Recenzje
Recenzja serii Burnout (Xbox, PlayStation & PC)
Burnout nigdy nie był o tym, aby odzwierciedlać autentyczne doświadczenie jazdy; był o tym, aby znaleźć kreatywne pomysły, aby uczynić śmiertelne wypadki czuć się dziwnie satysfakcjonująco i nagradzająco, podobnie jak Skate’s Hall of Meat, który wymagał od ciebie łamania kości w zamian za nagrody i XP. W Burnout jednak nie musiałeś mieć niebezpiecznego zadania podbijania okrążenia — tylko spowodować chaos na torze i czasami wykonać barrel roll w płonący pożar. Miał serce wyścigowe, prawdziwe, ale Burnout miał inną flagę do gonienia — lukę na rynku, która potrzebowała nowego wykończenia. Nie chciał konkurować ze swoim rodzajem; chciał wprowadzić drastyczną zmianę w przestarzałym formule wyścigowym, z epickimi wypadkami, absurdalnymi sztuczkami i wysokooktanowym szaleństwem, aby podnieść brakujące tłoki.
Pomimo że Burnout może nie być najpopularniejszą serią wyścigową na rynku, jest to seria, która ma ogromne znaczenie historyczne pod względem innowacji na drodze i przełomowych rozwojów w świecie motoryzacji. Oczywiście, nie jest to seria, do której zwykle sięga się, aby zaspokoić pragnienie niemal idealnej symulacji wyścigowej lub autentycznych doświadczeń gry, chociaż jest to seria, do której sięga się dla sake pedzenia nieśmiertelnej żądzy bezsensownych przejażdżek i okrążeń szaleństw. I to właśnie Burnout pozostał wierny od swojego powstania: skromna przejażdżka, która, choć bez szasera autentycznego doświadczenia, chce sprawić, że uśmiechniesz się i poczujesz się zanurzony w najbardziej absurdalnych możliwych sposobach.

Pomimo że inne franczyzy wyścigowe à la Need for Speed, Forza, i The Crew spędziły swoje okresy dojrzewania doskonaląc swoje własne tożsamości z zaawansowanymi wizualizacjami i mechanikami, Burnout pozostał przy prostym pomysłu, że jeśli jest irytująco zabawny w swojej własnej skórze, to nie wymaga żadnych dalszych ulepszeń, aby zrobić furorę w dużych ligach. Znowu, nie jest to seria, którą bym określił jako wizualnie lub mechanicznie odpowiednią, ale aby oddać sprawiedliwość, Burnout zawsze był w stanie stworzyć wspaniałe gry ze swoich charakterystycznych cech — i to samo mówi wiele. To po prostu szkoda, że Electronic Arts nigdy nie znalazł motywacji, aby opublikować więcej, niż było w stanie przynieść do światła.
Punkt zwrotny dla serii nie był, kiedy znalazł pretekst, aby wcisnąć “Paradise City” nam do gardła, ale kiedy przeszedł od nieco generycznej gry wyścigowej do wysokooktanowego hybrydy sztuczek i bitew z większym naciskiem na walkę pojazdów niż tradycyjne wyścigi. Było to około czasu Revenge, jeśli pamiętam dobrze, że seria rozwinęła sumienie i cudownie przekształciła się w całkowicie inny rodzaj gry. Nagle, nie chodziło o zdobywanie medali i zdobywanie praw do chwalenia się na podium; chodziło o zbezczeszczenie ulic miasta i poniżenie rywali niegodziwymi atakami drogowymi i surowymi manewrami jazdy. To, dla mnie, było tym, kiedy Burnout czuł się mniej klonem, a bardziej wyróżniającym się IP, które mogło ostatecznie przetworzyć ścieżkę dla całkowicie oddzielnego ciągu sequeli. I zrobił to, choć tylko na krótko, zanim ostatecznie wypalił się ze światła w wyniku Paradise. Ale nie będziemy się tym zajmować.

