Recenzje
Recenzja My Night Job (Switch & PC)
Jeśli masz zamiar dać mi jakąkolwiek odpowiedzialność, dla miłości wszystkich rzeczy potwornych, proszę nie pozwól, abym chronił głupich cywilów przed szkodą. Zrzeknij się tego, nie daj mi kluczy do zamku pełnego stworzeń, który rzekomo zawiera wyżej wymienionych głupich cywilów, bo bezrozumne będzie zawodzić, a ten pracodawca, który wyraźnie życzy mi porażki, najprawdopodobniej rozwiąże mój kontrakt przed świtem. Jeśli nadal chcesz mnie, to dobrze — wezmę to. Ale tylko wiedz, że jeśli to to ma być My Night Job przez kilka następnych godzin, to nie mogę zagwarantować, że wszystko będzie przebiegać gładko — nie dzisiaj, nie jutro, nie kiedykolwiek. Oczywiście, możesz mi dać piłę łańcuchową, ale poprosić mnie, abym uratował setkę zagubionych turystów oraz zapobiegł, by zniszczony zamek nie dostał się w ręce elitarnej armii potworów? Eh — to zbyt wiele.
Z drugiej strony wątpliwej oferty pracy i jej nieortodoksyjnej struktury wynagrodzenia, My Night Job ma naprawdę świetne korzyści dla kariery, które możesz tutaj uzyskać — mnóstwo użytecznych broni (sześćdziesiąt, jeśli weźmiesz pod uwagę ogólnodostępne przedmioty gospodarstwa domowego), dynamiczne i często destrukcyjne środowiska, dziwne i wspaniałe projekty potworów oraz nużący, ale dziwnie humorystyczny scenariusz, który nie powstrzymuje się przed uderzeniami. Ma dużo tych rzeczy, więc chociaż proces wypędzania złoczyńców i ochrony wspólnej kolektywy jest trochę bólem w plecach, są niektóre warte bonusy dla tych, którzy są zaangażowani w tę sprawę.
Jeśli nadal wahasz się co do My Night Job (zostało to po raz pierwszy wydane w 2016 roku, uwzględnij to), to idźmy dalej i otwórzmy książkę o jego najnowszej rewitalizacji na Switch. Anuluj tę poszukiwanie pracy, ludzie — masz ją tutaj.
Praca w godzinach nadliczbowych

My Night Job kręci się wokół dwóch rzeczy: zamku, który jest centralnym punktem dla trwającego konfliktu między frakcją brutalnych istot i bezmyślnymi cywilami, oraz pracownika zmiany nocnej, który ma monumentalne zadanie wchodzenia do tego zamku podczas każdego księżycowego zmierzchu i przyprowadzania bezradnych dusz do jednego z kilku punktów ewakuacji, zanim rezydencja upadnie. Są liczne piętra do eksploracji, punkty ewakuacji do odkrycia, improwizowane bronie do wyposażenia oraz system punktacji arcade, który pozwala na ustanowienie rekordów i przekroczenie poprzednich osiągnięć. To jest istota gry, w skrócie. To rodzaj roguelike gry z komediowym skrętem, nic więcej, nic mniej. I zabawne jest to, że działa to na jego korzyść, pomimo tego, że jest trochę na prostszej stronie skali.
Nie ma tu zbyt wielu historii do opowiedzenia; w rzeczywistości pierwszy rozdział w zasadzie snuje opowieść o wprowadzeniu nowego pracownika do świata — nocnego pracownika, który z jakiegoś powodu, który jest nam całkowicie nieznany, musi monitorować zakłócenia w zamku i znaleźć eskadrę cywilów, aby im pomóc znaleźć punkt ewakuacji na mapie. Po tym początkowym epizodzie i wprowadzającym przemówieniu gra w zasadzie otwiera się na nieco bardziej przewidywalne sprawy roguelike, w przypadku gdy wracasz do zamku każdej nocy i pracujesz nad zdobyciem wyższego wyniku niż poprzedniej nocy, poprawiając swoją taktykę walki, łącząc więcej zabójstw i używając więcej środowiska, aby uzyskać wyższą opłatę za ratowanie. Proste, ale satysfakcjonujące, można by powiedzieć.
Bez turystów

