Recenzje
Laysara: Summit Kingdom – recenzja (PC)
Nigdy nie byłem w Himalajach, ale szczerze lubię wierzyć, że gdyby mi się udało zaplanować taką podróż, to wyglądałaby trochę jak Laysara: Summit Kingdom. Myślę tak głównie dlatego, że choć nie jest dokładnie utrzymana w czerni i bieli, to posiada te same estetycznie pociągające cechy – sieć kredowych szczytów otulonych gęstą warstwą mgły jest tu cechą wyróżniającą. Oczywiście, może to być sceneria wywodząca się z wielu różnych kultur, ale dla mnie emanuje ona architekturą himalajską – więc trzymam się tego. Albo to, albo wzgórza Malvern, przy czym te drugie są nieco mniej luksusowe i urzekające. Laysara: Summit Kingdom, dla tych, którzy jeszcze jej nie odkryli, to symulator budowy miasta skupiony na jednym: rozwoju kolonii na zboczu góry. Podobnie jak wiele innych gier piaskownic tego typu, Summit Kingdom zaprasza do położenia fundamentów pod dostatnią przyszłość na najwyższym szczycie idyllicznej góry – miejscu, gdzie żywioły mają moc zadzwonić dzwonem pogrzebowym dla twoich obywateli, a zasoby naturalne świata poniżej są niepokojąco skąpe. Pomyśl o Frostpunk, ale bez brutalnie niesprawiedliwej krzywej uczenia się, a będziesz miał ogólne pojęcie, co gra ma na celu ująć. Tak w skrócie przedstawia się najnowsze dziecko Quite OK Games, które właśnie dotarło na PC. Czy zatem Summit Kingdom jest faktycznie warte zakorzenienia się na dłuższą metę? Cóż, jeśli masz ochotę poruszyć kilka nowych piórek w kolejnym projekcie budowy miasta, to koniecznie czytaj dalej po kilka szybkich wskazówek. Porozmawiajmy o tym.
Z deszczem przychodzi grad
Laysara: Summit Kingdom najlepiej opisać jako grę w budowanie miasta, która nie opiera się zbyt mocno na bezlitosnych aspektach gatunku. Nie zawiera żadnych walk, ani nie wymaga rozwijania całej floty powietrznych statków marynarki do obrony przed wrogimi najeźdźcami czy żądnymi pieniędzy lotniczymi piratami. To nie jest taki rodzaj gry piaskownicy; jest nieco mniej wymagająca i prosi jedynie o budowanie, utrzymanie i ostatecznie kolonizację zbioru szczytów za pomocą badań naukowych i dobrej, starej pracy fizycznej. Nie oznacza to jednak, że jest pozbawiona problemów środowiskowych; każdy szczyt stanowi realne zagrożenie dla ekosystemu, a jeden zły krok może, i często będzie, skutkować lawiną prującą przez twój postęp i cofającą cię do punktu wyjścia. Ale to przecież tylko zabawa, prawda? Prawda. Oczywiście, jak zapewne wiesz, nie ma zbyt wielu miejsc w Himalajach, które oferują miękką łatę ziemi pod położenie fundamentów miasta. Z tego powodu, gdy przychodzi do opracowania planu budowy na niej, musisz strategicznie przydzielić określone zasoby do odpowiednich ścieżek i ostatecznie połączyć mosty i wyciągi z istniejącą infrastrukturą, aby stworzyć tytułowe “Królestwo Szczytów”, które gra tak wyraźnie chce, abyś powołał do życia. I nie jest to łatwe osiągnięcie; irytująco ma z tym coś wspólnego ciągle zmieniająca się żywiołowa natura świata. Dodaj do tego fakt, że również potrzeby i pragnienia obywateli wymagają pilnowania, a masz całkiem sporo odpowiedzialności na głowie.
Efekt kuli śnieżnej
Na szczęście Summit Kingdom zapewnia hojną ilość kamieni milowych do przejrzenia we własnym tempie, a także wybór opcji, aby przekształcić to, co w innym przypadku byłoby fizycznie wymagającym doświadczeniem, w coś mniej onieśmielającego. I tak nie jest to bułka z masłem, ale jeśli jesteś trochę wprawiony w układaniu zasobów i tworzeniu solidnych programów generujących wzrost gospodarczy i stabilność, to jest duża szansa, że będziesz dokładnie wiedział, co tutaj robić. Jeśli jednak przypadkiem trafisz na drugą stronę spektrum, to prawdopodobnie znajdziesz jedną lub dwie pozycje na liście, które nie do końca pasują do “bezstresowej” agendy. Oprócz konieczności budowania struktur na najwyższych szczytach pasma górskiego, jest kilka innych obszarów, które również wymagają uwagi – wykorzystanie mnichów do zdobywania cennej wiedzy, nizinnych zbieraczy do pozyskiwania zapasów i rzemieślników do badania specjalnych ulepszeń zwiększających ogólną jakość planów, by wymienić tylko kilka. Jest też sprawa budowy klasztoru – prominentnego punktu orientacyjnego, który ma potencjał, by rozprzestrzeniać wiarę po wszystkich częściach królestwa i inspirować większe postępy technologiczne i innowacje. Oczywiście, łatwo poczuć się nieco przytłoczonym ogromem zadań, które są wypluwane i nakładane na fabułę – i to jest całkowicie normalne, zważywszy, że gry w budowanie miasta mają reputację mechanicznie wymagających, ale niewypowiedzianie satysfakcjonujących. Na szczęście jednak Summit Kingdom udaje się znaleźć dobrą równowagę między tymi dwoma aspektami i ma więcej niż wystarczająco wartościowych bodźców, by usprawiedliwić emocjonalne i fizyczne wydatki.
