Recenzje

Recenzja The Last Faith (Switch, PS5, PS4, Xbox Series X/S, Xbox One, Linux, PC, & MacOS)

The Last Faith review

Z mroczną atmosferą i ciemnymi, gotyckimi ustawieniami, The Last Faith jest nieświętym połączeniem Metroidvania i Soulslike, które fani obu gatunków powinni docenić. Jeśli również lubisz Castlevanię i inne gotyckie horrory, The Last Faith powinna być właśnie Twoja ulubiona.

Ale niebezpieczeństwo polegające na czerpaniu inspiracji z kultowych hitów gatunku jest nieudanym wykreowaniem własnej tożsamości. Czy The Last Faith wytyczyła własną drogę, czy jest po prostu hołdem złożonym wielkim?

Ciężar świata

The Last Faith mężczyzna siedzący na wysokim krześle

The Last Faith zaczyna się od naszego bohatera, Eryka, który powstaje z popiołów, by zmierzyć się ze światem na granicy zagłady. Starych religii zajmuje centralne miejsce. Zewnętrzna wyższa władza rekrutuje sługi do walki o swoją sprawę. Dziwne, obcy siły walczą przeciw naturalnej równowadze społeczeństwa. Tymczasem śmiercionośne sekrety przenikają do ciemnych zakątków skorumpowanego świata, podczas gdy Eryk wyścigiem z czasem i z upadkiem własnego umysłu.

Można wyczuć poczucie pilności i okrucieństwa w tej historii. Jednak jak wiele Soulslike przed nim, utrzymuje ono tajemniczy ton w swoim rozwoju. W każdym razie, wszystko, co musisz wiedzieć, to po której stronie jesteś i jakich złych ludzi trzeba pokonać. Dla bardziej ciekawskich umysłów, wolno rozwiązać tajemnicze dialogi i notatki znalezione w środowisku i powiedz nam, jaki jest tok fabuły, dobrze?

Przemieszczasz się przez nieлинейny świat; jest to dość intuicyjne. Rzadko kiedy gubisz się i musisz cofnąć się co jakiś czas, chyba że gdy eksplorujesz w poszukiwaniu ukrytych skarbów i odkrywania sekretów. Ostatnie zajmuje centralne miejsce w The Last Faith, często czując pociągnięcie do wyjścia z utartej ścieżki w nieznane.

Niektóre ściany pękają, otwierając drogę do odblokowania specjalnych rzeczy. Inne ukryte ścieżki otwierają się do bardziej wprawionych oczu, prowadząc do spotkania z ukrytymi bossami i zbierania dodatkowych łupów. Środowiska są pięknie wyrenderowane w 2D-pixel art, zapraszając Cię do zanurzenia się w immersyjnym świecie starożytnej architektury.

To trochę jak to, co mogłeś zobaczyć wcześniej w Castlevanii, ale możesz policzyć kilka lokacji, które naprawdę zajmują kilka minut, by je wchłonąć. Ogólnie, ustawienia są ciężkie, katolickie ciało horroru z podstawami z epoki wiktoriańskiej. Nic oryginalnego, ale na pewno atmosferycznie ekscytujące.

Proszę o litość

walka na miecze

Przystojna grupa graczy skupi swoją uwagę na rozgrywce. Na szczęście, jest ona dość zabawna przez cały 12- do 20-godzinny przebieg. Typowo Soulslike, The Last Faith będzie Cię zmuszała do wykonania bezwzględnych, precyzyjnych sztuczek na wszystkiego rodzaju potworach.

Wybierasz spośród czterech klas: złodziej, stargazer, strzelec i brawler, każda z unikalnymi stylami gry: strzelaniem, elementarną skłonnością, szermierką itd. Chociaż wierzy się, że każda klasa zaczyna się dostosowana do swoich możliwości, początkowe umiejętności wydają się być takie same we wszystkich klasach.

