Recenzje
Recenzja Gone Fishing (PC)
Gdy świt przechodzi w zmierzch, subtelność kapryśnych wód jeziora staje się kwaśna. Wśród bezlicznych trzcin i ponurych przypływów, potwór czai się pod powierzchnią, nieustannie modląc się, aby my, dwoje biednych dusz z prowizorycznymi wędkami, napełnili brzuch bestii, zanim ciemność owinie się wokół brzegu. Jest głodny — pragnie być nakarmiony wszystkim, co odważy się wtargnąć na jego terytorium. Ale nie zaspokoi się sam, zawsze będzie polegał na dwóch cywilach, aby wykonywać jego polecenia i zaspokajać jego niezaspokojony głód. A jeśli nie spełnimy jego oczekiwań, to przed północą zmieni swój przypływ na nas.
Wieczorem będziemy wędkować, aż nasze oczy staną się czerwone, a włosy na naszych karkach ułożą się. Po bezsennych dniach i przerażających nocach jest cel — prosty, choć wymagający cel, aby karmić jezioro, albo umrzeć przy próbie. Oto haczyk dla Gone Fishing, kooperacyjnej gry survivalowej z elementami horroru, opartej na niepewności świata, w którym żarłoczność i strach paradują wśród przypływów. Jak te z ofiarnego dziedzictwa, które przyszły przed nami, ludzie Gone Fishing są źródłem Twoich dochodów. Tutaj jednak nie zjesz ryb, aby przetrwać, ale ofiarujesz je szemrzącemu jezioru, w którym mieszka podstępna bestia. A jeśli nie zaspokoisz jego apetytu, to wróć do komentarza o tym, że to gra survivalowa.
Jeśli interesuje Cię słuchanie więcej o tych morskich przygodach i opowieściach o potworze z Loch Ness, które krążyły wokół dziewiątej do piątej w Gone Fishing, to przysuń się do krzesła kempingowego i dołącz do nas na molo.
Haczyk, linka i kotwica

Gone Fishing jest wszystkim, poza relaksującym. Na powierzchni wydaje się terapeutyczny, jak gra o wędkarstwie naturalnie by to robiła. Jednak z czasem, który jest najważniejszy, i całą gamą zagrożeń wiszących nad Twoimi największymi porażkami, gorzka prawda jest taka, że nie ma nic spokojnego w tym przedsięwzięciu. Jedynym małym komfortem jest to, że nie musisz spędzać wieczorów sam, dzięki wybranej formie kooperacyjnej. Ale to nie zmienia faktu, że rozgrywka sama w sobie jest dość wymagająca, ani to, że dodanie czegoś tak prostego, jak towarzystwo, nie zmniejsza ciężaru na Twoich barkach.
Dobra wiadomość jest taka, że Gone Fishing nie jest w całości pełen nieszczęść. Oczywiście, nocna dramatyczność — akt łowienia, karmienia i często bronienia jeziora, na przykład — to zupełnie inna gra. Ale są kilka pomocnych rąk wgranych w grę, które sprawiają, że inaczej nie do uratowania zwycięstwo staje się bardziej osiągalne. Na przykład, łowienie ryby daje Ci dwa wybory, z których pierwszym jest nakarmienie potwora, który czai się pod wodą, a drugim jest wymiana ryby na różne ulepszenia i talizmany obronne. I to jest właśnie miejsce, w którym pojawia się największa przeszkoda w grze: nauka, jak balansować rosnącymi wymaganiami bestii i brakiem środków ochrony, które mogą pomóc w przetrwaniu.
Co się kryje pod powierzchnią

