Recenzje
Recenzja Forza Motorsport (Xbox Series X|S i PC)
Cóż, prosiliście o to, a Turn 10 Studios było tam, by odpowiednio przetworzyć to żądanie. W próbie tchnięcia nowego życia w sagę symulacji wyścigowych, deweloperzy zasadniczo porzucili formułę liczbową i zrestartowali Forza Motorsport od zera – ruch, który sam w sobie przekształcił fenomenalną serię w zupełnie inną grę na sprzęt nowej generacji. I szczerze, jaki lepszy sposób na pożegnanie z czasem spędzonym w hawajskim liście miłosnym The Crew Motorfest, niż ponowne spotkanie z asfaltem w ukochanej, sztandarowej franczyzie Turn 10? Można śmiało powiedzieć, że jeśli chodzi o nowe premiery, to na tę właśnie czekaliśmy – i cieszy nas niezmiernie, że Game Pass wyciągnął pomocną dłoń, by przywitać najnowszy rozdział już w tym tygodniu. Cheers, Xbox. Po spędzeniu kilku godzin śmigając po asfalcie i piasku w Forza Motorsport, mogę *właśnie* spisać kilka konkluzywnych słów na temat projektu. Aby tam dotrzeć, musimy jednak najpierw cofnąć się o kilka długości, do wstępnych faz tego pierwszego, najważniejszego okrążenia kwalifikacyjnego. Chcesz przejechać się z nami na gapę? Oto jak wyglądał ten wysoko-oktanowy blitz i jak ta flaga w kratę wpadła w moje ręce po dziesiątkach godzin wciskania metalu.
Motorsport Wrócił
Forza Motorsport oznacza powrót klasycznej serii, która sięga czasów sprzed ukochanej ery Xbox 360 – czasów, które gościły niezwykłe mechaniczne triumfy i spektakularne scenariusze wyścigów pierwszej klasy. Prawda, sama seria przeszła długą drogę od 2005 roku, a stwierdzenie, że dość zdolne ręce Xbox Game Studios straciły swój magiczny dotyk, byłoby nie tylko kłamstwem, ale i plamą na ich wizerunku. Oczywiście, nie odważyłbym się tego zrobić, ponieważ jeszcze nie znalazłem części franczyzy Forza, która *nie* powaliłaby mnie na łopatki lub nie pozostawiła z jakąś formą depresji po zwycięskim okrążeniu. Podjechanie pod najnowszy tor w Forza Motorsport z 2023 roku po stosunkowo długiej przerwie było jak powrót do domu po sześciu długich i wyczerpujących latach. I chociaż takie tytuły jak Forza Horizon trzymały mnie w napięciu przez czas urlopu ogrodowego głównej serii, to w żadnym momencie spin-off skupiony na festiwalu nie wydawał się tak autentyczny jak oryginał. I dlatego właśnie, dla mnie, Forza Motorsport pojawił się w idealnym momencie. Więc *czym* on właściwie jest? Albo lepsze pytanie: co Forza Motorsport ma, czego nie miał Forza Motorsport 7? Cóż, na początek, są ulepszone mechaniki – przepracowany szereg funkcji, które nie tylko promują lepsze prowadzenie, ale i większą autentyczność w samym doświadczeniu symulacji jazdy. I cholera, jaki to okazał się lifting.
