Recenzje
Recenzja Orcs Must Die! Deathtrap (Xbox Series X|S & PC)
Istnieje coś naprawdę urocego w samym pomyśle, że można zniszczyć setki orków za pomocą broni magicznej. To jest, i było od samego początku, główną atrakcją Orcs Must Die! , która wylała swoje serce i duszę w tworzeniu każdej części swojej antologicznej historii. Ostatni rozdział serii tower defense – Orcs Must Die Deathtrap – jednak nie ma podobnego nastawienia co jego poprzednicy; wykorzystuje ten sam podstawowy plan barykady i bombardowania, ale dodaje roguelike’owy twist, który, pozostając wierny oryginalnej formule, daje nowe możliwości graczom do tworzenia, opanowywania i wdrażania na polu bitwy.
Powiedzenie, że Orcs Must Die Deathtrap to nowa gra, nie byłoby prawdą; to biznes jak zwykle, ale z kilkoma dodatkowymi dzwonkami i gwizdkami. Czyli, nie robi to idei żadnej sprawiedliwości, choć jest napełniona tym samym rdzeniem DNA co jego trzy części. I przez to, mam na myśli, że wciąż masz te same orki, trolle, ogry i giganty, a także standardowe pułapki oparte na fizyce, systemy ulepszeń i złote czaszki. Nie, Deathtrap nie odbiega zbyt daleko od swojej wydeptanej ścieżki; to bardziej mniej spin-off głównych części z dodatkową funkcją, która pozwala odkryć to samo kilka razy i bawić się nowymi taktycznymi podejściami. Bez solidnej kampanii, gra jest, szanownie , wersją bite-sized swoich starszych znaków świata. Ale to nie jest problem, i chwalę twórców za ich lojalność.
Caught in a Trap

Orcs Must Die Deathtrap bezwstydnie opiera się na tych samych tropach, które zainspirowały oryginalną trylogię, tworząc podstawy dla ustalonej platformy. Gra, która próbuje zagłębić się w roguelike system, odgrywa się mniej więcej w ten sam sposób co poprzednio; wrogowie starają się dotrzeć do szczeliny w określonym czasie, podczas gdy gracze, lub War Mages jeśli mówimy technicznie, wdrożenie różnych pułapek, barykad i broni elementarnych na polu bitwy w celu wyczyszczenia przed licznikiem szczelin nie osiągnie zera. Pomiędzy tymi falami ataków, gracze są zaproszeni do wydania swoich ciężko zarobionych złotych czaszek – waluty, którą można uzyskać, pokonując orków i innych potężnych wrogów – na innowacyjne narzędzia lub ulepszenia strukturalne, które pomogą ułatwić proces wygnania nadchodzących armii. Jeśli chodzi o wszystko to, nic nie jest drastycznie różne.
Funkcja, która wyróżnia Deathtrap od swojego keystone kingpin, to jego roguelike projekt; pozwala graczom na powtórne przechodzenie przez trzy obszary swoich armii, a następnie eksplorowanie głębszych poziomów trudności z wyborem lepszych umiejętności, broni i pułapek. I choć trzy mapy nie brzmią zbyt wspaniale na papierze, Deathtrap zdoła oddychać wystarczająco życia w wstępnych fazach i systemie konfiguracji bitwy, aby uzasadnić solidną ilość czasu gry. Oczywiście, kampania nie ma swojego ikonicznego projektu opartego na etapach – i to jest smutne. Jednak tam, gdzie najnowsza część brakuje w swojej zdolności do snucia przekonywującej opowieści, rekompensuje to kreatywnymi detalami i długowiecznością w swoich niesamowicie angażujących bitwach arenowych.
Deja Vu

Jak w każdej roguelike grze, która oferuje niewielką liczbę map, nie jest rzadkością, że poddajesz się tej samej rutynie czternaście razy. Przykładem może być to, że wiele bitew zaczyna się od tego samego podstawowego układu; bronią swoją szczelinę, wzmacniasz swoje pułapki i masakrujesz wszystko, co odważy się przekroczyć próg. Ten sam układ stosuje się w dobrych dziewięćdziesięciu procentach walk, w których uczestniczysz, co oznacza, że chociaż możesz przełączać się między różnymi trybami działania, otoczenie nie zmienia się zbyt wiele. Jest jednak srebrna podszewka do tego: niektóre rundy wymagają trochę więcej wysiłku, aby je ukończyć, ponieważ szczeliny często się poruszają lub ostatecznie zostają zasłonięte przez gruz i inne materiały itd.
Na szczęście, przyjemność, która pochodzi z prostego pomysłu, że można wyrzucić orków na trampolinę, jest nadal obecna w Deathtrap, podobnie jak ogromna ilość niekonwencjonalnych pułapek i często śmiesznych ulepszeń, które dołączają się do swoich odpowiednich odpowiedników. Naturalnie, jest jakiś górski wysiłek do pokonania w późniejszych częściach gry; wrogowie rozwijają bardziej wytrzymałe ataki, punkty życia i praktycznie przekształcają się w gąsienice, które raczej zaszlachtują cię, niż dadzą ci szansę na opracowanie kontrstrategii. Ale to wszystko jest częścią zabawy, i, dość elegancko, nagradza cię za pozostanie przy monotonii poddawania się odważnym pielgrzymom twoich przeciwników, dając ci dostęp do lepszych bonusów, tras i obszarów do ulepszenia w przyszłych próbach. To jest roguelike, przypuszczam.
More Orcs, Fewer Rifts

