Recenzje
Halloween: Recenzja Gry (Xbox Series X|S, PlayStation 5 & PC)
Jeśli słyszysz złowieszczy dźwięk F# i słabe szeleszczenie gałęzi i liści, prawdopodobnie właśnie zaprosiłeś do swojego domu Halloween Johna Carpentera. Michael Myers powraca, podobnie jak Gun Interactive — studio, które przynajmniej na tym etapie, jest nieco rzecznikiem promowania ikon kultowych klasycznych slasherów. Wczoraj to była Friday the 13th, następnie The Texas Chain Saw Massacre. Jednak dziś świat pulsuje w zinstytucjonalizowanym wymiarze — w „personifikacji zła” i w przerywniku gumy i metalu. Halloween: The Game wreszcie dotarło i prezentuje to, co najlepsze w ponadczasowym klasyku w zupełnie nowym asymetrycznym horrorze slasher.
Halloween: The Game czerpie wiele z tych samych podstawowych składników asymetrycznego krwawienia, aby wyrzeźbić własny piaskownicowy kawałek śmierci — świat, w którym gracze mogą symulować ponury wizerunek Michaela Myersa lub przyjąć nerwową rolę ofiary, przy czym obie strony dążą albo do zmasakrowania , albo do utrzymania porządku w sennym zakątku Haddonfield. Niezależnie od tego, jak się do tego zabierzesz (niespodziewanie świetnie sprawdza się tutaj kuchenny nóż), IllFonic trzyma się znanego serca i zachowuje format, który jest zarówno konfigurowalny, jak i uniwersalny. Ta ponura dzielnica po prostu kryje więcej gumy i tkaniny niż, cóż, skórzane kostiumy.

Wyraźnie IllFonic chce wystrzelić w niebo, wprowadzając Halloween, nie z zamiarem przekształcenia istniejącego szablonu PvPvE, lecz aby dodać świeżą szczyptę soli do już przestarzałej formuły. Wraz z podstawowym trybem wieloosobowym — sesją, w której albo zakładasz maskę i wykorzystujesz różne zdolności pościgu, albo zakładasz buty ofiary i wyruszasz na szlachetne misje, by zapobiec krwawej masakrze — Halloween zawiera także kilka długo wyczekiwanych trybów. Na przykład w końcu mamy kampanię single-player , w którą możemy się zanurzyć. Tak jest, po kilku latach lekkich, wyzwania‑opartych sekwencji, w końcu mamy w pełni rozbudowany tryb fabularny. I tak, oddaje hołd oryginalnemu filmowi.
HalloweenStory Mode podzielony jest na sześć w pełni grywalnych rozdziałów, z których każdy ma własne zwroty akcji, sekwencje filmowe, oryginalne morderstwa i lektury głosowe. Wprowadzony przez Dr. Loomisa, gracze wyruszają na makabryczną wyprawę po Haddonfield jako nikt inny jak Michael Myers, aby prześladować, mordować i skutecznie zamrozić społeczność, korzystając przy tym z różnorodnych technik, kreatywnych egzekucji i otwartego świata wielkości dłoni, oferującego liczne synergie i nadprzyrodzone przewagi. Oczywiście, to dość krótka kampania, która nie oferuje więcej niż garść misternie przygotowanych, przesiąkniętych krwią masakr, jednak dostarcza fanom znakomity materiał, który przywołuje czasy ery Johna Carpentera.

Oczywiście serce Halloween tkwi głęboko w jego charakterystycznym trybie wieloosobowym. Podobnie jak w Friday the 13th, podejście IllFonic do asymetrycznego formatu oferuje klasyczny tryb 4v1 — tryb, w którym dwie frakcje przydzielają role, a następnie albo współpracują, by powstrzymać gwałtowny atak Michaela Myersa, albo wchodzą w sadystyczne buty gwiazdorskiego złoczyńcy, by prześladować, manipulować i ostatecznie wyeliminować mieszkańców Haddonfield. W każdym razie, można twierdzić, że przypomina to znane dzieło, które wygląda jak Texas Chain Saw Massacre, a także gra jak ono. Na szczęście jednak pod powierzchnią Haddonfield kryje się znacznie więcej.
W przeciwieństwie do Texas Chain Saw Massacre (lub praktycznie każdego innego asymetrycznego horroru), Halloween postanawia nieco zmienić zasady. Zamiast zmuszać cię do naprawy generatorów, zabezpieczania przemysłowych drzwi czy unikania różnorodnych pułapek w drodze do nieuchwytnego punktu ucieczki, Halloween daje coś bardziej praktycznego. Ofiary, przynajmniej w tym wypadku, muszą rozmawiać z różnymi NPC‑ami w okolicy, zabezpieczać broń, aby wzmocnić ulice, i współpracować z innymi postaciami, by zapewnić, że częste patrole policji będą w stanie stłumić nadciągające zagrożenia. Ogólnie rzecz biorąc, wprowadza to przyjemną odmianę tempa, choć użycie elementów rozgrywki wielogatunkowej nie wynajduje koła na nowo.

