Recenzje
Recenzja The Devil in Me (Xbox One, Xbox Series X|S, PS4, PS5, PC)
The Devil in Me sygnalizuje koniec ery dla kochanej antologii survival horror Supermassive Games. Pytanie brzmi, czy udało mu się stworzyć scenę dla kolejnej serii godnych uwagi książek, czy jego atrament stał się trochę gorszy po opracowaniu tylko czterech opowieści?
The Dark Pictures Anthology w końcu, po czterech pełnometrażowych rozdziałach, zamknęła książkę i pozostawiła tylko kilka fragmentów tego, co ma nadejść w nadchodzącym drugim sezonie. I jaki lepszy sposób, aby zakończyć pierwszy sezon, niż zebrać trochę skrzywioną, choć niezwykle powtarzalną historię, prawdę?
The Devil in Me oznacza czwarty i ostatni wpis do sagi opartej na wyborach i historii, i akurat ustala scenę idealnie dla Directive 8020, następnego ogniwa w serii survival horror Supermassive Games. Wracając do The Devil in Me, co myśleliśmy o nim? Czy służył jako serdeczne pożegnanie pilotowego sezonu, czy było wystarczająco rozczarowujące, aby wbić ostateczny gwoźdz w trumnę czteroczęściowej antologii?
Sprawdzenie

The Devil in Me umieszcza cię w świecie pięciu dziennikarzy śledczych, którzy wspólnie starają się zapewnić głębszy wgląd w skrzywiony świat H.H. Holmesa, płodnego mordercy, który kiedyś monopolizował World’s Fair Hotel, uroczą, ale okropną labirynt pełen pułapek i mechanicznych manekinów.
Twoja podróż zaczyna się od klasycznego budowania survival horroru: gęsta warstwa mgły, odległy, ale interesujący opiekun i resztki opuszczonego grobowca, który podszywa się pod uroczy hotel na wyspie. Jako załoga pięciu osób, musisz wejść do jego ukrytego świata horrorów i udokumentować potworności, które H.H. Holmes pozostawił i, dziwnie, nadal rozwija długo po skazaniu na śmierć.
Pytanie, na które musisz odpowiedzieć, brzmi: kto jest marionetką podszywającą się pod H.H. Holmesa? I, dlaczego World’s Fair Hotel jest zmuszony do odtworzenia koszmarów, które kiedyś go pochłonęły? Każdy wybór, który podejmujesz, tworzy nową narrację, i całkowicie zależy od ciebie, aby sformułować prawdopodobny wniosek, albo samodzielnie, albo z całą twoją załogą żywą i pełną energii.
Gameplay

Istnieje stare powiedzenie: jeśli grałeś w jedną z gier horrorowych Supermassive Games, to prawdopodobnie grałeś we wszystkie. I niestety, nawet po czterech turach, The Devil in Me zachowuje tę samą starą formułę. To nie znaczy, że schemat jeden-dwa nie jest skuteczny, choć. Po prostu, cóż, widzieliśmy to już wiele razy wcześniej — do punktu, w którym zaczynamy się zastanawiać, czy Supermassive Games ma jakieś inne sztuczki w zanadrzu, czy po prostu jest zdeterminowane, aby wycisnąć tę samą starą krowę, aż do śmierci.
The Devil in Me przynosi te same elementy do stołu: wybory, ofiary i konsekwencje. Eksploracja i interakcja są minimalne, jak się spodziewaliśmy po sagi opartej na historii, choć robi niewielką próbę, aby dodać więcej niż poprzednie rozdziały. I mówiąc o tym, mam na myśli puzzle, wspinaczkę i stare dobre sekwencje skradania, aby nasycić żądzę. Poza tym jednak historia jest już ustalona dla ciebie — a twoim jedynym celem jest po prostu iść za nią, aż albo powiesz coś złego i spalisz mosty przyjaźni, albo nie powiedziesz QTE i jeden z twoich postaci zostanie brutalnie zamordowany.
Oczywiście, dodanie kilku dodatkowych elementów, aby zwiększyć interakcję gracza, jest dużym krokiem do przodu dla The Dark Pictures. A jednak wiele z nich jest zaskakująco sztywnych i ograniczonych. Chodzi o to, że w przeciwieństwie do poprzednich gier, które miały pewną płynność, The Devil in Me nie jest zbyt gładki i naprawdę sprawia, że czujesz się trochę choroby morskiej z powodu nadmiernych kątów kamery w zamkniętych przestrzeniach.
Grafika

