Recenzje

Recenzja Death Stranding (Xbox, PlayStation & PC)

Zaktualizowano on
Death Stranding Promotional Art

Hideo Kojima to postać taka jak dziwny wujek na zebraniu — dziwny, niekonwencjonalny, a jednocześnie najbardziej interesująca osoba w pokoju. Jeśli podejmiesz się rozmowy, możesz spodziewać się godzinnego opowiadania o czymś, co ma niewiele lub nic wspólnego z sensem, lub, jeśli masz szczęście, pomysłu, który brzmi absurdalnie na papierze, ale jakoś udaje się zainteresować i sprawić, że chcesz dowiedzieć się więcej o tym. Death Stranding nie różni się od tego, ponieważ jawi się jako absurdalny pomysł na papierze, ale im więcej o tym mówisz, tym bardziej chcesz poznać jego sekrety i, co najważniejsze, jak wyglądałby w cyfrowym świecie.

„To symulator UPS w postapokaliptycznym świecie”, takie było ogólne zdanie po premierze — i okazało się, że jest to dosłowne, w pewnym sensie. Ale Death Stranding był zawsze skazany na trudną sprzedaż, nie dlatego, że brakowało mu czynnika wow w ogromnym otwartym świecie, ale dlatego, że nie starał się zachwalać swoich zalet przed premierą. Po prostu skłonił głowę i otwarcie oświadczył, że jeśli masz dożywotnią sympatię do Kojimy, to prawdopodobnie będziesz cieszyć się Death Stranding. Jak kot z laserowym piórem, więc większość ludzi goniła czerwony punkt, nie myśląc dwa razy o tym, co kryje się po drugiej stronie pokoju. Najdłużej nikt nie wiedział, co to jest Death Stranding, jeśli nie list do pracowników poczty i przedstawiciel Monster Energy. Okazało się jednak, że to było znacznie więcej niż symulator UPS. To było, dziwnie, uderzające doświadczenie filmowe, które miało znacznie więcej do zaoferowania niż bezmyślne przemierzanie jałowego pustkowia.

Death Stranding nie jest takim grą, do której możesz wejść z zamiarem korzystania z niej, nie wiedząc, co kryje się po drugiej stronie jej potężnej kampanii. To gra, która zmusza cię do gonienia za marchewką na sznurku, ale także do gry, która odbiera ją, zanim będziesz mógł zrobić potrzebny kęs. Godzina minie, a potem cztery godziny znikną w mgnieniu oka, ale nigdy nie będziesz blisko zjedzenia, bo zawsze znajdzie sposób, aby cię zatrzymać. Będziesz odbijał piłkę, i tak, na pewno rozwiniesz miłość-nienawiść do Sama Bridgesa i sztuki transportu ładunków. Także będziesz nienawidził drabin, wody i wszystkiego, co tworzy pustynny świat. I jednak, będziesz zdawać sobie sprawę, że im więcej poddajesz się pantomimie, jaką jest Death Stranding, tym mniej prawdopodobne, że porzucisz ją i pozostawisz ją w powietrzu.

Gra sama zmusza cię do uznania i zaakceptowania faktu, że piękny postapokaliptyczny świat to tylko początek, a podróż przed tobą będzie wyglądać jak najbardziej samotna wędrówka, jaką kiedykolwiek będziesz miał. Z brakiem interakcji z NPC i przytłaczającą atmosferą, która wydaje się pusta i pozbawiona ducha ludzkiego, zmusza cię do „bycia własnym najlepszym przyjacielem”, gdy bezmyślnie podróżujesz tam i z powrotem przez ogromne odległości, przenosząc ładunki na ramionach i szukając sposobów, aby przywrócić wiarę w świat bez bijącego serca. Nie jesteś bohaterem historii; jesteś, czy ci się to podoba, czy nie, kurierem, który akurat posiada klucze do odbudowy tkaniny i przywrócenia połączenia między odległymi osadami. Smutna rzecz, nie masz nikogo, kto by cię prowadził przez ten proces, poza noworodkiem w inkubatorze, który, w skrócie, służy głównie do ostrzegania cię przed nadprzyrodzonymi zjawiskami w pobliżu twojej trasy. Ale poza tym, to tylko ty, stos skrzyń i samotna droga.