Dostrojony
Powiedzmy to wprost – Forza Motorsport to nie twoja standardowa, bezpłciowa gra wyścigowa. Dowód: wykorzystuje funkcje, których często nie znajdziesz w franczyzach takich jak The Crew czy Need for Speed, jak zarządzanie paliwem, własne mieszanki opon czy inne dogłębne elementy, na dodatek. Pod tym względem, Forza Motorsport jest o *wiele* bardziej autentyczny, nie wspominając o tym, że trzykrotnie bardziej ambitny niż przeciętna saga wyścigowa. I to działa – *nawet* według dzisiejszych standardów. Pomijając zawiłości prowadzenia, Forza Motorsport kładzie podwaliny pod kolejne znakomite doświadczenie symulacyjne, takie, które oferuje te same wysokiej klasy wizualizacje i główne tryby gry co jego poprzednicy. Jest standardowa Kariera – seria, w której gracze są zapraszani do testowania różnych klas pojazdów i zasadniczo budowania Świętego Graala torowych cruiserów; Gra Swobodna – tryb pozwalający eksperymentować z różnymi torami, ustawieniami i modyfikacjami; oraz charakterystyczny tryb multiplayer online, który mówi sam za siebie. Cel Forza Motorsport jest prosty: przebrnąć przez każdy z sezonów przedstawionych w trybie Kariery i zbudować samochód, który zapewni ci częste miejsce na podium. Aby dotrzeć na szczyt, musisz podnieść swój Poziom Samochodu, co można zrobić tylko poprzez siadanie za kierownicą i wkładanie manualnych godzin przez dłuższy okres czasu. Nic szczególnie *nowego*, ale to zdecydowanie krok w innym kierunku, jeśli chodzi o *progresję*.
Obraz Idealny
Nie będę owijał w bawełnę. Wizualnie, Forza Motorsport jest absolutnie oszałamiający, nie wspominając o tym, że *roi się* od błyszczących ozdobników i lokacji, które są cokolwiek, tylko nie przyziemne czy komediowe. Zgodnie ze swoim słowem, Turn 10 Studios w pełni wykorzystało swój silnik nowej generacji i wyprodukowało coś, co było ewidentnie bezbłędne – a my jesteśmy za. Nawet na Xbox Series S – modelu, który często ma problemy z osiągnięciem 1440p – świat *wygląda* niesamowicie, a co ważniejsze, *oddycha* tak, jak powinna każda dobra gra wyścigowa. Forza Motorsport może pochwalić się w sumie dwudziestoma torami, co, szczerze mówiąc, jest o 10 mniej niż w Forza Motorsport 7 – ale, wiecie, *cokolwiek*. To nie jest aż taki problem, ponieważ każdy tor daje ci możliwość zmiany pewnych aspektów, włączając w to porę dnia, pogodę, a nawet tekstury. Co więcej, z zapowiedziami Turn 10 Studios o planach dodania jeszcze większej liczby torów do gry podstawowej poprzez serię darmowych aktualizacji, naprawdę trudno narzekać. Oprócz dwudziestu głównych torów, jest też w sumie 500 pojazdów do zebrania, ponownie, plasując się *tuż* poniżej wyznaczonej przez Forza Motorsport 7 granicy 700. Znowu, nie jest to większy problem, ponieważ wspomniane 500 pojazdów różni się marką i modelem i nie powiela, na przykład, pewnych cech jak w Forza Horizon. Jednak jest coś, co wprowadza najnowsza odsłona głównej serii, a jest to system progresji przypominający RPG, którym zajmiemy się za chwilę.
Tylko Dziewiętnaście Mil Do Celu
Przejdźmy do zawiłości, a jeszcze lepiej, segmentów strojenia i konfigurowalnych funkcji, które przyjmuje najnowsza odsłona serii Forza Motorsport. Powiedzmy to wprost, jest *trochę* mocno nastawiona na *grind*, a co za tym idzie, stanowi pod górkę walkę dla tych, którzy, tak jak ja, weszli do walki z nadzieją na zdobycie tego co najlepsze na koniec… *na początku*. Ale niestety, tak nie jest w Forza Motorsport. Zamiast tego, musisz zdobywać walutę gry zwaną Punktami Samochodu, za które możesz kupować różne części i ulepszenia *z dala* od toru. Niestety, to, ile możesz wydać na dany pojazd, zależy od oceny gwiazdkowej danego samochodu. Mówiąc najprościej, *im wyższy* poziom, tym więcej możesz zarobić, by wzmocnić swój wóz. Aby było jasne, w *żadnym* momencie twojej kariery w Forza Motorsport nie odblokujesz nieskazitelnego silnika, który już od razu jest wyposażony we wszystkie możliwe bajery. Nie, aby to zdobyć, musisz najpierw wlać dziesiątki godzin w siedzenie za kierownicą każdego pojazdu i *zarabiać* określoną ilość Punktów Samochodu, aż osiągniesz maksimum i nie będziesz miał już do czego dążyć. Potem to już tylko kwestia wyposażenia części i znalezienia tego słodkiego punktu, który pasuje do wybranego stylu gry. Jednak *dotarcie* do tego punktu to wyzwanie. Jest w tym wszystkim plus, a mianowicie, koła ciągle się kręcą *niezależnie* od wyniku czy aktywności. Faktem jest, że możesz szaleć w trybie Kariery, czy szarpać się online; i tak otrzymasz poziomy i punkty. Dzięki temu nigdy nie jesteś prowadzony do przekonania, że cała twoja ciężka praca poszła na marne. Nie można się tu zbytnio poskarżyć, szczerze mówiąc.
