Recenzje
Recenzja gry Cowboy 3030 (PC)
Gdybym miał wyciągnąć swoją zaufaną kartę bingo z tylnej kieszeni “dziwnych” i wątpliwych konceptów, to nie powiedziałbym, że znajdę na niej posługujących się lassem kosmicznych kowbojów i istoty pozaziemskie. Od razu przyznaję jeden punkt grze Soy Boy Games, Cowboy 3030; nie planowałem czegoś takiego w tym roku odkrywać, a jednak wyłoniła się z mroku i z całą pewnością dała o sobie znać jako jedna z najdziwniejszych, choć dziwnie wciągających gier typu rogue-like z perspektywy trzeciej osoby, jakie kiedykolwiek zaszczyciły ten gatunek — cokolwiek ten gatunek oznacza. Ale znacznie wyprzedzam fakty, więc pozwólcie, że cofnę zegar (albo przyspieszę go do nieco bardziej trafnego okresu, biorąc pod uwagę futurystyczny motyw, który gra próbuje ustanowić) i przedstawię sytuację. Cowboy 3030 osadza swoją narrację wśród mrocznych wydm hrabstwa Hololasso — futurystycznego miasteczka inspirowanego westernem, które straciło swój blask i stało się epicentrum inwazji obcych. Jako “wykwalifikowany” łowca nagród, spragniony totalnej przemocy i mający niezłomną chęć siać spustoszenie wśród tych, którzy przynieśli zamęt w życie mieszkańców sci-fi archipelagu, po prostu przypinasz swoje najpotężniejsze kabury na broń i rzucasz się w wir chaosu, pocisk po pocisku. W skrócie, takie jest podstawowe założenie najnowszego strzelca z perspektywy trzeciej osoby i, delikatnie mówiąc, to absolutny odlot. Pytanie brzmi: czy warto stawiać go wyżej od konkurencji, czy może powinno się go odłożyć na bok — przynajmniej do czasu spadku ceny? Porozmawiajmy o tym.
Przyszłość jest westernem
Cowboy 3030 rozwija czerwony dywan dla półtradycyjnego schematu rogue-like, więc naturalnie oferuje kolekcję “głębokich zejść” w sieć westernowych biomów, z których każdy zawiera własny zestaw wzmocnień, premii i wariantów łupów. W każdym z tych śmiałych zejść wcielasz się w jedną z trzech postaci, z których każda jest wyposażona w unikalny wachlarz umiejętności, broni i taktyk, i torujesz sobie drogę przez fale robotycznych i obcych wrogów, próbując odwrócić bieg wydarzeń i zdobyć lepsze premie na przyszłe przebiegi. W skrócie, to jest, przynajmniej w większości, bijące serce walki: nieskończone zejścia w dopieszczoną granicę, która jest absolutnie przepełniona wysokooktanową energią i pociskami gęsto ułożonymi na pociskach. Pytanie brzmi: czy to działa? Oczywiście, gdybym miał prowadzić lekcję wstępną o grach rogue-like, założyłbym się, że gatunek jako całość jest nieco powtarzalny pod względem progresji — i tak jest, biorąc pod uwagę fakt, że większość tych “zanurzeń” w sieć składa się często z podobnych wrogów, map i postaci. Mimo to, tam gdzie typowy rogue-like często zawodzi w oryginalności, zdaje się rekompensować to na niezliczonych innych polach — stosami zdobywalnych łupów, będących najbardziej kuszącym czynnikiem całego chwytu. Pod tym względem, Cowboy 3030 rzeczywiście to ma — łupy i dodatkowe zachęty do zagłębiania się w jego świat. I to nie tylko łupy sprawiają, że jest to bardziej atrakcyjne, ale także fakt, że jego walka jest autentycznie unikalna i ożywcza — tak bardzo, że wymaga od ciebie planowania z wyprzedzeniem i formułowania nieprzeniknionych strategii.
