Najlepsze
5 gier wideo o zaskakująco niskim wskaźniku ukończenia
Jak to mówią — nie wszystko można wygrać. I mamy tendencję się z tym zgadzać, zwłaszcza gdy chodzi o czas skupienia graczy. Faktem jest, że nie każda gra wideo utrzyma uwagę gracza od początku do końca, a istnieje niezliczona ilość powodów, dla których wskaźnik ich ukończenia nigdy nie przekroczy ćwierci bazy użytkowników. Oczywiście, może to być spowodowane zbyt złożonymi postaciami lub zbyt wymagającą mechaniką. Albo, wiecie, może po prostu fabuła od samego początku nie jest aż tak interesująca. Może to być spore wyzwanie — postawić przed graczem kampanię trwającą ponad pięćdziesiąt godzin i oczekiwać, że ją ukończy. To odważny ruch, który nie zawsze odpowiada niektórym osobom. Jednak to, co nas zaskakuje, to fakt, że niektóre z największych premier wszech czasów mają problem z utrzymaniem nawet przeciętnego wskaźnika ukończenia na poziomie 50%. Spójrzcie tylko na te pięć kultowych klasyków.
5. Grand Theft Auto IV
Niezwykle trudno uwierzyć, że Grand Theft Auto IV, gra, która zasadniczo zrewolucjonizowała całą erę gamingową, spotkała się z tak, tak wieloma niechętnymi zwolennikami. Fakt jest jednak taki, że ten blockbusterowy przygodowy game akcji zdołał utrzymać uwagę zaledwie około 20% swojej bazy graczy. Pozostałe 80% użytkowników, cóż, być może po prostu nie przejmowało się zbytnio wykańczaniem misji kampanii. Kto wie, może niekończące się prośby Romana o pójście na kręgle miały z tym coś wspólnego? Oczywiście, Rockstar jest ewidentnie zdolny do tworzenia wciągających gier wideo, a także immersyjnych, otwartych światów-szaleństw, w których gracze mogą się bawić. I Liberty City, rzecz jasna, było wypełnione po brzegi rzeczami do zrobienia, z których wiele mogło łatwo odciągnąć graczy od głównej ścieżki. Zabawne jest jednak to, że Grand Theft Auto V kilka lat później osiągnęło najwyższy wskaźnik ukończenia. Pomyślcie tylko.
4. Demon’s Souls
Demon’s Souls, jako produkt FromSoftware, jest fabrycznie załadowany wszystkimi paskudnymi skokami trudności i niedogodnościami, których można się spodziewać po tytule z serii Soulslike. Mimo to, powinien być najłatwiejszy z serii Soulslike, podczas gdy gry takie jak Bloodborne i Sekiro: Shadows Die Twice stawiają poprzeczkę znacznie, znacznie wyżej. Nie trzeba dodawać, że jego wątpliwie niski wskaźnik ukończenia wynoszący zaledwie 25% sugeruje coś innego. Biorąc pod uwagę, że gry FromSoftware mają ten zwyczaj doprowadzania graczy do granic wytrzymałościści, ma sens, że tylko ćwierć bazy graczy Demon’s Souls zdołało ją pokonać. To samo dotyczy większości innych gier studia. Jednak fakt, że 75% graczy porzuciło tę najłatwiejszą, wiele mówi o całej serii.
3. Crash Bandicoot: N. Sane Trilogy
Choć bardzo chcielibyśmy pochwalić się wszystkimi razami, gdy pokonaliśmy Crash Bandicoot w ’96, po prostu nie możemy. Powód jest oczywiście taki, że gra była po prostu brutalnie trudna. I właśnie gdy myśleliśmy, że N. Sane Trilogy naprawi ten problem, nieco łagodząc trudność, okazało się, że jest ona dwukrotnie bardziej żmudna — stąd niski wskaźnik ukończenia wynoszący zaledwie 20%. Każdy, kto grał w Crash Bandicoot, zna jego głupio trudne skoki poziomu trudności. Pojawiają się one gdzieś po trzecim poziomie pierwszej gry i tylko pogarszają się wraz z wydawaniem sequeli — Warped i dalszych. Jasne, na powierzchni może wyglądać uroczo i niewinnie, ale prawda jest taka, że Crash Bandicoot posiada jedne z najgorszych poziomów platformowych, jakie kiedykolwiek wymyślono, i nic dziwnego, że tak wielu graczy rezygnuje przed ich ukończeniem.
2. Red Dead Redemption 2
Będziemy pierwszymi, którzy przyznają, że przejście Red Dead Redemption 2 jest niezwykle wymagającym doświadczeniem. Oprócz kampanii trwającej ponad czterdzieści godzin, otwarty świat-szaleństwo Rockstara zawiera również cały krajobraz pobocznych zadań, aktywności i przypadkowych spotkań. I to właśnie z powodu wysokiego poziomu zawartości, o zgrozo, wielu graczy opuściło statek w połowie drogi. Jak się okazuje, tylko około 28% graczy grało w główną fabułę Red Dead Redemption 2 wystarczająco długo, by przekroczyć ostateczny próg. Obejmuje to oczywiście przejście misji “Red Dead Redemption”, a także epilog jako John Marston. Podsumowując, to około pięćdziesiąt godzin pracy, mniej więcej. Pięćdziesiąt godzin, których, jak widać, 72% graczy nie mogło do końca przebrnąć.
1. The Witcher 3: Wild Hunt
Może być powszechnie określana jako jedna z najpopularniejszych gier wideo wszech czasów, ale prawda jest taka, że jest również jedną z najbardziej odkładanych na później, ponieważ tylko 29% jej graczy faktycznie dotarło do finału. Być może wynika to z rozmiaru świata gry, lub z faktu, że gracze po prostu nie znaleźli czasu, by bez przeszkód zbadać każdy jego zakamarek. Jakakolwiek by nie była przyczyna, nie możemy przymknąć oka na fakt, że The Witcher 3: Wild Hunt, mimo ogromnej bazy graczy, jest jedną z najczęściej porzucanych gier wszech czasów. W każdym razie, nie zapominajmy, że Geralt z Rivii wciąż jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy w branży. Jego długie opowieści pozostają jednak jednymi z najmniej wysłuchanych w księdze, czyniąc The Witcher 3: Wild Hunt wielkim gadaniem, a małym działaniem. Mimo to, nie możemy rzucać cienia na arcydzieło, nawet jeśli posiada ono jeden z najgorszych wskaźników ukończenia w historii gier. A więc, co o tym sądzicie? Udało wam się ukończyć powyższe pięć gier? Dajcie nam znać na naszych social mediach tutaj lub w komentarzach poniżej.