Recenzje

To nie mój sąsiad Recenzja (PC)

Updated on
Clown Resident/Mini-Game

Papers, Please I Am on Observation Duty wreszcie mają swoją pracę ułatwioną przez przybycie To nie mój sąsiad—sci-fi gra dedukcyjna, która łączy osobliwe pochodzenie z nieposłusznymi sobowtórami. Osobiście, jestem uradowany faktem, że dziedzina dedukcji otrzymuje nowych kandydatów, ponieważ jest, w całej prawdzie, gatunek, który ma moc uśmierzyć większość psychologicznych horrorów. Pytanie brzmi, jak To nie mój sąsiad porównuje się do innych nadprzyrodzonych thrillerów na rynku? Porozmawiajmy.

Mieszkaniec nieumarły próbujący wejść do kompleksu mieszkań

To nie mój sąsiad opisuje się jako symulator pracy — co, w całej uczciwości, jest. Albo przynajmniej, jest, ponieważ spędzasz większość czasu ręcznie sprawdzając pochodzenie, zauważając drobne różnice i dając okazjonalnie nadprzyrodzonemu pojemnikowi surowe spojrzenie, aby ocenić, czy są tym, kim twierdzą, że są, czy są sobowtórem z ukrytym motywem. Podobnie jak Papers, Please, idea jest prosta: sprawdź osoby, które pojawiają się u Twoich drzwi, i podejmij decyzję, czy im pozwolić wejść. W tym świecie jednak nie pracujesz w kontroli granicznej; nadzorujesz recepcję w kompleksie mieszkań i podejmujesz ważne decyzje na podstawie pochodzenia, które pojawiają się w Twoich rękach.

Za swoją mglistą fabułą — historią, która, z jakiegoś powodu, decyduje się wyłączyć wiele drobnych szczegółów na temat nagłego wzrostu aktywności sobowtórów — To nie mój sąsiad służy jako prosta gra dedukcyjna z nadprzyrodzonym i pozornie niepokojącym zwrotem. Jako kurator kluczy i sędzia, ławy i wykonawca w dziwnym kompleksie mieszkań, znajdujesz się z wyzwaniem: oddzielić prawdziwych ludzi od tych, którzy aktywnie udają, że są tym, kim są na ich dowodzie. W większości przypadków masz do dyspozycji wiele, aby móc wyciągnąć zielony znaczek i pozwolić ludziom iść dalej. Ale w innych przypadkach znajdujesz się z szerszym problemem — wyzwaniem, które wymaga, abyś starannie ocenił ich obecność, ich motyw i jak ich działania wpłyną na zakończenie.

Dostosowanie doorman

Jeśli jesteś zaznajomiony z grami obserwacyjnymi, takimi jak Who’s at the Door? Papers, Please, to wiele z tych zadań może wydawać się trywialne. I sądzę, w pewnym stopniu, To nie mój sąsiad nie jest tak trudne. To jest, oczywiście, jeśli grasz w trybie Arcade, który służy jako samodzielne doświadczenie, w którym Twoim głównym celem jest sprawdzenie dowodów tożsamości i zauważenie drobnych błędów w tekście, symbolach i wyrażeniach. W Nightmare—trybie, który jest odblokowany później w grze—masz nieco więcej do rozegrania, w tym gry karciane, nietypowe prośby i bardziej skomplikowane postacie lovecraftowskie. To powiedziawszy, punkt gry pozostaje taki sam na przestrzeni całej gry: analizuj szczegóły i wybierz, czy przyznać mieszkańcom dostęp do budynku, czy ich wyłączyć.

To nie mój sąsiad ma lekki ślad horroru rozsiany po całym świecie. I kiedy mówię lekki, znam, śmiesznie przypominający stary grę Flash. Zgodnie, nie jest to naturalnie przerażająca gra, ani nie posiada wielu dobrze umiejscowionych skoków. Jest to makabryczne, jeśli cokolwiek, ponieważ przedstawia Ci osobliwe postacie i groteskowe szczegóły, takie jak rozdarcie skóry z czaszki, na przykład. Ale poza tym, To nie mój sąsiad nie jest tym, co byś nazwał kością łamącą przerażające. Albo przynajmniej nie jest na tym samym poziomie co Who’s at the Door? Ale to zupełnie inna historia i estetyka.

