Recenzje

WE ARE SO DEAD Recenzja (PC)

Opublikowano

 on

WE ARE SO DEAD Key Art

Pomiędzy planchet a relikwią, tablicą seansową a bezbożną obecnością czającą się w cieniach, stado idiotycznych wędrowców gorączkowo przeszukuje podłogę w poszukiwaniu prawdziwej tożsamości ich demonicznego agresora, błogo i głupio nieświadomych zła, które ich prześladuje. W jednej chwili planchet przesuwa się, by wyrazić ich błąd — że nie powinni być w „tamtej” części pokoju. Jednak w innej, światło migocze i wkrótce drzwi skrzypią, otwierając drogę naprzód. Duch chce przekazać prostą wiadomość i chce, aby ofiary znalazły drogę z powrotem do światła. Niestety, nikt nie wie, co robi, a jedyną osobą, która ma jakikolwiek sens, jest ten, który zmarł daleko zanim tablica seansowa opuściła pudełko.

WE ARE SO DEAD posiada genialny koncept, który przy otwartym umyśle jest czystą przyjemnością do przejścia w pośpiechu. Z przyjacielem (lub z siedmioma z nich, jeśli czujesz się na to gotowy) masz możliwość udziału w seansie. Problem polega na tym, że jeden z was wchodzi do gry bez pulsu, a jedynym, frustrującym sposobem na realizację celu, jest komunikowanie się z żywymi i prowadzenie ich przez świat opanowany przez demony, który tylko ty możesz naprawdę zrozumieć. Jako duch nie możesz rozmawiać z przyjaciółmi, możesz jedynie opanować planchet na tablicy Ouija, otwierać i zamykać różne drzwi oraz manipulować oświetleniem. Oczywiście, aby nieco utrudnić sprawę, tylko duch może widzieć co czai się w cieniach. Gracze żywi natomiast nie mają żadnych formalnych instrukcji, żadnego przewodniego światła i nie mają szans w piekle, by wypędzić demonicznego przeciwnika bez swojego upiornego znajomego, który wskaże im właściwą drogę.

WE ARE SO DEAD Gameplay

Pomysł brzmi dość prosto. Z jednej strony masz zespół duchowo niezainspirowanych graczy — grupę, której z powodu braku kompetencji i zdolności odczytywania sytuacji powierzono zadanie odszyfrowania imienia ich demonicznego napastnika. Z drugiej strony masz ducha — gracza, który dzięki swojej jasnowidzącej naturze i nadprzyrodzonym zdolnościom może zmieniać otoczenie, skanować świat i przekazywać małe fragmenty informacji za pośrednictwem tablicy seansowej. Ofiary, w desperackim poszukiwaniu właściwego imienia, otrzymują zadanie odnalezienia relikwii na całym świecie, dekodowania liter i wyłożenia imienia przed wschodem słońca. Jeśli zespół poda poprawną odpowiedź, przechodzi na kolejny poziom, gdzie czeka nowy wróg, a kolejny, nieco mniej realny licznik wisi w równowadze.

Niezależnie od zespołu, któremu zdecydujesz się przysiąc nieśmiertelną lojalność, WE ARE SO DEAD w przybliżeniu rozwija się w absurdalnie szybkim tempie. Ponieważ nie jest to poważna gra w żadnym wypadku (kilka nagłych straszyków tu i ówdzie, ale lepiej się na nich nie koncentrować), w zasadzie masz pantomimę opartą na sprycie, współpracy i odrobinie ślepego szczęścia. Biorąc pod uwagę fakt, że nikt nie ma najmniejszego pojęcia, co robi, prawie wszystko, co widzisz w WE ARE SO DEAD , jest komicznie wzmocnione przez wiele lekkomyślnych zachowań, pochopnych decyzji i dających się uniknąć śmierci, które często wynikają z braku przejrzystości w duchowym aspekcie procesu wypędzania.

WE ARE SO DEAD Ouija Board

Mając dziewięć pięter do przejścia i mnóstwo unikalnych bytów do wyparowania, WE ARE SO DEAD oferuje sporo treści, przez które możesz się z przyjaciółmi przedzierać. Na początku, na przykład, masz nieco więcej przestrzeni oddechowej, aby towarzyszyć poszukiwaniu prawdy, z bardziej stabilną klepsydrą, znacznie mniej przytłaczającym otoczeniem i zestawem relikwii, które zapewniają łatwiejsze trasy dostępu. Gdy zaczynasz schodzić po dziewięciu piętrach, wyzwania zaczynają się pojawiać: trudniejsze przeszkody, krótsze ramy czasowe i bardziej złożone nazwy. Jeśli wyrzucisz demona, przechodzisz dalej. Jednak jeśli poddasz się złu, które cię prześladuje, dołączasz do szeregów umarłych. To wciąż prosty horror zespołowy. Oczywiście nie chciałbym tutaj nadmiernie podkreślać słowa zespół, ponieważ, jak się okazuje, „towarzysze zespołu” mają fatalny zwyczaj podawania ci błędnych informacji i prowadzenia cię na złą ścieżkę. Nazwijmy to zazdrością.

WE ARE SO DEAD Gameplay

Podobnie jak w większości gier kooperacyjnych horroru tego typu, zasada „im więcej, tym lepiej” ma tu szczególne znaczenie: im większy krąg i im silniejsza więź, tym lepsze WE ARE SO DEAD odczuwasz. W zależności od tego, jak zdecydujesz się podchodzić do każdego seansu, możesz przekształcić świat w nieokiełznany, przerażający lub w miejsce wyjątkowo niebezpieczne i pozbawione koleżeństwa. Ponieważ nie ma „formalnej” struktury, masz w zasadzie piłkę w swojej ręce i możesz robić, co chcesz. Czy zawsze wszystko idzie zgodnie z planem? Zdecydowanie nie. Czy utrzymuje to twoje zaangażowanie przez cały czas? Tysiąc razy tak.

Ocena

WE ARE SO DEAD Gameplay

WE ARE SO DEAD tworzy solidną płaszczyznę pośrednią między żywymi a umarłymi, oferując nadprzyrodzenie bogate doświadczenie ko‑op, które jest zarówno niesamowicie chaotyczne, jak i dziwacznie przerażające. Dzięki dwóm w jednym asymetrycznym schematowi, demonicznym inkantacjom oraz licznej gamie wrogów, relikwii i pięter, REAL PLAYERS wyraźnie ma mocną podstawę dla wysoce skutecznego i trwałego modelu, który może (i najprawdopodobniej will) skraść blask uwagi początkującym fanom Midnight Ghost Hunt . Czy jest doskonały? Nie. Czy to przerażająco dobry pomysł, który wystarczy, by trzymać palce na czubku planchetu? Absolutnie.

WE ARE SO DEAD Recenzja (PC)

Jord jest pełniącym obowiązki Lidera Zespołu w gaming.net. Jeśli nie wygłasza codziennych list, to prawdopodobnie jest poza tym, pisząc powieści fantasy lub wykorzystując Game Pass, aby odkryć wszystkie przeglane indie.