Recenzje
Wojny o koronę: Czarny Książę Recenzja (PS5, Xbox Series X/S, Switch, GeForce Now, & PC)
Rozgrywająca się na tle wojny stuletniej między Francją i Anglią w XIV-XV wieku, Wojny o koronę: Czarny Książę przypomina gry, które prawdopodobnie już grałeś. Gry z gatunku strategii turowej, które starają się przedstawić średniowieczną walkę o przetrwanie. Jednak Wojny o koronę: Czarny Książę dodaje unikalny twist do dość powszechnego tła, wprowadzając tematy ciemnej fantastyki, aby wywrzeć trwałe wrażenie na Tobie. Pytanie brzmi, czy mu się to udaje? I co więcej, czy gra jest na tyle interesująca, aby uzasadnić powtarzające się rozgrywki? Dowiedzmy się o tym i więcej w naszej recenzji Wojen o koronę: Czarny Książę.
Pan feudalny, powstaje

Francja w czasie wojny stuletniej w XIV-XV wieku stanowi scenerię dla Twoich następnych 10-15 godzin gry z Wojnami o koronę: Czarny Książę. Przenosi Cię do lat 1356-1360, kiedy to zasoby były ograniczone, a zamęt szalał po ziemi. Kiedy król Jan II zostaje schwytany przez Czarnego Księcia, syna króla Edwarda Anglii, Francja pogrąża się w jeszcze większej niestabilności. Aby pomóc przywrócić pokój i porządek, wcielasz się w rolę francuskiego pana, dowodzącego armią żołnierzy w bitwie.
W tym samym czasie tajna organizacja zwana Zakonem powstaje przeciwko Tobie, dążąc do zniszczenia Twojego królestwa i zbierania plonów wojny. Więc nie tylko odbudowujesz królestwo w ruinie, ale także walczysz z okultystycznym plemieniem. W tym drugim Wojny o koronę: Czarny Książę opierają się na ciemnej fantastyce, wprowadzając alchemików, którzy warzą truciznę, i niedźwiedzie-żołnierzy, których możesz dowodzić, wśród innych fikcyjnych smaków.
Nie jest to tak, że próby splatania fikcyjnej historii z znanym konfliktem nie są doceniane. W rzeczywistości jest to godna pochwały próba wyróżnienia się spośród innych gier osadzonych w tle wojny stuletniej. Jednak wykonanie historii pozostawia wiele do życzenia. Premisa brzmi ekscytująco, podnosząc Twoje oczekiwania względem przekonującej sagi, która ma nadejść. W połowie i na końcu gry nie możesz się powstrzymać od uczucia rozczarowania.
Błędna robota

Od aktorstwa głosowego po dialogi, Wojny o koronę: Czarny Książę zmagają się z osiągnięciem przekonującej historii. Aktorstwo głosowe próbuje w narracji, ale upada na twarz w głosach postaci. Coś w tym nie wydaje się autentyczne, od niewiernego tonu w momentach, kiedy oczekujesz usłyszeć smutek lub strach w głosie postaci, po zwykłą, generyczną prezentację.
Weź pod uwagę niewykuszający dialog, który czasem wydaje się podyktowany przez AI, i nie możesz się powstrzymać od przetrwania. Zresztą, postacie mogą wyglądać znacznie lepiej niż ich obecne, klockowate i pozbawione wyrazu twarze. Środowisko również jest zawodem, z minimalnymi detalami, aby wyeksponować różnorodne tereny i niskim teksturowaniem, aby wyłonić się z ekranu.
To szkoda, bo gra strategiczna w turowe może dobrze wykorzystać elewację i przeszkody w potyczkach. Cechy środowiska mogą wpływać na Twoją strategię, a Wojny o koronę: Czarny Książę zaniedbujące wykorzystanie ich na swoją korzyść odcina warstwę taktycznej gry, której trudno zignorować, im więcej grasz. Co do ścieżki dźwiękowej, nie jest zła, ale nie jest również wspaniała. Jest w większości generyczna i wystarczająco dobra, aby wypełnić ciche sekcje gry, wystarczająco dobrze, aby dostać robotę.
Brudne ręce

