Connect with us

Recenzje

Świeci nad: Recenzja The Damned (PlayStation 5)

Updated on
Dog in a boat (Shines Over: The Damned)

Będę szczerzy z tobą, wciąż staram się zrozumieć, jak przezwyciężyć stratę Bullet z Blair Witch Project. Powiedzmy, że jak wiele strat, myślałem, że zastępując miłość towarzysza miłością innego, będę w jakiś sposób mógł magicznie wymazać złe wspomnienia i, jeśli się poszczęści, wezwać nowy cel, aby ruszyć naprzód i, wiecie, zrobić to wszystko jeszcze raz. Dzięki Firenut Games’ Shines Over: The Damned, jestem w stanie nadać takią szansę życia, a chociaż wciąż jestem trochę pobity z powodu losu mojego byłego towarzysza, jestem dziwnie otwarty na pomysł założenia nowych butów i wkroczenia w nowy, równoległy świat — nawet jeśli oznacza to, że muszę znosić całą tę samą emocjonalną mękę, której uległem wcześniej w Black Hills forest.

Na powierzchni, Shines Over: The Damned nie jest grą, która szczególnie wyróżnia się, głównie ze względu na fakt, że jej tematy są przede wszystkim przypominające Twoje przeciętne psychologiczne horrory. Nie mniej jednak, z ciągle wiszącą nad moimi ramionami czarną dziurą samotności, wciąż czułem potrzebę zbadania go, jeśli tylko po to, aby wykorzystać traumę, którą Blair Witch pozostawiła mnie w 2019 roku. Oczywiście, pytanie, które stawiałem sobie, było dość proste: czy ślady łap nowego psa mogą przykryć te, które wyrosłem kilka lat wcześniej? Aby uzyskać odpowiedź na to wszystkoistotne pytanie, musiałem zejść w nieznane — skrzywiony wymiar, który ostatecznie doprowadziłby mnie do podważenia moich zmysłów, a nawet rzeczywistości, jak się okazało.

W dół

Stwore (Shines Over: The Damned)

Być absolutnie jasnym, Shines Over: The Damned nie jest grą wideo, a raczej instalacją artystyczną z kilkoma ogólnymi elementami chodzenia i rozwiązywania puzzle. Nienawidzę być nosicielem złych wiadomości w czasach takich, ale nie ma tu zbyt wielu elementów gry, które można by rozplątać i zbadać, biorąc pod uwagę, że większość podróży składa się z eksploracji korytarzy i lekkich interaktywnych oraz często środowiskowych tropów. Innymi słowy, jest to symulator chodzenia, i taki, który akurat buduje swoje mury wokół pojęcia pozwalania graczom błądzić po najgłębszych warstwach nieprzezroczystego wymiaru i rozwiązywać okazjonalne puzzle, które uniemożliwiają im postęp. Ale to wszystko.

Fabuła jest niewątpliwie nowatorska: nieszczęśliwa dusza, która jest połączona z psem, musi wyruszyć w desolate kwartały starego świata i wydobyć jego ostatnie resztki, aby zrozumieć jego historię. Myśl Scorn, choć może z mniejszą ilością mięsnych otworów i mechanicznych gadżetów, i będziesz miał ogólne pojęcie, czym jest. Po prostu, jest niepokojące miejsce do eksploracji, i wiele drzwi, które stoją między tobą a wewnętrznymi sekretami dotyczącymi jego dziedzictwa. Czy to sprawia, że historia jest przekonywująca? Nie, ale jestem skłonny to puścić, bo, wiecie — jest pies, i to liczy się za wiele, dziwnie enough. I nawet wtedy, jeden puszysty towarzysz niekoniecznie wyrzuca grę z dołka, w którym się znajduje. Wahadła i huśtawki, myślę.

„Jesteś martwy”

Misterijne bramy w lesie (Shines Over: The Damned)

Dziwnie uroczyście ustawione środowisko i soundtrack mają się dobrze, ale sama gra nie jest zbyt dobra, i głównie ze względu na to, że po prostu jej nie ma. Większość Twoich celów spoczywa albo na skakaniu z jednej platformy na drugą, albo przyklejaniu się do łap psa jak klej, i podążaniu za nim w nic. Jedynym problemem z tym wszystkim jest to, że ani jednej, ani drugiej rzeczy nie jest przyjemnie wykonywać. Najgorszą rzeczą w tym wszystkim jest to, że nawet gdy uda ci się wykonać dobrze skoordynowany manewr, często spotykasz się z technicznym błędem, który skutkuje upadkiem i koniecznością cofnięcia się, aby powtórzyć błędy. Nie mówię, że kontrola jest zła, ale jest wyraźny brak polotu, który tłumi ostatecznie przyjemne doświadczenie.

