Recenzje
Recenzja zremasterowanej gry The Last of Us Part II (PlayStation 5)
Jeśli kiedykolwiek miał być czas na ponowne rozpalenie płomienia pod opowieścią Joela i Ellie o postapokaliptycznym koleżeństwie i nieszczęściu, byłby to właśnie teraz, w szponach najnowszego, odnowionego odrodzenia Naughty Dog, Zremasterowana część The Last of Us Part II. I chociaż jestem, szczerze mówiąc, trochę gorzej z powodu zużycia, które jeszcze wydałem inne ciężarówką godzinami wijącą się po przesiąkniętym mięsem Seattle i odległych zakątkach amerykańskich pustkowi, z braku lepszego słowa jestem zadowolony. Jestem zadowolony, głównie dzięki temu, że wiedziałem, do czego zmierzam, na długo przed tym, jak młot (a w tym przypadku kij golfowy) uderzył w kowadło. Co więcej, wiedziałam, że nie będę musiała wycierać kolejnych łez, bo przebrnęłam już przez ogrom emocjonalnej udręki w 2020 roku. A mimo wszystko wróciłam.
Oczywiście podniosę ręce i przyłączę się do kolektywu, mówiąc to: była to zremasterowana wersja gry, która ukazała się zaledwie trzy lata temu naprawdę niezbędny? W końcu, gdy w naszych nozdrzach wciąż świeży jest zapach wybrzeża Seattle i podniebny wiatr, wydaje się strasznie dziwne, że w zestawie narzędzi Naughty Dog jest nawet drugi podmuch wiatru. To powiedziawszy, to is tutaj i mimo wszystko przewróci kilka wózków z jabłkami.
Oprócz wszystkich poprawionych efektów wizualnych i mechaniki, tak Zremasterowana część The Last of Us Part II oferować znacznie więcej w postaci ulepszeń rozgrywki lub osiągnięć technicznych? Aby odpowiedzieć na to pytanie, będziemy musieli cofnąć się do samego początku – do wstępnych faz burzliwej przygody Ellie przez rozdartą wojną Amerykę i ruiny dzielnic Firefly. Chcesz się oznaczyć? W takim razie wskoczmy.
Witamy ponownie, Kiddo

Zremasterowana część The Last of Us Part II przybywa do stacji dokującej ze skarbnicą nowych funkcji, a mianowicie No Return – trybem typu roguelike, który pozwala graczom wcielić się w postacie z serii, którymi wcześniej nie można było grać, i walczyć na szeregu losowych map i spotkań. To, wraz z wyborem zrewitalizowanych miast i mechaniki, składa się na szerokość najnowszej części. I to działa — nawet jeśli, przynajmniej w przeważającej części, rzeczywiście jest to przepakowanie gry, która na początku nie zasługiwała na remaster.
Rzeczywiście, lwia część gry rzeczywiście leży w tych samych rękach, co jej poprzedniczka, ponieważ z narracyjnego punktu widzenia jest to wciąż ta sama kampania i wciąż zawiera te same emocjonalne ozdoby i wstrząsające momenty, co oryginalny. Będąc jednak zremasterowaną wersją wspomnianego oryginału, istnieją kilka nowe dodatki do podstawowego planu, takie jak lepsza wydajność, a nawet paleta bardziej błyszczących elementów audiowizualnych, żeby wymienić tylko kilka.
Aby zapewnić głębsze zrozumienie, Odnowiony Wersja jest wyposażona w nowy tryb Fidelity – niezwykle wydajny, oferujący rzeczywistą rozdzielczość 4K przy 30 klatkach na sekundę, a także charakterystyczny tryb wydajności, który zapewnia rozdzielczość 1440p przy 60 klatkach na sekundę. Wystarczy powiedzieć, The Last of Us Część II nigdy nie wyglądał tak schludnie, a dodatkowo oferuje lepszą obsługę Dual Sense i wrażenia dotykowe. Zgodnie ze swoim słowem, Naughty Dog podpisało, zapieczętowało i dostarczyło ostateczny edycja już powszechnie znanego, wielokrotnie nagradzanego produktu — posunęli się nawet do zszycia kilku dodatkowych bajerów i gwizdków, aby uczynić go trzykrotnie bardziej atrakcyjnym pod względem estetycznym. Jest dziesięć punktów, właśnie tam, ND.
Więcej niż port

