Recenzje
Recenzja I Write Games Not Tragedies (PC)
Słowa “I feel seen” nigdy nie były bardziej na miejscu. Elder Emo – jeden, który nadal składa przysięgę, by uczestniczyć w każdym zjeździe absolwentów, kiedy tylko księżyc jest w pełni – otrzymał zaproszenie do udziału w I Write Games Not Tragedies, visual novel i rhythm-centric hybrydzie, która po prostu istnieje pod czarnym sercem kultury brytyjskiego Emo i Goth z lat 2000. Drogi Studio Wife, zapisz mnie – pobiorę rękawiczki bez palców i słuchawki Skullycandy z strychu.
Patrząc na zdjęcia z moich nastoletnich lat, nie mogę powiedzieć, że czuję się dumny. Wyraz twarzy pozbawiony duszy; paski z wielowarstwowymi metalowymi guzikami; i fryzura, która wywołałaby u mojej własnej matki zawał serca podczas większości okazji, które wymagały oficjalnego stroju. To nie było przejściowe stadium; to był styl życia. To hasło pozostało ze mną mniej więcej do 2010 roku, po czym większość z nas stała się robotami, którzy wkrótce doszli do brutalnej konkluzji, że słowo RAWR było po prostu głupie i niewybaczalne. I tak dalej, miłe wspomnienia.
I Write Games Not Tragedies uwydatnia dużo z tego okresu, od subkultury po niechlujne szkice, od post-punkowych hymnów po burzliwe emocje, od konfliktu z grupami po emocjonalne przekazanie pochodni. Och, I Write Games Not Tragedies dotyka prawie wszystkiego, co definiowało całe pokolenie, i jestem całkowicie za tym, by złożyć podanie o pracę w biznesie nieszczęścia. Znowu.
RAWR Incarnate

I Write Games Not Tragedies zabiera cię głęboko w korzenie kultury Emo z lat 90., okres, w którym nastolatkowie uważali, że krzyk na głos do pop-punkowych hymnów był lekarstwem na każdy problem w ich życiu. I tak było, ale nie będziemy się tym zajmować. Nie, gra cieszy się swoją zdolnością uchwycenia bijącego serca fazy, która definiowała cały kraj. Nie boi się głupoty, i nie powstrzymuje się od wszystkich tandetnych ozdób, których można oczekiwać w visual novel o tematyce Emo. Z tym wszystkim przychodzi autentyczna ścieżka dźwiękowa, dużo szkiców na biurku i mnóstwo emocjonalnych opowieści, które dotykają niektórych dość głębokich tematów.
Historia opowiada o Ash, nastolatku, który, jak wielu jego rówieśników, chce znaleźć równowagę w świecie, który jest napędzany przez normy społeczne, emocjonalne wydarzenia i muzykę. Od fazy ząbkowania do fazy „starszych”, I Write Games Not Tragedies zabiera cię przez przekonywującą visual novel, która wynika z doświadczenia kulturowego i wiruje przez burzliwą emocjonalną opowieść, z hymnami i rytmicznymi tekstami. I wiesz co? Robi to wszystko niezwykle dobrze, w tym głupotę. Tak, to niszowe, ale chłopie, trafia prosto w sedno. „Musiałeś być tam, facet.”
To nie jest faza

