Connect with us

Recenzje

Recenzja Bully (Xbox, PlayStation & PC)

Updated on

Bully (lub Canis Canem Edit dla tych europejskich studentów Akademii Bullworth) jest trochę jak dziecko Rockstar Games; rozpoznaje je jako swoje i, co więcej, traktuje je tak samo jak starsze dziecko, ale także często zapomina o uczczeniu jego mniejszych osiągnięć, nawet gdy są one przed oczami. To trochę jakby Grand Theft Auto lub Red Dead — eleganccy wujkowie z zespolonym kompleksem Boga — mówili, ale nieumyślnie przyćmiewali swojego bratanka, jakby nie było go w pokoju. Och, Bully ma wiele do powiedzenia, ale nie ma głosu, by wyrazić tę myśl. Fani chcą usłyszeć, co ma do powiedzenia, ale Rockstar ma swoje priorytety ustalone gdzie indziej. The Warriors również siedzi gdzieś z tyłu stołu, trochę jak daleki kuzyn bez przekąski do gryzienia — ale to już inna historia. I jest jeszcze Smuggler’s Run, który jest po prostu martwy w psim domu na zewnątrz, prawdopodobnie.

Myślę, że mogę mówić w imieniu wszystkich, gdy powiem, że Bully, chociaż nie jest najbardziej poprawny politycznie IP w katalogu Rockstar, jest jednym z nielicznych starszych ulubieńców akcji-przygody, które zasługują na remake. I wydaje się, że był bardzo blisko uzyskania go. Ale potem, będąc egoistycznym wujkiem — aroganckim koniem, jakby — karta Shark zostanie przyniesiona do stołu, a rodzice natychmiast zapomną o nim. Bully spada na dalszy plan, a uczta pozostawia tylko kapryśne okruchy dla jego zbłąkanego syna, aby żuć je z chudością.

Sztuka wkładania do szafki

Oczywiście, można argumentować, że Bully jest grą niszową (i powiedzmy szczerze, jest), ale nie można zaprzeczyć, że jest to jedna z najlepszych samodzielnych gier studia, z unikalnym podejściem do hybrydy symulacji życia i akcji, która, przynajmniej z moich wspomnień, nie była robiona wcześniej.

To szkoda, że Bully wpada w rodzaj czyśćca — obszar, który wiesz, ma możliwość rozwoju, ale także brakuje odwagi, by eksperymentować z falami bez obawy o zderzenie się z siłą społecznej negatywnej reakcji. W momencie swojego pierwotnego wydania nie było to problemem. Bully był śmiałym, choć absurdalnie kliszowym i pełnym pulpy B, ale to dlatego znalazł uznanie wśród studentów; odważył się przyjąć stereotyp i wykorzystać go z tym słynnym przepisem Rockstar.

Dżoker wszystkich klik

Bully nigdy nie miał wagi Grand Theft Auto z jego świeżym otwartym światem pod pasem, ani nie miał dialogów i emocjonalnych więzi długiego epilogu Red Dead. Szczegółowo, nie miał wiele do zaoferowania, przynajmniej z punktu widzenia narracji. Był to, w większości, środkowy palec w stronę nowoczesnej kliki — buntownik z sercem dla dramatu nastolatków i gwałtownych zachowań. Ale to dlatego był tak bardzo udany. Zobacz, nie udawał, że ma duży talerz kart, ale zamiast tego wybrał przyjęcie tego, co miał w swojej młodzieńczej dłoni i zagrał w to. I to, co zrobił z tym małym talerzem, było najważniejsze. Klasy; kliki; zajęcia pozalekcyjne; godziny policyjne i prefekci, by wymienić tylko kilka z jego dzikich kart. Fakt, nawet z małym światem i dość krótką kampanią, Bully wciąż udało się włożyć wiele do swojej koszyka.

