Recenzje
Recenzja Supernatural (PC)
Visage. Home Sweet Home. MADiSON. Blair Witch. OXIDE Room 104. Co łączy wszystkie te tytuły? Niezłomna chęć odtworzenia podstawowego szkieletu wiekopomnego P.T., oczywiście. O, i ta sama chęć sklonowania szczupłej kobiety — zazwyczaj Margaret — która z jakichś historycznych powodów ma nieśmiertelną pasję do mordowania niewinnych cywilów w imię, no nie wiem, zaspokojenia jakiegoś stuletniego urazu do świata i wszystkiego, co ma bijące serce. Cóż, jak się okazuje, na rynku kręci się kolejny taki projekt i akurat tak się składa, że ma te same wszystkie dzwoneczki i gwizdki co jego rywale: szczupła kobieta, niesamowicie opustoszały dom i do tego beczka gnijącego mięsa. A jeśli myślisz, że to trąci zbytnią podobnością do swoich pobratymców, to poczekaj, aż zobaczysz Supernatural w całości. Na pierwszy rzut oka łatwo odrzucić Supernatural jako kolejną bezduszną imitację innego uniwersum i, szczerze mówiąc, kłamałbym, gdybym powiedział, że nie czułem tego samego, gdy po raz pierwszy przekroczyłem jego granice. Patrząc z zewnątrz, wydawał się raczej generycznym koszmarem — koszmarem, który ja, jak wielu innych, już sobie zafundowałem w niezliczonych innych scenariuszach na ogromnej liczbie platform. Ale potem, dziwnie zdesperowany, by udowodnić sobie, że się mylę, wszedłem w ten sen i pozwoliłem mu porwać mnie w swoją wirującą ciemność na krótką chwilę, choćby po to, by dać mu szansę przekonać mnie o czymś przeciwnym. Koncepcyjnie miał wszystkie znajome atrybuty horroru przeładowanego kliszami, ale w głębi miał coś innego do przekazania, a ja byłem zdeterminowany, by odkryć, czym u licha to było.
W otchłań
Supernatural to horror psychologiczny z perspektywy pierwszej osoby, w którym gracze wcielają się w buty cenionego detektywa, którego wybory zawodowe zaprowadziły go do przerażającej sprawy dotyczącej przedwczesnego zaginięcia byłej służącej, pani Susan. Jako uznany detektyw, otrzymujesz zaproszenie, by zagłębić się w korzenie starego domu — miejsca, w którym niepokojące prawdy czają się w głębi aluzyjnej serii sekretów. Pytanie, na które chcesz odpowiedzieć, jest proste: co się stało z panią Susan i dlaczego akurat teraz zaczynasz odkrywać złowrogie zjawy dotyczące tej osoby? W tej starej rezydencji czai się niepokojąca obecność, a służąca, o zgrozo, jest tą, która ją manifestuje. No proszę. Podobnie jak wiele gier survival-horror, które mieszczą w sobie mnóstwo charakterystycznych tropów, Supernatural łączy solidną mieszankę logicznych zagadek z okazjonalnymi starciami. Co więcej, w pełni wykorzystuje też inny rodzaj mechaniki — mikrofon, którego musisz używać podczas śledztwa, aby nie tylko komunikować się ze zjawami przed tobą, ale także stworzyć sieć bezpieczeństwa, która zapobiegnie, powiedzmy, wypadkom. I to za pomocą tego małego narzędzia masz również moc sterowania narracją; w rzeczy samej, gra oferuje wiele zakończeń, z których każde zależy od jednego z kilku czynników w trakcie kroków, które podejmujesz po drodze. Innymi słowy, robienie hałasu jest, czy ci się to podoba, czy nie, równoznaczne z zadzwonieniem na własny pogrzeb.
Niewiedza to błogosławieństwo
Biorąc pod uwagę fakt, że zwiększanie decybeli to pewny sposób na podpisanie na siebie wyroku śmierci, wydaje się, że jedynym sposobem na postęp w Supernatural jest tak naprawdę kontrola głośności i ograniczenie słów w swoim arsenale. Nie znaczy to jednak, że w ogóle nie możesz mówić; wręcz przeciwnie, moc mowy faktycznie ma dość korzystny wpływ na cały świat. Na przykład, jeśli nie zdołasz utrzymać głośności w ryzach lub po prostu powstrzymasz się od powstrzymywania niechcianych krzyków czy zaklęć, to szanse są, że skończysz z straszniejszym wynikiem — wynikiem, który, o dziwo, jeśli masz szczęście, może zaowocować lepszym zakończeniem. Problemem jest nie wiedzieć, kiedy lub gdzie interweniować. Niemniej jednak, nie mogę powiedzieć, że gra nie wie, jak trzymać cię w napięciu. Poza faktem, że ingerencja audio jest wspólnym motywem gry, Supernatural ujawnia też kilka interesujących zagadek i innych sezonowych smaczków. Co prawda, żadna z tych rzeczy nie jest niczym niezwykłym — obsłuż aparat tu czy tam; i porządnie przeszukaj kilka punktów zainteresowania, i tak dalej — ale w połączeniu z innymi kluczowymi mechanikami i funkcjami, zaskakująco dobrze się uzupełniają. A dobra rzecz w tym wszystkim jest taka, że chociaż cała podróż nie jest najdłuższa pod względem rozgrywki, wciąż jest w niej dużo nieprzewidywalności. Stwierdzenie, że to inna historia z każdym nowym zakrętem, nie byłoby jednak do końca prawdą — ale z pewnością jest blisko.
