Najlepsze
Wszyscy bossowie w Sekiro: Shadows Die Twice, uszeregowani według trudności
Kiedy po raz pierwszy weźmiesz do ręki Sekiro: Shadows Die Twice, prawdopodobnie uznasz je za zajebistą grę o ninja. A może słyszałeś, że to Gra Roku 2019 i najlepsza gra przygodowo-akcyjna. Jednak moim zdaniem jej największym atutem jest wyzwanie, którego gracze się po niej nie spodziewają. Już po kilku minutach rozgrywki czujesz, że nie dasz rady. Jednak ta wysoce druzgocąca liczba prób i błędów, zanim w końcu ogarniesz system walki, sprawia, że podróż przez Sekiro jest naprawdę niezapomniana, podobnie jak fantastyczny design artystyczny, wciągająca ścieżka dźwiękowa, ekscytująca atmosfera i projekt poziomów, które nieustannie zachęcają do dalszej gry. Kiedy mechaniki w końcu “klikną”, Sekiro: Shadows Die Twice serwuje niekończący się strumień ekscytujących pojedynków. Wystarczy jeden błąd, by zginąć, co tylko dodaje ekscytacji w dążeniu do celu. A wisienką na torcie są przeciwnicy, których projekt i ruchy są unikalne, zabawne i stanowią wyzwanie do pokonania. Ale choć przeciwnicy stwarzają wymagające, podnoszące ciśnienie bitwy, nie są w stanie równać się z pojedynkami na wyższym poziomie, jakie staczasz z bossami. Te pojedynki są tak trudne, że mogą zająć godziny. Przez większość tych godzin prawdopodobnie będziesz wylewał strumienie krwi i spotykał się z losowym, gorzkim końcem. Ale w chwili, gdy pokonasz bossa, jest to jak niebiański sposób na zakończenie bólu i cierpienia. Mając w sumie 12 głównych bossów, każdy brutalnie wspaniały na swój unikalny sposób, w końcu stworzyliśmy naszą ostateczną listę wszystkich bossów w Sekiro: Shadows Die Twice, uszeregowanych według trudności.
12. Gyoubu Masataka Oniwa
Niezależnie od tego, jak spektakularni są bossowie w Sekiro: Shadows Die Twice, jeden z nich musiał znaleźć się na ostatnim miejscu. Gyoubu Masataka Oniwa to jeden z bossów, których napotykasz jako nowicjusz, co może stanowić wyzwanie, ponieważ wciąż przyzwyczajasz się do mechanik. Jednak powinieneś uznać go za dość łatwego do pokonania, gdy rozpoczniesz drugą lub kolejną rozgrywkę. Mimo to zasługuje on na uznanie za nauczenie cię podstaw, a konkretnie tego, jak wyczuwać czas parowania i używać haków do wspinaczki na bossach. Jest również podatny na petardy, co jest świetnym sposobem na poznanie konkretnych protez, które można wykorzystać do atakowania słabych punktów przyszłych bossów.
11. Folding Screen Monkeys
Na początku Folding Screen Monkeys w Sekiro: Shadows Die Twice stanowią bolesną łamigłówkę. To jak gimnastyka umysłowa, próba znalezienia najlepszego sposobu na pokonanie wszystkich czterech nieuchwytnych małp. I nie da się dokładnie rozwiązać tej zagadki, pozostając zbyt długo w jednym miejscu, ponieważ nie będą miały problemu, by uprzykrzyć ci życie. Szybko więc zamienia się to w pościg za szczurem, gdzie to szczur w popłochu skacze z miejsca na miejsce. Ale, jak się okazuje, pokonanie wszystkich czterech małp to całkiem zgrabna koncepcja, o której pewnie już powiedział ci jakiś NPC; po prostu zapomniałeś lub nie zwróciłeś uwagi. Każda z nich ma słaby punkt powiązany z jej umiejętnościami. Skradanie się to najlepszy sposób, by ich nie spłoszyć. A kiedy już je złapiesz, wystarczy jeden lub dwa ciosy, by położyć kres ich mękom.
10. Divine Dragon
Być może to zbyt wysokie oczekiwania, jakie gracze mieli wobec Divine Dragon. Ogólnie rzecz biorąc, walka była trochę rozczarowująca. Z drugiej strony, Divine Dragon ma prawdopodobnie najbardziej oszałamiający spektakl wizualny; gdyby to była lista najlepszych projektów wizualnych, zająłby wyższą pozycję. Może developerzy zbyt skupili się na pięknie i kompletnie zapomnieli o aspekcie trudności. Ponieważ wystarczy kilka powolnych zamachów i strzelanie piorunami podczas wspinaczki na drzewo, a Divine Dragon wróci tam, skąd przyszedł.
