Recenzje
Recenzja Nightmare Shift (Xbox Series X|S i PC)
Za wątpliwą wydajnością i częstymi technicznymi zawieszeniami Nightmare Shift kryje się przyzwoity niezależny horror, który wie, jak przerwać więź między faktem a fikcją, rzeczywistością a koszmarem. Dzięki wiarygodnemu dubbingowi, przekonywającym historiom i rutynom, które boleśnie przypominają nagiemu umysłowi, Binary Lunar wyraźnie ma pomysł na to, co tworzy doskonale przyzwoity psychologiczny horror. Pytanie brzmi, jak wpisuje się on w pole, które wyraźnie już się nacieszyło?
Jeśli Nightmare Shift jest czymś, to jest rzecznikiem sztuki monotonii. Oczywiście, nie chodzi tu o to, że jest to nudne i pozbawione bicia serca. Wręcz przeciwnie, jest to gra, która otwarcie zachęca do małych horrorów, które towarzyszą monotonii – rutynie, na przykład, która zmusza cię do pytania o swoje istnienie i znaczenie takich trywialnych rzeczy. Zamiast karmić cię nonsensownymi skokami strachu (choć nie zamyka oczu na kilka z nich, uwierz mi), wybiera utrzymanie cię w ciemności, na tym samym pobitym szlaku i na tym samym zstępującym torze. Czy jest punkt twojego życia, czy po prostu przechadzasz się po cienkiej linii między rzeczywistością a fantazją? Nightmare Shift ma sposób na to, by zmusić cię do zastanowienia się nad tym pytaniem przez znacznie dłuższy czas niż przeciętne spotkanie terapeutyczne. Dziwnie, przekazuje to dość dobrze.

Nightmare Shift wkroczy w twoje buty jako Emma, młoda kobieta, która spędza czas między dwoma nudnymi światami – ponurym budynkiem apartamentowym i motelem. Jako nocny recepcjonista, często wykonuje pozornie zwykłą rutynę – cykl, który zwykle obejmuje gotowanie w swoim mieszkaniu, przyjmowanie gości i zajmowanie się drobnymi sprawami w motelu po godzinie jedenastej. Ale oczywiście, w żadnym momencie nie uważa, że jej rutyna jest znacząca, nie mówiąc już o tym, że ma moc zmienić świat. W ciemności jednak coś obserwuje z murów, czasem namawiając Emmę, by przychyliła się nieco bliżej ciemności.
Naturalnie, Nightmare Shift to dość standardowy niezależny horror, w którym się porusza, co oznacza, że wygląda jak dość standardowy horror, i że gra jak taki. Jeśli, powiedzmy, nie błądzisz bez celu po korytarzach ponurego apartamentowca, to zapewne zagłębiasz się w niewielki blok motelowy, albo przeszukujesz ciemność w poszukiwaniu przedmiotów, które mogą pomóc ci rozwiązać podstawowe zagadki, albo rozmawiasz z enigmatycznymi gośćmi, którzy, z jakiegoś powodu, mają znacznie więcej do podzielenia niż przeciętny sowa. Chociaż, w większości przypadków, Nightmare Shift czuje się jak znajome doświadczenie. Ma zagadki, eksplorację i fabułę, która jest wystarczająco gruba, by utrzymać cię przy rozważaniach nad detalami. Znowu, standardowe elementy, które tworzą doskonale przyzwoity niezależny horror.

Warto zauważyć, że jeśli chodzi o punkty fabularne, gra nie daje ci zbyt wiele do rozważań. W rzeczywistości, większość doświadczenia odbywa się bez formalnej struktury lub przejrzystości. Z rutyną po prostu zaczynasz swoją podróż z tymi samymi podstawowymi zadaniami – gotować, pracować i robić to, co robi każdy człowiek na co dzień. Jednak gdy zaczynasz rozplątywać jej nić i przeciskać się przez tę samą rutynę, powoli zaczyna się układać – strach przed nieznanym i poczucie, że coś nie jest do końca w porządku z motelem lub apartamentem. Przeszkadzasz, a świat powoli zaczyna cię karmić małymi kawałkami układanki.
Nightmare Shift nie udaje, że jest czymś, czym nie jest — i to jest dobre, biorąc pod uwagę, że wiele gier horrorowych stara się za bardzo wcisnąć jak najwięcej treści w krótki czas na ekranie. Tutaj jest to bardziej na temat i łatwe do przepływu. Są tu kilka lekkich zagadek do rozwiązania, różne ślady do śledzenia i luźna fabuła, która prowadzi cię przez długi korytarz ponurych momentów i niepokojących spotkań. Szczerze, to wszystko, czego Nightmare Shift potrzebuje, by przekazać swoje przesłanie. Może nie idzie ponad to, co jest w podręczniku, ale trzyma się linii i to samo w sobie jest odświeżające.

Jak powiedziałem, są tu parę technicznych problemów, które psują inaczej wspaniałe doświadczenie. Poza okazjonalnymi błędami technicznymi, Nightmare Shift ma również kilka problemów z wskazówkami dźwiękowymi i animacjami. Na przykład, postacie często nie tłumaczą poprawnych słów, a pewne fragmenty dialogu, dość irytująco, często nakładają się na sekwencje filmowe i segmenty gry. Innymi słowy, nie jest tak wygładzone, jak powinno być. Nie jest straszne, ale czasem ma trudności z utrzymaniem spójnej narracji i płynnego doświadczenia gry.
Po stronie pozytywnej, Nightmare Shift ma kilka dobrych kości. Poza trudnościami, prezentuje się jako wizualnie atrakcyjna gra, która ma dobrą mieszankę wiarygodnych postaci, niepokojących momentów i lekkich elementów zagadek, by utrzymać swój ogień. W tym celu, chętnie uznałbym ją za przyzwoity psychologiczny horror, który jest w stanie pożyczyć twoją uwagę na trzy lub cztery godziny. Może nie jest arcydziełem, ale robi to, co musi, z narzędziami, którymi dysponuje.
Werdykt

Nightmare Shift może cierpieć z powodu kilku problemów technicznych i wad, ale ogólnie spełnia rolę przyzwoitego psychologicznego horroru z wieloma interesującymi funkcjami. Z przyzwoitym dialogiem, dobrą kombinacją zagadek i delikatnych momentów oraz fabułą, która ładnie współgra z podstawową tematyką i postaciami, wyraźnie spełnia swoje zadanie jako budżetowa gra niezależna. Nazywać ją arcydziełem może być przesadą, ale należy przyznać, że stara się stworzyć krótki, prosty, niepokojący horror korytarzowy, który działa dobrze we własnej skórze.