Recenzje
Amnesia: The Bunker Recenzja (Xbox Series X|S, PlayStation 5 i PC)
Niespokojne cienie steampunkowego zamku Brennenburg długo szukały sposobu, aby Frictional Games ponownie rozwinęło ukochaną antologię horroru, jaką jest Amnesia. Czas nadszedł, a nowym torchbearerem dla tej marki jest światowej wojny tematyczna siła znana jako The Bunker. Wreszcie pojawiła się na konsolach i PC, przynosząc ze sobą wybór prezentów, które idą znacznie poza tanie emocje, flaszki z olejem i strzępy papieru.
Przyznaję, powszechnie uznana za horror sagę pozostawiła mi gorzki posmak po premierze Amnesia: Rebirth w 2020 roku. W efekcie straciłem piątą część wiary w Frictional Games, co nie mogłem zaakceptować. Nie mówiąc już o tym, że gdy odkryłem plan, który później przekształcił się w Amnesia: The Bunker, byłem sceptyczny – ostrożny, nawet, czy nie odzyska esencji, która uczyniła ją ulubioną marką horroru w 2010 roku.
Mimo wszystko, bogata gotycka estetyka i dźwiękowy panel w jakiś sposób udało się przyciągnąć mnie z powrotem do korytarzy Brennenburg. I chociaż epoki i światy oddalają się, wciąż chciałem wrócić, aby ponownie rozniecić płomień pod nieprzeniknioną latarnią Frictional Games. Pytanie brzmi, czy The Bunker był naprawdę wart rozniecenia?
Idąc pod ziemię

Aby umieścić cię w obrazie, Amnesia: The Bunker jest ustawiony w czasie I wojny światowej i grając rolę Henriego Clementa, francuskiego żołnierza, którego zadaniem jest znalezienie zaginionego przyjaciela Augustina Lamberta na froncie.
Aby nie rozwlekać, pomimo twoich najlepszych starań, aby znaleźć brata w broni, szybko okazuje się, że zostałeś ogłuszony i obudziłeś się w opuszczonym bunkrze wojennym. Z wyjątkiem notatki ostrzegającej cię przed bestią szalejącą w korytarzach, musisz wyruszyć i znaleźć sposób na ucieczkę. Łatwiej powiedzieć niż zrobić, biorąc pod uwagę, że wyjście zostało zniszczone, a generator, który zasilają lampy, jest na granicy awarii. Wkraczają tutaj znaki firmowe Frictional Games.
Amnesia: The Bunker pozostawia cię w podobny sposób, jak poprzednie części – samemu, zdezorientowanemu i bez latarki, aby oświetlić ciemność, która rozciąga się przed tobą. Jedynym plusem jest to, że jesteś żołnierzem, co ma swoje zalety; rewolwer i niepokojąco dużo amunicji, na przykład. Czy to oznacza, że możesz wstawić kulę między swoich wrogów i po prostu wyjść przed drzwi, bez pytań? Nie do końca. Skoro jest to Frictional Games, nawet pełny magazynek nie rozwiązuje problemu bestii w bunkrze.
Witaj w bunkrze

Tak więc, wracając do samego bunkra; jest pustą skorupą, którą można badać w dowolnym tempie. Składa się z centralnej strefy, a także szeregu ciemnych kwater i zakamarków, wszystkich połączonych z generatorem, który wymaga stałego zaopatrzenia w paliwo, aby funkcjonować. Zgodnie z planem Frictional Games, gracze muszą znaleźć i uzupełnić ten zasób, aby móc zagłębić się w pomieszczenia i dalej. To w tych pokojach The Bunker pozostawia wskazówki – kamienie milowe, jeśli można tak powiedzieć, które pomagają nie tylko ukształtować historię, ale także dostarczają dodatkowych informacji o Twoim następnym celu.
Co ciekawe w The Bunker jest to, że chociaż jesteś technicznie sam przez większość czasu, masz możliwość obrony siebie – hallelujah! Niestety, amunicja jest niezwykle rzadka, a nawet najbardziej doświadczony strzelec nie będzie w stanie odeprzeć potworów, które czają się w ciemnościach podziemnej twierdzy, po prostu dlatego, że nie możesz zabić niczego. Zamiast tego musisz radzić sobie z tym, co masz w ekwipunku – rewolwerem, kilkoma pociskami i starym szmatą, którą można przerobić na bandaż. To wszystko, co masz, co oznacza, że wszystko, co potrzebne do ucieczki z bunkra, musi być znalezione w jednym z jego pokoi lub wytworzone w menu craftingu gry.
Miejsce dla dwóch?

Pomijając konieczność rozczłonkowania opuszczonego bunkra, jest również kwestia radzenia sobie z problemem potwora – źródłem niepokojącej atmosfery i nieustannego poczucia paranoi, które spoczywa na twoich barkach, gdy opuszczasz okopy. To tutaj znaki firmowe Frictional Games wkraczają w akcję, tworząc świat, który jest nieustannie przerażający z dobrych powodów – zawsze. I w tym celu nie możemy winić The Bunker; jest on przerażająco bez zarzutu i ma pełne prawo do bycia określonym jako część serii tak wysokiej jakości.
Oczywiście, jest kwestia możliwości obrony siebie. Powiedzmy, że nawet z rewolwerem w dłoni i pociskiem w komorze, akcja rzadko prowadzi do jakichkolwiek znaczących konsekwencji. Jeśli cokolwiek, wystrzał tylko spowoduje utrudnienie dla twojego prześladowcy, co oznacza, wbrew powszechnemu mniemaniu, broń nie jest zbawieniem, którego się spodziewałeś. I chociaż jest przydatne mieć coś w kaburze, gdy poruszasz się między sytuacjami życia i śmierci, prosty fakt jest taki – podejście stealthowe zawsze zwycięża.
Jeden uciekinier, jedna nadzieja