Oczywiście, Death Stranding to nie tylko transportowanie ładunków do i z osad; to obliczanie ryzyka, mapowanie tras, bilansowanie inwentarza i budowanie repertuaru narzędzi, aby pomóc w twoich częstych spotkaniach z nieznanym. Na przykład, jeśli znajdziesz się z monumentalnym zadaniem przemierzania mapy z większym ładunkiem, niż możesz unieść, to możesz musieć zdecydować, czy potrzebujesz drabiny, aby przekroczyć ten przerażający wąwóz, czy będziesz w stanie znaleźć alternatywną trasę. Czy możesz zmusić się do granicy śmierci bez pomocy egzoszkieletu? Czy masz wystarczająco many, aby utrzymać cię na nogach, gdy idzie się ciężko? W Death Stranding prawie wszystko, co robisz, wymaga pewnego poziomu cierpliwości i ślepej wiary. I tu jest gorzka prawda: nie jest to dla wszystkich.

Chociaż Death Stranding stara się co jakiś czas dodać odrobinę smaku do twojej wyprawy, okazjonalnego kina lub zwrotu akcji, bitwy bossa lub segmentu stealth, doświadczenie jest, krótko mówiąc, dokładnie tym, czym myślisz, że jest: symulatorem chodzenia z elementami nadprzyrodzonymi. To thriller science fiction, symulator pracy, a także ogólny dziwak, który nie często ma najmniejszego sensu. W tym sensie trudno jest go polecić wszystkim, ponieważ nie jest to gra, którą można wyjaśnić. To jest wyczerpująca praca dla leniwych rąk — powtarzająca się harówka, która często nagradza twoje zaangażowanie, powtarzając te same kroki setki razy. Czy zawsze jest to warte podróży? Nie. Jednak Kojima ma okropną tendencję do zostawiania najlepszych momentów na sam koniec. Nie chciałbym zdradzać, ale szczerze — tak, w długiej perspektywie Death Stranding to godna inwestycja. Szkoda tylko, że musisz skoczyć przez tysiąc kół, zanim będziesz mógł zbierać owoce swojej pracy. Dziękuję, Kojima.

Werdykt

Death Stranding nie jest taką grą, ale raczej pantomimą filmową z zagadkowymi infusionami, które tylko tacy jak Hideo Kojima mogliby wymyślić, aby zaskoczyć świat. Nie jest to najbardziej ekscytująca marka na rynku, i na pewno nie jest to taka, która przyciągnie wzrok wszystkich w pokoju. Mówiąc szczerze, jest to doświadczenie, które pozostawia wiele do wyobraźni, zgodnie z mantrą Kojimy. To dziwne przeżycie, które, mimo że jest absurdalnie powtarzalne i często przygnębiające, wciąż znajduje sposoby, aby dostarczyć rozrywkę, która może utrzymać nawet najbardziej niespokojne palce przez godziny. Może to jest Kojima, a może to fakt, że ukrywa znacznie więcej, niż się wydaje. W każdym razie, myślę, że możemy wszystko zgodzić się, że Death Stranding to wyjątkowa sprawa, którą albo pokochasz, albo znienawidzisz. Pytanie brzmi, jak daleko jesteś gotów podróżować, aby dowiedzieć się, jaki emocja rezonuje z tobą najbardziej?

Recenzja Death Stranding (Xbox, PlayStation & PC)

Forever in Limbo

Death Stranding nie jest taką grą, ale raczej pantomimą filmową z zagadkowymi infusionami, które tylko tacy jak Hideo Kojima mogliby wymyślić, aby zaskoczyć świat. Nie jest to najbardziej ekscytująca marka na rynku, i na pewno nie jest to taka, która przyciągnie wzrok wszystkich w pokoju. Mówiąc szczerze, jest to doświadczenie, które pozostawia wiele do wyobraźni, zgodnie z mantrą Kojimy.

Jord jest pełniącym obowiązki Lidera Zespołu w gaming.net. Jeśli nie wygłasza codziennych list, to prawdopodobnie jest poza tym, pisząc powieści fantasy lub wykorzystując Game Pass, aby odkryć wszystkie przeglane indie.