Recenzje
Recenzja Kingdom Hearts 1.5 i 2.5 ReMix (Xbox Series X|S, PlayStation 5 i PC)
Kingdom Hearts jest, bez wątpienia, jedną z nielicznych serii, które samodzielnie potrafią zaznaczyć wszystkie właściwe pola, nie potrzebując drugiej rękawicy. Choć jest w posiadaniu jednej z najbardziej zagmatwanych fabuł w historii gier wideo — problem, który, przy całym szacunku dla Square, stał się z czasem jeszcze bardziej skomplikowany przez nadmiar postaci, pobocznych frakcji i odniesień do światła i ciemności — seria jest, przynajmniej w swojej istocie, wspaniałą epizodyczną opowieścią, która wykracza poza podstawowe pojęcia gry RPG dla początkujących.
Początkowo mogła to być prosta opowieść o trzech przeznaczonych na zgubę mieszkańcach wyspy, wyruszających w podróż po światach poza ich ojczyzną. Ale teraz , wraz z ponownym wydaniem Kingdom Hearts 1.5 i 2.5 ReMix, to gobelin, który mieści tysiąc herbów i miejsce na dziesiątki postaci. Może to być oda do Walta Disneya, ale nie oznacza to, że jest to przyswajalny film. Wręcz przeciwnie, Kingdom Hearts ma więcej wątków, splątanych fragmentów i węzłów niż jakakolwiek inna seria na rynku. Mimo to panuje tutaj ogólna zgoda, która wyraża uniwersalne uznanie dla jego wszechświata. Tak, trzeba wiele wysiłku, by odplątać jego sznurki i zrozumieć całość. Jednak jest to także seria, która pomimo niepotrzebnego skomplikowania, kipiąca doskonale wykreowanymi postaciami, ścieżkami dźwiękowymi i elementami budowania świata.

Z ponad setką godzin treści do przejścia, Kingdom Hearts 1.5 & 2.5 ReMix oferuje łącznie sześć oddzielnych doświadczeń do odkrycia i odhaczenia — Kingdom Hearts Final Mix, Re:Chain of Memories, 358/2 Days, Birth by Sleep, Kingdom Hearts 2 Final Mix, oraz Re:coded, co razem stanowi rozległą przygodę na krańcach wirtualnego wszechświata. Poza głównymi tytułami, dostępny jest rozdział poboczny skupiający się na rozgrywce typu deck‑building i walce karcianej; pełnoprawny port oryginalnej gry na PSP; oraz dwie trzygodzinne opowieści filmowe, które splatają główną narrację i rozwijają różne tła fabularne oraz łuki postaci.
Mówiąc o historii i postaciach, Kingdom Hearts opowiada o Sora, młodym chłopcu, który po wyrwaniu z własnego świata i pogrążeniu w ciemności odziedzicza Keyblade — miecz, który oprócz bycia dość nietypową bronią, stanowi ostateczne narzędzie do wypędzania Heartless, zamykania magicznych drzwi i przywracania równowagi w rozległych światach, które cierpią z powodu nagłej zmiany władzy. Gdy światło przygasa, a ciemność przejmuje kontrolę, Sora wraz z dwójką nieprawdopodobnych towarzyszy — Donaldem i Goofym — wyruszają, by przywrócić porządek w środku ponurej pandemii. To sięga dużo dalej niż to — ale rozumiesz sens.

Rozumiem. Kingdom Hearts jest dość przytłaczający. Mając do przepracowania ogromną ilość treści, może wydawać się przerażające zaglądać przez kluczówkę i konstruować wiarygodną narrację z tego, co wydaje się stosikiem miliona źdźbeł trawy. Mimo to, to jest historia warta wysłuchania do końca, gdyż kulminuje w epickiej opowieści obejmującej setki stron, bitew i wydarzeń, które kształtują liczne poboczne historie i wspólnie otwierają drzwi do jeszcze większej liczby ścieżek.
Oprócz fabuły, zremasterowana seria szczyci się świetnymi funkcjami, które utrzymują się równie dobrze jak oryginał, z dynamicznym systemem postępu pełnym synergii, broni, formacji drużyny i przedmiotów, a także satysfakcjonującą walką elementalną i w stylu hack‑and‑slash oraz, oczywiście, wystarczającą ilością znanych światów, aby utrzymać zagorzałych fanów uniwersum Walta Disneya na dłuższą metę. Aladyn; Herkules; Tarzan; Piękna i Bestia; Alicja w Krainie Czarów; Mulan; oraz The Nightmare Before Christmas, to tylko niektóre z nich. Sedno jest takie, że Kingdom Hearts, jako seria, nie brakuje treści. Co więcej, nie jest obca eksperymentowaniu z różnymi mechanikami i tematami, oferując więc coś dla każdego. Nie wspominając już o Melody of Memory.

Podkreślony piękną ścieżką dźwiękową i skarbnicą wzruszających momentów, Kingdom Hearts staje się imponującą sagą, która, choć czasami dość wymagająca, jest wysoko ceniona jako jedna z najlepszych gier RPG dla początkujących na rynku. Oczywiście, walka jest trochę nieporęczna w oryginalnym rozdziale, z nieco sztywnymi mechanikami i irytująco trudnymi potyczkami, które często wymagają wielu prób, aby je opanować. Mimo to, Kingdom Hearts to zdecydowanie seria, która jak dobre wino, z wiekiem staje się lepsza. Na przykład, w drugim głównym wydaniu, większość pierwotnych wad jest mniej widoczna, ponieważ usprawnia się walka, dopracowuje graficzny blask i sprawia, że ogólne rozgrywka wygląda bardziej dopracowanie i intuicyjnie.
Podsumowując, Kingdom Hearts 1.5 & 2.5 ReMix to epickie i starannie dopracowane wydanie, które robi wszystko, aby stworzyć niezapomnianą podróż, obejmującą wszystkie elementy i cechy budowania świata wyjątkowego RPG. Choć nie musi przypaść do gustu każdemu, trafia w sedno i zapewnia w pełni przyjemne, niezwykle wszechstronne doświadczenie, które może łatwo utrzymać twoje zaangażowanie znacznie dłużej niż przeciętna saga. Nie traktuj tego jedynie jako hołdu dla Disneya, lecz jako prawdziwie wciągającą epicką fantastykę, łączącą własną mieszankę budowania świata z Mikiem Mouse’em.
Werdykt
Kingdom Hearts 1.5 & 2.5 ReMix zapewnia jednoznaczną odpowiedź na wszystkie twoje pytania, jednocześnie znajdując okazję, by wpleść kilka dodatkowych wątków fabularnych i zakręconych scenariuszy w pozornie niekończącą się opowieść. Jako kolekcja, oferuje setki godzin materiału, w tym długie filmowe historie poboczne, krótkie przygody deck‑building oraz, oczywiście, dwie gigantyczne główne pozycje, które obejmują dziesiątki światów Disneya. I szczerze mówiąc, to ledwie dotyka wierzchołka góry lodowej.
Jeśli, przypadkiem, trzymałeś Kingdom Hearts na uboczu przez ostatnie kilka lat, rozważ to kompleksowe wydanie jako idealny punkt startowy swojej podróży. Ponownie, może wydawać się nieco uciążliwe, ale jeśli wytrwasz aż do gorzkiego końca, możesz właśnie odkryć klucz do nowej, długotrwałej serii, która zajmie cię na lata. I bądźmy szczerzy, gdy już wyruszysz w taką podróż, nie będziesz chciał jej opuścić. Szczerze mówiąc, nie sądzę, aby Square kiedykolwiek dało ci taką możliwość.