Connect with us

Reviews

Bare Butt Boxing – recenzja (PC)

Updated on
Bare Butt Boxing Promotional Art

Nigdy bym nie pomyślał, że spodoba mi się oglądanie kleistej pozaziemskiej masy w bokserskich rękawicach, która w napadzie wściekłości wykonuje gwałtowne skłony, ale proszę bardzo — spodobało mi się i nie jestem do końca pewien, czy czegoś mi brakuje, czy po prostu autentycznie znajduję przyjemność w niedorzecznych konceptach, które nie traktują siebie zbyt poważnie. Cokolwiek to było, nie mogę zaprzeczyć, że Bare Butt Boxing zdobyło mnie przy pierwszym dźwięku gongu i że udało mu się też wmówić mi, że — gra bokserska czy nie — coś magicznego musi prędzej czy później się wydarzyć, jeśli nie na ringu, to w jednym z odległych zakątków planety Ziemi. Bare Butt Boxing, dla tych, którzy jeszcze nie poznali szczegółów, to osobliwa arena walk PvP, w której ty — aspirujący kosmiczny bokser o sercu z bełkotu i pasji do sportu — wcielasz się w rolę początkującego wojownika. Jest jednak haczyk: pomimo twoich najlepszych starań w reprezentowaniu rasy ludzkiej i jej naturalnego pociągu do ringu, nie jesteś idealnym wzorcem, którego świat potrzebuje. Dla jasności, jesteś kosmitą i choć dzielisz niezachwiane zainteresowanie sztuką walki, brakuje ci podstawowej wiedzy i umiejętności prawdziwego zawodnika. Wystarczy powiedzieć, że jeśli możesz to oglądać w telewizji z kosmosu — to kto powiedział, że nie możesz spróbować swoich sił? Cóż, z tego, co słychać, większość ludzi — ale to najwyraźniej nieistotne. O tak, Bare Butt Boxing właśnie zadebiutowało na PC. Nie jesteś pewien, czy dać mu szansę? Porozmawiajmy.

Wygląda dość łatwo

Walki na arenie (Bare Butt Boxing) Bare Butt Boxing czerpie ogromną inspirację z antologii charakterystycznych bijatyk — tytułów takich jak Party Animals, Rubber Bandits i Gang Beasts, by wymienić tylko kilka. Na podobnej zasadzie co wspomniana trójka, Bare Butt Boxing uwzględnia fizykę boksu i bezmyślnej bijatyki — koncept, który ostatecznie sprowadza się do spamowania kilkoma przyciskami i triggerami w nadziei, że coś trafi, oraz miotania się po arenie, aż wydarzy się jedna z dwóch rzeczy: albo sam otrzymasz sierpowy w miękkie gardło, albo reszta twoich rywali przypadkowo wybije się na jednym z licznych nieożywionych obiektów. Zatem stwierdzenie, że wymagany jest tu jakiś poziom umiejętności, nie byłoby do końca prawdą; przeciwnie, chodzi głównie o wciskanie okazjonalnych podpowiedzi i, no wiesz, liczenie na najlepszy możliwy wynik. I to chyba jest w porządku? Do wyboru jest kilka trybów, z których każdy opiera się na ogólnym zestawie zasad: eliminuj innych graczy i wykorzystuj arenę oraz jej dziwaczne przedmioty na swoją korzyść, aby zadawać większe obrażenia oraz zdobywać dodatkowe nagrody i tym podobne. Jeśli chodzi o całą szopkę, nie ma tu wiele do przyswojenia, ani nawet niczego szczególnie wymagającego do nauczenia. Faktem jest, że jeśli kiedykolwiek dotknąłeś czubka góry lodowej jakiejkolwiek bijatyki PvP na arenie w ciągu ostatnich dziesięciu czy jedenastu lat, to prawdopodobnie będziesz miał dobre pojęcie o tym, jak działa ten konkretny świat. Krótko mówiąc, wchodzisz na mapę i rozprawiasz się z wrogami za pomocą pary bokserskich rękawic oraz, w tym przypadku, gołego tyłka twojego miękkiego, piankowego przyjaciela. W porządku.

Po prostu to zrób

Walki na arenie (Bare Butt Boxing) Jak mówiłem, nie ma tu wiele do ogarnięcia. W rzeczywistości mechanika rozgrywki składa się głównie z jednej z dwóch rzeczy: przycisków lewej i prawej ręki, które oczywiście odpowiadają odpowiednio za każdą z rozszalałych pięści postaci, oraz miernika mocy, który można wykorzystać do wypuszczenia lepszych kombinacji na przeciwników. Przez większość czasu albo wpychasz innych przeciwników w jakąś formę niebytu, albo trzymasz się z dala od centrum uwagi wystarczająco długo, przynajmniej do czasu, gdy inny gracz jakoś wykona za ciebie brudną robotę. I szczerze mówiąc, to tyle, jeśli chodzi o krzywą uczenia się — więc, co zabawne, nie ma wiele do przyswojenia. Dobrą wiadomością jest to, że niezależnie od tego, z którą postacią postanowisz się utożsamić, wszystkie mechaniki są bardzo podobne — do tego stopnia, że nie musisz uczyć się niczego poza podstawowymi sterowaniami. Pod tym względem nie ma wielkiej różnicy; wszystko sprowadza się do kwestii preferencji i to jest w porządku. Cóż, mówię, że to w porządku, choć tak naprawdę chętnie spędziłbym na ringu kilka godzin więcej, gdybym miał okazję zgłębić kilka nowych ścieżek rozgrywki, a nie był ograniczony do skradania się przez ten sam stary zestaw funkcji i umiejętności. Mimo wszystko wszystko było stosunkowo łatwe do nauczenia, co oznaczało, że mogłem poświęcić mniej czasu na samo uczenie się licznych sztuczek fachu, a znacznie więcej na zwykłą zabawę. Szczerze mówiąc, nie ma na co narzekać.