Czynność łowienia ryby nie jest trudna; w rzeczywistości jest tak prosta, jak przeszukiwanie krajobrazu w poszukiwaniu różnych przynęt, udanie się na wodę, oczekiwanie na kąs i wykonanie szybkiego ruchu w odpowiedniej chwili, aby zapewnić połów. Podobnie jak w większości gier wędkarskich, im większa przynęta, tym większa ryba zostanie złowiona. Co więcej, z ogromną liczbą ryb do znalezienia, z których każda ma różne właściwości, rozmiary i kształty, jest sprawa decydowania, które z nich poświęcić, aby zaspokoić głód jeziora, a które włożyć do koszyka sprzedawcy, który pojawia się o południu, aby zwiększyć szanse na przetrwanie nocy.
Mówiąc o nocy, Gone Fishing ma naprawdę niepokojące momenty, szczególnie gdy nie spełniasz oczekiwań bestii. W takich momentach Twoim jedynym wyjściem jest użycie narzędzi, które masz do dyspozycji, i karmienie jeziora, podczas gdy jego mieszkaniec poluje na Ciebie. To kolejny problem: nie możesz uciec ani użyć swojej chaty, aby odeprzeć atak bestii. To niezwykle stresujące zadanie, ale jednocześnie cieszyłem się nim w tych okolicznościach. Oczywiście, było to wszystko dość chaotyczne, a ciągłe błyski piorunów i nużąco nieprzezroczysta atmosfera nie sprawiły, że sytuacja była mniej chaotyczna. Ale, dziwnie, to były momenty, które najbardziej zapamiętałem.
Coś nie tak

Gdyby nie ogromny katalog możliwych do zdobycia ryb, ulepszalnych talizmanów i starej dobrej globalnej tabeli wyników, aby rozniecić mój konkurencyjny duch, mógłbym mieć trudności z wyciśnięciem wystarczającej ilości godzin z Gone Fishing, aby uzasadnić jego zakup. Na szczęście, miał wszystko, czego oczekiwałbym od gry wędkarskiej z elementami survivalu, od dobrze znanej już systemu inwentarza, poprzez mini-grę opartą na precyzji, aż do wszystkich tematycznych elementów tradycyjnej gry pierwszoosobowej, wad i wszystkiego.
Chociaż mechanika nie jest szczególnie uciążliwa, elementy audio-wizualne są nieco niedogotowane, co jest charakterystyczne dla niezależnego programowania. I chociaż nie jest obraźliwe dla oka, nie wnosi również niczego naprawdę pamiętnego do stołu, a projekt świata jest trochę goły i pozbawiony tekstur. Może to tylko moje drobiazgowość. Mechanicznie ledwo spełnia wymagania, z niewielką ilością poważnych potknięć w swoich odpowiednich dziedzinach. Znowu, chociaż nie jest idealny, łączy przynajmniej wszystkie podstawy, aby wytworzyć koło, które obraca się na własnej osi. Czy mógłby jeszcze użyć kilku dodatkowych poprawek? Być może, ale jestem przekonany, że jest tu jeszcze solidny produkt, którego można być dumnym, biorąc pod uwagę wszystko.
Werdykt
Gone Fishing nie ma wszystkiego idealnego, ale robi godny podziwu wysiłek, aby podnieść stawkę w inaczej terapeutycznym zajęciu, dzięki swojej kieszeni niezwykle przerażających spotkań i zadań opartych na czasie. Podobnie, fakt, że jest to doświadczenie kooperacyjne, jest naturalnie dobrym wyborem, nawet jeśli często tłumi poczucie izolacji i bezbronności, gdy wszystkie szanse są przeciwko Tobie. Powiedzenie, że to komiczne byłoby obrazą dla pracy, którą wykonali jego twórcy. To powiedziawszy, wskaż mi kierunek, w którym jest wieloosobowa gra horrorowa, która nie obejmuje dwie osoby bijące się pałką.
Chociaż można by twierdzić, że Gone Fishing wciąż ma jeden lub dwa śruby luzem, i że nie ma naprawdę najlepszego materiału na koniec gry, jestem skłonny oddać hołd, gdzie hołd należy, i nazwać to tym, czym jest: dziwnie porywającą grą survivalową, która, choć nie całkiem połów dnia, wciąż ma dużo mięsa na kościach, aby zrównoważyć szale. W tym celu, jeśli szukasz partnera do podjęcia nowych, niezbadanych wód, to możesz zdecydowanie uczynić wiele gorszych rzeczy niż Gone Fishing.
Recenzja Gone Fishing (PC)
Ravenous Tides
Gone Fishing nie promuje „Połowu dnia” ze swoim nieco przewidywalnym założeniem, ale generuje jednak niezwykle porywające doświadczenie kooperacyjne, które jest zarówno ekscytujące, jak i, w pewnym stopniu, przerażająco rozrywkowe.