Biorąc pod uwagę fakt, że The Devil in Me pochodzi z tego samego studia, które opracowało The Quarry—jedną z najbardziej wizualnie imponujących gier 2022 roku — jest zaskakujące, że najnowszy odcinek jest naznaczony wątpliwie złymi grafikami — do punktu, w którym wygląda jak coś więcej niż podwójna ekskluzywna gra. Co poszło nie tak, to kolejne pytanie, ponieważ Supermassive Games zdecydowanie ma technologię motion capture, aby produkować fantastyczne wizualizacje. The Devil in Me, jednak, otrzymał jedne z najgorszych grafik w serii do tej pory. I to jest rozczarowujące, naprawdę.
Nie mówię, że nie ma dobrych wizualizacji — Charles Lonnit, szczególnie. Ale to jeden postać z dość obszernego składu, i naprawdę psuje immersję, gdy tylko jeden protagonista posiada wszystkie cechy, aby być uważanym za prawdziwą osobę zainteresowania. Postacie jak Jamie i Mark, z drugiej strony, wyraźnie otrzymały krótki koniec, ponieważ nie mogłem do końca powiedzieć, czy ich sceny, w szczególności, były nieumyślnie złe, czy po prostu źle zaprojektowane w ogóle.
Synchronizacja ust, również, była trochę trafiona i chybiała — do punktu, w którym była prawie śmieszną i kpiącą. Poza Charlesem Lonnitem, który, ponownie, otrzymał wszystkie odpowiednie TLC od Supermassive Games, reszta obsady otrzymała tylko niewielką część, i nie tak wiele uwagi do szczegółów, jak wszystko inne w scenie. Krótko mówiąc, grafika była na poziomie Man of Medan co najwyżej, gra, która ukazała się zaledwie nieco ponad trzy lata temu. Czy wiele się zmieniło od tego czasu? Niespodziewanie nie, i to widać.
Zabierz mnie do domu, Little Hope

Mówi się, że nie można nauczyć starego psa nowych sztuczek. I wiem, skłaniam się do zgody w tej sytuacji, zwłaszcza jeśli mówimy o The Devil in Me’s spontanicznym podejściu do dodania kilku funkcji, które, szczerze mówiąc, nie do końca pasują do standardów dzisiejszych gier. Z jednej strony, musimy przyznać developerowi kredyt za próbę dodania przyprawy do starej mieszanki, ale kiedy wszystko jest powiedziane — mieli rację od samego początku. I szczerze, nie było nic złego z grami jak Little Hope i House of Ashes.
Punkt, który staram się podkreślić, to, że było dobrze. Tak, było trochę przewidywalne, ale wiedzieliśmy, czego się spodziewamy — i było dobrze. I tak, nagłe zmiany kierunku Supermassive Games na ostatniej przeszkodzie są dziwne, aby powiedzieć. Czy poprawi się w drugim sezonie? Kto wie. Na razie jednak jest kilka szorstkich krawędzi do wygładzenia, i dopóki nie będą gładkie i aksamitne, The Devil in Me będzie nadal niczym więcej niż złamaną kapsułą napełnioną półsurowymi nowinkami.
Rzecz, która dzwoni dzwonem śmierci dla The Devil in Me to jego ogólna sztywność. Jest źle, i jest wystarczająco drewniana, aby złamać atmosferę, którą ustawienie okazjonalnie wzbudza. Posmaruj ją trochę i, kto wie, może być tu gdzieś dobra zabawa. Do tego czasu jednak trudno ją polecić komukolwiek poza super fanami Dark Pictures.
Werdykt

Na powierzchni, The Devil in Me ma wszystkie odpowiednie składniki, aby stworzyć fantastyczną grę survival horror. Niestety, wątpliwie złe i absurdalnie sztywne grafiki i mechanika tworzą raczej słabą wymówkę dla ostatecznego rozdziału w inaczej wspaniałej serii. Są momenty, oczywiście, które sprawiają, że chcesz zagłębić się głębiej w króliczą norę — jak każdy domownik mógłby. Problem polega na tym, że immersja jest często przerywana przez lenistwo Supermassive Games w piaskowaniu drobnych szczegółów. Tak, jest ten roczny termin, którego zespół pragnie spełnić z każdym kolejnym odcinkiem — ale trochę więcej TLC zdecydowanie poszłołoby dalej w tym przypadku. Czy diabeł jest w szczegółach? Tak, jest.
Nie mówię, że World’s Fair Hotel nie jest doskonałym wyborem lokalizacji dla gry horrorowej. Wbrew temu, że gra chce, abyś powtórzył tę samą historię raz za razem, nie mogłem jednak powstrzymać się od uczucia, że jestem gotowy do wymeldowania się po jednej nocy w najbardziej nawiedzonym pokoju, jaki miał do zaoferowania. Szkoda, naprawdę, ponieważ jest tu wyraźnie spory potencjał. Jak jest teraz, dopóki Supermassive Games nie naprawi jednego lub dwóch błędów technicznych i nie da postaciom pełnej przebudowy — po prostu nie jest warte ceny wstępu. Czy ma potencjał, aby być wielkim? Tak. Czy Supermassive Games poświęci wystarczająco dużo czasu, aby to zrobić? Kto wie. Mam nadzieję, przynajmniej.
Recenzja The Devil in Me (Xbox One, Xbox Series X|S, PS4, PS5, PC)
Jedna noc jest wystarczająca, dziękuję
Na powierzchni, The Devil in Me ma wszystkie odpowiednie składniki, aby stworzyć doskonałą grę survival horror. Jego szereg błędów technicznych i wątpliwie leniwych wyborów, jednak, sprawiają, że jest to raczej zapomniana i, niestety, rozczarowujące zakończenie pierwszego sezonu The Dark Pictures.











