Recenzje
Poza granicami możliwości: 20. rocznica wydania Beyond Good & Evil
Jeszcze nie wiem, ile razy ktoś mi powiedział, że Ubisoft w końcu wyda Beyond Good & Evil 2. Gdybyś zarabiał pensa za każde takie powiedzenie, mógłbyś sfinansować cały projekt. Okazuje się jednak, że Ubisoft nie jest bliżej wydania sequela niż był, powiedzmy, dziesięć czy jedenaście lat temu. Innymi słowy, jeśli przyszedłeś tutaj, szukając wstępu do sequela oryginalnej gry, to niestety, nie ma takiego. Co za szok.
Aby dodać jeszcze więcej soli do rany, twórcy zniszczonej franczyzy właśnie wydali Beyond Good & Evil: 20. rocznica wydania – w pełni zremasterowaną wersję gry, która ukazała się w 2003 roku. Tym razem jednak mamy kilka dodatkowych niespodzianek w koszyku: rodzime rozdzielczość 4K, 60 klatek na sekundę i szereg udoskonaleń graficznych i technicznych. Czy to może być wczesne ostrzeżenie, że mimo najlepszych starań, aby wznowić serię, prosta reedycja to wszystko, co możemy otrzymać na razie? Nie będę tego wykluczał.
W każdym razie, aby dojść do sedna sprawy, Beyond Good & Evil: 20. rocznica wydania właśnie ukazała się na konsolach i PC. Pytanie brzmi: czy jest to znacząca poprawa w stosunku do poprzedniej wersji, czy po prostu niewielka aktualizacja, która nie jest w stanie zadowolić fanów oczekujących Beyond Good & Evil 2? Porozmawiajmy o tym.
Poza granicami możliwości

Aby uczynić to absolutnie jasnym, Beyond Good & Evil: 20. rocznica wydania nie jest remakiem, a raczej zremasterowaną wersją oryginalnej gry z 2003 roku. Co mam na myśli, to to, że poza kilkoma nowymi funkcjami, takimi jak udoskonalona grafika i dźwięk, osiągnięcia i tryb szybkiego biegu, nie ma tu zbyt wiele nowego materiału. Nie mówię, że nie ma tu nic nowego – są tu pewne udoskonalenia techniczne, które ułatwiają grę, oraz kilka dodatkowych rzeczy do odblokowania w trakcie gry, takich jak wyłączny dostęp do galerii zza kulis i kilka udoskonaleń jakościowych, w tym funkcja autosave i osiągnięcia. Poza tym jednak 20. rocznica wydania jest dokładnie tym, czym jest – otwartą książką z kilkoma dodatkowymi notatkami i stronami.
Najnowsza wersja Beyond Good & Evil gra się o wiele lepiej niż poprzednia wersja na PC, która ukazała się jakiś czas temu. Biorąc pod uwagę, że wcześniejsza wersja była mechaniczną bombą z wieloma błędami technicznymi, myślę, że mogę mówić w imieniu wszystkich, gdy powiem, że kryzys został zażegnany – ta wersja nie jest na tym samym poziomie co tamta. Nie, 20. rocznica wydania płynnie się gra i nie ma tu żadnych problemów z fizyką ani klatkami na sekundę – co jest świetnie, biorąc pod uwagę, że nie jesteśmy bliżej sequela.
Za kamerą

Jeśli chodzi o ogólne punkty fabularne, Beyond Good & Evil nie różni się znacząco od wcześniejszych wersji gry. W skrócie, gra opowiada o Jade, reporterce, która zostaje wciągnięta w wielką tajemnicę, pełną alienistycznych sekretów, miejsc, okazji do fotografowania i niezwykłych mini-gier. 20. rocznica wydania jest w zasadzie tą samą grą, z dodatkowymi bonusami, o których już wspomniałem. Przez całą grę powinno Ci to zająć od ośmiu do jedenastu godzin, w zależności od tego, jak podejdziesz do pewnych wydarzeń i puzzle’ów, oraz ile sekretów odkryjesz po drodze.
Krok od skromnych początków

Gdy wszystko jest już powiedziane, są wiele przeciętnych gier, które nie zasługują na uznanie – ale Beyond Good & Evil po prostu nie należy do tej kategorii. To nie tylko świetna gra, ale także kultowa klasyczna, która zasługuje na drugą szansę. I tak, choć nie jest to sequel, któryśmy oczekiwali przez tyle lat, to wciąż jest solidny kawałek pamiątki, który zasługuje na nasz czas. Czy to pomoże w ożywieniu serii? To wciąż tajemnica. W każdym razie, jeśli Ubisoft może włożyć tyle szczegółów w prostą reedycję, to kto wie, może Beyond Good & Evil 2 również otrzyma podobne traktowanie?
Werdykt

Beyond Good & Evil: 20. rocznica wydania to nie tylko list miłosny do serii, ale także solidny wprowadzenie do gry dla tych, którzy nie mieli okazji grać w nią wcześniej. Poza tym, że oferuje wiele udoskonaleń jakościowych i wyłącznych materiałów zza kulis, najnowsza wersja idzie o krok dalej niż poprzednia wersja na PC, dodając szereg mechanik, które sprawiają, że gra jest bardziej płynna i intuicyjna. Innymi słowy, jeśli planujesz kupić Beyond Good & Evil, to ta wersja powinna spełnić Twoje oczekiwania.
Trzeba powiedzieć, że choć zalety są wyraźne, 20. rocznica wydania ma też pewne wady – na przykład konieczność posiadania konta Ubisoft Connect, aby móc grać. Nie jest to wielki problem, ale dodaje to niepotrzebnych przeszkód do doświadczenia, które powinno być proste. To Ubisoft, w skrócie – jeśli chcesz skorzystać z ich treści, musisz zapłacić cenę. Ale za niewielką opłatą nie można się zbyt bardzo skarżyć, bo nagrody, które czekają po drugiej stronie bariery, są nie tylko korzystne, ale także sentymentalne i godne Twojego czasu i poświęcenia.
Aby dłużej nie rozwodzić się, tak, powinieneś zwrócić uwagę na 20. rocznicę wydania, zwłaszcza jeśli jesteś nowy w świecie Beyond Good & Evil lub chcesz zapełnić lukę, którą wykreował brak sequela. Wciąż nie wybaczymy Ci, Ubisoft. I tak, jeszcze płaczemy.
Poza granicami możliwości: 20. rocznica wydania Beyond Good & Evil
Poza zadowalający
Biorąc pod uwagę, że nie jesteśmy bliżej odkrycia sekretów, które skrywają się za sequelem ukochanej serii, myślę, że Beyond Good & Evil: 20. rocznica wydania robi wystarczająco dobrą robotę, aby nas utrzymać w napięciu, czekając na to, co przyniesie przyszłość. Choć nie jest to wielka poprawa w stosunku do oryginalnej wersji, to fakt, że została poddana renowacji, daje nam nadzieję, że seria może jeszcze się rozwinąć. I szczerze mówiąc, to wystarczy.











