Recenzje
Recenzja The Quiet Things (Xbox Series X|S & PC)
The Quiet Things to odwaga manifest – historia, która ma emocjonalną moc i siłę, by wyzwolić uczucia, których nawet najbardziej prestiżowe filmy często nie potrafią przekazać na cyfrowej scenie. To smutek i rozczarowanie wcielone – przerażające przypomnienie, jeśli cokolwiek, że odwaga i bezwstydne oświetlenie rzeczywistych konfliktów i burzliwości relacji adolescentów. Innymi słowy, to gra, która nie krąży wokół krzaka, ani nie maskuje się jako coś innego niż sercowy, bijący kronikarz. To smutne, nostalgiczne i przede wszystkim doskonały przykład, jak można poetycko opowiadać o fikcji interaktywnej i osobistych doświadczeniach.
Na marginesie, The Quiet Things nie jest grą, do której wrócisz, gdy masz ochotę na przyjemne rozrywki. Wręcz przeciwnie, The Quiet Things to głębokie emocjonalne doświadczenie, które porusza tematy samobójstwa, wyzysku i molestowania bez najmniejszego nakazu banalnych nonsensów. To intymna sprawa – przerażająca, lecz prawdziwa epizodyczna książka o sagach z dzieciństwa, która ramuje rzeczywistą historię młodej dziewczyny, która stała się niezależnym deweloperem. To, brakując lepszych słów, pamiętnik, który możesz i będziesz czytał ze słowem po słowie, nawet gdy boisz się myśli o treściach, które spotkają cię w następnym rozdziale. Szczerze, nie wiele gier niezależnych może to osiągnąć, nie stąpając po kilku nogach. Ale tutaj wszystko wydaje się niesamowicie naturalne. Niekomfortowe, lecz naturalne.

Jako Alice, znajdujesz się przywiązany do linii czasu wydarzeń, które mają intymny związek z dojrzewaniem, tragedią i znanymi trwałymi strachami. Z światem pamiątek i wspomnień z dzieciństwa przed tobą, wyruszasz, by złożyć historię z resztek starych drobiazgów. Miękka zabawka wilka prowadzi cię do przodu, a przed długo znajdujesz się wirujący w króliczej norze niezwiązanych wspomnień. Osobista opowieść zaczyna się rozwijać, a ty, jako mucha na ścianie, zajmujesz swoje miejsce, by być świadkiem jej objawień, jej zakończenia i jej moralności.
The Quiet Things nie jest tak bardzo grą, jak audiobookiem z lekkimi interaktywnymi elementami gry. Biorąc pod uwagę, że spędzasz większość czasu, szukając w świecie obiektów, które pomogą ci posunąć historię do przodu, nie ma tu zbyt wiele do zrobienia. Niechętnie znajdujesz się z prezentacją statycznych obrazów i nagrań audio, z którymi nie możesz interakcjonować ani ich przeglądać. Po prostu opowiada ci historię i wlewa swoje serce i duszę, by pozostawić wszystkie szczegóły.

Bez ujawniania zbyt wielu informacji o fabule, The Quiet Things zaprasza cię do odkrycia nieco ponad sto rozdziałów, z których każdy ma swój temat, nagrania głosowe i postacie. Porusza wspomnienia z dzieciństwa, straty i izolacji społecznej na południu Anglii w pierwszych latach 2000. Jako Alice, kurator opowieści, spada na ciebie, by połączyć punkty centralne, by zbudować linię czasu wydarzeń i, co więcej, by odkryć buciki, które doprowadziły Alice z znanego miejsca do serii domów zastępczych. Znowu, nie daje ci milionu kawałków układanki, by je złożyć w uporządkowany sposób, lecz raczej, byś był świadkiem, jak one same tworzą swój portret.
Z naprawdę przekonywującymi dialogami i uderzającym stylem sztuki, by przetransportować swoje dość smutne przesłanie, The Quiet Things przedstawia eleganckie, lecz często rozdzierające serce doświadczenie, które wydaje się znacznie łatwiejsze do obserwowania niż interakcji. To krótkie pod względem gry, lecz szczerze, nie jest to gra, którą musisz zagrać, by ją zrozumieć. Kompozycja mówi wiele, a jeśli robi coś, to używa tego samego głosu, by przekazać potężne przesłanie, nadziei, rozpaczy i ulotnych świateł, które unoszą się w znanym ciemności.

Bez potrzeby mówienia, lepiej traktować The Quiet Things jak delikatny kawałek sztuki niż pełnoprawną pracę fikcji. Nawet z odrobiną gamifikacji, jest to, przede wszystkim, intymne doświadczenie, które nie cofa się przed ciosami, by dostarczyć przesłanie, które pozostanie. W tym celu powiedziałbym, że jeśli lubisz gry z napędem fabularnym, takie jak Gone Home lub What Remains of Edith Finch, to istnieje dobra szansa, że znajdziesz coś, o czym warto napisać w tej epizodycznej opowieści. Co więcej, jeśli szukasz emocjonalnej opowieści, która łączy lekką grę z głęboko osobistymi historiami i trudnymi tematami, to powinieneś rozważyć The Quiet Things jako dobrą okazję, by spuścić wodę i rozbić nerwy.
Wszystko wzięte, jest tu dobry kawałek pisarski, który zasługuje na to, by być usłyszanym. Zważywszy, że to historia, która może nie odwołać się do każdego, ze względu na jej tematykę i podejście do kwestii społecznych i innych. To jednak gra, która wie, jaka jest jej wartość, jak i doświadczenie, które nie boi się trudnych tematów, ani nie próbuje ich zdyskredytować. Z tych powodów powiedziałbym, że The Quiet Things zdecydowanie stanowi przekonywujący wpis w pamiętniku. To może nie być najlepsza gra na świecie, lecz jej zaangażowanie w rally wokół nieśpiewanych bohaterów i wyzwanie konwencjonalnym praktykom jest godne podziwu, przynajmniej.
Werdykt

The Quiet Things odważnie wprowadza potężne, lecz nieco niewygodne epizodyczne doświadczenie, które, chociaż nadal wyraźnie lekkie w grze i interaktywnych mechanikach, jest otwarte w swoim przedstawieniu jako samodzielny wpis w pamiętniku. To ciemne, złożone, lecz bezwstydnie pewne siebie w swojej skórze jako eksperymentalna powieść, która odważnie próbuje przekroczyć granice. To, rzeczywiście, jest tworzeniem doskonałej gry.
Chociaż zdecydowanie poleciłbym podejście do gry takiej jak The Quiet Things z ostrożnością i otwartym umysłem, powiedziałbym, że tak dalece, jak chodzi o osobiste listy miłosne do burzliwych czasów, jest to jedna z lepszych przedstawień swojego rodzaju. To może nie wywoła uśmiechu na twarzy, chociaż sprawi, że dotkniesz emocji, które nie mają miejsca w zwykłym dziewięć-do-pięciu. Z tym, wziąłbym to z ziarnem soli. Nie znajdziesz tutaj happy endu, ludzie.
Recenzja The Quiet Things (Xbox Series X|S & PC)
The Unsung Heroes
The Quiet Things bravely introduces a powerful yet somewhat uncomfortable episodic experience that, while still evidently light on gameplay and interactive mechanics, is forthright in its portrayal as a self-contained journal entry. It’s dark, complex, yet unapologetically confident in its own skin as an experimental novel that dares to push the boundaries. That, really, is the making of an excellent game.