Możesz często wybaczyć słabą historię, jeśli gra jest wystarczająco ekscytująca, aby ratować twarz. Na szczęście, Wojny o koronę: Czarny Książę robi kilka rzeczy, aby Cię zachęcić. Po pierwsze, możesz wybrać spośród czterech frakcji, każda oferująca różne siły i słabości. Znajdziesz, że niektóre frakcje mają dodatkową unikalną klasę, oferują rzadkie przedmioty, i więcej. Możesz również dostosować swój emblemat, co jest fajne.
Kopając głębiej w różnorodność treści, Wojny o koronę: Czarny Książę oferuje sześć grywalnych typów klas, w tym Alchemika, Flayera, Gunnera, Beastmastera i więcej. Mój ulubiony to Beastmaster, który może przywołać zwierzę, w tym groźnego niedźwiedzia, aby walczyć w Twojej imieniu.
Każda klasa ma różnorodny zestaw umiejętności i zdolności, które dodają dodatkowy smak do gry. Określają one, którą klasę użyć w określonych sytuacjach, jak na przykład łuczników na wieżach, aby strzelać z daleka do najeźdźców. Ponadto możesz dostosować imiona i wygląd postaci, choć ten ostatni ma słabą grafikę.
Powrót do bazy

Dla Twojej bazy operacji masz cały zamek dla siebie. Możesz go również zbudować, stopniowo, im więcej grasz, z lekkimi elementami budowlanymi, które nie wymagają od Ciebie zbyt wiele. Zrekrutujesz nowych żołnierzy ze swojego zamku, wyposażysz ich w nowe umiejętności i zdolności, i wyszkolisz ich na bardziej wymagające misje. Aby spełnić Twoje potrzeby, będziesz musiał ulepszyć różne sekcje swojego zamku. Będziesz miał na przykład kowalską, w której wykuwasz nowe bronie i ekwipunek, kaplicę, w której żołnierze regenerują się, i więcej.
Główna pętla gry opiera się na przełączaniu się między głównymi a pobocznymi misjami. Jednak z wzrostem trudności w większości gier strategicznych w turowe, możesz chcieć najpierw oczyścić poboczne misje, aby awansować. Poboczne misje różnią się, tak jak i misje, od eskortowania cennych ładunków do bazy po brutalne główne misje obrony Twojego zamku przed hordami wrogów. Na początku masz cztery klasy z relativnie niskimi umiejętnościami i zdolnościami. Im więcej misji wysyłasz ich na, tym więcej nagród zdobywasz w postaci ulepszeń Twojej bazy, umiejętności, ekwipunku i nawet odblokowania nowych klas.
Poboczne misje nie są zwykle zbyt ciężkie do zniesienia. Często wysyłasz swoich żołnierzy na proceduralnie generowane misje, a oni wracają z prezentami. Jednak misje położone zbyt daleko od zamku mogą spowodować, że Twoi żołnierze spędzą zbyt dużo czasu poza zamkiem, gdzie chcesz, aby spędzali najwięcej czasu, szkoląc się i regenerując. Ostatecznie żołnierze ulegną zbyt dużej ilości obrażeń, co może Cię bardzo skrzywdzić, zwłaszcza gdy poświęcasz czas na ich ulepszanie.
Kompromisy

