Najlepsze
5 gier wideo, które zdecydowanie zasługują na kontynuację
Kontynuacje gier wideo nie są wcale takie rzadkie. Jeśli oryginał w jakikolwiek sposób zdołał wzbudzić emocje i przy okazji zarobić kilka groszy, kolejna część bardzo często dostaje zielone światło. Ale są też inne gry — takie, które mają pełne prawo kontynuować świetną historię, ale niestety brakuje im środków, by to zrobić. W ciągu ostatnich kilku lat zagraliśmy w niezliczone gry wideo, które wielu uznałoby za warte kontynuacji. Jeśli poszerzymy zakres o kilka dekad, zobaczymy prawdopodobnie tysiące zaniedbanych marek, które odeszły w cień. Ale w tym momencie, dla zachowania zwięzłości, skupimy się na kilku nowszych tytułach. Tak więc, oto pięć gier, które naszym zdaniem zdecydowanie zasługują na kontynuację.
5. Days Gone
Smutna prawda jest taka, że nawet pomimo tego, iż Days Gone zgromadził podobną liczbę sprzedaży co Ghost of Tsushima, Sony po premierze faktycznie potraktowało Bend Studio po macoszemu. Pomimo milionów kopii wysłanych na cały świat oraz zakończenia pozostawiającego pole do kolejnej epickiej przygody, Sony jednym ciosem pogrzebało wszelkie nadzieje na jej realizację. Jakiś czas temu reżyser Days Gone, Jeff Ross, mówił o braku wsparcia Sony dla tej otwartoświatowej gry o zombie. Według Rossa, pomysły na zasłużoną kontynuację były już w toku. Jednak bez czułej opieki Sony projekt niestety nigdy nie przeszedł dalej, pozostawiając go do rozpadnięcia się gdzieś na dalekim planie złamanych marzeń.
4. Bully
Powodem, dla którego wciąż rozprawiamy o mocno niedocenionej grze otwartego świata Rockstara, jest to, że pomimo upływu kilku lat, wciąż zasługuje ona na kontynuację. Remaster, czy cokolwiek, co podtrzyma płomień Jimmy’ego Hopkinsa, podczas gdy Rockstar pracuje nad nowymi światami gdzie indziej. Poza Scholarship Edition, która wydana została na Xboxa 360, nie wiem, z dekadę temu — Bully naprawdę nie otrzymał zbyt wiele uwagi. A to wielka szkoda, biorąc pod uwagę fakt, że była to mniej więcej rozcieńczona wersja Grand Theft Auto, tylko z uczniami i deskorolkami zamiast dorosłych i karabinów maszynowych. Dlatego nawet w 2022 roku będziemy dumnie nucić tę samą starą piosenkę, mając nadzieję, że Rockstar może, trzymając kciuki, przywróci niesfornego nastolatka na nowy semestr.
3. Brutal Legend
Szczerze mówiąc, boli nas przyznanie, że Brutal Legend, pomimo bycia jednym z ukrytych klejnotów Double Fine, nie jest aż tak popularna. Faktem jest, że można ją kupić za kilka dolarów nawet w najgorsze dni. Ale z jakiegoś powodu wciąż do niej wracamy, po prostu dlatego, że nie przypomina niczego innego, co kiedykolwiek widzieliśmy. Dzięki metalowej, otwartoświatowej pustkowi i nawiązaniom inspirowanym Ozzym Osbournem, całość sprawia wrażenie gorączkowego snu, z którego nie chcesz się budzić. Fakt, że Jack Black nigdy nie naciskał na kontynuację, jest dość przygnębiający, biorąc pod uwagę niezwykle lojalną grupkę zagorzałych fanów, którzy daliby wszystko, by zobaczyć, jak jej knot zostaje ponownie zapalony.
2. Sunset Overdrive
Właściwie dość trudno wspomnieć Sunset Overdrive bez przywołania Infamous i tego, jak te dwie gry są praktycznie spokrewnione. Choć dzieli je przepaść, obie dzielą tę niezwykłą chemię, a dzięki swoim żywym, pełnym zabawy światom, oferują unikalne doświadczenia, które śmiało są inne. Ale w przeciwieństwie do Infamous, Sunset Overdrive nigdy nie otrzymało kontynuacji, pomimo bycia jednym z pierwszych bestsellerowych ekskluzywów Xbox One. Po przejęciu Insomniac Games przez Sony Interactive Entertainment w 2019 roku, prezes SIE Shawn Layden stwierdził, że Sunset Overdrive 2 nie jest priorytetem dla żadnej ze stron. Mimo to, w ciągu ostatnich kilku lat krążyły pogłoski. I biorąc to pod uwagę, kontynuacja może bardzo dobrze zagościć na naszych ekranach w niedalekiej przyszłości. Po prostu nie jest, wiecie, tak ważna dla Sony.
1. Quantum Break
Quantum Break tak naprawdę nie potrzebuje kontynuacji, szczerze mówiąc. Choć bylibyśmy więcej niż szczęśliwi, gdyby taka w końcu pojawiła się w odległej przyszłości. Nie żeby Remedy Entertainment musiało się jeszcze czymkolwiek udowadniać po dostarczeniu absolutnie przełomowego doświadczenia w 2016 roku. Ale wiecie, wolelibyśmy raczej zobaczyć jego spin-off niż kolejną tanią markę z połową serca. To, co uczyniło Quantum Break tak ponadczasowym arcydziełem, nie miało nic wspólnego z samą rozgrywką, która, będąc fair, nie różniła się od większości wysokobudżetowych, trzecioosobowych gier akcji swoich czasów. Zamiast tego, był to film towarzyszący grze, który rozwijał się inaczej w zależności od wyborów dokonywanych w grze. W połączeniu było to połączenie najlepszych cech obu światów i prawdziwa perełka w grach z 2016 roku. I dlatego, bazując na tym, chętnie zobaczylibyśmy kontynuację — nawet jeśli miałaby się pojawić za kilka dobrych lat. A Ty co sądzisz? Zgadzasz się z naszą piątką? Są jakieś kontynuacje, które chciałbyś zobaczyć w 2022? Daj nam znać na naszych portalach społecznościowych tutaj lub w komentarzach poniżej.