Recenzje
Recenzja gry Leaf it Alone (PC)
Jeśli PowerWash Simulator może zdobyć status kultowej gry za tak niewiele, jak na przykład gra o spłukiwaniu Bagna Shreka strumieniem mydlanej wody, i jeśli House Flipper może osiągnąć ten sam status grą o zbieraniu śmieci i obserwowaniu schnięcia farby, to z pewnością Leaf it Alone może dokonać tego samego z dmuchawą do liści. To sytuacja win-win dla Eternity, bo kiedy wszystko zostanie powiedziane i zrobione, ktoś rzuci się na szansę, by przez dwie godziny zgarniać liście z podjazdu obcej osoby. Tak się składa, że ja, choć boli mnie to przyznać, zaliczam się do tej kategorii ludzi, którzy znajdują ukojenie w wykonywaniu irytująco satysfakcjonujących zadań z gatunku “chore core”. To chyba pora roku. Leaf it Alone jest pod pewnymi względami PowerWash Simulatorem bez myjki ciśnieniowej. Jednak koncept pozostaje mniej więcej ten sam: złota rączka, który przypadkiem posiada klucze do bogactwa kontraktów, dostaje okazję, by cóż, uporządkować podwórka i usunąć ciężkie sterty liści oraz innych chrupkich roślin. I tak, jest to równie satysfakcjonujące. To fizyka; to sposób, w jaki liście się unoszą, a podwórko wdzięcznie porusza się w konfettiowy sposób, gdy powoli przedzierasz się przez kopce. To nudna praca, ale z drugiej strony, taki jest też PowerWash Simulator, jeśli się nad tym zastanowić. To jednak nie powstrzymuje cię przed chęcią doświadczenia jej więcej.
Sezon patyków
Leaf it Alone jest dokładnie tym, co myślisz: grą o grabieniu i dmuchaniu liści. I to nie tylko małej kupki liści, ale ogromnej ilości liści. Powiedzmy, całej posiadłości z wieloakrowymi ogrodami, ilości liści. Celem, zgodnie z założeniem gry, jest ręczne przeczesanie stosunkowo dużego obszaru, wyposażenie się w narzędzia i zasadniczo usunięcie bałaganu, który przesłania naturalne piękno pod spodem. Nie żeby było coś nienaturalnego w kilku złotych liściach, oczywiście. Ale łapiesz sens: przychodzi zlecenie, a ty usuwasz bałagan w zamian za kilka dolarów i zastrzyk dobrego samopoczucia. Jeśli to nie brzmi jak twój pomysł na dobry czas, to możesz chcieć opuścić tę recenzję, zanim zagłębimy się dalej w stertę. Leaf it Alone składa się z zaledwie jednego poziomu — dużej posiadłości, która obejmuje przedogródek, tylny ogród, basen i szklarnię. Na początku masz zadanie zbierania liści gołymi rękami, po czym możesz pozbyć się wspomnianych liści do worka na śmieci. Oto i masz, worek na śmieci zapewnia ci trochę drobnych, a zanim się obejrzysz, ta drobna gotówka przekształca się w więcej narzędzi — grabie i dmuchawę do liści, naturalnie — a także “tajny pokój”, który majaczy w oddali. Innymi słowy, zbierasz i pozbywasz się bałaganu, stopniowo rozwijając zestaw narzędzi, przecinając się przez pasek postępu. Proste, ale skuteczne.
Igła w stercie liści
Wierz lub nie, Leaf it Alone jest, mimo że nieco krótsza niż większość gier symulacyjnych tego rodzaju, bogatym doświadczeniem, które wnosi sporo głębi w proces sprzątania. To wciąż tak proste, jak chwytanie liści i wrzucanie ich do worka na śmieci, ale jest też stworzone, by czuć się terapeutycznie i satysfakcjonująco. I znowu, choć nie przeciąga swojej gościny ani nie próbuje zmuszać cię do harowania po załadowaniu ostatniej sterty, to sprawia, że małe kroki w drodze do tego wiecznie nieuchwytnego tajnego pokoju są dziwnie satysfakcjonujące do przekroczenia. Przypuszczam, że tak naprawdę możemy za to podziękować płynności liści i sezonowej atmosferze. Chociaż naprawdę życzyłbym sobie, żeby w Leaf it Alone było do przerobienia kilka więcej biomów, to dotrzymam słowa i powiem, że jak na krótką indie’ową symulację sprzątania, jest w niej dużo do pokochania. Co więcej, gra się dobrze i w żadnym momencie nie cierpi na żadne drgania w grze czy błędy techniczne — a to samo w sobie naprawdę znaczy bardzo dużo. Oczywiście, Leaf it Alone nie grzeszy w dziale wizualnym, ale wciąż jest to ciepła i żywa przestrzeń robocza z mnóstwem charakteru i sezonowych akcentów, które może nazwać swoimi. Nie wygląda świetnie, ale też skłamałbym, mówiąc, że to najgorszy projekt w księdze. Jak liście na drzewie, plasuje się pośrodku. Nie posiada się czynnika wow, przyznam, ale przynajmniej oddaje esencję jesieni. Dodam za to punkt bonusowy.
Werdykt
Leaf it Alone po raz kolejny podkreśla fakt, że my, jako ludzie, będziemy się wyginać w pałąk, by doświadczyć najgłupszych rozrywek w skali cyfrowej za niewielką lub żadną nagrodę. Tak samo było z House Flipper i, szczerze mówiąc, z większością symulatorów “chore core”, które ukazały się w ostatnich latach. A jednak jest coś w tym procesie, co przyciąga nas z powrotem. Leaf it Alone, na przykład, oferuje dobry sposób na odprężenie się i wzięcie przerwy od zgiełku i pośpiechu współczesnego rynku pełnego RPG-ów. Co ważniejsze, to satysfakcjonująca praca, przez którą po prostu czuje się okropnie dobrze się przedzierać. Jest bezsensowna, ale to nie znaczy, że nie jest zabawna. Może to jest w niej takiego specjalnego. Ponieważ Leaf it Alone jest znacznie krótsza niż większość symulatorów przeróbek, możliwe, że poczujesz swędzenie za większą ilością, gdy ostatni liść zostanie usunięty z podwórka, a pasek postępu osiągnie punkt krytyczny. Ogólnie rzecz biorąc, mówimy o pracy trwającej trzy godziny, co jest, oczywiście, równe pojedynczemu zleceniu w rodzaju PowerWash Simulator. Innymi słowy, jeśli chcesz wydać pieniądze na zajęcie z gatunku “chore core”, które zajmie cię na dni, tygodnie, a może nawet miesiące, to lepiej poszukaj zatrudnienia w innej dziedzinie pracy. Jeśli jednak to szybkie sprzątanie łaskocze twój gust, to zdecydowanie powinieneś rozważyć danie Leaf it Alone dobrego, starego zamiatania.
Recenzja gry Leaf it Alone (PC)
For the Love of Leaves
Leaf if Alone offers a good way to unwind and take a break from the hustle and bustle of the modern RPG-riddled market. More to the point, it’s satisfying work that just feels awfully good to slug through. It’s pointless, but that doesn’t mean that it isn’t fun. Maybe that’s what is so special about it.