Kamery i korytarze
Jak wspomniałem wcześniej, Supernatural nie jest najdłuższą grą na rynku; w rzeczywistości, jeśli lubisz przebiegać przez etapy w krótkim czasie, to prawdopodobnie nie zajmie ci to dłużej niż około dziewięćdziesiąt minut. Znów, zależy to od wielu czynników, takich jak sposób, w jaki podchodzisz do pewnych przeszkód, lub jak interpretujesz dźwięki i inne nienaturalne zjawiska, które wypełniają świat. Mimo to, nie jest to coś, przez co będziesz musiał przebijać się przez wiele sesji. To cholernie dobrze, że jest kilka zakończeń do odblokowania. To też dobrze, że zapewnia sporą wartość powtórkową. Jasne, jest krótka, ale kłamałbym, gdybym powiedział, że nie chciałem przebiec tej samej trasy po pokonaniu jej za pierwszym razem. Pomimo braku głębi i długowieczności, sama gra potrafi maksymalnie wykorzystać swój krótki czas dzięki wielu naprawdę interesującym komponentom — przerażająco udręczona ścieżka dźwiękowa i niepokojące animacje to dwie z głównych cech, które utrzymują się przez całą kampanię. Oczywiście, projekt wroga, którym jest nic innego jak szczupła kobieta, o której wspominaliśmy wcześniej, nie jest niczym, czego nie widzieliśmy już wiele razy, ale to nie zmienia faktu, że jeśli chodzi o podkręcenie czynnika strachu, nadal odhacza wszystkie właściwe pola i produkuje wystarczająco paliwa na koszmary, by stworzyć atmosferyczne doświadczenie. Ponownie, to krótka historia, ale w żadnym momencie nie powiedziałbym, że robi nieśmiertelny wysiłek, by przegrzać swoje przyjęcie — co jest w pewnym sensie ulgą.
Werdykt
Supernatural postawił sobie jeden cel: odtworzyć atmosferę kultowego klasyka i dodać własny polot do jego ogólnej infrastruktury. W tym celu czuję, że odniósł sukces na wiele sposobów i skłaniam się ku przekonaniu, że jeśli chodzi o adaptacje w stylu Silent Hills, jest to niewątpliwie jeden z lepszych do świętowania. Więc nie jest to nic specjalnego, ani nawet nic, co śmierdzi oryginalnością — ale to nie znaczy, że jest pozbawione własnego charakteru i uroku. Fakt, że integruje elementy horroru z mikrofonem — narzędziem, które wyraźnie robi ostatnio rundy w scenie survival-horror — znów sprawia, że obserwowanie jego rozwoju jest tym bardziej intrygujące. Nie będę udawał, że wszystko w jego trumnie jest idealne, ponieważ wciąż jest kilka elementów, którym brakuje tej samej podstawowej funkcjonalności — walka, na przykład, jest wciąż trochę drewniana i bez tego samego poziomu szczegółowości czy płynności co jej mechaniczne odpowiedniki. Pomijając kilka drobnych problemów tu i ówdzie, Supernatural jest wciąż fantastycznym dziełem sztuki, które posiada wszystkie sezonowe ekstrakty świetnej historii grozy, kompletnej ze wszystkimi lepszymi dodatkami. To też ładnie wyglądająca gra; w rzeczy samej, projekt świata, choć nieco podręcznikowy i trochę ograniczony w głębi, jest absolutnie przepełniony solidnymi schematami kolorów i scenografiami. Dodaj do tego fakt, że zawiera też mnóstwo interaktywnych zagadek i całą beczkę jumpscare’ów, i na pewno masz wszystkie odpowiednie składniki na niezapomnianą przygodę.
Recenzja Supernatural (PC)
Working Overtime
While Supernatural does indeed provide a solid foundation for a heart-stopping horror experience, it often falls short when it comes to lathering any context over the course of the story. For as little as $10, though, it seems only natural that it also comes loaded with its own banquet of shortcomings. Still, for what it’s worth, it is a good horror game — just not one that you’ll likely return to after the first visit.