą antologię. Prawdę mówiąc, nie mogę na nic narzekać. Fabuła, co prawda, wciąż pozostawia kilka luk, które z pewnością mogłyby zostać nieco zapełnione. A jednak, dzięki dynamicznemu charakterowi walki i personalizacji, drzewek umiejętności i wątków zadań, nigdy nie przymknęłam oka na jej nowe wydania. Jasne, mam już dość Pandory, ale to nie powstrzyma mnie przed chęcią powrotu tam na kolejną szybką przechadzkę po krainie Skag.
Recenzja serii Borderlands (Xbox, PlayStation i PC)
Puszka Pandory strzelców łupów
Borderlands zachowała swój wierny urok i komiczne wątki w każdym kolejnym rozdziale, a jej charakterystyczne dialogi i charakterystyczna oprawa wizualna pozostały nienaruszone przez całą antologię. Formuła jest wprawdzie wyeksploatowana, ale mamy tu fantastyczną serię FPS, która zasługuje na uznanie, mimo postrzałów.