Recenzje
Recenzja Before I Forget (Xbox Series X|S i PC)
Before I Forget tworzy krótką, subtelną i gorzko-słodką symfonię tragicznych melodii i znanych tematów, samotności, zamieszania, oraz wspomnień, które straciły swoje prawdziwe znaczenie. Aranżuje interludium, choć nigdy nie jest to potężny crescendo, aby pobudzić nastrój i zsynchronizować się z akordami. Strach i izolacja grają na jego strunach, a ty, stojąc na czele zespołu, wypowiadają poetyckie słowa w jego niewypowiedzianym języku, aby odczytać tekst. Kto jest Dylan? Gdzie jesteś? I, co więcej, dlaczego nie możesz sobie przypomnieć?
Sam, w świecie pozbawionym kolorów, otwierasz oczy na popielaty apartament pozbawiony znajomych rzeczy i domowych wygód. Fotografia, koperta i mały przedmiot oświetlają drogę do przodu, i bez wahania, badasz je, przypominając sobie małe, ale zdawałoby się istotne szczegóły ze swojej przeszłości. Kwitnący romans; księżycowa, pełna gwiazd noc; idealna kariera; i dom, który emituje ciepło, miłość i szczęście. Wszystko wydaje się idealne, a jednak coś nie pasuje. Na zewnątrz wygląda to jak zwykły dzień. W środku, burza gotuje, i pytania wiszą bez odpowiedzi.
Pianino wprowadza cię głębiej w świat, lecz groźna czarna dziura uniemożliwia ci utknięcie wspomnień w pełnie zrozumiałym rytmie. Czegoś brakuje, lecz nie możesz się dotknąć tego. Dylan nie jest nigdzie widać, a wszystko, co masz, to mglista pamięć, aby cię prowadzić, i garść pamiątek, które ujawniają ulotne fragmenty chronologii. Kolor ze świata zniknął, lecz każdy kawałek układanki, który znajdujesz, przywraca tylko odrobinę światła na płótno. Melodie i wspomnienia odbudowują przeszłość, lecz żadne poszukiwania nie mogą odpowiedzieć na to ciągle wiszące pytanie: Gdzie jest Dylan?

Before I Forget to mniej gry wideo, a więcej lekkiej wizualnej noweli z interaktywnymi elementami. Podobnie jak Gone Home lub What Remains of Edith Finch, woli opowiedzieć ci historię przez krótkie fragmenty tekstu, muzykę i lekkie puzzle. Nie wymaga od ciebie wiele; po prostu wskazuje drogę i pozwala ci stopniowo napełnić światłem bezbarwny świat we własnym tempie. Spójrz na przedmiot, na przykład, ujawnia mały kawałek historii, który z kolei dodaje świeży akcent koloru do pokoju. Im więcej badasz, tym wyraźniejszy staje się obraz.
Doświadczenie liniowe w swojej istocie, Before I Forget nie stara się cię zaskakiwać Twoją lokalizacją czy bezcelowo szukać tego następnego ważnego bitu. W rzeczywistości, zmusza cię do przyjęcia zwyczaju podążania za śladem. Jeden akord pianina lub cytat, na przykład, wskazuje drogę do przodu i do następnego obszaru. Wystarczy ci tylko podążać za zapachem i zbierać kawałki po drodze do kulminacji. Nie ma tu wielkiego finału w tej dość krótkiej, czterdziestominutowej podróży, przyznaję.

Before I Forget najlepiej sprawdza się jako jednorazowa sprawa. Z apartamentem, melodią i emocjonalną opowieścią o demencji, izolacji i sprzecznych wspomnieniach, masz okazję dowiedzieć się wszystkiego, co można wiedzieć o życiu dwóch dziecięcych przyjaciół. Przedmiot odblokowuje fragment czasu, a inny dodaje kolor do sceny. Postacie są lekkie i pozbawione pełnego ciężaru długiej historii. Wspomnienia, z drugiej strony, przenoszą podróż i dają ci okno na świat. Nie pozostaje na długo, lecz jeśli jest coś, co robi, to uderza w punkt i ciągnie za serce.
Gdy nie ma tu wielu elementów gry, Before I Forget może nie przyciągnąć szerszej publiczności. Biorąc pod uwagę, że całe doświadczenie składa się z chodzenia po apartamencie, badania obiektów i uczestniczenia w krótkich interaktywnych minigrach — np. obserwowanie gwiazd z krewnym — nigdy nie jesteś zmuszony wyjść poza swoją strefę komfortu. Podobnie jak Gone Home, przechodzisz przez korytarze i rozwijasz migawkę świata i jego niewielkiej obsady postaci. Gdy tylko znajdziesz przedmiot i odblokujesz krótki fragment dialogu, pokój znajduje swoje naturalne kolory, a następna lokalizacja staje się dostępna do eksploracji.

Z tematami demencji i depresji w sercu swojej narracji, Before I Forget może być postrzegany jako dość przygnębiające przypomnienie, że śmiertelność ma swoje ograniczenia, wady i konsekwencje. Uchwycił to wszystko dość pięknie, biorąc pod uwagę temat. Z estetyką, która wydaje się zarówno żywą, jak i zdrową, oraz z soundtrackiem, który brzmi zarówno melodyjnie, jak i przemyślanie, gra sama w sobie robi wrażenie w swoim krótkim czasie. Czy mógłby być dłuższy? Oczywiście. Czy skorzystałby na kreatywnych minigrach? Prawdopodobnie. Jednak mogę wybaczyć brak gry, ponieważ na końcu dnia to historia , która ma tu największe znaczenie. To trochę smutne, przyznaję. Ale to właśnie jest punkt.
Werdykt

Before I Forget ujmuje delikatny temat w nadzwyczajnym świetle, z melodyjnymi tematami, pięknie ukształtowanymi, choć mglistymi wspomnieniami i gorzko-słodką opowieścią, która ciągnie za serce i opiera się na wszystkich właściwych akordach. Chociaż utrzymuje swoją pozycję jako dość krótkie i hermetyczne doświadczenie, które nie zawiera wielu elementów gry czy innowacyjnych funkcji, znajduje odpowiednią równowagę między byciem lekką grą interaktywną a surowym przypomnieniem, że śmiertelność jest kapryśna i nie powinna być lekceważona. To, według mnie, jest cechą dobrego tytułu.
Oczywiście, jeśli szukasz pełnoprawnej gry, która zawiera wiele puzzli i innych wyzwań, to nie jest prawdopodobne, że Before I Forget zaspokoi Twoje pragnienia. Jeśli jednak szukasz krótkiej, uspokajającej, a zarazem emocjonalnie napędzanej interaktywnej opowieści, która podnieca Twoją fantazję, to zdecydowanie polecam poświęcenie chwili, aby przewietrzyć te wspomnienia.
Recenzja Before I Forget (Xbox Series X|S i PC)
Memories of Yesterday
Before I Forget captures a delicate subject in a most extraordinary light, with melodic themes, beautifully crafted yet vague memories, and a bittersweet tale that pulls on the heartstrings and leans on all of the right chords. While it holds its ground as a rather short and airtight experience that doesn’t involve a lot of gameplay or innovative features, it does find the right balance between being a light interactive game and a stark reminder that mortality is fickle and isn’t to be taken for granted. That, to me, is the making of a good title.