Orcs Must Die Deathtrap to gra brudna według projektu, i tak, nie jest wielkim zaskoczeniem, że wiele jej kryteriów wygranych opiera się na głupich decyzjach i samym szczęściu. Znowu, jest krzywa uczenia się w procesie ochrony twoich szczelin, ale ja osobiście znalazłem, że rzucenie ostrożności na wiatr i pozwolenie, aby wszystko poszło na marne, było wygraną strategią dla większości, jeśli nie wszystkich wojennych scenariuszy. I nawet gdy nie byłem po stronie zwycięzcy, często znajdowałem, że przez przyjęcie niewielkiej zmiany w taktyce, mogłem odwrócić losy bitwy na moją korzyść i ukończyć solidną część celów bez złamania banku lub stracenia zbyt wielu złotych czaszek. Nie mówię, że to było wszystko zabawa i gry, umysł.
Istnieje ogromna ilość prób i błędów w procesie oświetlenia twojego zwycięstwa, powiem tyle. To powiedziawszy, Deathtrap rzadko nie powoduje, że każde nowe zejście do królestwa wydaje się nudne lub powtarzalne. Oczywiście, brakuje mu tego samego uroku co jego oryginalny projekt, i nie ma aż tylu map do eksploracji, ale dzięki jego zmiennym szczelinom, celom i unikalnym cechom, każda bitwa wydaje się niemal jak nowa gra w jednej paczce. I to się liczy, naprawdę.
Verdict

Orcs Must Die Deathtrap podkreśla, że można nauczyć starego psa nowych tricków. I, chociaż roguelike twist nie jest szczególnie niezwykły dla serii tower defense, gra potrafi uczynić połączenie tych dwóch gatunków sprawiedliwością, wdrażając jakościowe areny, pułapki, bronie i systemy nagród. W swojej istocie, to nadal ta sama stara Orcs Must Die, ale z jej najnowszym dodaniem kilku świeżych lokalizacji, War Mages i zaawansowanego mechanizmu ragdolla, wydaje się, że jest nadal jakaś esencja oryginalności, aby zachować przewidywalną pętlę gry przed utratą wartości odtwarzalności i ogólnego uroku.
Istnieje dużo zabawy w Deathtrap, i być może kilka dodatkowych godzin materiału po kampanii, jeśli jesteś skłonny wrócić do walki i eksperymentować z alternatywnymi barykadami, pułapkami i War Mages. Nie myśl, że brak etapów może być trochę smutny, podwójnie jeśli jesteś zaznajomiony z tradycyjnymi sekwencjami wielu etapów i masowymi scenariuszami wojennymi. To powiedziawszy, trzy regiony, które Deathtrap wypluwa, są na szczęście pełne tylu wizualnych sztuczek, co i intrygujących ścieżek i potencjalnych trybów gry.
Ponieważ nie jest żadnym sekretem, że nic na tym świecie nie ma mocy żyć wiecznie, Orcs Must Die Deathtrap przynajmniej próbuje przedłużyć swoją ostateczną zagładę, dodając nowy lakier do starej kolekcji kości. Wystarczy powiedzieć, że jeśli jesteś kimś, kto lubi odwiedzać stare pomysły, to Deathtrap z pewnością zachęci cię do swojej odnowionej sieci orkowych szaleństw.
Recenzja Orcs Must Die! Deathtrap (Xbox Series X|S & PC)
Biznes jak zwykle
Orcs Must Die! Deathtrap powraca do swoich korzeni z kolejną magicznie satysfakcjonującą grą tower defense, która ujmuje zarówno esencję oryginału, jak i nowy roguelike dodatek. To jest bez tej samej głębi co jego główne odpowiedniki, z mniejszą liczbą pól bitwy i trybów, ale dzięki każdej arenie, która ma wiele pułapek, formacji i celów, gra znajduje punkt zaczepienia jako podwładny, z którym trzeba się liczyć.