Chociaż otrzymał krótką pięciogodzinną kampanię, Bully miał wiele drobnych szczegółów i wydarzeń świata, które mógł zaoferować obok swoich nastoletnich psot, w tym oceniane klasy, budowanie frakcji, opcjonalne misje, sezonowe wydarzenia, dziwne prace, errandy i nie wspominając o całym mieście losowych spotkań, które opierałyby się na Twoich każdych działaniach i motywach. Było to, w pewnym sensie, Grand Theft Auto z jego wyraźnie wodowanym światem i połową gwałtowności. Zamiast gier RPG, wybrał proce; dla środków transportu, wybrał karty i rowery; i dla tego znakomitego systemu honoru Rockstar, wykorzystał frakcje — Nerdów, Harcu, Sportowców, Chuliganów, Snobów i Mieszkańców — aby kierować Twoim kompasem moralnym i kształtować narrację. I wiesz co? Złapał to wszystko niesamowicie dobrze. Oczywiście, było to trochę tongue-in-cheek i nieprzebaczalnie dyskryminujące wobec przeciętnego ucznia, ale było to także bardzo zabawne, aby to rozplątać i poddać zabawie. I poza tym, to była Rockstar Games, która ciągnęła za sznurki; musiałeś to wszystko traktować z ogromną szczyptą soli.

W każdym razie, pośród wszystkich swoich mniejszych wad, był to naprawdę przyjemny trzecioosobowy action-adventure game z wielkim sercem i dużą głębią. Postacie były (trochę) sympatyczne, a fabuła “uspokójcie harcerzy” była skuteczna, choć głupia i przewidywalna. Miał także wiele wspaniałych “dobrych” momentów, z każdym rozdziałem oferującym unikalną perspektywę na kliki społeczne i jak Jimmy — łysy protagonista — mógł odwrócić stronę i potrząsnąć jabłkiem, jakby. Było to głupie — ale w najlepszym możliwym sensie tego słowa.

Przyszłość Bully jest smutnie niejasna, ale można powiedzieć, że Rockstar Games (prawdopodobnie) nie zapomniał o swoim głodnym dziecku. Co do tego, czy pojawi się w nadchodzącym roku finansowym, jest to inne pytanie, i takie, które, niestety, nie zostanie odpowiedziane, dopóki Grand Theft Auto przestanie mówić o kartach Shark. Więc, nigdy, podstawowo. Znowu, weź to wszystko z ogromną szczyptą soli.

Werdykt

Bully płaci rachunek jako jeden z mniej znanych, ale bardzo szanowanych samodzielnych ulubieńców kultowych Rockstar Games, ale nadal otrzymuje zimne plecy, gdy Grand Theft Auto i Red Dead z dumą marnują swoją reputację i woskują swoje ego. To szkoda, bo na końcu dnia Bully ma wszystkie narzędzia i cechy charakterystyczne, aby zrobić duże fale z dużymi dziećmi. Niestety, z jego głosem, który jest trochę bardziej kapryśny niż większość, szanse na znalezienie nowej platformy, aby ogłosić swoje zmartwychwstanie, są irytująco małe. Jednak dla dobra znalezienia srebrnej podszewki między chmurami, zostawimy to z znakiem końca. Och, nie bądź smutny, że to się skończyło; bądź wdzięczny, że byłeś tam na tej podróży. To tanie cytaty same w sobie są wystarczające, aby chcieć wsadzić dzieciaka do szafki między lekcjami, szczerze.

Recenzja Bully (Xbox, PlayStation & PC)

Nieskończone lato

Bully mieszka głęboko w kapsule czasu pełnej ukochanych nastoletnich psot i charakterystycznych tropów Rockstar, z niesamowicie bardziej przystępnym edukacyjnym światem i wieloma charismaticznymi osobowościami i młodzieńczą pulpą, aby nasmarować jego zawiasy. To szkoda, że nie będziemy mieli szansy, aby wsadzić więcej nerdów do szafek w najbliższej przyszłości. Dziękuję, Rockstar.

Jord jest pełniącym obowiązki Lidera Zespołu w gaming.net. Jeśli nie wygłasza codziennych list, to prawdopodobnie jest poza tym, pisząc powieści fantasy lub wykorzystując Game Pass, aby odkryć wszystkie przeglane indie.