Recenzje
Recenzja Bar After Bar (PC)
Peak, Only Up Rush, i odrobina Trials Fusion połączyły się, aby wycisnąć idealną beczkę napojów wywołujących gniew w dziwnie upajającej kooperacyjnej symulacji, w której pięciu nieostrożnych kierowców desperacko i pijanie próbuje zdobyć miejsce na szczycie gigantycznej góry. Ślepo pijany i społecznie niezdarny, OneMan Tim stawia proste pytanie: jak daleko może podchmielony wiejski idiota dotrzeć, zanim wyleje swoje organy w napadzie gniewu wywołanego alkoholem? Najwyraźniej nie za daleko.
Bar After Bar, który, jak żartobliwie sugeruje tytuł, serwuje własną, ukrytą pod ladą markę alkoholu w trybie wieloosobowym, w końcu trafił do mainstreamu, nie z zamiarem wstawienia własnego napoju o zerowym procencie do szafki, lecz by udowodnić, że tequila może zrobić różnicę, gdy jest spożywana z odrobiną asfaltu, lodu i mieszanką z gumowymi sznurkami. Podobnie jak RV There Yet? lub How to Fish, wygląda na to, że miesza i tworzy dobrze naoliwiony koktajl wysokooktanowych wybryków, które potrafią wywrócić żołądek i podnieść morale do rekordowego poziomu. Pytanie brzmi, czy zapewnia przyjemne doznania smakowe, czy pozostawia gorzki posmak na końcówce języka i sprawia, że chcesz się załamać, zarówno psychicznie i fizycznie? Porozmawiajmy o tym.

Jazda pod wpływem alkoholu to dość kontrowersyjny temat i niekoniecznie coś, co byśmy w jakikolwiek sposób popierali. Bar After Bar powinien być postrzegany jako wyjątek, choć. Podobnie jak RV There Yet? i jego absurdalne zauroczenie papierosami, wiesz że nikotyna jest szkodliwa, ale gdy przychodzi co do czego, przyjmujesz ją chętnie, nie dlatego że chceszto zrobić, lecz ponieważ jest jedynym lekarstwem, które przybliża cię do ostatecznego celu. Bar After Bar nie różni się znacznie, ponieważ stawia alkohol w centrum, by przewozić cię do i z punktów kontrolnych. Na pokładzie pojazdu masz prostą misję do wykonania: odważnie manewrować i przeciskać się przez łańcuch górski, oraz warzyć i rozprowadzać różne napoje, aby podnieść morale, że tak.
Podczas gdy spożywanie galonów białego rumu i coli jest ważną częścią Bar After Bar, nie jest to konieczność. Otóż, główny cel gry jest nieco bardziej prostolinijny, w tym nie musisz musieć pić się na śmietnik, aby kontrolować kierownicę. Raczej gra zachęca do przytulania się z przyjaciółmi, mieszania różnych trunków z przedniego siedzenia samochodu i wspólnego wspinania się po bezlitosnym świecie przeszkód i śmiertelnie lodowatych kanionów. Oczywiście, możesz rzucać własnym domowym juju w towarzyszy — czynność, która, zgodnie z mocą mocnego alkoholu, może zmienić ich zachowanie za kierownicą i manipulować ich postrzeganiem rzeczywistości. Mimo to nie jest to tutaj obowiązkowe. Mixologia to skuteczny sposób na przełamanie lodów, ale nie jest źródłem paliwa, które przybliży cię do szczytu. Tak to już jest.

