Najlepsze

5 Towarzyszy gier wideo, którzy byli po prostu dodatkowym bagażem

Towarzysz powinien być wielu rzeczy. Powinien być lojalny, posiadać różnego rodzaju lokalną wiedzę i nawet być gotowy ryzykować kulą dla dobra sprawy. Jedną rzeczą, której nie powinien być, jest po prostu dodatkowy bagaż i nieużyteczny narzędzie bez żadnych funkcjonalnych cech. Problem polega na tym, że pomimo ich najlepszych starań, świat gier wideo jest pełen takich niegodziwych towarzyszy.

Nie ma znaczenia, czy są szybcy z żartem, czy trochę zaradni, gdy chodzi o zbieranie kilku zapasowych kul. Fakt jest taki, że jeśli nie pomagają w bitwie lub nie przyczyniają się wystarczająco co długą metę — to są prawie niewarte noszenia. I to jest trochę dlaczego lubimy się ich pozbywać przy pierwszej okazji. Innym razem, gdy jesteśmy zmuszeni do podróżowania z nimi, cóż, powiedzmy, że nie są zbyt przyjemnymi towarzyszami. Weźmy te pięć nieprzyjemnych towarzyszy jako przykład.

5. Donald (Kingdom Hearts)

Gdy pierwszy raz zrealizowaliśmy, że ukochany Donald Duck dołączy do naszej wyprawy, aby wygnać Heartless wraz z Goofym, nie mogliśmy powstrzymać łez radości. Nasze dziecięce marzenia stały się rzeczywistością, a my byliśmy wkrótce wrzuceni w wielką przygodę, gdzie mądrość i zdumienie szły w parze. Niestety dla nas, gdy przyszło do bitwy, ten ukochany kaczor okazał się dość nieprzydatnym towarzyszem.

Na pewno każda grupa potrzebuje maga. To jest klasa, która przylgnęła do gier fabularnych przez dziesięciolecia. Ale Donald, z drugiej strony, był tak samo przydatny, jak młotek z papieru. Wykorzystywał swój zapas mikstur w mgnieniu oka, prawie nic nie wnosił do gorącej bitwy i nie potrafił zrobić nawet niewielkiego wgniecenia w większości wrogów. Och, i jak moglibyśmy zapomnieć o Kingdom Hearts 3? “To wygląda na dobre miejsce, aby znaleźć niektóre składniki”, to wszystko, co potrzebowaliśmy, aby nas rozgniewać. Słodkie na początku. Ale chłopie, ten mem-w-trakcie szybko się zestarzał. Przepraszamy, Donald, ale byłeś skazany na tył płomienia.

 

4. Ashley (Resident Evil 4)

Nikt nie lubi misji eskortowych. Są nudne i monotonne, obciążone bezsensownymi rozmowami, które nie wniosły nic do rzeczywistej fabuły. Wiedząc o tym, i o tym, jak bardzo gracze nienawidzili myśl o ciągnięciu kogoś w grze wideo, Capcom postanowił to zrobić i tak. Witaj, Ashley — każdy ulubiony towarzysz podróży.

W każdym razie Ashley była najbardziej irytującą postacią, z którą można było się spotkać — nie mówiąc już o tym, że byliśmy zmuszeni ją chronić przez godziny. Jak gdyby unikanie pił wrogów nie było wystarczająco trudne. Tylko z Ashley mieliśmy upewnić się, że nawet woda nie była zbyt ciepła, zanim poszlibyśmy na spacer. Nie mogła pomóc w niekorzystnych sytuacjach — i nie mogła nawet posługiwać się bronią, nie mówiąc już o pomocy w bitwie. Jedyną rzeczą, którą osiągnęła, było dawanie nam wątku przeszywających bólów głowy podczas długiej i wymagającej wyprawy przez krew i kule.

