Recenzje
Slender: The Arrival (2023) Recenzja (Xbox Series X|S & PlayStation 5)
Przewiń czas do 2013 roku, i prawdopodobnie będziesz pamiętał pierwszy raz, kiedy streamerzy zdobyli Holy Grail flash horror, znany jako Slender. Nuże, minęła dobra dekada odkąd Blue Isle Studios i Parsec Productions wydały swoje kontynuację Slender: The Arrival, co oznacza, że wirtualny przyjazd edycji z okazji dziesiątej rocznicy był prawie nieunikniony. I chłopie, jestem bardzo zadowolony z tego, ponieważ ponownie miałem okazję odnowić kilka wspomnień, wkroczywszy w te same brudne buty i do złowrogiego królestwa zabójcy z ośmioma ramionami na jeszcze jeden odcinek tongue-in-cheek cat-and-mouse chases i bone-shattering shenanigans. Wreszcie.
Oczywiście, nie jest to dokładnie nowa rzecz, Slender: The Arrival Parsec Productions, ale jest to w pewnych sposób nowy doświadczenie, i nie wspominając już o tym, że zostało poddane wielu poprawkom technicznym i graficznym od czasu jego powstania w 2013 roku. Z tego powodu jest łatwo polecić najnowszą iterację gry jako idealny punkt wyjścia dla nowych graczy w serii. Pytanie brzmi, czy jest to warte powrotu jako starszy, bardziej doświadczony Slender fan? Ciekawy, aby wiedzieć, jak to jest grać w 2023 roku? To wprowadźmy się w to.
Cześć, Stary Przyjacielu

Slender: The Arrival stwarza podwaliny pod wersję souped-up kultowej gry Slender: The Eight Pages—flash gry, która, chociaż była strasznie prosta i nie posiadała prawdziwej lore poza wspomnianymi stronami, które gracz musi zebrane, stała się jedną z najbardziej poszukiwanych gier w świecie horroru indie. Nuże, The Arrival jest, mniej więcej, wersją The Eight Pages, która otrzymała potrzebne fundusze, aby przekształcić się w pełnoprawną grę na konsole i PC.
Aby ci to wyjaśnić, Slender: The Arrival opowiada historię Lauren, dziewczyny, która po pewnym czasie z dala od swojego domu z dzieciństwa, wraca do zalesionego regionu, aby pomóc swojej przyjaciółce w przeprowadzce z jej dawnego majątku. Niestety, po przyjeździe Lauren odkrywa, że Kate, jej zbuntowana przyjaciółka, nie jest już w pobliżu, a jej dom jest najnowszym miejscem szeregu przerażających wydarzeń. Bez miejsca do ucieczki, Lauren wyrusza, aby znaleźć Kate, co wywołuje koszmar, który umieszcza ją w zasięgu słynnej legendy, Slender Man.
Jeśli chodzi o historię, dziesiąta rocznica nie różni się specjalnie od oryginału. Powiedzmy, że wersja z 2023 roku ma dodatkowy rozdział do przejścia, co czyni ją bardziej wszechstronnym i pełnym doświadczeniem. Więc, chociaż jest to w pewnych sposób remastered wersja oryginału z 2013 roku, jest to również większa, lepsza i bardziej kompletna gra. I to jest dobre, ponieważ daje powracającym fanom pretekst do powrotu do korzeni i uzupełnienia brakujących stron, można powiedzieć.
Stary, ale Złoty

Więc, poza nowym rozdziałem, co jeszcze nowego jest w Slender: The Arrival? Nuże, aby to krótko powiedzieć — grafika. Dzięki Parsec Productions, które wykorzystują najnowszą technologię i narzędzia optymalizacyjne, najnowsza iteracja działa o wiele lepiej, co oznacza mniej spadków klatek, i czytelniejszy interfejs użytkownika oraz animacje postaci. Co więcej, deweloperzy również przeprojektowali wygląd antagonistów, nadając im bardziej nowoczesny wygląd i cechy, które znacznie przewyższają ich poprzednich odpowiedników.
Jeśli chodzi o rzeczywiste doświadczenie gry, The Arrival nadal oferuje te same mechaniki rozwiązywania puzzle’ów i efekty atmosferyczne, co oryginał. Są strony do zebrania, generatory do aktywowania, i wiele ukrytych pokoi i sekretów do odkrycia — wszystko to stanowi znaczną część całego doświadczenia, które może trwać od dwóch do trzech godzin, aby dojść do gorzkiego końca. Niewiele się zmieniło, chociaż dodany rozdział, który został włożony, zdecydowanie czyni inaczej standardową rehash bardziej wartą przeczytania.
Więc, mając na uwadze najnowsze rozwoju, co więcej mogę powiedzieć o grze — o szerokości i bijącym sercu IP? Nuże, wciąż jest równie powtarzalna, jak była w 2013 roku, po prostu. I nie tylko to, ale również posiada te same momenty prób i błędów, które sprawiały, że oryginał był czasem męczący. Nie mogę się zbyt bardzo skarżyć, ale warto zauważyć, że jak wiele gier survival-horror z puzzle’ami, aby zrobić omlet, trzeba złamać kilka jajek. I kiedy mówię jajka, mam na myśli głównie mój zawsze kruszący się stan emocjonalny. Chodzi o to, że będziesz umierał — często. Ale to jest część zabawy… czyż nie?
Powtarzalność jest kluczem… Czasem