Ze wszystkich rozdziałów w swoim trumnie, to Paradise rzeczywiście potrząsnął koszykiem jabłek i dał serii nowy lease na życie. Z żywym otwartym światem w swoim posiadaniu i mnóstwem okrążeń, wyzwań, aktywności i nie wspominając o rozmiarze garażu z toną dostosowywanych części samochodowych i funkcji personalizacji, Paradise wreszcie znalazł swoją niszę jako uczciwa siła, z którą trzeba się liczyć. Bez zauważenia, seria znalazła swój szczyt, ale potem szybko zniknęła, zanim mogła skapitalizować swoje nowo odkryte sukcesy jako ukryty klejnot wśród fanów wyścigów. Oczywiście, było miejsce, aby to rozwinąć, ale z Electronic Arts przenosząc swoją uwagę na Need for Speed i inne korzystne właściwości, nigdy nie złapał wiatru.
To prawie szkoda, że Electronic Arts nie mogli znaleźć środków, aby wycisnąć trochę więcej życia z Burnout, ponieważ mogliby łatwo wyprodukować garść dodatkowych rozdziałów i nadal znaleźć punkt oparcia na rynku. Wszystko wzięte razem, to była krótko żyjąca antologia, ale również zrobiła fantastyczne wrażenie podczas swojego urzędowania, niezależnie. Czy mógłby iść trochę dalej w tym samym kierunku? Zdecydowanie. Czy był powód, dla którego nie zareagował na swoje zdolności, aby rozwinąć wątek sequeli? Tak. Krótko mówiąc, możesz winić Need for Speed, bardziej ugruntowaną IP Electronic Arts. Ale to historia na inny raz, aby być szczerym.
Werdykt

Niestety, podczas gdy dzwon pogrzebowy został już zabrany dla katalogu Burnout, możemy być pewni, że między Revenge a Paradise jest wiele powodów, aby wrócić za kierownicę i ponownie rozniecić obie świeczki. Seria może być martwa i pogrzebana (dziękuję, EA), ale to nie oznacza, że nie możesz dalej uzyskać dobrego uderzenia dopaminy za pomocą jego uzależniających i wysoko lotnych szaleństw pojazdów i wysokich okrążeń i bezczelnych pościgów. To mały przywilej, ale jeden, który wydaje się wartego kupienia, jeśli tylko po to, aby zaspokoić stary głód, który tęskni za niekonwencjonalnymi wyścigami i sztuczkami.
Aby skrócić długą historię, jeśli szukasz przerwy od zwykłych podejrzanych, które dotykają świata ekstremalnych sportów i wyścigów, powinieneś rozważyć podjęcie drogi mniej uczęszczanej — do żywych świateł Paradise City, gdzie trawa jest zawsze zielona, a dziewczyny są zawsze ładne. Może to nie będzie najlepsza podróż, jaką kiedykolwiek podejmiesz, i możesz nawet znaleźć się ciągnącym włosy z głowy po czternastej powtórce “Girlfriend” Avril Lavigne — ale naucz się brać to wszystko z ogromną szczyptą soli. Burnout nie jest najlepszą serią wyścigową na bloku, ale jest to seria, którą pokochasz oglądać, kiedy czujesz się przygnębiony i wykończony.
Recenzja serii Burnout (Xbox, PlayStation & PC)
Down But Not Out
Burnout może być martwy i pogrzebany (dziękuję, EA), ale to nie oznacza, że nie możesz dalej uzyskać dobrego uderzenia dopaminy za pomocą jego uzależniających i wysoko lotnych szaleństw pojazdów i wysokich okrążeń i bezczelnych pościgów. To mały przywilej, ale jeden, który wydaje się wartego kupienia, jeśli tylko po to, aby zaspokoić stary głód, który tęskni za niekonwencjonalnymi wyścigami i sztuczkami.