Podstawowa rozgrywka jest dość łatwa do naśladowania, ponieważ w większości polega na poruszaniu się po wielu piętrach i angażowaniu się w walki wręcz z jedenastoma różnymi odmianami potworów. Podczas poruszania się po tych piętrach masz dwa cele: zapobiec zniszczeniu każdego pokoju przez szalejące ataki potworów oraz znaleźć ocalałych, aby przyprowadzić ich do jednego z kilku punktów ewakuacji, aby zapewnić im bezpieczeństwo. Im bardziej postępujesz w tych ewakuacjach, tym bardziej zaczynasz zdobywać punkty doświadczenia i, wraz z nimi, większe nagrody, które możesz dodać do swojego końcowego wyniku. I to jest wszystko, co jest tu istotne: walka, obrona, ratowanie, ewakuacja i zdobywanie. To podstawowa koncepcja, która nie wymaga wielkiego umiejętności ani przewidywania. Cóż, wymaga trochę umiejętności, ale z mojego doświadczenia wynika, że jest to także trochę głupiego szczęścia i wytrwałości.
My Night Job nie jest prawdopodobne, aby wygrać nagrody za najlepszą prezentację lub paletę wizualną. Przyznaję, jest chaotyczny i zatłoczony, i często cieszy się swoimi absurdalnymi wyborami projektowymi, nie biorąc pod uwagę integralności strukturalnej. Chodzi o to, że dużo się tu dzieje jednocześnie; potwory zalewają ekran; punkty ewakuacji ukrywają się za stosami nieożywionych obiektów i falami destrukcji; a ogólna żywiołowość świata jest często zbyt przytłaczająca, aby się z nią wygodnie czuć. Ale to jest część uroku, myślę: fakt, że nie ustępuje przed jedną rzeczą, ale zamiast tego wlewa serce i duszę w żonglowanie wieloma piłkami jednocześnie. Oczywiście, jest to dużo do przyjęcia, ale im bardziej zaczynasz ogarniać absurdalność wszystkiego, tym bardziej zaczynasz zdawać sobie sprawę, że ładnie to współgra z jego stylem.
Wynik

My Night Job pęka w szwach od hojnej donacji retro stylowych, bocznych przygód i szybko tempowych elementów gry opartych na warunkach. Nie ma całkowitej historii (jeśli w ogóle jest jakaś część fabuły), ale tam, gdzie brakuje w dziale opowiadania, z pewnością rekompensuje to bogatą i angażującą oda do klasycznych gier bijatyk. To komediowa wycieczka, jeśli cokolwiek, i ta, która wnosi spory wkład do gatunku z wieloma przesadnymi animacjami i oszałamiająco zabawnymi drobiazgami. Czy jest to tak śmieszne, że aż się ze śmiechu przewracasz? Eh — nie posunęłbym się aż tak daleko, ale widzę urok w jego komediowym tonie.
Gdy wszystko jest już powiedziane, My Night Job nie jest nowym chłopcem na blok; jest naprawdę starszym, jeśli chodzi o jego przestarzałą grafikę i trochę marne mechaniki. Ale to nie oznacza, że nie jest bezcennym. O, ma swoje niedociągnięcia i z pewnością nie jest czymś, co może konkurować z innymi, nieco bardziej złożonymi grami bijatyk bocznymi tego samego rodzaju. Ale ma całe serce i młodzieńczego ducha do zaoferowania, więc chociaż może być pozbawiony graficznej błyskotliwości i technicznej wyrafinowania, jest łatwą grą, której można poświęcić garść godzin. I to wystarczy, naprawdę.
Aby dojść do sedna wniosku — tak, My Night Job wciąż jest wart przebicia, nawet po prawie dekadzie od jego pierwszej premiery. To wspaniałe uzupełnienie katalogu Switch, i jeden, który komplementuje JoyCony niesamowicie dobrze. Więc, jeśli szukasz dobrej, starej gry bijatyki, koniecznie sprawdź tę.
Recenzja My Night Job (Switch & PC)
Uderzając w nocną pracę
My Night Job to bezczelna i odświeżona bijatyka z zapomnianą fabułą, chaotycznymi spotkaniami walki i prawdziwie angażującą, choć często przewidywalną pętlą gry. Nie robi wielkiego wysiłku, aby wyobrazić sobie koło, ale na pewno sprawia, że akt jego obracania wygląda na wiele zabawy.











