Recenzje
Recenzja HappyFunland (Meta Quest 3 i PlayStation VR2)
Mając na uwadze doświadczenia z wysokimi i niskimi momentami oraz ostatecznym upadkiem lokalnego parku rozrywki w mojej własnej okolicy, trochę wiem, co to znaczy, gdy gra przedstawia taki park w stanie naturalnego, choć trochę przygnębiającego, rozkładu. Jak na przykład, uczestniczyłem w projekcie eksploracji miejskiej w poprzednich latach i widziałem spory volumen opuszczonych parków, szpitali i hoteli. Jednak nic nie przychodzi mi na myśl jako coś równie psychologicznie druzgocącego, jak zaniedbany pociąg straszy w zalesionym obszarze ochrony przyrody. To, według mnie, jest idealny materiał na grę wideo, i coś, co, szczerze mówiąc, liczyłem, że uda mi się rozwinąć w HappyFunland Spectral Illusions – VR, który obiecywał dostarczyć straszliwą podróż przez ruiny zanieczyszczonego parku rozrywki prosto do mojego progu.
HappyFunland nie jest najdłuższą grą horror w świecie. Czyż naprawdę jest to gra horror; ma kilka skoków i kilka niepokojących momentów, ale ogólnie używa humoru, aby zilustrować swoją atrakcyjność i podnieść swoje podstawy. Na przykład, spory fragment przygody polega na tym, że machasz kijem golfowym w typowym układzie dziewięciu dołków, a także wsiadasz do kilku wagoników i innych tramwajów, aby przemierzać park i odkrywać jego naturalne otoczenie. Po prostu, jest to eksploracyjna gra, a nie, na przykład, przerażająca adaptacja duchowa, jak Pięć nocy z Freddy’m lub Poppy Playtime. Och.
Z tym wszystkim powiedzianym, jeśli szukasz sposobu, aby zagłębić się w korzenie strasznego parku rozrywki i spędzić trochę czasu z jego drobnymi animatronicznymi postaciami, to upewnij się, że przypomnisz sobie te wskazówki przed zakupem biletu.
W ślad za opuszczeniem
Ogólny pomysł gry jest dość prosty: zupełnie obcy człowiek nakazał ci wejść w ruiny dawnego parku rozrywki i w zasadzie oczyścić jego kwatery z wszelkich pozostałych drobiazgów lub pamiątek. W typowym układzie eksploracji miejskiej, musisz sforsować obrzeża ośrodka i przecisnąć się przez dzielnice parku, dokumentując swoje odkrycia, gdy przemierzasz stare atrakcje, slajdy i inne obiekty, które zostały porzucone przez poprzednich właścicieli. Ogólnie, to powinno zająć przeciętnemu graczowi gdzieś między dziewięćdziesięcioma minutami a dwoma godzinami, aby ukończyć, co sprawia, że jest to dość krótka, jednorazowa wyprawa, która nie zostaje zbyt długo.
Jako że to jest doświadczenie VR, oczywiście, gracze mogą wchodzić w interakcje z większością elementów dekoracji i przedmiotów rozsianych po podłogach i ladach parku. Zgodnie z tym, nie jest to obowiązkowa praktyka, ale raczej krok, który pozwala na eksperymentowanie z niektórymi mechanikami gry poza jej oryginalnym zestawem. Innymi słowy, możesz zniszczyć sklep z pamiątkami i pójść “tu jest Johnny” na stertę pluszaków z kijem golfowym, ale nie jest to konieczne do postępu w głębi historii. I to, wiadomo, jest w porządku.
Ponadto, poza dość krótką kampanią, gra oferuje również spory zestaw kolekcjonowalnych przedmiotów. Znowu, nie są one wymagane do wypełnienia twoich podstawowych celów, ale dostarczają głębszego wglądu w tytułowy świat i jego historię jako dawnego bastionu radości dla swoich gości. Nie mogę się skarżyć.
Bilet do jazdy

