Recenzje
Recenzja Do No Harm (PC)
Przed mną stoi potworny olbrzym, który przepełniony jest optymizmem co do swoich szans na wyzdrowienie z choroby, która dotknęła średniowieczną plagę, zdecydowany na to, by możliwość szybkiego zażycia laudanum mogła odwrócić skutki uboczne i złagodzić objawy. Będę szczerze mówił, gdybym nie miał przed sobą tej encyklopedycznej księgi Lovecraftian procedur medycznych, to prawdopodobnie musiałbym go odrzucić, ponieważ brakuje mi podstawowej wiedzy medycznej, by wyleczyć nawet najmniejsze przypadki przeziębienia. Ale wszystko jest tu, w tej wysokiej księdze wątpliwych procedur i leków na choroby średniowieczne. Nie mogę powiedzieć, że lekarstwa opisane w tej księdze są medycznie uzasadnione, ale są one możliwymi przeciwwagami dla innych, bardziej śmiercionośnych alternatyw, takich jak śmierć, na przykład. O, mówią, że mogę nie wyrządzić krzywdy, ale my obaj wiemy, że to jest czysta bzdura.
To nie jest łatwe zadanie, być świadkiem, jak ciężko chorzy ludzie przychodzą do przychodni i proszą o szybkie rozwiązanie swoich problemów. Nie pomaga również to, że Święty Graal nauk medycznych ma kilka ukrytych wad; fakt, że zaleca laudanum niemal dla wszystkiego, sprawia, że pytam się, kto na ziemi mógł napisać to. Niestety, wydaje się, że muszę samodzielnie bronić się przed wilkami i, nudno, bez duchowego przewodnictwa uznanego lekarza. Tutaj, w Do No Harm, mieszkańcy miasteczka mogą kształtować moją przyszłość, a jeśli nie udzielę im odpowiedniej pomocy, to prawdopodobnie będę musiał uciekać i zmienić zawód na obcego nieudacznika. To albo wszystko, albo nic, i wbrew powszechnemu mniemaniu, laudanum nie jest odpowiedzią na twoje problemy.
Medyczne akta, proszę

Do No Harm nie różni się znacznie od Papers, Please; w rzeczywistości, pożycza wiele tych samych podstawowych pomysłów, takich jak analiza pacjentów w systemie karuzelowym, badanie dokumentacji z drobnym sitkiem i odniesienie się do podręcznika procedur medycznych. Oczywiście, Do No Harm nie jest tak bardzo skupiony na tym, by pozwolić potencjalnym podróżnikom przekroczyć próg jednej z głównych granic, ale raczej na procesie badania chorych i stosowania jednej z wielu wielu technik, by zapobiec zaostrzeniu się objawów. I jest wiele sposobów, by zmniejszyć te ryzyka, takich jak przygotowanie leczniczych mikstur, tworzenie wstrzyknięć i rozmawianie z pacjentami, by zdiagnozować i wyeliminować wszelkie podstawowe problemy zdrowotne, zanim odejdą w dół. Wystarczy powiedzieć, że jest wiele do przyswojenia, choć, być może, nie wystarczająco, by uzyskać czteroletni tytuł doktora.
Powiem szczerze, Do No Harm nie jest trudną grą. Mówię to, kiedy w rzeczywistości trzeba mieć surowe oko na szczegóły, by zrobić postępy w wielu celach. Jednak sama gra, która oferuje wiele zakończeń i wiele pacjentów do wyleczenia, nie jest głupio niekorzystna dla przeciętnego lekarza; jest to powolny palnik, jeśli można tak powiedzieć, i chociaż wymaga pewnego wysiłku umysłowego, nie dzwoni głównie w dzwon śmierci dla każdego pacjenta, który przychodzi do twoich drzwi. To nie znaczy, że jest to wszystko słońce i deszcz; złe wybory mogą skutkować drastycznymi konsekwencjami. Ale to jest tylko mała część podróży: fakt, że możesz ukształtować swoją przychodnię i być lekarzem, którym chcesz być.
Grosz za twoje myśli

