Recenzje

Recenzja Fright Train (PC)

Opublikowano

 on

Fright Train Key Art

Pośród całego chaosu, pozbawionych mięsa pluszowych zombie i przytłaczająco skomplikowanego tasowania plecaka, miałem wrażenie, że robię postępy na pokładzie Fright Train’s lokomotywy napędzanej nadprzyrodzonymi siłami. Nawet gdy wydawało się, że nie ma już dokąd się obrócić ani gdzie się schować, naprawdę wierzyłem, że zmierzam do ostatniego wagonu. Rozbijałbym pudełka na oślep, lał ogień na umarłych strumieniem pocisków i uczył się języka zmarłych w nadziei, że stanę się w nim biegły. Jednak często było to na nic; gigantyczne stworzenie przypominające robaka często zatrzymywało pociąg towarowy w miejscu, pozostawiając mnie rannego, zdezorientowanego i nieco poza swoją ligą. Mimo wszelkich przeciwności wpadłem w jego pułapkę raz za razem. Chciałem zobaczyć, dokąd poprowadzą mnie tory, nawet jeśli miałoby to oznaczać spędzanie więcej czasu z Dougiem Barkerem niż z własną żoną.

Fright Train nie jest straszną grą. Jeśli już, to jest hybrydą napędzaną psim instynktem dwóch kultowych klasyków, które można powiązać z takimi tytułami jak Resident Evil oraz większością starodawnych strzelanek trzecioosobowych trzymających kamerę. Jednak istnieje drugi składnik, który wypełnia Fright Train, a jest nim przyjęcie zwrotu rogue‑like — koncepcji, która choć niekoniecznie jest przełomowa w najlżejszym tego słowa znaczeniu, dodaje nieco więcej treści do w przeciwnym razie przewidywalnego doświadczenia skakania po wagonach. Ale zagłębimy się w to później.

Rozgrywka Fright Train

Fright Train umieszcza cię na pokładzie L.R.S. Great White — megapociągu z połączonymi korytarzami, wagonami pełnymi potworów i licznymi problemami technicznymi, które ty, naturalnie, musisz opanować, gdy pociąg pędzi przez burze Antartica’s. Jako Doug Barker, paranormalny specjalny agent z talentem do odkrywania bezczynnych tajemnic SHARK Corporation, wchodzisz do lodowatych pomieszczeń flagowego statku z prostym celem: przedrzeć się do przodu lokomotywy i zapobiec jej upadkowi, gdy świat wokół ciebie pogrąża się w chaosie. Gdy twoi współpracownicy są poza grą, a pociąg pełen wrogów do pokonania, ty, uzbrojony w pistolet i pasek broni oraz przedmiotów przypisanych do skrótów, wkraczasz w walkę, celując w maszynownię.

Naturalnie, Fright Train jest równie dobrze aktem żonglowania, co hołdem dla klasycznych horrorów przetrwania z PSX. Między podnoszeniem pokryw obiektów a wystrzeliwaniem pocisków w ożywione trupy, masz także kilka pilnych spraw, które musisz rozwiązywać. Temperatura, na przykład, jest lodowato zimna, więc musisz używać dostępnych przedmiotów, aby utrzymać ciepło, przemierzając każdy wagon. Co więcej, gdy pociąg przerywa się nieco zbyt często, musisz także wymieniać się naprawami komponentów, aby utrzymać koła w ruchu. Dodaj do tego pojawiające się zombie, system kredytowy i uciążliwe zarządzanie ekwipunkiem, a otrzymasz całkiem ciężar na swoich barkach.

Zarządzanie ekwipunkiem, Fright Train

Kłamałbym, gdybym powiedział, że przelatywałem przez wagony i szybko pozbywałem się umarłych. W rzeczywistości miałem problemy z Fright Train, nie tyle dlatego, że utrudniał eliminację zombie, ile dlatego, że uczynił każdy aspekt przetrwania absolutnym koszmarem. Jeśli, powiedzmy, nie marzłem, to traciłem szansę naprawy zepsutego elementu z powodu niepokojącego braku niezbędnych części w moich slotach skrótów. A szczerze mówiąc, to była najtrudniejsza część Fright Train: systemu zarządzania ekwipunkiem. Każdy przedmiot miał swoje przeznaczenie, a nieprzyjęcie wszystkich odpowiednich przedmiotów w danym momencie często prowadziło do katastrofalnego wyniku. Umierałem, nie zdając sobie sprawy, że dziwnie wciąż robię pewien postęp.

