Najlepsze
SSX: 5 gór, które ostatecznie podbiły nas
SSX szczyci się jednymi z najbardziej ekstremalnych i brutalnych wyczynów w całym znanym świecie snowboardu. Ze śmiercionośnymi górami i jaskiniami lodowych przeszkód, które wiecznie generują zamiecie, by złamać zahartowanych w bojach snowboardzistów, stały się one podstawą gatunku sportów ekstremalnych, a także czymś, czego wielu z nas się kiedyś bało lub, okazjonalnie, padło ofiarą. W ciągu ostatnich kilku dekad osiągaliśmy zawrotne wysokości i pokonaliśmy więcej tras zjazdowych niż jakakolwiek inna gra od EA. I właśnie przez to doświadczenie musieliśmy też znosić agonię tylu nieprzebaczających projektów tras i walczyć zębami i pazurami, by po prostu zjechać z nich bez wściekłego wyłączania gry. Weźmy te pięć jako kilka przykładów na to, jak brutalne może być SSX — i było od swojego debiutu w 2000 roku.
5. Mount Slaughter (SSX 2012)
Zaczniemy od jednej z najbardziej brutalnych tras, jakie SSX kiedykolwiek wymyśliło, i umieścimy na mapie Antarktydę i jej region Mount Slaughter. Jako jeden z ostatnich Śmiertelnych Zjazdów światowej trasy, twoim celem jest nie tylko przetrwanie jej skalistego terenu — ale także pokonanie lodowatych temperatur i uniknięcie ulegnięcia dziwacznym środowiskom. Oczywiście, skrzydlaty kombinezon przydaje się, gdy zjeżdżasz z dużą prędkością przez labirynt pokręconych łuków i żarłocznych burz. Ale mimo to, jego nieprzewidywalny projekt uniemożliwia łatwe podejście do niego i rzuca w ciebie więcej krzywych piłek, niż jesteś w stanie znieść. Jest to, w istocie, wszystko, czego można by się spodziewać po trasie zlokalizowanej na białych pustyniach Antarktydy.
4. Aloha Ice Jam (SSX Tricky)
Nie ukrywamy naszej nieśmiertelnej miłości do SSX Tricky. Bo przyznajmy — jego trasy i ukochani bohaterowie wciąż grają nam w głowach nawet po, nie wiem, dwudziestu latach od premiery. I jakby dzięki pamięci mięśniowej, wciąż potrafimy wślizgnąć się z powrotem w jego śnieżny świat i zjechać każdą trasę z idealną precyzją. To znaczy, dopóki nie natkniemy się na przerażającą trasę Aloha Ice Jam, oczywiście. W tym momencie tracimy rytm i po prostu zwijamy się w kłębek na przesiąkniętych śniegiem stokach. Dzięki ostrym zakrętom, niebezpiecznym przeszkodom i niemożliwym do przeskoczenia przepaściom, łatwo plasuje się jako jedna z najbardziej frustrujących tras w całym SSX. I nawet przyćmiewa takie trasy jak Tokyo Megaplex, który sam był znany jako totalny koszmar.
3. Kick Doubt (SSX 3)
Choć SSX 3 nie udało się rozpalić tej samej iskry, która sprawiła, że Tricky stał się znany i szanowany w społeczności, to posiadał kilka całkiem znakomitych tras, a także chwalił się innowacyjnymi pomysłami dotyczącymi rozwoju postaci i fabuły. Ale rzeczą, która wyróżniała się najbardziej — i to z niewłaściwych powodów — był Kick Doubt, elitarna trasa, która doprowadzała swoich snowboardzistów na skraj załamania. Ponownie, dzięki mnóstwu ogromnych przepaści i śrub o wysokiej prędkości do pokonania, Kick Doubt zamienia się w lawinę koszmarów, z ekstremalnymi warunkami pogodowymi i niebezpiecznymi przeszkodami do pokonania. Jest absurdalnie niesprawiedliwy i, szczerze mówiąc, ma w nosie, czy potkniesz się i upadniesz milion razy, zanim w końcu podbijesz jego słone stoki.
2. Tokyo Megaplex (SSX)
Tokyo Megaplex dla SSX jest tym, czym Rainbow Road dla Mario Kart, a niesławna Warped Wall dla Ninja Warrior. I choć technicznie nie jest górą — zawiera kilka dość podejrzanych wzniesień, które oczywiście są w większości ozdobione jednymi z najgorszych torów przeszkód kiedykolwiek zaprojektowanych dla gry wideo. Ale jak z marmitem, to jedna z tych rzeczy, które albo kochasz, albo nienawidzisz, windy antygrawitacyjne i wszystko. Chociaż Tokyo Megaplex to fantastyczna trasa do pokonania bez obciążającego celu, jego wyścigi i zawody freestyle’owe wciąż są absolutnym koszmarem do wytrzymania. Jednak pomieszane recenzje nie przeszkodziły im w utrzymaniu miejsca w serii i, niestety, przyklejeniu się do więcej niż jednego rozdziału w antologii SSX.
1. Alaska (SSX Tricky)
Nigdy bym nie pomyślał, że możliwe byłoby wyrwanie sobie całego kosmyka włosów z powodu czegoś tak prostego jak trasa w SSX, ale proszę bardzo — Alaska tego dokonała. Jakby Tokyo Megaplex, Mesablanca i Aloha Ice Jam spakowane w jedno, Alaska potrafiła uformować się w potworną trasę, wyposażoną we wszystkie przerażające cechy, jakich można by sobie życzyć, i jeszcze więcej. Nie ma znaczenia, czy jesteś kamiennosercowym zabójcą, jeśli chodzi o konfrontację z lodem, bo fakt jest taki, że Alaska cię zabije. To znaczy, nie będzie się powstrzymywać przed torturowaniem cię przez pięć minut za jednym razem swoją głupio długą trasą i niesamowicie niesprawiedliwym układem. Opanuj ją, oczywiście, a będziesz się śmiać. Ale szanse są takie, że znienawidzisz pierwszą próbę tak bardzo, że nigdy nie zechcesz wrócić. Nie dziś, nie jutro, nigdy. Po prostu unikaj Alaski za wszelką cenę. Ona cię nie lubi.
A więc, jakbyś uszeregował powyższą piątkę? Czy pominęliśmy jakieś trasy? Daj nam znać na naszych mediach społecznościowych tutaj lub w komentarzach poniżej.