Recenzje
Outcast: A New Beginning Recenzja (Xbox Series X/S, PlayStation 5 & PC)
Wydaje się, że minęło całe życie odkąd Appeal po raz pierwszy zdobył nagrodę dla najlepszej gry przygodowej 1999 roku z Outcast. Bez wątpienia, jeśli chodzi o powtarzanie osiągnięć byłych kultowych ikon, mamy wiele do podziękowania Outcast za to, nawet jeśli nie jest już tak pamiętany dzisiaj, jak było to kilka dekad temu. Wystarczy powiedzieć, że gdyby nie Outcast, który rozsypał fundamenty i przodował w formule otwartego świata way back when, to nie mielibyśmy wielu innych gier definiujących gatunek, takich jak Just Cause i Crackdown w następstwie jego przełomowego sukcesu — i to się liczy, naprawdę.
Minęło kilka lat odkąd ostatni raz usłyszałem o Cutterze Slade, byłym żołnierzu SEAL, który lata na plecakach odrzutowych, a jednak powrót do pozaziemskich korzeni Adelphi wydawał się jak włożenie ciepłej i wygodnej pary butów. W rzeczywistości upłynęło dwadzieścia lat, ale u stóp monitora w ciepły wieczór nadal było 1999 rok. W moim umyśle nie upłynął czas; tętniące biomasy obcej planety były obecne i uwzględnione, tak jak i rdzenni Talanowie z dalekich zakątków Adelphi. Tym razem jednak były pewne subtelne zmiany: atmosfera i ogromna różnorodność naturalnych cech zmieniły się dramatycznie, aby pomieścić nową serię ulepszeń graficznych i ulepszeń technologicznych. Oczywiście, oryginalny Outcast wciąż tam był, ale weszczepiony w tkaninę o wiele, wiele większej tapiserii.
Po spędzeniu kilkunastu godzin na przeszukiwaniu świata Outcast: A New Beginning mogę powiedzieć, że jest to, w każdym calu, nowa gra, a nie odnowiona kopia poprzedniej. Ale pozwólcie, że cofnę się trochę, dobrze?
Deja Vu

Jeśli, przez jakiś przypadek, spędziłeś ostatnie dwie godziny przewijając encyklopedię o Adelphi i jej historycznym znaczeniu, to mogę powiedzieć, że straciłeś czas. Outcast: A New Beginning nie jest po prostu zabawą słowem, ale raczej kotwicą dla całkowicie nowej podróży, osadzonej w tym samym świecie, ale z bohaterem, który, z jakiegoś powodu, ma niewiele lub nic nie pamięta z wydarzeń, które miały miejsce dwadzieścia lat przed jego powrotem w 1999 roku. Innymi słowy, coś się wydarzyło, a ten dość tępawy poszukiwacz miał coś wspólnego z jego wynikiem. Ale to nie ma znaczenia w A New Beginning; Cutter Slade nie pamięta tego — więc ty też nie powinieneś, podobno.
Dobra wiadomość jest taka, że nie musisz rozumieć ins and outs Outcast i jego międzygalaktycznej legendy, aby rozwiązać zagadkę, jaką jest jego kontynuacja. Minęło dwadzieścia pięć lat, a Appeal Studios podjął wysiłek, aby odrzucić ogromną część przestarzałych niuansów i skupić się na waniliowych wyciągach — Adelphi, Talanach i Yodach, by wymienić tylko kilka z jego podstawowych składników. Ale jeśli nie jesteś całkowicie pewien, o czym mówimy, to po prostu wiedz, że były żołnierz SEAL, przez jakiś cud, znalazł się u progu drzwi rdzennej ludności, która toczy walkę z pewną potężną milicją, która najezdną świecie. W prawdziwej, choć niezwykle kliszy, musisz zjednoczyć dalekie zakątki planety i, cóż, wyeliminować wiszące na horyzoncie siły.
Chew My Ear Off, Why Don’t Ya?

To nie jest historia, której będziesz pamiętał, powiem tyle. Ale dialogi, z drugiej strony, można zapamiętać na tyle długo, aby wywołać kilka północnych śmiechów z korzenia twojego podświadomości. I mówię to, naprawdę, ponieważ Outcast: A New Beginning ma wiele dialogów do przefiltrowania, co ostatecznie wzmacnia powiedzenie, że jeśli mowa jest tania, to uważaj, bo jest brudna. Jest tu spory odłam lokalnego żargonu do przekopania, czyli, co mam na myśli, i trzykrotnie więcej inside jokes i słów, które, w najdziwniejszy sposób, możesz znaleźć w słowniku gry. To jest sci-fi, przypuszczalnie.
Pomijając fakt, że Talanowie i inni NPC z Adelphi lubią rozgniatać twoje uszy opowieściami i historiami z innej ery, kiedy tylko nadarzy się okazja, jest tu sporo treści do rozpakowania w A New Beginning. Jak oryginał, gra oferuje dynamiczne, otwarte środowisko do przemierzania — warstwowy mapę, która chwali się jakościową selekcją tematycznych dzielnic, miast i punktów orientacyjnych. Od lodowych korytarzy po wulkaniczne szczyty, od ponurych dżungli po bujne wody, Adelphi ma, w każdym calu, sporo naturalnych piękności do udokumentowania i, z pomocą plecaka odrzutowego, rozdrobnienia na fragmenty. Ale to już inna historia, facet.
Nie myśl, że Outcast: A New Beginning wygląda ładnie — ale to nie znaczy, że jest pozbawiony swoich problemów: dubbing i synchronizacja ust, na przykład, są prawdopodobnie dwiema z najgorszych części gry — i to jest zaskakujące, biorąc pod uwagę, że około osiemdziesiąt procent gry to, cóż, wydłużone sesje terapii mowy dla obcokrajowców.
Srebrne pokrywy

