Recenzje
Recenzja The Legend of Zelda: Tears of the Kingdom (Nintendo Switch)
The Legend of Zelda: Tears of the Kingdom jest tysiąc razy bardziej godna pochwał niż jakakolwiek inna gra z ostatnich lat. Mam na myśli, jak będziesz śledzić później The Legend of Zelda: Breath of the Wildi nadal udaje ci się przyciągnąć masy w ciągu zaledwie kilku godzin premiery? Tak trudno było zrozumieć, jak to zrobić Łzy Królestwa przewyższyłby Breath of the Wild. Być może naprawienie drobnych problemów poruszonych w poprzedniku? Niedobór lochów, problem degradacji broni lub nieudolność walki. Szczerze mówiąc, nie miałbym nic przeciwko temu Łzy Królestwa rozwiązałem je i tak zostawiłem.
Ale przez pięć lat The Legend of Zelda: Tears of the Kingdom był w fazie rozwoju, bardzo chciałem zobaczyć, jak to się stanie Nintendo ulepszyliby swoją grę w porównaniu z już bardzo udanym tytułem. A teraz, gdy pochłonąłem kilka godzin Łez, mogę bez cienia wątpliwości powiedzieć, że Łzy Królestwa to całkowicie i wyjątkowo diament w przebraniu. Dla wszystkich celów i intencji, oto głębokie zanurzenie się w naszym The Legend of Zelda: Tears of the Kingdom recenzję, w której nie pozostawiamy kamienia obojętnie i wypełniamy każdą szczelinę bezstronną miłością.
Mniej więcej to samo

The Legend of Zelda: Breath of the Wild był (i nadal jest) chwalebnym szczytem dla Zeldy, Nintendo i całej branży gier. To rodzaj gry, którą musisz doświadczyć na własnej skórze. Aby naprawdę zanurzyć się w cudach i magii Hyrule. Aby wspiąć się na najdalsze i najwyższe szczyty tej krainy i odkryć każdy zakamarek, jaki Breath of the Wild miał do zaoferowania. Z perspektywy czasu naprawdę było to jak oddychanie dziką przyrodą, galopowanie po zielonych polach i doświadczanie cudów natury wokół siebie.
Wspólnym wątkiem było to, że Breath of the Wild było, cóż, nagie. I myślę, że było to zamierzone odczucie – wywołało rodzaj terapeutycznej wędrówki, w pełni obejmując wszystko, co było do zobaczenia i odkrycia. Oczywiście były one wypełnione autentycznymi momentami zachwytu, niezależnie od tego, czy historia osiągnęła punkt, z którego nie ma odwrotu, czy też świat ujrzał kolejny oszałamiający widok. Konieczność pokonywania dużych odległości bez zbyt gęstej rozgrywki wkrótce przestała mieć znaczenie. To było piękne królestwo i możesz je zwiedzać, jak tylko chcesz.
Wchodzę The Legend of Zelda: Tears of the Kingdom, kontynuacja Breath of the Wild. Stwierdzenie, że środowiska z poprzedniczki były metodą kopiowania i wklejania w kontynuacji, nie byłoby przesadą. Tyle że w ramach znajomości kryje się mnóstwo wciąż zaskakujących elementów do odkrycia. Mówiąc prościej, Breath of the Wild wydawało się wprowadzeniem do Hyrule. Jednakże Tears of the Kingdom bardziej przypomina przejście do tego, do czego zdolny jest Hyrule.
Zasady wolności

Na początku otrzymujesz dość dobrze przygotowany obszar samouczka, z którym możesz się zapoznać Łzy Królestwa Mechanika. Zdecydowanie pojawiają się nowe elementy, które omówimy później. Po ich ukończeniu świat się otwiera i rozpoczyna się przygoda. W tym momencie możesz zdecydować się na trzymanie się głównego wątku fabularnego. Jednak Tears w ogóle nie narzuca liniowości.
W rzeczywistości możesz odejść od głównego obszaru, odkrywając wszystko, co Hyrule ma do zaoferowania. Jest tu tak wiele do zobaczenia, że możesz łatwo stracić poczucie czasu i zatonąć się zbyt głęboko, aby wrócić na główną ścieżkę. Jeśli oczekujesz, że Łzy wyciągną pomocną dłoń, nie rób tego. To dokładnie ten rodzaj atmosfery „zagubienia na morzu”, do której zmierza gra i która rządzi.
Niebiańskie Wyspy, nadchodzę