I Write Games Not Tragedies rozwija, pomimo wszystkich swoich niszowych pomysłów i kontrowersyjnych kwestii, wspaniałą tькань cech, które krwawią znajomością kultury. Jest tu dużo do rozpakowania, i szczerze, są chwile, które pozostawiają cię zarówno emocjonalnym, jak i zaangażowanym w sytuację. Ash również jest relatywnym protagonistą, który ma wiele cech, które rezonują z odbiorcą. Konflikt między kontrolą wewnętrzną a akceptacją społeczną; pragnienie wyrażania emocji poprzez muzykę; i niemal każdy aspekt nastolatka, który po prostu chce przejść przez etapy adolescencji i znaleźć stabilność.
Jeśli chodzi o grę, jest tu dużo do zaoferowania. Poza rytmicznymi, tekstowymi mini-grami, które zajmują dużą część opowieści gry, są również kilka kluczowych momentów, które wymagają od ciebie nawigacji w młodości i tworzenia przyjaźni (lub ich braku), aby utworzyć podstawę w świecie. Z tym wszystkim przychodzi uderzająco odpowiednia visual novel, która wygląda bardzo podobnie do kultury rysunków z lat 2000. Nie wygląda idealnie, ale myślę, że gdy wszystko się skończy, to właśnie ten punkt, który próbuje przekazać.
I Write Games Not Tragedies nie jest najdłuższą grą na bloku, ale jest tą, która rozwija swoje rdzeń z dużą ilością tandetnych fragmentów i pamiętnych postaci. Znowu, to niszowe, więc jest szansa, że nie będzie przyciągać całej grupy, jeśli tak można powiedzieć. I tak dalej, jeśli masz nieśmiertelną obsesję na punkcie kultury Emo i Goth, powinieneś znaleźć to jako swoją filiżankę herbaty. Visual novel? Zaznacz. Emo-hymny? Zaznacz. Znajome uczucia żalu i wątpliwości? Zaznacz, zaznacz i zaznacz. Brawo, Studio Wife.
Werdykt

I Write Games Not Tragedies to dokładnie taki Emo-pulp, jaki kocham i bezwstydnie pragnę, kiedy nastolatek serca przychodzi, by odnowić stare żarówki. To głupie, i to zdecydowanie jest efektem złego żartu, do którego, dziwnie, czuję się niezwykle przyciągnięty, jak ćma do płomienia, lub starszy Emo na zjazd dla osób powyżej trzydziestki. Oczywiście, wiedziałem, że będzie pełne okropnych kalamburów i podwójnych znaczeń. Ale to, czego nie spodziewałem się, to emocjonalny cios w brzuch i wrażliwy temat, który dotknął uzależnienia i wewnętrznych burz. To, rzeczywiście, było lukrem na w zasadzie czarnym ciastku, który, szczerze, cieszyłem się o wiele bardziej, niż powinienem.
Wystarczy powiedzieć, że jeśli jesteś głęboko zakorzeniony w brytyjskiej kulturze Emo i Goth, szczególnie z wczesnych lat 2000, kiedy większość z nas myślała, że cztery metalowe paski i para rękawic bez palców były „w” i godne „RAWR”, to jest szansa, że będziesz cieszyć się przechodzeniem przez strony albumu nastolatka I Write Games Not Tragedies.
Z wszystkim powyższym, jest tu dziwaczny koncept, który porusza niektóre poruszające tematy, z których większość dobrze współgra z dominującym systemem rytmicznym i efektami wizualnymi opartymi na szkicach. To emocjonalne, odpowiednie i absolutnie pękające w szwach swojego istnienia z wszystkimi odpowiednimi odniesieniami, aby wzniecić dawną iskrę w twoim małym czarnym sercu. Co więcej można chcieć?
Wyciąg: Biznes nieszczęścia
I Write Games Not Tragedies to dokładnie taki Emo-pulp, jaki kocham i bezwstydnie pragnę, kiedy nastolatek serca przychodzi, by odnowić stare żarówki. To głupie, i to zdecydowanie jest efektem złego żartu, do którego, dziwnie, czuję się niezwykle przyciągnięty, jak ćma do płomienia, lub starszy Emo na zjazd dla osób powyżej trzydziestki.
Recenzja I Write Games Not Tragedies (PC)
The Business of Misery
I Write Games Not Tragedies is the exact type of Emo pulp that I love and shamelessly crave for whenever the adolescent teenager at heart comes knocking to rekindle an old wick. It’s cringe, and it’s definitely the brunt of a bad joke that, strangely, I myself feel oddly drawn to, like a moth to a flame, or an elder Emo to a reunion for the over thirties.











