Recenzje
Recenzja Terrifier: The ARTcade Game (Xbox Series X|S, PlayStation 5 i PC)
Pomimo że Terrifier: The ARTcade Game nie jest zupełnie jak mieć mózg zmiażdżony pięścią z ziemniakami, jest to trochę jak mieć kilka zębów wyrwanych z jamy ustnej. Nie jest to tak, że gra jest złym przedstawicielem kultowego złoczyńcy; to tylko brak ciężkości słynnej torby na śmieci pełnej narzędzi i sztuczek, gagów i kwestii. Być może brakuje mu czegoś, albo może, może, weszłem w to z nadzieją, że będzie to coś znacznie, znacznie lepszego. W rzeczywistości jednak makabryczna sprawa nigdy nie doszła do skutku, a po krótkim czasie jako jeden z najbardziej ugruntowanych zabójców w horrorze, szybko zrozumiałem, że nie czerpię z niej przyjemności, lecz tylko ją toleruję dla dobra starej pasji, która krzyczała o odrobinę sztuki.
Oczywiście, Terrifier: The ARTcade Game mogło pójść różnymi drogami i mogło być przekonującym klonem Dead by Daylight . A jednak, to nie jest ten typ gry; to jest gra 2D z ciężkimi krokami, która, chociaż nadal posiada charakterystyczną gore i estetykę, woli zanurzyć się w prostocie dość przestarzałego formatu, który nie zupełnie odzwierciedla bijące serce sztuki i jego teatralnej atrakcji. Nie myśl, że jest to zabawa, aby raz czy dwa razy dmuchać na nos, ale nowość szybko się kończy i trzeci raz przynosi dość niezręczne uczucie, które sprawia, że chcesz trochę więcej autentycznej reakcji.
Z wszystkim powyższym powiedzianym, powiem to: jeśli jesteś niezmiennym fanem kultowej sagi horroru, to powinieneś znaleźć tu wystarczająco dużo, aby zaspokoić twoją okropną obsesję bezmyślną przemocą i kreatywnymi zabójstwami. Jednak, jeśli jesteś zdeterminowany, aby zanurzyć się w pełnoprawnej adaptacji gry wideo, która ma więcej kąsów niż szczekania, to możesz być gorzko rozczarowany tym, jak mało ta strona boczna przynosi do wielkiego widowiska. Przepraszam, Art.
Sztuka jest subiektywna

Jeśli liczyłeś na to, że wpadniesz w bezdenne doły, które uginają się i wyginają do bijącego serca opowieści, to złe wieści — Terrifier nie jest najlepszym powierzchnią, aby ukryć swój topór. Jak w filmach — antologii, która również nie ma podstawowej struktury opowiadania, gra nie naprawdę wkroczyła w coś specjalnego. Nie, to, co gra robi, to daje ci torbę na śmieci i farbę do twarzy, a potem mówi ci, abyś radośnie przeszedł przez wybór poziomów, aby zabić, zwandalizować i ostatecznie rozdarć świat na kawałki w podniesionym szałem, który, przynajmniej w oczach obserwatora, jest godny cech antagonisty.
Podstawowo, to, co masz tutaj, to krótki korytarz, który buduje swoją podstawę na Streets of Rage i innych bijatykach z arcade. Jednak w tej grze wcielasz się w rolę podejrzanego zabójcy — złoczyńcy, który, w przeciwieństwie do większości ikonicznych postaci w spektrum horroru, nie ma głębi i finezji, aby ustanowić siebie jako pochłaniającą siłę, która wybuchnie w formacie gry wideo. Z tym, nie ma prawdziwego dialogu, a nie ma interesujących zwrotów akcji, które pomogłyby ukształtować narrację lub jej ulotną przeszłość. Tutaj jest tylko ty, świat i zniszczona torba sztuczek. To Terrifier, podstawowo — i albo kochasz to, albo nienawidzisz tego.
Pulpowa przepychanka

Na przeciwległej stronie tego dość nierównego palety jest zaskakująco głęboka bijatyka, która spełnia wiele wymagań. Oczywiście, nie jest to najbardziej oryginalna gra swojego rodzaju, chociaż jest wyposażona w solidny zestaw trybów gry, broni, poziomów i, zgodnie z duchem sagi, dużo ciemnego humoru, aby wypełnić jego makabryczne szczeliny. Poziomy również przychodzą z dobrym wyborem wrogów i bossów, a także niektóre zaskakująco „eleganckie” kombinacje i ruchy końcowe. To pulpowe, to, co próbuję powiedzieć. Innymi słowy, jeśli jesteś słabo zaznajomiony z bijatykami z lat 80., w tym wibrantną estetyką retro i antycznymi anthemami, to powinieneś wiedzieć, czego się spodziewać tutaj.
Niestety, są tu parę problemów, które wymagają rozwiązania. Na przykład, nie ma opcji wyjścia, co oznacza, że nie możesz opuścić gry, chyba że wymusisz jej zamknięcie i ponowne uruchomienie. Ponadto, nie ma przycisku sprintu, co oznacza, że również musisz spędzić swój czas, leniwie przechadzając się przez poziomy w dość nudny i monotonny sposób. Ponadto, interfejs użytkownika często ma problemy z usunięciem lub wdrożeniem kluczowych funkcji lub wskazówek, co oznacza, że nie zawsze jesteś informowany o tym, co próbujesz osiągnąć. Małe rzeczy, ale rzeczy, które również przytłaczają inaczej przyjemną gore fest.
Werdykt

Chociaż Terrifier: The ARTcade Game ujmuje niektóre solidne momenty teatralne bijatyki i charakterystyczną gore-core czar sagi horroru, to również nie spełnia wiele kluczowych obszarów, co sprawia, że jest mniej autentyczną adaptacją i więcej atrakcji bocznej z kilkoma brakującymi kończynami. Oczywiście, jest tu kilka przydatnych wnętrzności, które można wydobyć, a także niektóre zaskakująco smaczne mechaniki walki, które uzupełniają wiernego Art the Clown. Jednak nawet z tymi wszystkimi mniejszymi zaletami, wydaje się, że brakuje mu treści i ostrych narzędzi bardziej gore-core bijatyki.
Powiedzmy, że, jeśli chodzi o adaptacje gier wideo, Terrifier: The ARTcade Game wyznacza swoje miejsce jako dobra bijatyka. Nie jest idealna, i nie spełnia satysfakcjonującej rzezi, ale przynosi solidne wyzwanie i wiele wspaniałych jajek wielkanocnych, które powinny przyciągnąć fanów sagi i fanów bijatyk. Jeśli to wystarczający powód, aby założyć mały kapelusz i torbę na śmieci na kilka godzin, to powinieneś być więcej niż zadowolony z materiałów, które ten makabryczny centrum przynosi do reflektorów, wadami i wszystkim.
Recenzja Terrifier: The ARTcade Game (Xbox Series X|S, PlayStation 5 i PC)
Sztuka jest subiektywna
Jeśli chodzi o adaptacje gier wideo, Terrifier: The ARTcade Game wyznacza swoje miejsce jako dobra bijatyka. Nie jest idealna, i nie spełnia satysfakcjonującej rzezi, ale przynosi solidne wyzwanie i wiele wspaniałych jajek wielkanocnych, które powinny przyciągnąć fanów sagi i fanów bijatyk.