W przestworzach zobaczysz unoszące się wyspy. To tak gustowne dodatki, że w mgnieniu oka zapragniesz się tam znaleźć. Ale jak dotrzeć do nieba? Cóż, Tears of the Kingdom oferuje nowe, interesujące umiejętności, które pozwolą Ci kreatywnie podróżować do wcześniej niedostępnych miejsc.
Przez „kreatywne” mam na myśli uniwersalne rozwiązanie, które zazwyczaj zaczyna się od obmyślenia szalonego pomysłu, znalezienia potrzebnych materiałów i jego urzeczywistnienia.
Aby to zrobić, Link ma cztery główne umiejętności: Recall, Fuse, Ascend i Ultrahand. Recall pozwala mu cofnąć czas dla obiektu, Fuse pozwala mu łączyć broń i sprzęt z nieograniczoną liczbą obiektów na świecie; Ascend pozwala mu podróżować w górę przez stałe obiekty, a Ultrahand pozwala mu podnosić duże przedmioty i łączyć je ze sobą, tworząc wszelkiego rodzaju zabawne zabawki.
Nie ma jednego rozmiaru, który pasuje do wszystkich

Na pierwszy rzut oka umiejętności te wydają się całkiem spore, jeśli chodzi o wykorzystanie ich wyłącznie do własnych celów. Ale zmanipulowane i połączone mogą stworzyć cuda. Powiedz na przykład Przypomnij sobie. Na papierze cofa czas dla obiektów. Oznacza to możliwość wysłania obiektu z powrotem tam, skąd przybył. Jeśli z niebiańskich wysp spadną duże kamienie, możesz na nie wskoczyć i użyć Przywołania, aby zabrać cię z powrotem tam, skąd przybyły. Łatwy.
Fuse nie wymaga wyjaśnień, biorąc pod uwagę jego zastosowanie w kilku grach, w które mogłeś grać wcześniej. Zasadniczo połącz broń z czymś, co działa jak wzmocnienie, powiedzmy miotaczem ognia, lodem lub ogromnym głazem. Z tego ostatniego możesz stworzyć masywny młot. Fakt, że prawie wszystko, co się nie porusza lub nie jest przyczepione do podłoża, można wykorzystać do połączenia z bronią lub sprzętem, poszerza możliwości do zasadniczo nieograniczonych.
Dzięki Ascend musisz zejść pod solidny obiekt, który nie jest zbyt wysoki, aby przejść przez niego w górę. Ale nawet przy tym niewielkim ograniczeniu znalazłem wiele sposobów na tworzenie zabawnych małych skrótów, które zdawały się psuć grę na moją korzyść. Mam na myśli, że możesz używać Ascend do pomijania wyzwań. Chociaż z powodów, których nie potrafię wyjaśnić, Łzy nigdy nie rozciągały się na tyle, by faktycznie pęknąć.
Ultrahand to coś, z czego prawdopodobnie będziesz korzystać częściej. Zwłaszcza, gdy pozwala na wytwarzanie subtelnych przedmiotów, takich jak urządzenia kuchenne lub bardziej znaczących maszyn, takich jak latające samoloty. W Tears po prostu nie ma ograniczeń co do tego, co możesz zrobić, co prowadzi nas do następnego punktu: regrywalności.
Nie mogę zatrzymać tego uczucia