Nie myśl, że kiedykolwiek czułem się na tyle sfrustrowany, aby wyłączyć grę i ją odesłać. Oczywiście, could’ve rozstałem się z nią wielokrotnie, ale zawsze było coś, co ciągnęło mnie z powrotem, aby przeżyć te same chwile — i nigdy nie byłem pewien, co to było, co mnie powodowało. Może to była mroczność całego tego, albo fakt, że historia nie miała żadnego prawdziwego znaczenia; w moim umyśle wszystkie te rzeczy ostatecznie zaczną mieć sens, jeśli tylko wlewę jeszcze jedną godzinę w tę podróż. Byłem w błędzie, oczywiście, ale to już inna historia.

Droga donikąd

Świecąca kula w korytarzu (Shines Over: The Damned)

Pytanie, które szczerze stawiałem sobie, było, czy będzie jakiś wielki zwrot akcji w którymś momencie — czy to w klimaksie, czy w marginesach jakiegoś rodzaju post-credits moral? To nie wiedzenie, dziwnie enough, pchnęło mnie do głębszego wkroczenia w jego niespójne otchłań, a brak prowadzenia tylko sprawił, że chciałem posunąć się dalej w jego los. I, ku mojemu zaskoczeniu, żadne z tych pytań nie otrzymało właściwej odpowiedzi, co pozostawiło mnie z jeszcze większą ilością pytań niż na początku. I to było frustrujące, aby powiedzieć.

Shines Over: The Damned nie jest najdłuższą grą; w rzeczywistości, możesz zobaczyć wszystko, co jest do zobaczenia, i zrobić wszystko, co jest do zrobienia, w ciągu godziny. Ponieważ nie ma również prawie żadnych przedmiotów, za które można wrócić, oznacza to, że technicznie możesz przeciągnąć całe doświadczenie pod dywan w jednej sesji. Jestem podzielony co do tego, bo zwykle jestem fanem krótkich gier, które mają jakiś rodzaj przesłania — ale Shines Over: The Damned nie ma takiego. Jest to jednak zapisane jako hołd dla przyjaciela dewelopera — coś, czego nie spodziewałem się zobaczyć na końcu historii. Jednakże, chociaż jestem moralnie skłonny puścić w niepamięć, nie mogę pozbyć się faktu, że strukturalnie nie ma ogromnej ilości, o której można by pisać.

Inną rzeczą, która mnie niepokoi, jest brak elementów gry. Poza okazjonalnym puzzle lub przeszkodą, nie ma zbyt wielu rzeczy do zrobienia. Przykładem może być dobra dwie trzecie podróży, które miewa cię wsiadającego na łódkę i nawigującego strumieniem, nic więcej, nic mniej.

Werdykt

Poruszanie się wąską rzeką (Shines Over: The Damned)

Od póługotowanego projektu świata po frustrująco niezgrabne kontrolowanie, i prawie wszystko, co można by uznać za niezgodne z prawem w świecie survival-horror, Shines Over: The Damned nie udaje się zrobić trwałego wrażenia od samego początku — niepowodzenie, które ma tendencję do przedłużania się, gdy stopniowo przechodzisz od jednego punktu orientacyjnego do następnego. Poza tym, że mechanika jest absurdalnie marną w każdym możliwym aspekcie, gra cierpi również na tymczasowe spadki klatek i szereg postaci, które, szczerze mówiąc, nie są ani trochę interesujące ani pamiętne. Oczywiście, pies jest miłym dodatkiem do foldu — ale to wszystko, co Shines Over: The Damned ma do zaoferowania, podczas gdy reszta gry jest tak płytką jak ciepły basen w saharyjskiej pustyni. I to jest szkoda, naprawdę, bo pojęcie could’ve było prawdziwym kandydatem.

Może będzie kilka łat, które pomogą dokręcić śruby, albo może będzie jeden duży update, który pozwoli grze płynąć nieco bardziej gładko. Do tego czasu jednak trudno polecić Shines Over: The Damned, bo, uczciwie mówiąc, jest to gra, która nie jest obecnie gotowa do spożycia. Jednak kto wie — może trochę pracy nie będzie w stanie naprawić zawiasów i podnieść projektu z jego obecnego stanu upadku? Kto wie — może nie jest tak bardzo przeklęty, jak się wydaje na pierwszy rzut oka. Jeśli to jest prawdą, to mam nadzieję, że deweloperzy będą w stanie to udowodnić w przyszłych update’ach. Do tego czasu jest trudno malować ją jako coś więcej niż niewielkie przekleństwo w świecie psychologicznego horroru. Przepraszam, ludzie.

Świeci nad: Recenzja The Damned (PlayStation 5)

Przeklęty, jeśli robisz to, przeklęty, jeśli nie robisz

Shines Over: The Damned ma potencjał, aby być godnym przeciwnikiem dla Blair Witch Project i innych uznanych psychologicznych horrorów, ale jest ostatecznie zniweczony przez brak kreatywności w swoim opowiadaniu i grze. Nie jest to straszna gra, ale nie jest to również gra, która ma moc podnieść gatunek do ogromnych nowych horyzontów.

Jord jest pełniącym obowiązki Lidera Zespołu w gaming.net. Jeśli nie wygłasza codziennych list, to prawdopodobnie jest poza tym, pisząc powieści fantasy lub wykorzystując Game Pass, aby odkryć wszystkie przeglane indie.