Slender: The Arrival wykorzystuje schemat, który widzieliśmy dziesiątki razy wcześniej: zawiera dość duży labirynt, i każe graczom szukać przełączników, stron, lub w tym przypadku, generatorów. Niestety, lokalizacja każdego z tych przedmiotów w The Arrival jest losowo wybierana w każdej nowej turze, co oznacza, że albo musisz zapamiętać każdą mapę — albo skorzystać z trochę szczęścia, aby znaleźć każdy przedmiot przed zostaniem pokonanym przez jednego z wielu wrogów. Nie możesz walczyć, i często będziesz miał trudności z ucieczką przed swoimi prześladowcami, więc realistycznie rzecz biorąc, twoim najlepszym wyborem jest, no cóż, być szczęśliwym. I to jest mniej więcej, jak każda sytuacja działa w The Arrival: umierasz, próbując odkryć nową część mapy, i potem ostatecznie polegasz na swojej pamięci, aby ukończyć cele szybciej.
To trudna pigułka do połknięcia, ale fakt jest taki, że nikt nie będzie miał szczęścia, aby przemaszerować przez kampanię bez umierania przynajmniej kilka razy. Mimo to, dzięki przekonywującemu projektowi dźwięku i ogólnej atmosferze, która jest znacznie bardziej atrakcyjna niż w The Eight Pages, na przykład, ja nie miałem nic przeciwko temu, aby powtórzyć te same segmenty trzy razy. Powiedzmy, że czwarta lub piąta próba ukończenia tego samego puzzle’u była rzadko przyjemna, aby powiedzieć najmniej. To są wahania — wiesz, jak to jest.
Pomimo każdej mniejszej przeszkody, z którą musisz się zmagać w The Arrival, gra sama w sobie jest na tyle przystępna, aby cię zainteresować i zachęcić do powrotu. I aby być uczciwym, biorąc pod uwagę fakt, że jest to również dość krótka gra, nigdy nie przekracza swoich granic, ani nie polega na tym samym przeszkodzie, aby wygenerować niesprawiedliwie przedłużoną historię. To krótko, zbalansowanie i zabawne — trzy węzły, które tworzą nagradzany horror.
Werdykt

Powrót do najmroczniejszego zakątka lasu, aby ponownie przeżyć swoje najgorsze koszmary z eleganckim wrogiem, czułem się jakbym wrócił do domu po dekadzie dostosowywania się do nowoczesnych czasów. Jedyna różnica tym razem była taka, że te koszmary nie były już utopione w flash-zablokowanych pikselach i drobnych problemach z wydajnością, aby wymienić tylko kilka drobnych niedogodności, które, szczerze mówiąc, wydają mi się niczym więcej jak nostalgią w tym wieku. Ale zobaczyć Slender: The Arrival z powrotem u steru z całkowicie nowym zestawem kół i nowym krawatem, było naprawdę pre-halloweenowym prezentem, którego nie wiedziałem, że potrzebuję — tylko po to, aby ponownie rozniecić tę dawno zagubioną pamięć o poszukiwaniu stron i złamanych generatorach w ciemności.
Aby odpowiedzieć na pytanie, czy Slender: The Arrival jest warte pobrania w 2023 roku? Tak, tak jest — i nie tylko ze względu na to, aby zaspokoić ten popo-2013 roku świąteczny katar, ale po prostu dlatego, że jest to cholernie dobra, choć nieco krótka gra horror, ogólnie. Plus, dzięki deweloperom, którzy poszli o krok dalej, aby odnowić wizualną stronę i poprawić kilka komponentów podczas zachowania serca i duszy oryginalnego planu, jest to trudne do odrzucenia jako “jeszcze jeden remaster” dawnego faworyta. Więc, czy jesteś powracającym do mitycznego humanoidu po kilku latach, czy po prostu szukasz najlepszego doświadczenia horroru, aby zagrać w tym sezonie Halloween, weź to od mnie — nie musisz szukać dalej.
Gdy wszystko jest powiedziane i zrobione, możesz zrobić o wiele gorzej niż Slender: The Arrival. Dlatego, jeśli jesteś fanem kultowej postaci, lub czegokolwiek, co jest nawet odlegle powiązane z Creepypastą, na przykład, jesteś w trakcie prawdziwego traktowania.
Slender: The Arrival (2023) Recenzja (Xbox Series X|S & PlayStation 5)
“On jest tu!”
Slender: The Arrival był w stanie osiągnąć wszystko, co chciał, i jeszcze więcej. Oczywiście, jest równie frustrujący do gry, jak był w 2013 roku — ale przynajmniej wygląda dwa razy lepiej i płynnie jak większość nowoczesnych gier survival-horror. Dziękuję za przypomnienie mi, jak bardzo nienawidzę generatorów, Blue Isle Studios.