Połączony z bogatą estetyką lat 70. i żywą scenerią, która oddaje istotę klasycznego slasherowego filmu, Halloween znajduje dobre miejsce, by rzucić swój cień. Dzięki odpowiedniej, epokowej odzieży, pojazdom, domostwom i mnóstwu drobnych detali, które wypełniają dzielnicę i okoliczne tereny, podkreśla piękno oryginalnej architektury. To także przyjemna piaskownica, gdyż oferuje liczne budynki do zwiedzania, postacie do interakcji i różnorodne misje do przeżycia.
Jak w każdym dobrym, tradycyjnym asymetrycznym horrorze, Halloween jest w pełni wyposażony w dominującego przeciwnika, który z perspektywy ofiary jest frustrująco trudny do pokonania, a jednocześnie absurdalnie zabawny do grania. Dzięki wbudowanym umiejętnościom — np. Shape Jump — oraz kilku umiejętnościom stalkera, Michael Myers jest, szczerze mówiąc, doskonałą postacią do harcowania. Choć nie jest tak potężny ani charyzmatyczny jak wielu klasycznych złoczyńców slasherów, zamaskowany sadysta wyraźnie sprawdza się w tej roli. I szczerze, nawet odgrywanie roli Michaela to ogromna frajda. Bo przyznajmy, kto nie chciałby stanąć przy oknie w ostatniej chwili i wyłączyć prąd w najgorszym możliwym momencie?

Oczywiście Halloween przynosi równie wiele nieprzyjemnych smakołyków, co dobrze zaaranżowanych sztuczek. Obecnie gra cierpi na sporadyczne problemy techniczne. Przykładem jest system zapisu; kampania, na przykład, często traci postęp, a także nie przyznaje zwykłych osiągnięć czy trofeów. W innych obszarach błąd graficzny może spowodować, że Michael znika w powietrzu, lub gra całkowicie się zawiesza, uniemożliwiając kontynuację sesji. To naprawdę szkoda, bo większość gry jest solidna.
Halloween wyraźnie ma wszystkie karty na właściwych miejscach i ma potencjał, by zdetronizować takie tytuły jak Dead by Daylight dzięki swojemu oryginalnemu podejściu do asymetrycznego schematu. Choć obecnie ma kilka technicznych problemów, które niestety utrudniają postęp, sama gra jest absolutną frajdą zarówno w trybie online, jak i offline poprzez kampanię.
Werdykt
Halloween: The Game dowodzi, że Gun Interactive jest jednym z nielicznych wydawców, którzy naprawdę potrafią wyciągnąć kultową franczyzę slasherową z torby i nadać jej specjalne, cukrowe wykończenie. Dzięki zastosowaniu oryginalnego szablonu, większego świata oraz solidnej różnorodności elementów misji, zdolności i subtelnych wpływów lat 70., IllFonic dostarcza wszechstronny hit, który z pewnością da fanom Johna Carpentera powody do pisania do domu.
Mimo że zawiera kilka luźnych śrub, Halloween jest prawdziwą przyjemnością do przejścia. Nawet przy kampanii, która jest znacząco krótsza niż przeciętna horrorowa własność intelektualna, jej przyjęcie szerszej struktury misji i podejścia otwartego świata dodaje wiele do ogólnego doświadczenia. Z czasem istnieje duża szansa, że zdetronizuje swoich konkurentów. Ale oczywiście, tylko czas pokaże.