Dowód tożsamości mieszkańca

Aby dodać obrażenia do urazy, To nie mój sąsiad nie ma wiele fabuły dla Ciebie, aby ją rozwinąć. W trybie Arcade, na przykład, masz serię zdawałoby się niepowiązanych postaci, proste wyzwanie do rozegrania i podobny wynik do rozwiązania dla każdej osoby. Ponieważ nie ma konsekwencji za każde nieprawidłowe rozpoznanie, w żadnym momencie nie jesteś zmuszony czuć ciężar swoich wyborów. Jeśli popełnisz błąd lub przypadkowo zabijesz niewłaściwą osobę, na przykład, to gra nadal się rozgrywa w podobny sposób. Zakończenie może się nieco zmienić, ale nie dostarcza wiele kontekstu na temat tego, jak otrzymałeś wynik.

Dzięki trybowi Nightmare i przyzwoitej liczbie postaci, To nie mój sąsiad może być naprawdę zabawne, aby je rozegrać. Oczywiście, nowość w końcu się zużywa po zbyt wielu kandydatach, a rutyna przetwarzania dowodów tożsamości w końcu staje się nieco powtarzalna i monotonna. To powiedziawszy, gra robi całkiem dobrą robotę, aby utrzymać Twoją uwagę na przestrzeni całej pierwszej sesji z kilkoma interesującymi postaciami i kilkoma interesującymi momentami. Zgodnie, nie jest to trudna gra, ale daje Twoim oczom dobre ćwiczenie, i sądzę, że to się liczy tutaj.

Pomimo że To nie mój sąsiad nie jest całkowitym przewodnikiem po horrorach obserwacyjnych, jest to solidna alternatywa, która może odpowiadać Twoim zainteresowaniom. Może nie mieć właściwego trybu fabularnego i wystarczającej jakości zachęt, aby skłonić Cię do powtórzenia roli dozorcy na drugi zmianę, ale aby oddać sprawiedliwość, robi to dobrą robotę jako interesujący indie. Szkoda tylko, że brakuje mu głębi i technicznej złożoności pełnoprawnego horroru.

Werdykt

Sobowtór i lista mieszkańców

To nie mój sąsiad to trochę jak gra Flash: brzydki, gęsto mechaniczny i o tyle samo estetycznie atrakcyjny, co ptak dodo na kopcu odchodów. I jeszcze, przedstawia doświadczenie nostalgiczne, które po prostu nie możesz powstrzymać się od uczucia dziwnego połączenia. Oczywiście, jest to trochę szkieletowe i pozbawione pełnego ciężaru bogato nakierowanej gry obserwacyjnej. Ale, aby oddać sprawiedliwość, sprawdza wiele prawidłowych skrzynek. Czy jest to genialna gra? Wcale nie, nie. Jednak jest to taka, którą możesz się cieszyć pod odpowiednimi warunkami — na przykład, na spotkaniu towarzyskim.

Pomimo że nie jest tajemnicą, że gry obserwacyjne są tanią monetą w tym dniu i wieku, To nie mój sąsiad znajduje swoje miejsce na spektrum jako całkiem przyzwoity przedstawiciel gatunku. Znowu, nie jest to idealna gra, i nie dorównuje pod względem złożoności i długości. Ale, biorąc pod uwagę wszystko powyższe, powiem to: jest to znacznie lepsze niż śmieci, które spotykasz na rynku. Licz swoje błogosławieństwa, sąsiedzi.

To nie mój sąsiad Recenzja (PC)

Get Your Own Cup of Sugar

That’s Not My Neighbor is a bit like a Flash game: ugly, mechanically dense, and about as aesthetically  appealing as a dodo bird on a mound of fecal matter. And yet, it delivers a nostalgic experience that you just can’t help but feel weirdly connected to. Sure, it’s a little barebones and without the full weight of a rich story-driven observation game. But, to give credit where it’s due, it does check a lot of the right boxes.

Jord jest pełniącym obowiązki Lidera Zespołu w gaming.net. Jeśli nie wygłasza codziennych list, to prawdopodobnie jest poza tym, pisząc powieści fantasy lub wykorzystując Game Pass, aby odkryć wszystkie przeglane indie.