Warto Ciągnąć
Na szczęście, nie ma aż tak wielkiego znaczenia, jeśli nie możesz odblokować wszystkich narzędzi fachu od razu, ponieważ szczerze, rozgrywka jest tak cholernie przyswajalna, że łatwo się w nią wciągnąć w ogóle. A co do tych *”dziesiątek”* godzin, które cytowałem wcześniej, cóż, powiedzmy, że za kierownicą *właściwego* samochodu, w żadnym momencie nie *czuło* się, że to tak długo. Wręcz przeciwnie, byłem więcej niż szczęśliwy, wlewając serce i duszę w budowanie *właściwego* super-samochodu od zardzewiałej osi w górę, i w żadnym momencie nie przerażała mnie świadomość, że mam przed sobą długą drogę, zanim będę mógł zebrać owoce swoich działań i stopniowego wznoszenia się na szczyt podium.
Werdykt
Forza Motorsport to nie tylko twoja przeciętna, odgrzewana wersja siódmej odsłony głównej serii, więc uznanie dla Turn 10 Studios za to. Nie, ewidentnie zespół wyszedł ponad i poza, by zmodernizować design i mechanikę dla najnowszej iteracji, i dlatego wybrał nie naśladowanie tego, co było już na miejscu na kilka lat przed jego powstaniem. Mechanicznie, najnowsza odsłona jest na punkcie, i szczerze mówiąc, stanowi świadectwo tego, co sprawia, że antologia wyścigowa Xbox Game Studios jest bastionem sukcesu, którym *była*, a mniej więcej *jest*. Biorąc pod uwagę fakt, że w szafie pozostało jeszcze tak wiele do wyciągnięcia, łatwo zrozumieć, dlaczego fani serii tłumnie kierują się ku takim usługom jak Game Pass, by zaspokoić swój głód. I szczerze, nie mogę ich winić, ponieważ Forza Motorsport jest, przynajmniej w swoim obecnym stanie, absolutną przyjemnością do grania i doświadczania – nawet z samotnej perspektywy. Jeśli chodzi o jego odpowiednik multiplayerowy, cóż, to zupełnie inna historia, i taka, która służy jako uznanie nie tylko dla utalentowanych deweloperów Turn 10 Studios, ale i dla marki Xbox w ogóle. Aby odpowiedzieć na pytanie, *czy Forza Motorsport* jest wart zakupu? Tak, *tak* jest – i zdecydowanie warto porzucić dla niego Forza Motorsport 7, zwłaszcza że Turn 10 Studios pracuje nad przygotowaniem nowej treści na kolejne kilka tygodni, miesięcy, a może nawet lat. Prawda jest taka, że jeśli *to* jest przyszłość autentycznej symulacji jazdy, to pozwólcie nam usadowić się na długą podróż przed nami. Czapki z głów, Turn 10.
Recenzja Forza Motorsport (Xbox Series X|S i PC)
A Triumphant Return
Forza Motorsport marks the new beginning of a fantastic racing simulation franchise for modern consoles and die-hard Xbox fanatics alike. Its RPG progression system is a little meh, sure — but visually, mechanically, and aurally, you’ll struggle to find something as authentic as Turn 10 Studios’ latest installment.