Bar After Bar jest równie dobrze obstacle course w stylu Trials jak przewodnikiem dla początkujących po mixologii. Przeważnie gra zmusza cię do radzenia sobie z irytująco skomplikowanymi zagrożeniami środowiskowymi w pojeździe, który dzięki fizyce, jest koszmarem do kontrolowania. Z alkoholem, możesz wprowadzać nowe pomysły i zmieniać rozgrywkę, a rum, tequila i gin służą jako twoje główne bronie w tej wyprawie. Na przykład, jeśli stworzysz i rozprowadzisz koktajl – powiedzmy Pina Colada – teoretycznie możesz zmusić odbiorcę do działania z nowej perspektywy. Ekran może stać się zamazany, a kolory połączyć się w mdło jasny pas nadmiernie jaskrawych wzorów. Ale oczywiście, rozumiesz sens. Alkohol jest zły, ale jest też jedyną rzeczą, która zbliża zespół podobnie myślących fanatyków.
Nie trzeba mówić, że to odważna gra pełna gniewu, która doskonale wie, jak pobudzić twoje kubki smakowe, podkopać pewność siebie, i nieco doprowadzić cię do szaleństwa jednocześnie. Jazda, na przykład, to ból głowy, podobnie jak przemykanie się po krawędziach śliskiego zbocza w tandemie 4×4 przy alarmującej prędkości. Jedyną rzeczą, która nie przypomina kolczastego ciernia, jest aspekt mixologii. Gra oferuje mnóstwo przepisów do warzenia, a liczne składniki stają się dostępne w miarę twojego stopniowego wspinania się na szczyt góry. Gdy pokonujesz różne przeszkody, odblokowujesz kolejne składniki i tym samym nowe możliwości naprawienia trzeźwego ducha. To prosty koncept, który nie brzmi szczególnie zachęcająco na papierze. Z czterema przyjaciółmi, jednak jest zaskakująco zabawne obserwować to z boku. Oczywiście, dopóki to nie ty nie wypijasz ostatniego kwarta wódki.

Warto zauważyć, że jak większość chwytów, Bar After Bar ma swoje ograniczenia. Choć na początku jest zabawne przemykać przez wszystko, stopniowo traci swój urok w miarę postępu po górze i testowania pokładowych mikstur. Jak w większości gier wieloosobowych, liczy się towarzystwo, które masz, oraz poboczne zadania, które tworzyszby opowiedzieć szerszą historię. Samotnie, gra jest nieco nudna i powtarzalna. Z odpowiednią ekipą pod skrzydłami, może być prostym sposobem na spędzenie kilku godzin.
Oczywiście, to gra, którą zapewne widziałeś już wielokrotnie podczas swoich bezcelowych wypadów po platformowych przestrzeniach. Koncepcyjnie jest to dość proste. Aspekt mixologii, choć podstawowy, dodaje dodatkową warstwę do doświadczenia — i to świetna zaleta. Niemniej jednak Bar After Bar wciąż jest podręcznikową grą platformową z lekkim chwytakiem. Prawdopodobnie nie zdobędzie nagród za oryginalność, ale z pewnością zapewni rozrywkę na krótki czas. Dodatkowo zostawi cię z najgorszym kacem. Kto niekocha bólu głowy?
Werdykt

Bar After Bar łączy gniewne platformowanie z odrobiną imprezowej mixologii, tworząc wymagające, choć wizualnie upajające doświadczenie, które pomimo chwytliwości i braku głębi, jest bardzo zabawne w towarzystwie kilku podobnie myślących przyjaciół. Owszem, to wciąż trochę gorzka pigułka i łatwy sposób na wywołanie kaca po imprezie, ale jest też przyjemnym sposobem na przełamanie lodów, który dziwnie sprawia, że picie w ciągu dnia wydaje się dobrym pomysłem.
Jeśli podoba ci się pomysł łączenia shotów białego rumu z torami przeszkód w stylu Trials, prawdopodobnie będziesz cieszyć się przepijaniem wątpliwych trunków zza pokładowego baru w Bar After Bar. Oczywiście, nie poleciłbym podejmować wspinaczki w pojedynkę, bo to, cóż, trochę przygnębiające. Z trzema lub czterema przyjaciółmi jest to natomiast wyczyn, który jest dużo łatwiejszy do pokonania i będzie cię kusił, by powtarzać go raz po raz — po prostu nie trzeźwo.