Recenzje
Recenzja Hole Digging Master (Xbox Series X|S, PlayStation 5 i Switch)
Hole Digging Master nauczył mnie, że istnieje coś, co można pokochać w grach o charakterze inkrementalnym. Małe kroczki; stopniowy postęp; oraz niewielkie, ale wydające się korzystne ulepszenia narzędzi, które pozwalały mi podróżować nieco głębiej w ziemi. Chciałem nienawidzieć tej gry. Nieskończone prace — ślimakowaty proces i zawsze nieuchwytne zwieńczenie, które kuszą nagrodami ponad moje najśmielsze marzenia, ale pozostawały wiecznie zakleszczone za pętlą kopania i sprzedaży. Chciałem porzucić tę grę i znaleźć coś lepszego, aby wlać w to swoje serce i duszę. Ale nie mogłem. Pozostałem przy niej — i był to dziwny powód do radości, ponieważ dał mi dostęp do korytarzy, których nie myślałem, że będę w stanie zwiedzić. Mały kawałek ziemi przekształcił się w podziemny labirynt cudownych rud i tajemniczych komnat, i zanim się zorientowałem, nie chodziło już tylko o stworzenie wiertła lub odkurzacza, ale o wydrążenie tak głęboko, jak to tylko możliwe, aby odkryć niezbadane biomy i odebrać ich ukryte bogactwa.
Może trochę przesadzam. Albo może zaniedbuję wewnętrzne przekonanie, że może, tylko może, znajduję grę taką jak Hole Digging Master idealnym sposobem na relaks po długim dniu pracy. Nie oferuje ona wiele przywilejów; jest to raczej tak, że kusi mnie marchewką na końcu patyka i znajduje różne sposoby, aby trzymać mnie przy kopaniu, czy to nowym narzędziem — wiertłem lub odkurzaczem, na przykład — czy nowym materiałem do wydobycia w głębszych zakamarkach pod powierzchnią. Pomysł może być taki sam jak A Game About Digging a Hole, w którym gracz również musi stopniowo usuwać klastry ziemi, aby zejść głębiej w labirynt, ale z Hole Digging Master masz nieco więcej do odkrycia. Cóż, trochę.

Zaczyna się to od małego podwórka, nieskutecznego narzędzia do kopania i klasztoru pospolitych rud. Gdy kopiesz, zbierasz te rudy i sprzedajesz je z powrotem w swoim miejscu pracy, zanim udasz się nieco głębiej, aby zarobić lepsze rudy i, wraz z nimi, bardziej efektywne narzędzia, które pomogą ci dotrzeć do nowych sektorów świata. Po drodze możesz użyć swoich pieniędzy, aby odblokować lepsze wyposażenie — latarkę, która pomoże ci w ciemniejszych zejściach, lub dynamit, który pomoże ci usunąć grubsze obszary ziemi, na przykład — i odkryć jedną z kilku tajemniczych biomów, z których każdy zawiera swoje unikalne rudy i tajemnice. I to wszystko. To jest A Game About Digging a Hole z kilkoma dodatkowymi warstwami, nic więcej, nic mniej.
Nie trzeba mówić, że Hole Digging Master jest tak nudny i ślimakowaty, jak tylko możesz sobie wyobrazić. W rzeczywistości, przez pierwsze dwadzieścia lub trzydzieści minut, naprawdę nie robisz żadnego postępu. Zamiast tego spędzasz swój czas na zbieraniu bezwartościowych rud i sprzedaży ich, gdy twoje poziomy energii są wyczerpane. Gdy zbierasz dość rud, gra staje się nieco łatwiejsza do gry, z większymi dziurami, przez które możesz się przecisnąć, i bardziej skomplikowanym terenem do pokonania. Nadal jest to powolny proces, który wymaga dużo cierpliwości, ale po stronie pozytywnej oferuje ci dobór przywilejów i małych zachęt, aby trzymać cię przy kopaniu. Pytanie brzmi, czy oferuje dość, aby trzymać cię przy kopaniu aż do korzenia? Cóż, to jest sprawa losu.

Pomimo że Hole Digging Master stara się wcisnąć jeszcze więcej sekretów i ukrytych biomów w swoją otwartą dziurę, sama gra jest nadal dość szkieletowa i pozbawiona prawdziwej głębi. Ale to jest dane — fakt, że musisz poddać się monotonnej pracy, aby zebrać plony swojej pracy. Nie jest to przyjemne doświadczenie, choć może cię oszukać, sprawiając, że uwierzysz, że jeśli tylko spędzisz trochę więcej czasu, przeciskając się przez ziemię, to wielka nagroda wyrwie się i wpadnie ci w rękę. Problem polega na tym, że „wielka nagroda” nie jest tak naprawdę wartą uwagi. Poza paroma ukrytymi skarbami i tajemniczymi biomami, nie ma tu wiele, czego można by się spodziewać. I jednak, nadal będziesz to robić, nawet jeśli tylko po to, aby zaspokoić „to” pragnienie, które tęskni za czymś o wiele, wiele większym.
Co do reszty Hole Digging Master, to, co widzisz, to wszystko, co dostajesz: dość standardową grę o charakterze inkrementalnym, która zawiera wszystkie typowe dziwne cechy i elementy wizualne, jakie można znaleźć w symulatorze chorej pracy à la Backyard Digger. Nie jest to uczta dla oczu, ani gra, która sprawi, że ooh i aah na każdym kroku, jeśli chodzi o to. Ale, może sprawi, że docenisz małe rzeczy, takie jak losowe skarby i ukryte kwatery. Nie jest to wiele, ale powinno dać twoim oczom przerwę na godzinę lub dwie między wymagającymi sekwencjami filmowymi. Pytanie brzmi, czy „małe rzeczy” uzasadniają cenę?
Werdykt

Hole Digging Master krąży wokół tej samej taktyki marchewki na patyku, którą niezliczona ilość innych gier o charakterze inkrementalnym wykorzystywała w ciągu ostatnich kilku lat. Nie jest to zły pomysł, umysł, ponieważ taki concept miał często udowodnioną skuteczność w leczeniu nudów i trzymaniu palców w ruchu przez kilka godzin lub więcej. Problem polega na tym, że wielka nagroda w tych przypadkach rzadko jest warta czasu i wysiłku, który w niej inwestujesz, i Hole Digging Master nie jest od tego wyjątkiem, niestety. Mimo to, dla gry, która może uśmierzyć twoją nudę na godzinę lub dwie między trudniejszymi wycieczkami pełnymi akcji, powiedziałbym, że jest to warte twojej uwagi, choć tylko tyle.
Recenzja Hole Digging Master (Xbox Series X|S, PlayStation 5 i Switch)
Nie kop więcej, proszę
Hole Digging Master krąży wokół tej samej taktyki marchewki na patyku, którą niezliczona ilość innych gier o charakterze inkrementalnym wykorzystywała w ciągu ostatnich kilku lat. Nie jest to zły pomysł, umysł, ponieważ taki concept miał często udowodnioną skuteczność w leczeniu nudów i trzymaniu palców w ruchu przez kilka godzin lub więcej. Problem polega na tym, że wielka nagroda w tych przypadkach rzadko jest warta czasu i wysiłku, który w niej inwestujesz, i Hole Digging Master nie jest od tego wyjątkiem, niestety.