Do No Harm zawiera prostą, ale angażującą procedurę. Na początek masz garstkę pacjentów – nadprzyrodzonych ludzi i niezwykłych istot, które, jak te z chaotycznego świata, wymagają okazjonalnej dawki leków, by wyeliminować wszelkie utrzymujące się objawy. Ale jest coś więcej: ty, lekarz miasteczka, masz również chorobę, która wpływa na twoją zdolność do analizy i interpretacji informacji. Zobacz, nie masz całego świata, by rozwiązać problemy świata; masz tylko trzydzieści dni, by dowiedzieć się, jak uratować, poświęcić i utrzymać swoje zdrowie, zanim kurtyna ostatecznie opadnie. To, co robisz w tych trzydziestu dniach, i jak wybierasz radzić sobie z każdym pacjentem, który przychodzi do twoich drzwi z oczekiwaniem, by zostać uwolnionym od bólu, definiuje nie tylko twoją moralną busolę, ale także ostateczny wynik.
Na szczęście, Do No Harm zaczyna się dość łatwo; nie wymaga, byś walczył z wewnętrznymi demonami ani żebyś wygonił zagrażające jednostki ze swojego miejsca pracy. W typowej sytuacji musisz użyć jednego z kilku urządzeń medycznych, by zbadać pacjenta, a następnie odnieść się do swojej Księgi Medycyny, by określić, jaki lek zastosować, zanim pozwolisz im odejść. Jednak dłużej, im więcej czasu poświęcasz procedurze, tym silniejsze stają się nieprawidłowe objawy, które mogą lub nie mogą spowodować nieprzyjemnych skutków ubocznych, takich jak halucynacje lub gwałtowny spadek zdrowia psychicznego. To są momenty, kiedy, niestety, musisz albo uciec się do spontanicznych domysłów, albo zapobiec, by koszmarne wrogowie nie sabotowali twojej pracy. W każdym razie, gorzka prawda jest taka, że ludzie będą poddawać się swoim chorobom. To, co robisz z tym, co masz, w krótkim czasie, jaki masz, jest wyzwaniem.
Nie jestem Matką Teresą

Istnieje sporo strategicznego myślenia za tym procesem, a dzięki ograniczeniom czasowym, które masz od samego początku, jest również sporo presji na twoich barkach, by rozwiązać i utrzymać przez całą podróż. Jednak kiedy zaczniesz przyjmować do wiadomości, że ludzie będą upadać, niezależnie od twoich najlepszych intencji, doświadczenie staje się znacznie bardziej zarządzalne. I, szczerze mówiąc, jest to sporo zabawy – nawet jeśli istoty są celowo robione twoje życie piekłem. Pomaga również to, że każdy charakter ma wiele do zaoferowania, a każde z ich przybyć przynosi ze sobą ich odpowiednie siły, słabości i objawy, które możesz przeglądać z lupą i improwizowanym stetoskopem. To jest ból głowy, na pewno – ale taki, z którym warto się zmierzyć, by odkryć i odblokować kilka wspaniałych funkcji.
Werdykt

Do No Harm oferuje solidną mieszankę strategii opartej na grze i immersyjnej narracji i lore, z wieloma elementami doświadczenia, które oddają hołd światu H.P. Lovecrafta i iluminacjom jego pracy. Nie jest to najładniejsza gra na świecie, ale tam, gdzie brakuje wizualnej złożoności, z pewnością rekompensuje to interesującymi projektami postaci, odczuwalnymi historiami i dobrym balansem scenariuszy na czas. Znowu, jest to trochę jak Papers, Please – szczególnie w dziale gry. Jeśli to jest rodzaj rzeczy, której wolisz poddać się niż strzelance z ARPG, to prawdopodobnie znajdziesz wystarczająco dużo, by uzasadnić cenę wstępu.
Recenzja Do No Harm (PC)
Lovecraft w butelce
Do No Harm butelkuje najlepsze z obu światów, z jedną warstwą swojego mikstury zawierającą interesujące postacie i obrzydliwe historie, a drugą emitującą dobry poziom Lovecraftowskiego horroru i atmosferycznej złożoności.