Jako doświadczenie rogue‑like w swojej istocie, Fright Train jest grą, z którą musisz się utrzymać, aby naprawdę ją zrozumieć. Na początku masz niepokojące przeczucie, że świat odbierze ci dużą część moralności i zostawi cię na zamarznięcie w ciemności. Masz pistolet, brak amunicji i niejasne poczucie bezpieczeństwa. Gdy przedzierasz się przez jego proceduralnie generowane wagony, wszystko zaczyna nabierać sensu. Żonglowanie przedmiotami powoli staje się mniej uciążliwe, a utrzymanie kiepskich komponentów stopniowo staje się bułką z masłem. Jednak wszystko to ma swoją cenę: twoją cierpliwość. Zobacz, gra wkłada dużo energii w to, byś ciągle wątpił w każdy swój ruch. Nawet przy krótkich przerwach między wagonami i falami zombie, nigdy nie naprawdę nie wiesz, czy jesteś w pełni wyposażony, by stawić czoła potworom czającym się w najdalszych zakamarkach. Ty umrzesz, ale także dowiesz się, jak działa jej świat, gdy wielokrotnie cierpisz ten sam los.

Walka w Fright Train

Gdyby Fright Train został zredukowany do gołego szkieletu świata, w którym jedynymi elementami podtrzymującymi go były walka i zarządzanie ekwipunkiem, nie miałbym wiele do powiedzenia, szczerze mówiąc. Jednak dzięki swojemu B‑filmowemu, sci‑fiowemu materiałowi, dubbingowi i proceduralnie generowanemu otoczeniu, does dodaje sporo wagi do inaczej ospałego roguelike’owego strzelanki z perspektywy trzeciej osoby. Choć czasami frustrujące, wprowadza wiele znakomitych cech, w tym satysfakcjonującą walkę, intrygujące wątki fabularne i zaskakująco niepokojące momenty, wszystko to elegancko opakowane w niskopoligonową estetykę, która mocno przypomina kultowe klasyki z ich świetności.

Jeśli jesteś fanem dwudziestoletnich horrorów survivalowych, które stawiają na dogłębne zarządzanie ekwipunkiem i mniejsze kamienie milowe postępu zamiast odważnych sekwencji bitew i kinowych rozpadów, prawdopodobnie znajdziesz wiele do kochania w Fright Train. Na początku może cię nieco doprowadzić do szału, ale jeśli wytrwasz, najprawdopodobniej wyjdziesz po drugiej stronie z czymś, o czym warto napisać w domu.

Ocena

Rozgrywka bojowa w Fright Train

Fright Train porusza się po tych samych torach, co urodzony i wychowany B‑filmowy roguelike survival horror z lokomotywą napędzaną celowo niewygodnym, ale satysfakcjonującym systemem zarządzania ekwipunkiem, klasyczną walką i problematycznymi elementami. Dzięki wagonowi pełnemu nieustannych wrogów, systematycznym awariom i starannie opakowanemu proceduralnie generowanemu otoczeniu, WildArts Games oferuje w pełni przyjemną, choć mechanicznie wymagającą, emocjonującą przejażdżkę przez lodowe kaniony Antarktydy.

W duchu dwudziestoletniego klasyka korytarzowego, Fright Train zachowuje zmęczone serce, które, podobnie jak niezliczone inne tytuły tego gatunku, decyduje się na frontowanie klasycznych schematów, które uczyniły gry takie jak Resident Evil tak powszechnie popularnymi. I to także dobra rzecz. Och, can być uciążliwe w nauce w locie, ale jeśli wytrwasz na dłuższą metę, sam również przekonasz się, że cel nie jest tak ważny jak sama podróż. To właśnie zrozumienie, jak przetrwać, gdy pociąg jedzie dalej, jest trudną częścią.

Recenzja Fright Train (PC)

Jord pełni funkcję lidera zespołu w gaming.net. Jeśli nie rozwleka się w swoich codziennych listach artykułów, to prawdopodobnie pisze powieści fantasy lub przegląda Game Pass w poszukiwaniu wszystkich przeoczonych indie.