To nie ma sensu, że niezależnie od wybranej klasy, każda z nich zaczyna się z tym samym podstawowym broniami: Nightfall Blade. Dobrze, przynajmniej w miarę postępów, uzyskujesz dostęp do różnorodnych broni i zaklęć. Niezależnie od długich pistoletów, mieczy, biczów, sztyletów, ciężkich broni czy magicznych zaklęć, wkrótce zaczniesz rozszerzać swój arsenał na ogromną ilość sposobów.

Niektóre miecze strzelają ogniste kule. Niektóre strzelają sześcioma ostrzami na raz. Magiczne zaklęcia różnią się również, z efektownymi i zabawnymi typami, takimi jak wystrzeliwanie ognistej tornada lub piekielnej ognistej ściany. Z wieloma opcjami do dyspozycji, możesz cieszyć się wszechstronnym zestawem narzędzi do szlifowania swojego indywidualnego stylu gry. Następnie, odblokuj jeszcze więcej opcji z unikami, lotami, podwójnymi skokami i hakami, które odblokowują się stopniowo w trakcie gry.

Ponadto, dzięki dość leniwemu wczesnemu przebiegowi, masz wystarczająco dużo czasu, by zapoznać się z systemem walki, w przeciwieństwie do standardów Soulslike. Stopniowo, poziom trudności wzrasta, gdy spotykasz bardziej wytrwałych wrogów i nieuchronnie umierasz trochę za często.

Ale nawet tak, nie czuje się to jako karzące. Dobrze, chyba, że gdy spadniesz z klifu lub wpadniesz głową w olbrzymie szpikulce, które powodują natychmiastową śmierć. Twoja wędrówka przez The Last Faith jest wyzwaniem i satysfakcjonująca, aby ją przejść do końca.

Mów o diable

walka na miecz i włócznię

The Last Faith’s ekscytująca rozgrywka jest w dużej mierze wynikiem ogromnej różnorodności wrogów, których spotykasz na poziomach. Wszystko jest tu, od upiorów, kultystów po ludzkie bestie, i żaden z nich nie staje się nudny, by przejść przez nich. Niektórzy strzelają z broni dalekosiężnej. Inni wydają się zbyt tanie, czekając, by skoczyć na Ciebie na skraju lub zepchnąć Cię na śmierć.

Jednak nie możesz pozbyć się uczucia, że widziałeś większość potworów w The Last Faith wcześniej. Pomimo tego, że są one przerażające, wydają się zbyt znajome, podobnie jak same ustawienia. Jednak niektórzy bossowie stawiają brutalną walkę, powodując Twoją śmierć kilka razy, zanim będziesz mógł opanować ich wzorce ataków i słabości. Chciałbym, aby The Last Faith zrezygnowała z grania zbyt bezpiecznie.

Muzyka dla moich uszu

bieganie po zamku w ciemności

Świetna robota z muzyką. Orkiestrowy, melancholijny dźwięk idealnie współgra z mrocznymi, atmosferycznymi ustawieniami i beznadzieją wewnątrz. Przenika przez Twoje uszy w idealnej symfonii, kulminując w pięknym spektaklu, który rozbrzmiewa przez Twoje słuchawki.

Co więcej? Efekty dźwiękowe ładnie się mieszają, od chrzęstu Twojej biczowej po szybko zbliżające się kroki, które pompują instynkt. Każda broń brzmi niesamowicie satysfakcjonująco, paliąc adrenalinkę w walce.

To samo dotyczy aktorów głosowych, chociaż z kilkoma wyjątkami. Przenosi Cię w swoją zadumę, pełną krwi przygodę, która trzyma Twoją uwagę, pomimo tego, że ledwo możesz zrozumieć, dokąd prowadzi Cię historia.