Lassowanie pachołków
W typowym scenariuszu napotkasz różne strumienie pocisków oznaczone kolorami — głównie czerwone i niebieskie — z których każdy składa się z takich rzeczy jak kule, lasery i pociski. W większości scen walki nie uciekasz się do wykonywania tego samego procesu masowego wciskania przycisków; wręcz przeciwnie, uczysz się dostosowywać do każdego z ataków, a następnie reagować odpowiednio. Jako jedna z trzech postaci odkryjesz, że aby poczynić rzeczywiste postępy w pewnych etapach podróży, będziesz musiał wykorzystać niezbędne narzędzia i umiejętności, które wypełniają jeden z trzech odpowiadających im arsenałów. Innymi słowy, nie będziesz w stanie przebiec przez świat opierając się wyłącznie na głupim szczęściu i cięciu pociskami; to nie jest tego typu robota, więc jeśli szukasz repliki, powiedzmy, Dynasty Warriors, możesz się nieco rozczarować. Oczywiście, sama rozgrywka jest stosunkowo — i muszę tu podkreślić słowo stosunkowo — prosta do opanowania, ponieważ sprowadza się mniej więcej do używania swoich broni w celu wyeliminowania kilku fal wrogów i odblokowywania różnych rodzajów łupów, aby stworzyć nieco potężniejszy startowy build. Potem chodzi głównie o stopniowe budowanie niemal idealnego systemu i przenoszenie go w teren w celu osiągnięcia swoich celów. Poza tym jest też kwestia konieczności odblokowywania różnych węzłów na przypominającej plaster miodu drzewku umiejętności oraz zagłębiania się w świat, aby stawić czoła liście bossów i temu podobnym. Wystarczy powiedzieć, że z perspektywy ogólnej, to wszystko jest raczej od A do B, co oznacza, że masz mało powodów do obaw, jeśli chodzi o “pokręcone” narracje.
Kowboje pod bronią
Oprócz całkiem solidnego trybu dla jednego gracza, Cowboy 3030 korzysta również z zgrabnego dodatku w postaci trybu wieloosobowego — trybu, który pozwala tobie i grupie do czterech przyjaciół wyruszyć w kolejną przygodę osadzoną w tej samej scenerii. Znów, nie jest to nic szczególnie nowego, ale biorąc pod uwagę fakt, że rozgrywka jest tak cholernie wciągająca i dziwnie zabawna nawet jako coś dla samotnego strzelca, z pewnością sprawia, że i tak już przyjemny produkt staje się jeszcze bardziej atrakcyjny dla szerszego grona odbiorców. Niestety, nie miałem okazji skosztować tych szczególnych owoców, ponieważ większość czasu spędziłem na dokładnym zgarnianiu dna beczki i odkrywaniu węzłów w podstawowej, solowej kampanii. I szczerze — samo to było więcej niż wystarczające, by mnie zadowolić. Z graficznego punktu widzenia, Cowboy 3030 jest, cóż — w najlepszym razie przeciętna i nie ma się czym specjalnie chwalić. Na szczęście, tam gdzie brakuje jej złożoności wizualnej, rekompensuje to płynnymi sterowaniami i dynamiczną rozgrywką. Oczywiście, napotykałem od czasu do czasu sporadyczne szarpnięcia w animacji, ale nie powiedziałbym, że coś takiego zepsuło i tak dobrą i w większości spójną zabawę. W rzeczywistości, nie zajęło mi dużo czasu, by zagubić się w całym tym procesie szlifowania — procesie, który, choć nie zawsze idealny, był i tak głupio dużą ilością frajdy.
Recenzja gry Cowboy 3030 (PC)
Rootin’, Tootin’ & Lootin’
Cowboy 3030 may not be the most visually striking rogue-like game out there, but that doesn’t change the fact that it’s absolutely bursting at the seams with ludicrously addictive gameplay and avenues of creative expression. It’s a simple game, I’ll give it that, but when all’s said and done — that’s hardly a crime to shout about.