 

3. Zeke (Infamous)

Towarzysze

Nie ma nic gorszego niż mieć przyjaciela, który żyje na Twoich spadkowych mocach. Niezależnie od tego, jak często twierdzą, że są cenni dla Twojej misji, są naprawdę tylko bezużytecznymi buforami kul, którzy się zapierają. I, w skrócie, to jest Zeke z Infamous. Bezcelowy, pozbawiony mocy i bardzo, bardzo małostkowy.

Na początku spotkanie z tym pulchnym najlepszym przyjacielem jest absolutną przyjemnością. Przyjaźń między Cole’m a nim jest gładka i trochę znacząca, a ogólny związek wydaje się niezwykle odświeżający. Ale potem, gdy moce Cole’a rozwijają się, a zazdrość Zeke’a staje się znacznie ciemniejszym odcieniem zieleni, prawdziwe kolory ujawniają się — tworząc jednego z najgorszych towarzyszy w historii gier akcji.

 

2. Fi (The Legend of Zelda: Skyward Sword)

Towarzysze

Nintendo ma niezwykły talent do wyjaśniania informacji, które już znasz. I jednak, pomimo naszych bogatych kieszeni zapisanych wiadomości, japoński gigant wciąż zakopuje nas w niepotrzebnej ilości zbędnych dialogów. Skyward Sword, frustrująco, ma postać, która włącza takie niepotrzebne informacje. I jej imię, frustrująco, jest Fi.

W pewnym momencie szczerze wierzyliśmy, że Nintendo celowo tworzyło jednego z najbardziej irytujących towarzyszy dla samej przyjemności. Bez żadnych istotnych umiejętności, które mogłyby pomóc w świecie, w którym się znajdujesz (chyba że jesteś absolutnym początkującym), Fi po prostu kręci się bez żadnego celu, poza tym, że denerwuje. Nie ma wspólnego połączenia z zadaniem, ani nie ma żadnych prawdziwych sercowych momentów między nią a Linkiem. Jest, szczerze mówiąc, bezbarwnym i uwielbianym przewodnikiem z za dużo do powiedzenia. Przepraszamy, Fi.

 

1. Roman (Grand Theft Auto 4)

Będziemy oddawać sprawiedliwość. Bez Romana Grand Theft Auto 4 nigdy by nie miało historii do opowiedzenia. Przecież on przedstawił Niko podziemnemu światu Liberty City. Ok, więc może to było jako taksówkarz i mały chłopak na posyłki — ale to było wejście do drzwi. Po około trzydziestu minutach jednak facet po prostu stracił swój urok i pozostawił nas zrolowanymi oczami za każdym razem, gdy jego usta przeciekały coś związanego z kręgle — lub jakąkolwiek inną aktywnością.

Krótko po porzuceniu pracy taksówkarza Liberty City zaczęło się otwierać na jeszcze więcej możliwości, gdzie pieniądze i kredyt splatały się z niebezpieczną pracą, która przymocowała się do barków Niko. Roman, niestety, po prostu szedł za nim, działając bardziej jak irytujący krewny niż prawdziwy atut do życia przestępczego. Każde telefon, każdy bierny-agresywny gest — wszystko to dodało się do dość nieprzyjemnej postaci. I również nauczyło nas nienawidzić kręgle, co było dziwne.

Co więc przegapiliśmy? Jakich towarzyszy denerwowało was przez lata? Powiedzcie nam na naszych mediach społecznościowych tutaj.

 

Szukacie więcej treści? Możecie zawsze rzucić okiem na jedną z tych list:

5 Najlepszych relacji w grach wideo wszech czasów

5 Najlepszych gier steampunk, aby pobudzić wasze tryby

Jord jest pełniącym obowiązki Lidera Zespołu w gaming.net. Jeśli nie wygłasza codziennych list, to prawdopodobnie jest poza tym, pisząc powieści fantasy lub wykorzystując Game Pass, aby odkryć wszystkie przeglane indie.