9. Genichiro Ashina
Pierwsze spotkanie z Genichiro Ashiną nie jest tak gorączkowe jak druga faza, właśnie dlatego, że otrzymuje on wzmocnienie w postaci błyskawic zaprojektowanych, by wysyłać fale uderzeniowe niszczące wszystko na swojej drodze. To także jedna z najbardziej ekscytujących bitew, ponieważ najczęściej nie masz wyboru i musisz stawić czoła swoim lękom i pozostać w bliskiej odległości, choćby nie wiem jakie błyskawice. Genichiro Ashina jest jednym z najpopularniejszych pojedynków z bossem, wywołującym największe zamieszanie w mediach społecznościowych. To dlatego, że większość graczy traci rachubę, ile razy ginie. Ostatecznie jednak cały twój wysiłek się opłaca, ponieważ walka z bossem uczy cię stylu gry opartego na odbijaniu ciosów w Sekiro. A kiedy to w końcu “kliknie”, nie powinieneś mieć problemu z wysłaniem go do grobu.
8. Corrupted Monk (i True Monk)
Corrupted Monk i True Monk to mniej więcej ta sama osoba. Jeden szeroki cios z jej strony, a twoja kratka zdrowia (i postawa) zapłacą za to cenę. Prawdopodobnie spędzisz wieczność na pokonywaniu Corrupted Monk. Jednak ma ona szeroki wachlarz ataków, które czynią ją podatną na kontry. Poza tym ona również jest wrażliwa na petardy. Kiedy przejdziesz przez most i dotrzesz do True Monk, będzie ci łatwiej ją pokonać. Ponieważ w rzeczywistości Corrupted Monk przygotowuje cię na drugą fazę, plus dodatkowe statystyki do zwiększenia.
7. Lady Butterfly
Następna jest Lady Butterfly, długa i bolesna rozgrywka, ale w dłuższej perspektywie warta zachodu. Jest dość szybka, co utrudnia odbijanie jej ataków. Ma druzgocące kombinacje, a jakby tego było mało, ma też magiczne efekty. W konsekwencji będziesz biegać po arenie jak oszalałe zwierzę. Być może to jej starzejący się wygląd sprawia, że ją nie doceniasz. Albo jest po prostu za dobra. Bądź pewien, że szybkie zabicie tu nie zadziała i nie będziesz miał wyboru, tylko cierpliwie studiować jej ruchy i uderzać tylko wtedy, gdy jest to najbardziej optymalne.
6. Guardian Ape
Stanięcie oko w oko z Guardian Ape to jak dobrowolne zapisanie się na bezcelowość. Widzisz, większość walk w końcu się kończy, ponieważ studiowałeś ruchy wroga wystarczająco długo, by opracować idealną kontrstrategię. Ale ruchy Guardian Ape są nieco chaotyczne. Do tego dochodzą jego zaciekłe, agresywne ataki i zawrotna prędkość. Możesz wycofać się na odległość, którą uznajesz za bezpieczną, tylko po to, by on cię złapał i rzucił w dół jak zabawkę. Jeśli odbijanie działało na innych bossów, tutaj jest bezcelowe, bo jak można uniknąć gniewnych furiatych pięści, ciosów i “belly flopów” gigantycznej małpy? Przynajmniej w drugiej fazie używa miecza, więc możesz przynajmniej spróbować je odbić. To wciąż jednak koszmarna bitwa.
5. Headless Ape (i Jego Małżonka)
Pamiętasz protezy i słabe punkty? Cóż, Headless Ape to kolejna bestia i możesz zaoszczędzić sobie cennego czasu, używając trzech do czterech petard. Ale tylko jeśli uda ci się rozgryźć sprawę. W przeciwnym razie duet Headless Ape może być wyjątkowo bolesny do pokonania. Około 10-15 trafień powinno załatwić sprawę. Jednocześnie małżonka Headless Ape prawdopodobnie będzie wymagała nieco manewrowania, ponieważ zawsze jest za tym bezgłowym. Bez petard duet może być jednak trudny do opanowania.