Więc fabuła jest granicząca z meh, tak jak i dialogi — ale to nie znaczy, że sama experiencia gry jest diabelska. Wręcz przeciwnie, jest tu kilka dobrych kości, a także kilka powtarzających się tematów, które sprawią, że nawet najstarsi fani oryginalnej serii staną się trochę nostalgiczni. Jak większość gier sandbox, A New Beginning daje ci okazję, aby wydrążyć około trzydziestu godzin wartych zadań, celów pobocznych i zajęć pozaszkolnych, wszystkich zapakowanych w narrację, która, choć w większości pozbawiona głębi, ma przyjemną ilość tongue-in-cheek momentów. Nie jest to dla każdego, prawda, ale jeśli lubisz suchy humor i myśl o dwóch różnych gatunkach, które angażują się w nieustanną walkę, aby zrozumieć, co jest co i kto jest kim w niepasujących dialektach, to, cóż, jest to wygrana-wygrana.
Powiedzmy, choć, że większość zadań w grze nie jest besonders kreatywna, ani nawet wymagająca. W większości przypadków jest to po prostu kwestia wyruszenia, aby porozmawiać z mieszkańcem wsi, zebrania określonego przedmiotu lub pokonania wroga na drugim końcu mapy. I to jest podstawowo wszystko, co oznacza, że jest wiele do życzenia — zwłaszcza jeśli jesteś typem gracza, który lubi kąpać się w nieprzewidywalnym. Naturalnie, możesz spodziewać się, że spędzisz wiele czasu na lataniu na plecaku odrzutowym, a także na wyszukiwaniu zasobów i kredytów potrzebnych do ulepszenia twoich dwóch podstawowych broni: pistoletu i karabinu — dwóch ogniowych, które mogą być ukształtowane w różne narzędzia z dodatkowymi umiejętnościami i atrybutami.
Werdykt

Outcast: A New Beginning jest wyraźnie dobrym punktem wyjścia dla tych, którzy przegapili oryginał, który ukazał się w 1999 roku. Co więcej, jest to dobre miejsce, aby odkryć wiele treści, które poszły pod radar w następstwie jego początkowego sukcesu. Fakt, że nie musisz mieć ogromnej wiedzy o serii, aby zrozumieć jej żargon, jest kolejnym powodem, aby ją rozważyć. Wyraźnie, jest wiele do przekopania, i to z pewnością przekona każdego, kto ma zwyczaj chcić uzyskać wiele za swoje pieniądze, na pewno. Ale, czy większa ilość treści przewyższa brak innowacji i jakości? Nie w tym przypadku, nie.
Powiedziałbym to, choć: bank ulepszeń jest wyraźnie głównym punktem sprzedaży gry. Oczywiście, zadania są trochę nudne i powtarzalne, ale fakt, że jest wiele powodów, aby iść naprzód i nabyć nowe technologie, oznacza, że zawsze jest motywacja, aby posunąć się głębiej w świat i odkryć więcej jego legendy. Znowu, humor i dialog są trochę trafione i chybiane, ale wtedy, spora ilość kiepskich żartów jest lepsza niż bezgłosa skorupa bezkontekstowej podróży. Do tego, powiem, dobrze zrobione, Appeal Studios.
W przeciwieństwie do swojego poprzednika, Outcast: A New Beginning nie jest na progu stania się najbardziej wpływową grą sandbox roku. Jednak, biorąc pod uwagę, że branża od tego czasu rozwinęła się i wprowadziła nowe innowacyjne sposoby, aby ulepszyć podstawową formułę, kłamałbym, gdybym powiedział, że Appeal Studios nie miał dużo dużych butów do wypełnienia.
Outcast: A New Beginning Recenzja (Xbox Series X/S, PlayStation 5 & PC)
A Clean Slade
Outcast: A New Beginning jest odpowiednim hołdem dla wcześniejszej gry sandbox Appeal Studios, choć nie jest naturalnym kandydatem w oczach jego najgorszych krytyków. Ma swoje pozytywne momenty, na pewno, ale ze względu na to, że jego wyobraźniowy świat jest przytłoczony dość nudną i powtarzalną pętlą gry i kwestionowanymi słabymi wyborami dialogowymi, trudno nazwać go czymś więcej niż zwykłym nostalgią.