Oprócz nowo utworzonego trybu Bez powrotu, Zremasterowana część The Last of Us Part II wymienia także kilka dodatkowych grywalnych segmentów — epizodyczne opowieści, które choć uszyte z tego samego materiału, nie trafiły do pierwotnego planu z 2020 r. Rozdziały te, trafnie zatytułowane Utracone poziomy, zapewniają dalszy wgląd w losy Joela, Ellie i Abby zmagania się z następstwami epidemii, jeśli nie poprzez pełne akcji, grywalne fragmenty skupione na akcji, to poprzez obfite przerywniki filmowe i momenty filmowe. I myślę, że mówię w imieniu wszystkich, gdy mówię, że zaprezentowanie tego w nieobciętym formacie to gratka, którą każdy zagorzały fan serii będzie chciał umieścić w swoich katalogach, niezależnie od długości i głębokości.
Brak powrotu i utracone poziomy poza centrum uwagi, gra potrafi również przedstawić swoje oryginalne węzły w jaśniejszym świetle. A kiedy mówię jaśniejsze, Mam tu głównie na myśli scenerię i ogólną atmosferę Seattle i okolic. Krótko mówiąc, kampania nie tylko wygląd znacznie lepiej, ale reaguje też tak, jak powinna każda gra nowej generacji – zarówno podczas starć bojowych oraz wydarzenia filmowe. Od liści po stale zmieniające się warunki pogodowe, świat jest nasączony pewnym połyskiem i nie trzeba długo czekać, aby zdać sobie sprawę, że chociaż jest to port ostatniej gry, Naughty Dog wyraźnie włożył w to dużo krwi, potu i łez, aby wymyślić na nowo platformę, aby w pełni wykorzystać PlayStation 5 i niezliczone osiągnięcia techniczne.
Tym, co zrobiło na mnie naprawdę wrażenie w najnowszej wersji, był dodatkowy kontekst, który Naughty Dog było w stanie zapewnić zza kulis. Pomijając tryby, gra zawiera także szereg ekskluzywnych rozmów – bonusów, które, szczerze mówiąc, są naprawdę wisienką na torcie.
Powrót

Kiedy wszystko zostało już powiedziane i zrobione, z pewnością można było zrobić coś znacznie gorszego Zremasterowana część The Last of Us Part II. Prawdę mówiąc, mogłeś się w to zanurzyć inne port uznanej serii i odkryłem, że pomijając przechwałki i funkcje, nie było to nic więcej niż zwykła powtórka z kilkoma dodatkowymi elementami. Nie jest tak jednak w przypadku najnowszego wznowienia Naughty Dog, ponieważ nie tylko prezentuje ono wielokrotnie nagradzaną koncepcję w zupełnie nowym świetle, ale także przywołuje imponującą porcję nigdy wcześniej nie widzianych scenariuszy, spotkań i tryby. Dodajmy do tego fakt, że dokłada wszelkich starań, aby zapewnić zagorzałym fanom serialu sieć ekskluzywnych treści i wywiadów za kulisami, a łatwo zrozumieć, dlaczego warto było wrócić do takiej wersji.
Oczywiście wisi nad nami palące pytanie: czy to było to potrzebne? Może nie. Powiedziawszy to, skłamałbym, gdybym powiedział, że nie byłem pod wrażeniem wszystkiego, co miał do zaoferowania. I jasne, to mógłbym czekałem kilka lat — przynajmniej do czasu, gdy fani serii nalegali na aktualizację lub jakąś formę DLC. Nie trzeba jednak dodawać, że Naughty Dog rzadko robi rzeczy o połowę – więc jestem skłonny pozwolić temu odejść, choćby po to, by wesprzeć legendarną waleczność tak gwiezdnej historii.
Werdykt

Jeśli przypadkiem należysz do 1% graczy PlayStation, którzy jeszcze nie wpadli w emocjonalny rollercoaster, jakim jest Ostatni z nas część II, to nie ma co do tego wątpliwości — jest to, szczerze mówiąc, najlepszy sposób na zadośćuczynienie za swoje złe uczynki. Jasne, jest to zasadniczo przepakowanie względnie nowych gra, ale jest to także pakiet, który tak się składa, że zawiera wszystkie najlepsze funkcje i komponenty w jednym liście miłosnym. Co więcej, jest to także list, który w przeciwieństwie do wielu powtórzeń popularnych portów polegających na kopiowaniu i wklejaniu, naprawdę stara się napisać nowy materiał i ekskluzywną treść dla tych, którzy szukają nowych sposobów na powstrzymanie wersetów przed zakończeniem. Mówię o tym dobrze zagrane Naughty Dog.
Aby odpowiedzieć na pytanie, to The Last of Us Part II Remastered naprawdę warto zagrać, gdy oryginał jest jeszcze stosunkowo świeży i wyhaftowany w naszych umysłach? Tak, z pewnością tak, i to nie tylko ze względu na możliwość ponownego przeżycia najważniejszych momentów z wielokrotnie nagradzanego arcydzieła, ale także na poznanie szerokiej gamy różnych aspektów i fragmentów zza kulis na zupełnie innym płótnie.
Jeśli ty mieć właśnie przebrnąłem przez oryginał i nie jestem do końca pewien, czy wrócić na siodło i zrobić to od nowa, więc zabierz to ode mnie. Przejdźmy od razu do sedna: jeśli nadal odczuwasz ogromną pustkę po poprzednich przedsięwzięciach w Seattle i okolicach, to Zremasterowana część The Last of Us Part II bez wątpienia zmieści się w pozostałych skałach i szczelinach — i następnie trochę.
Recenzja zremasterowanej gry The Last of Us Part II (PlayStation 5)
Wszystko zabójcze, bez wypełniaczy
Zremasterowana część The Last of Us Part II dokłada wszelkich starań, aby ożywić wielokrotnie nagradzany projekt, który dzięki możliwościom technicznym PlayStation 5 nigdy nie wydawał się tak estetyczny i solidny mechanicznie.