4. Great Shinobi Owl
Istnieje emocjonalna historia między Great Shinobi Owl a głównym bohaterem, Sekiro, lub Wolfem. Owl jest przybranym ojcem i mentorem Sekiro. Znalazł Sekiro plądrującego pole bitwy, wziął go pod swoje skrzydła i nauczył go wszystkiego, co wiedział, by chronić swojego Pana. Jak można sobie wyobrazić, walka z Owlem nie jest łatwa. Używa on wielu broni dystansowych, by uszczuplać twoje zdrowie. I idzie o krok dalej, uniemożliwiając ci używanie przedmiotów leczących do regeneracji. Dodatkowo Owl może czasami zniknąć w chmurze dymu w środku walki. Plus, może użyć swojej torby sztuczek, by przechylić szalę na swoją korzyść. Pomimo licznych atutów Owla, nie jest on niepokonany. Może to chwilę potrwać, ale wkrótce nauczysz się jego wzorców, a konkretnie tych rzadkich momentów, kiedy pozostawia się otwarty na atak.
3. (Emma i) Isshin Ashina
Wkrótce po pokonaniu Emmy zostajesz wysłany prosto w kolejną wymagającą walkę z bossem, Isshinem Ashiną. Na szczęście jego ataki są dość podobne do ataków Emmy, więc będziesz miał punkt odniesienia. Isshin Ashina może w każdej chwili rzucić się do przodu, odbierając ci szansę na regenerację. Może również zmieniać kombinacje w połowie, zmuszając cię do uważnego śledzenia walki przez cały czas. Podobnie jak Emma, Isshin Ashina ma trzy odblokowywalne ataki, które zadają ogromne obrażenia, pozostawiając ci bez wyboru, tylko agresywną postawę. A potem, gdy wydaje się, że jesteś blisko mety, Isshin Ashina uwalnia swojego wewnętrznego boga ognia, linczując wszystko na swojej drodze. Jeśli zdarzy ci się zginąć, będziesz musiał powtórzyć walkę z Emmą, a następnie spróbować ponownie pokonać Isshina. To intensywna bitwa, która, kiedy się kończy, faktycznie sprawia, że odczuwasz ulgę.
2. Demon of Hatred
Ale Sekiro: Shadows Die Twice jeszcze z tobą nie skończyło. Zmierzenie się z Demonem Nienawiści to jeden z prawdziwych testów cierpliwości i zdrowego rozsądku w grze. Ciągłe umieranie jest tu normalne. Byłbym zaskoczony, gdybyś nie zginął przynajmniej pięć razy. To także przykład rozładowywacza ognia, którego niezwykle trudno uniknąć. Jeśli grałeś w Bloodborne lub inne tytuły FromSoftware, Demon of Hatred może być dla ciebie łatwiejszy. Ten potworny demon może dać ci w kość dzięki opóźnionym, gwałtownym uderzeniom i atakom obszarowym. Ale, w solidarności z innymi podobnie zdruzgotanymi graczami, upewnij się, że trzymasz się i powtarzasz dobrą, starą strategię blokowania ataków. Kto wie? Może będziesz miał szczęście i przetrwasz wystarczająco długo, by uniknąć jego kręgu ognia.
1. Isshin, the Sword Saint
Och, robi się gorzej (albo lepiej?). W mediach społecznościowych panuje jednomyślność, że Isshin, the Sword Saint, jest zmorą większości graczy, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. I na dodatek każdy inny aspekt walki nadal oferuje najwyższej klasy doświadczenie, od pięknej scenerii po wyjątkową ścieżkę dźwiękową. W pierwszej fazie czuje się, jakby stawało naprzeciw mistrza samuraja. Zapomnij o przewidywalnym wyczuciu czasu. Isshin, the Sword Saint, tak często zmienia swoją grę, że trudno nadążyć za jego atakami. To i stały strumień zróżnicowanych kombinacji, które mogą łatwo wyprowadzić cię z równowagi. Dodatkowo odkryjesz, że większość bossów upraszcza swoje ataki, by nauczyć cię konkretnej umiejętności, czy to perfekcyjnego wyczucia czasu odbić, czy identyfikacji słabych punktów. Ale Isshin, the Sword Saint, rzuca na ciebie wszystko, co ma, co ma sens, biorąc pod uwagę, że pojawia się pod koniec gry. Jest znacznie szybszy i ma szeroki wachlarz broni, w tym półautomatyczny pistolet, którym może władać jednocześnie z mieczem. Sekiro: Shadows Die Twice najwyraźniej chciało zakończyć z hukiem i robi to doskonale, oferując jednego z najdłuższych i najtrudniejszych bossów, jakich gra ma do zaoferowania.