Śliskie tyłki

Walki na arenie (Bare Butt Boxing) Nie potrafię powiedzieć, że Bare Butt Boxing jest pięknym dziełem sztuki, ponieważ wyraźnie brakuje mu wizualnego uroku nowoczesnej sportowej prezentacji. Ale, oddając sprawiedliwość, nie jest to typ gry, który spędza każdą chwilę na wychwalaniu przed graczami swojej miłości do hipnotyzujących efektów graficznych czy czegoś w tym rodzaju. Wystarczy powiedzieć, że Bare Butt Boxing jest tak głupie, jak to tylko możliwe, i choć może nie trafić do standardowej publiki spod znaku Mortal Kombat, to z pewnością rezonuje z wieloma fanami dziwnych i cudownych rzeczy — i dlatego jest tak cholernie zabawne. Czy to jest ładnie wyglądająca gra? Ech — widziałem na pewno dużo gorsze, jeśli to się liczy. Przyznam się: sama gra jest bardzo zabawna — szczególnie jeśli jesteś trochę obeznany z niesfornymi bijatykami, które niekoniecznie biorą pod uwagę podstawową logikę, gdy chodzi o mechanikę gry. Pomaga też fakt, że każda z map gry jest równie interaktywna i pełna życia, nie wspominając o tym, że absolutnie roi się w nich od mnóstwa elementów scenografii do przegryzienia i przedmiotów, które można przerobić na jakąś formę broni białej czy coś w tym stylu. Czy te rzeczy wystarczą, by uzasadnić wielogodzinną zabawę w jej świecie, to już inne pytanie, choć biorąc pod uwagę przystępną mechanikę walki, mogę powiedzieć, że prawdopodobnie zdoła ona zająć nawet najbardziej doświadczonych fanów na jedną czy dwie potyczki.

Werdykt

Walki na arenie (Bare Butt Boxing) Nie powiedziałbym, że Bare Butt Boxing robi coś znacząco innego dla gatunku aren walk, ale udaje mu się wlać do kotła własną formę tożsamości, oferując solidną kombinację komicznych postaci i unikalnych projektów map. Czy jest to lepsza gra niż takie tytuły jak Gang Beasts, to już inne pytanie, które niewątpliwie otrzyma wiele odpowiedzi w zależności od odbiorcy i jego osobistych preferencji. Warto jednak zauważyć, że podczas gdy obie gry pozostają w swoich stanach, każda z nich prezentuje praktycznie wiele tych samych dzwonków i gwizdków w postaci uderzania, miażdżenia i czołgania się. Jeśli zatem myśl o obserwowaniu szwadronu miękkich worków z mięsem miotających się po podmiejskiej okolicy brzmi jak twój pomysł na dobrą zabawę, to prawdopodobnie spodoba ci się ta gra. Nie zrozumcie mnie źle, Bare Butt Boxing ma też swoje własne wady, z których kilka często psuje solidne poza tym wrażenia. Mimo że jest to gra łatwa do przyswojenia, często zawodzi pod względem tego, ile tak naprawdę możesz w jej piaskownicy zrobić. Stwierdzenie, że oferuje wystarczająco, by wracać do niej po kilka dodatkowych pokazów, nie byłoby do końca prawdą, ponieważ posiada nowatorski posmak, który po krótkim czasie może stać się nieco zbyt obciążający dla mózgu. Mimo wszystko, dla gry, która pozwala graczom nokautować przeciwników za pomocą niewiele więcej niż rękawic i gołych pośladków, szczerze mówiąc, nie potrafię na nią narzekać.

Bare Butt Boxing – recenzja (PC)

Jiggly Butts Unite!

Bare Butt Boxing doesn’t do a great deal to the sport of mindless mash-‘em-up brawlers, but it does manage to pull on some pretty entertaining strands of DNA from the gene pool. It’s a silly game, clear as day, but if that’s the sort of thing that does it for you, then you’ll find no faults in this jiggly butt box.

Jord pełni rolę pełniącego obowiązki Lidera Zespołu w gaming.net. Jeśli nie rozprawia w swoich codziennych listach, to prawdopodobnie jest na zewnątrz, pisząc powieści fantasy lub przeczesując Game Pass w poszukiwaniu wszystkich niedocenianych indie.

Advertiser Disclosure: Gaming.net is committed to rigorous editorial standards to provide our readers with accurate reviews and ratings. We may receive compensation when you click on links to products we reviewed. Please Play Responsibly: Gambling involves risk. Never bet more than you can afford to lose. If you or someone you know has a gambling problem, please visit GambleAware, GamCare, or Gamblers Anonymous. Casino Games Disclosure:  Select casinos are licensed by the Malta Gaming Authority. 18+ Disclaimer: Gaming.net is an independent informational platform and does not operate gambling services or accept bets. Gambling laws vary by jurisdiction and may change. Verify the legal status of online gambling in your location before participating.