Dobra wiadomość jest taka, że jest tylko kilka kroków do wykonania, aby uciec przed bestią, które są następujące: znaleźć dynamit i wykopać jego detonator. Problem polega na tym, że żaden z tych przedmiotów nie znajduje się w miejscu wygodnym, co oznacza, że musisz wyjść poza bezpieczną strefę i przecisnąć się przez różne łamigłówki, zamknięte drzwi i tunele pełne szczurów – wszystko to, gdy potwór śledzi cię z ukrycia. Świetnie.
W świetle dość prostego układu gry The Bunker nie jest zbyt pomocny, gdy chodzi o wskazanie ci drogi. W rzeczywistości dziewięć razy na dziesięć znalazłem się w sytuacji, gdy wielokrotnie przechodziłem przez te same obszary, często bezradny, nie wiedząc, co robię. Z niewielką pomocą poza dość przestarzałą mapą i kilkoma czerwonymi kółkami, przyznaję, że spędziłem więcej czasu, rzucając cegłami w drzwi, niż powinienem. I szczerze mówiąc, gdy grałem przeciwko zegarowi i pod presją utrzymania generatora zaopatrzonego w paliwo – to okazało się jednym z najbardziej intensywnych, choć stresujących momentów mojej kariery gracza.
Cześć śmierci, moja najstarsza przyjaciółka

Jest jedna rzecz, która psuje The Bunker, a mianowicie brak punktów zapisu. Dość nużąco, jeśli zostaniesz schwytany w trakcie wykonania celu i nie masz wystarczającej ilości amunicji, aby tymczasowo wyłączyć bestię, szybko dowiadujesz się, że jedyną rzeczą, która czeka na ciebie, jest natychmiastowy koniec gry i powrót do Twojej ostatniej stacji zapisu. To powiedziawszy, biorąc pod uwagę, jak dobrze brzmi to doświadczenie, nie mogłem się nim przejmować. Jeśli cokolwiek, to akceptowałem je, wiedząc, że będę mógł ponownie przeżyć tę wędrówkę przez labirynt.
Przyznaję, The Bunker mógłby dać nam nieco więcej pomocy między sekcjami. Ale kiedy wreszcie wyjście zostało zniszczone, znalazłem się w sytuacji, w której wspominałem o moich najgłębszych porażkach – tych momentach, które postawiły mnie pod ścianą, licząc ostatnie pociski w moim rewolwerze, gdy groźny ryk potwora sunął coraz bliżej. To wtedy, gdy drżałem ze strachu, mówiąc: “to jest Amnesia.”
Amnesia, zmartwychwstała

Chociaż nie mogę powiedzieć, że Amnesia zaczęła tracić swoją drogę po umiarkowanym przyjęciu Rebirth, mogę powiedzieć, że coś zaczęło się pojawiać na powierzchni. I chociaż mógłbym szczęśliwie biegać przez Brennenburg i Londyn przez tygodnie i nie znudzić się – wciąż chciałbym zobaczyć zmianę, choćby po to, aby upewnić się, że Frictional Games wciąż potrafi tworzyć oryginalny materiał. I jak się okazało, Amnesia: The Bunker przyniósł właśnie to. Nie obrócił koła, które zostało stworzone ponad dekadę temu – przewrócił je do góry nogami, a jednocześnie zachował serce i duszę marki.
Przyznaję, The Bunker nie jest najdłuższą grą na świecie. To może trzy, może cztery godziny – co stawia ją na poziomie wcześniejszych projektów Frictional Games. Dobra wiadomość jest taka, że taki studio nigdy nie podnosiło ceny, aby dopasować ją do absurdalnie drogich, niedopracowanych odpadków. Wręcz przeciwnie, stawia poprzeczkę wysoko i przykleja do niej uczciwą cenę. I to jest przypadku Amnesia: The Bunker – to trzygodzinny rollercoaster emocji za 25 dolarów. Nie udaje się za coś, czym nie jest; jest to gra horrorowa, i jeśli cokolwiek, to sprzedaje się niezwykle tanio biorąc pod uwagę markę.
Werdykt

Frictional Games mogło pójść na kompromis z Amnesia: The Bunker, oczywiście. Ale co tu powiedzieć, wybranie alternatywnej drogi było może jedną z najlepszych decyzji studia. I chociaż pomysł nie jest najbardziej rewolucyjny, to atmosfera jest tym, co ostatecznie prowadzi do jej zakończenia. Mechanicznie, nie wnosi nic nowego do stołu, co dobrze wróży każdemu fanowi serii, a reszta… no cóż, Frictional Games ma talent do polerowania naczyń rozrywkowych najwyższej klasy. Pytanie brzmi, z takim skarbem prawdziwie przerażających hitów pod pasem, co jeszcze mogą zrobić, aby rozszerzyć swoje horyzonty? Wydaje się, że Amnesia: The Bunker jest na pewno jednym z nich. Dobrze zrobione, FG.
Amnesia: The Bunker Recenzja (Xbox Series X|S, PlayStation 5 i PC)
Niezapomniana odsłona
Nieświadomi konsekwencji, Frictional Games postanowiło zmienić twarz swojej nagradzanej sagi - antologii horrorów, która, szczerze mówiąc, nie potrzebowała żadnych poprawek. Dość zaskakująco, The Bunker samodzielnie przewrócił koło, czyniąc ją nie tylko jedną z najbardziej ambitnych survivalowych gier horroru w 2023 roku, ale także jedną z najlepszych.