Podstawowe elementy gry w HappyFunland nie są tak różne od The Park lub Reveil, w tym, że jeśli nie eksplorujesz zakamarków opuszczonego parku rozrywki, to pracujesz nad rozwiązaniem lekkiego puzzle lub mini-gry, aby odkryć nową atrakcję. Przede wszystkim, starasz się odblokować nowe biomy w parku i grać w krótkie rundy golfa (nie pytaj), aby odkryć nowe drzwi i ukryte przejścia, które łączą się z alternatywnymi częściami mapy. Pomiędzy tymi sekcjami, twoim jedynym celem jest znalezienie jednego z osiemdziesięciu rodzajów kolekcjonowalnych przedmiotów – figurki Randy Rodent, które, szczerze mówiąc, nie mają wiele wspólnego z fabułą, ogólnie. Na koniec, nie ma wiele do zrobienia, a jeśli miałeś nadzieję na emocjonującą jazdę – złe wieści, boję się.
Jak wcześniej wspomniałem, HappyFunland nie jest czystą i nieskażoną grą horror. Oczywiście, jego atmosfera jest na miejscu, a także dostarcza poczucia lęku wraz z okazjonalnymi skokami, ale to wszystko. Jak się okazuje, tylko kilka z tych skoków dostarcza prawdziwego strachu, podczas gdy większość z nich wpada w przewidywalne wzorce i nie ma większego wpływu. Było to wtedy, gdy, chociaż nie zupełnie drżałem ze strachu, wciąż czułem potrzebę, aby iść dalej, pomimo braku strachu, który płynął przez moje żyły. To musiało być ustawienie; jest to trochę wygrane, biorąc pod uwagę fakt, że place rozrywki są naturalnie niespokojne – szczególnie w środku nocy i gdy usiane są przestarzałymi animatronicznymi postaciami.
Humorystycznie dziwne

Istnieje jeden element gry, który zaskoczył mnie, a mianowicie walka. Nie, nie było to zupełnie cechą definiującą grę, ale starało się ujawnić się od czasu do czasu i utrzymać rzeczy w pewnej mierze świeżości. Problem z tym wszystkim był taki, że fizyka nie była zupełnie tak wykończona, jak bym sobie życzył. Jak w każdej grze, która przyjmuje tradycyjne elementy zestawu VR, zgiełk i hałas spotkań walki często wydawały się płaskie i niewybredne – jak gdybyś musiał bezmyślnie rzucać losowymi przedmiotami bez żadnych realnych celów, na przykład.
Przyznam, że w żadnym momencie nie czułem się naprawdę zagrożony przez animatroniczne postacie, które śledziły mnie, ponieważ było jasne od samego początku, że mogłem zredukować ich istnienie do jednego pociągnięcia lub dwóch od starego dobrego pirackiego miecza. Przyznaję, one posłały mi od czasu do czasu dreszcze po plecach, ale nie posunęłbym się do tego, aby powiedzieć, że były one granicą koszmaru – czy cokolwiek nawet odlegle podobne do tego, czego można oczekiwać od sadyistycznego bytu z masą złych motywów. Niemniej, biorąc pod uwagę, że te roboty były otoczone mieszanką mrocznych estetyk i skrętu manipulowanej niewinności, jestem skłonny puścić ich brak horroru i wartości strachu – jeśli tylko, aby rzucić światło na niektóre z ich pozytywów, z których jest wiele.
Werdykt

HappyFunland nie jest na granicy wywrócenia świata horroru, to pewne. Z tym powiedzianym, gra, jako całość, jest wciąż warta sprawdzenia, podwójnie, jeśli jesteś zainteresowany pomysłem eksplorowania pustych terenów, które zawierają wiele starych drobiazgów i sieci porzuconych wspomnień. Jest warto zauważyć, oczywiście, że nie jest to typowa horror, ale raczej prosta symulacja spaceru, która polega na czystej atmosferze i opowiadaniu tematycznym ponad wszystko inne. I to jest dopuszczalne, biorąc pod uwagę fakt, że wykonuje te rzeczy dość nieoczekiwanie, biorąc pod uwagę wszystko.
Istnieje jeden główny upadek powyższego: szorstkie sterowanie. Niestety, wiele pracy kamery wywołuje pewien poziom choroby ruchu, co jest często spotykane w świecie wirtualnej rzeczywistości, prawda. Jednakże, ze względu na to, że wiele ruchów ma niższe częstotliwości odwzorowania niż inne, powoduje niektóre drobne bóle głowy, szczególnie w momentach, które wymagają, abyś był nieco bardziej zaangażowany w niektóre z intratnych puzzle i mini-gier. Mini-golf, na przykład, nie jest czymś, co możesz po prostu zrobić, ale raczej próbować kilka razy, zanim będziesz w stanie uderzyć w dołek. Ze względu na to, że te segmenty są również kluczowe dla formowania kulminacji, to osłabia ogólny podniecenie jazdy, można powiedzieć.
Gdy wszystko jest powiedziane, możesz zdecydowanie zrobić wiele gorszych rzeczy niż HappyFunland. Niemniej, jeśli jesteś na rynku gry, która oddaje hołd Poppy Playtime i innym animatronicznym horrorom, to możesz rozważyć zmianę kursu i znalezienie nowego biletu, aby postawić na jego miejsce.
Recenzja HappyFunland (Meta Quest 3 i PlayStation VR2)
Granica komediowa
HappyFunland nie trafia w cel jako prawdziwa gra horror, ale to nie zmienia faktu, że, pomimo drobnych problemów technicznych i niepasujących gatunków, większość gry działa dość dobrze. Oczywiście, wywołuje nieco choroby ruchu, ale co za brzydki pociąg straszy nie zrobiłoby?