Podaj mi ten horyzont
W ciągu kilku godzin, które udało mi się poświęcić na rozwój mojego królestwa deptanego przez chmury, mogłem zobaczyć i doświadczyć mnóstwa rzeczy, z których tylko nieliczne przeniosły mnie z powrotem do wczesnych dni mojej kariery w budowaniu miast. Wraz z wieloma jego wyzwaniami przychodziły częste przebłyski nostalgii, a wraz z nimi kieszeń wiedzy, która pomogła mi znaleźć się na właściwym torze i w ogólnym kierunku szczytu. Podobnie jak zdecydowana większość innych gier w budowanie miasta, Summit Kingdom miał te same progresywne elementy i mechaniki, które były wcześniej używane do rozbudowywania innych interfejsów użytkownika, co oznacza, że byłem w stanie zrozumieć wiele z tego, co działo się wokół mnie, z wyjątkiem jednej czy dwóch nieuzasadnionych lawin. Z wizualnego punktu widzenia Summit Kingdom jest naprawdę bardzo, bardzo piękną grą, a czyni ją jeszcze bardziej ożywczą dzięki włączeniu kilku naturalnych cudów, w tym zorzy polarnej i różnych starożytnych ruin zaludniających region Himalajów. Pod tym względem szczerze nie mogłem znaleźć nic do narzekania; było szczególnie oszałamiająco podczas godzin zmierzchu – okresu, na który często czekałem z niecierpliwością pod koniec każdej zmiany na jednym z nielicznych szczytów. To podczas takich chwil, oczywiście, szczerze nauczyłem się zakochiwać w złożonych cechach stworzeń, które wzniósłem, a wraz z tym podwójnie doceniać poziom szczegółowości zapewniony przez jego cyfrowych architektów.
Werdykt
Laysara: Summit Kingdom nie różni się tak bardzo od Frostpunka, pod tym względem, że rzeczywiście stawia przed tobą dość spore wyzwanie do pokonania, a także dość onieśmielający wybór menu, suwaków i planów architektonicznych do przejrzenia. Mimo to, ponieważ nie ma żadnej militarystycznej propagandy do rozważania, ani nawet większego zagrożenia dla twojej osady poza jakąś dziwną lawiną czy dwiema, czyni to podróż nieco mniej frustrującą – choć tylko trochę. A nawet gdy rzeczywiście wywróci wóz z jabłkami, żywioł zwykle nie przeciąga swojego gościnnego pobytu; w rzeczywistości jedynym prawdziwym problemem, który nad tobą wisi, jest twoja niezdolność do terraformowania – zadania, które często wiąże się z koniecznością strategicznego umieszczenia struktury A z mostem B i tak dalej. Niepowodzenie w odpowiednim połączeniu punktów może, i często skutkuje dość drastycznymi konsekwencjami. Pomimo wszystkich powyższych technicznych niedociągnięć i środowiskowych przeszkód, naprawdę nie ma się czym martwić w przypadku tej gry. Z jednej strony jest to wystarczająco solidny hak asekuracyjny dla tych, którzy szukają punktu zaczepienia prowadzącego bezpośrednio ku wierzchołkowi, ale z drugiej strony nie jest to wspinaczka typu “dzwonki i szelki”, którą można podjąć z niewiele więcej niż parą kapci i liną z kosza okazyjnego. To raczej pośredni poziom, a więc jeśli jesteś stosunkowo nowy w gatunku budowania miast, to możesz chcieć skierować wzrok na alternatywny szczyt, zanim zbierzesz odwagę, by zmierzyć się z lawiną, która wisi na włosku. Odpowiadając na początkowe pytanie, czy Summit Kingdom jest faktycznie warte grania – tak, z całą pewnością, pod warunkiem, że nie masz nic przeciwko radzeniu sobie z jedną lub dwiema lawinami.
Laysara: Summit Kingdom – recenzja (PC)
A Himalayan Delight
There aren’t all that many city-building games that can formulate a genuinely compelling design that’s both visually striking and interactively engaging, yet, Laysara: Summit Kingdom manages to capture it — and then some. It’s a fantastic game, truly, and one that any avid fan of the genre will want to get their hands on the next time an avalanche rolls up to pay its dues.