To świetna zabawa, kiedy wpadasz na pomysł, a potem patrzysz, jak się rozwija. Podobnie jak dotarcie do nieba, istnieje niezliczona ilość sposobów, aby to zrobić. Gdy tam dotrzesz, znajdziesz kapliczki, w których znajdują się różne zagadki. Ze względu na nieograniczone możliwości tworzenia i odkrywania, mogę niemal zagwarantować, że każdy będzie miał unikalny sposób rozwiązywania zagadek. Jeśli nie, ponowne rozegranie gry z pewnością poprowadzi Cię ścieżką, którą prawdopodobnie nigdy wcześniej nie byłeś.
To jest ponieważ Łzy Królestwa jest tak ekspansywny — znacznie większy niż jego poprzednik. Jest większy i bardziej ruchliwy, więc póki Breath of the Wild wydawał się ogromny, ale pusty, Łzy Królestwa jest rzeczywiście rozległy, ale pełen znacznie więcej do zrobienia. To gęste miejsce, gdzie spacer prawie zawsze prowadzi do czegoś fajnego. Możesz odejść i spotkać wielkiego, złego bossa, z którym chcesz walczyć. Lub znajdź rzadkie przedmioty kolekcjonerskie, które aktualizują twoje statki wytrzymałościowe. Lub odkryj wielkie głębiny pod całym światem powierzchniowym. Tak!
Pod powierzchnią

Głębiny to otwarty świat niemal tak rozległy, jak świat na powierzchni. Jedynym wyjątkiem jest ponury i niemalże całkowity mrok. Eksplorując świat na powierzchni, zazwyczaj dostrzegasz coś, co uznajesz za interesujące, a następnie ruszasz w jego kierunku, aby dowiedzieć się więcej. Ale w Głębinach nie widać niczego poza własnymi stopami, co pozostawia dość duszącą przestrzeń wątpliwości i potencjalnego strachu.
Można było wpaść do komnat wroga bez żadnego przygotowania do walki. Lub chodź po rozżarzonym węglu, który drastycznie wyczerpuje Twoje zdrowie. Dlatego po każdych kilku krokach może zaistnieć potrzeba rzucenia jasnego kwiatu, aby oświetlić swoją ścieżkę. Im głębiej dojdziesz, tym więcej napotkasz wyzwań i możliwości awansu. Odwiedzenie tego miejsca jest obowiązkowe, niezależnie od tego, jak zdradliwe może być, aby ukończyć główny wątek. Ale żeby naprawdę poznać całe podziemie, mówię, idź na całość. Możesz to zrobić.
Kropkowanie przez „I”, przekraczanie „T”.

Grzechem byłoby nie wspomnieć, czy wszystkie Breath of the Wild's problemy zostały rozwiązane. Łzy Królestwa jest bardziej wciągający, bez wątpienia. Ale co z walką? Czy lepiej? Cóż, z wyjątkiem nowych umiejętności Linka, walka jest w dużej mierze taka sama. Tak, broń nadal ulega degradacji zbyt szybko, a przechodzenie z jednej broni na drugą, łączenie się z nowymi przedmiotami lub gotowanie posiłku pozostaje tak samo kłopotliwe jak zawsze. Nie skupiałbym się jednak na tym zbytnio, bo cała reszta działa spektakularnie dobrze.
Werdykt

Nie ma wątpliwości, czy Łzy Królestwa spełnia wszystko, co ma do zrobienia. To większa, bardziej zajęta i lepsza kontynuacja, która ponownie podkreśla, dlaczego Zelda rządzi. Spędzanie wielu godzin The Legend of Zelda: Tears of the Kingdom wymagane do ukończenia głównego wątku fabularnego jest tak samo wartościowe jak posiłek na danie główne, nawet jeśli większość czasu i tak będziesz spędzać na wędrówkach w nieznane.
Czy sięgniesz po swoją kopię The Legend of Zelda: Tears of the Kingdom? Daj nam znać w sekcji komentarzy poniżej lub w mediach społecznościowych w tym miejscu.
Recenzja The Legend of Zelda: Tears of the Kingdom (Nintendo Switch)
Większa, lepsza i bardziej zajęta Zelda jak dotąd
The Legend of Zelda: Tears of the Kingdom to moment triumfu dla Zeldy, Nintendo i całej branży gier. To zdecydowanie dobrze spędzony czas na odkrywaniu, tworzeniu przedmiotów i walce o ocalenie księżniczki i świata.