To w kompromisach, które podejmujesz, Wojny o koronę: Czarny Książę błyszczy. Często ważysz ryzyko przeciwko nagrodzie. Czy wysyłasz swoich żołnierzy, aby ponieśli obrażenia, czy pozwolisz im czas na trening i regenerację? Czy podejmujesz więcej pobocznych misji, czy jesteś pewien, podejmując bardziej brutalne główne misje przeciwko Zakonowi? Podczas gdy główne misje wydają się być wszędzie, one ledwo budują na ogólną historię. Mogą one jednak mieć wpływ na Ciebie, zwłaszcza gdy pozostawiasz je nieprzygotowanymi.
W walce jest to dość podobne do XCOM. Możesz wykonać jeden ruch i dwa ataki na turę. Możesz również użyć swoich ataków, aby poruszać się dalej. Bitwy są szybkie, więc możesz wymyślić kilka przyzwoitych kombinacji. Jednak AI wroga jest niekonsekwentna. Może wydawać się przytłaczająca. Innym razem jest nonsensem. Ostatecznie wrogowie stają się generyczni, z przewidywalną grą. Wtedy, pomimo różnorodności klas, powtarzająca się rozgrywka może wydawać się mało prawdopodobna.
Technicznie, Wojny o koronę: Czarny Książę cierpi na drobne potknięcia tu i ówdzie, które, w połączeniu, mogą zakłócić Twoje doświadczenie. Kąty kamery mogą być niekonsekwentne, zwłaszcza przy eksplorowaniu pozycji wroga. Czasami mogą spaść częstotliwości klatek. Niektórzy gracze zgłaszali awarie, choć na szczęście funkcja autozapisu działa idealnie.
Werdykt

Wojny o koronę: Czarny Książę robi kilka rzeczy dobrze. W tym samym tonie robi inne rzeczy źle. Pytanie brzmi, czy zalety są wystarczająco silne, aby uzasadnić podjęcie go? Cóż, z jednej strony, masz fajną pętlę gry, która popycha Cię do podejmowania pobocznych misji, aby awansować. Kiedy już poczujesz się pewnie w umiejętnościach, broni i ekwipunku swoich żołnierzy, możesz wziąć ich do bardziej brutalnych głównych misji przeciwko Zakonowi. Masz wystarczająco zróżnicowany zakres klas, aby utrzymać grę w interesie. Możesz wymyślić kilka przyzwoitych kombinacji, które są satysfakcjonujące do wykonania.
I, cóż, pochwały się kończą, bo z drugiej strony, masz niewykuszającą historię. Od dialogu do aktorstwa głosowego, Wojny o koronę: Czarny Książę brakuje autentyczności i intrygi. Grafika, która w tym wieku powinna latać wysoko, ma niskie tekstury i detal. Środowiska są nudne, a postacie nie są zachęcające. Ścieżka dźwiękowa jest przeciętna, z efektami dźwiękowymi, które robią robotę. Budowanie zamku jest interesujące, powiem. Wkładasz myśl w sekcje do ulepszenia i jesteś zaangażowany w codzienne operacje w swojej bazie.
Jednak im więcej wyruszasz na bitwę, tym więcej pęknięć w grze staje się zbyt wielkie, aby je zignorować. AI wroga mógłby użyć więcej pomysłowości. Kąty kamery są niekonsekwentne przy eksplorowaniu pozycji wroga. Ogólnie główne misje zaczynają się stapiać w jedno, z często tymi samymi odpowiedziami ataku od frakcji wroga. Trudno uzasadnić kolejną rozgrywkę Wojen o koronę: Czarny Książę. Dla pierwszego przejścia jednak weterani mogą być lepiej przygotowani, aby się zanurzyć.
Wyciąg: Średniowiecze plus odrobina okultyzmu
Jeśli jesteś fanem średniowiecznych gier strategicznych w turowe, ale chcesz również odrobinę okultyzmu, Wojny o koronę: Czarny Książę jest drogą do celu. Historia może być jeszcze szorstka na brzegach, ale gra rekompensuje ją fajną pętlą gry. Będziesz eksperymentował z różnymi typami klas, frakcji i kombinacjami, i ostatecznie przywrócisz porządek do Francji wojny stuletniej w XIV-XV wieku.
Wojny o koronę: Czarny Książę Recenzja (PS5, Xbox Series X/S, Switch, GeForce Now, & PC)
Medieval plus a Spice of the Occult
%%title%% %%page%% %%sep%% Czy powinienem kupić?