Podczas gdy The Last Faith’s pixel art jest cudem, który można podziwiać. Doskonale uwalnia różne etapy, uwalniając ogromny, szczegółowy wszechświat pełen sekretów. Każde pojedyncze miejsce przekazuje swoją melancholijną, gotycką atmosferę idealnie, a także modele postaci dodają do wspaniałej gotyckiej atmosfery.

Krew do błędu

walka z zombie

Czy to w walce, ruchach, czy ustawieniach, The Last Faith jest Bloodborne, jeśli nie Castlevania, do błędu. To prawie tak, jakby decyzje podjęte opierały się głównie na Bloodborne i Castlevanii, mając na uwadze, że nie pytały, dlaczego to zrobili.

To skutkuje ograniczonym przestrzenią twórczą, aby stworzyć drastycznie zmieniający się arcydzieło. Ale na razie The Last Faith po prostu robi swoje, fakt, który może utrzymać jedną rozgrywkę, ale ledwo wiele.

Problemy

duch rzucający ogień z góry The Last Faith

Mówiąc o powtarzalności, nie każda broń jest taka sama lub równie potężna. Oczywiście, grają inaczej – pistolety na daleki zasięg itd. Ale prawie zawsze przywiązujesz się do swoich mieczy, sztyletów i toporów. Dlaczego się wysilać z bronią palną, gdy możesz pokonać wroga w ułamku czasu z Twoim mieczem? Zaklęcia również, poza tym, że są efektowne i zabawne, ledwo stanowią dobry powód do niezawodności.

Więc skończyłeś na ulepszaniu broni bliskiego zasięgu, a w szczególności mieczy, i, w efekcie, robisz je jeszcze potężniejszymi, aby zrezygnować z ich wymiany, gdy spotykasz bardziej wytrwałych bossów. Inne problemy mogą być bardziej szczegółowe i dotyczyć osobistych preferencji, na przykład pewnego poziomu prostoty w walce, szczególnie na początku.

W tym celu możesz znaleźć, że krzywa uczenia się jest niespójna. Niektóre walki mogą wydawać się zbyt łatwe, a następne walki mogą wydawać się zbyt trudne. Na szczęście, nigdy nie staje się to frustrujące; jest to często satysfakcjonujące.

Na koniec, nie masz różnych poziomów trudności. To albo idź na całość, albo wróć do domu. Zostało to ukształtowane wyłącznie dla najlepszych osiągnięć. Ogólnie, jednak możesz znaleźć się w sytuacji, w której będziesz szukał minusów, ponieważ dobre strony znacznie przewyższają złe o milę.

Werdykt

bomba lodu The Last Faith

Od pięknych grafik pixel art po wyzwania i satysfakcjonującą walkę, The Last Faith robi prawie wszystko dobrze. Na początku może być łatwo wahające się, czy wyjść na zewnątrz. Jednak gdy to zrobisz, szybko przykuje Twoje serce i mózg, przedłużając przyjemne tańce z ciemnością i upadkiem.

Chociaż historia może potknąć się o samą siebie, po prostu aby pozostać tajemniczą o każdej porze, robi swoje, wprowadzając zgniły świat, który potrzebuje ratunku. Tymczasem stara się uniknąć utraty własnego umysłu, prezentując dwa pilne cele, aby zrozumieć brutalne walki, które wkrótce będziesz musiał stoczyć.

Jak można się spodziewać, walka dostarcza najlepszej, bezwzględnej i precyzyjnej sprawiedliwości. Spotykasz idealnie zrównoważoną różnorodność wrogów i postęp. Jednak zmiana stylu gry zbyt daleko w grze może kosztować rękę i nogę. Więc możesz chcieć iść na dodatkowy bieg, ale ledwo kilka, szczególnie The Last Faith wydaje się zbyt podobne do Bloodborne i Castlevanii.

Z napływem gier jak The Last Faith, nie szkodzi spróbować, szczególnie jeśli Metroidvania i Soulslike są właśnie Twoje ulubione. Jednak możesz chcieć ograniczyć oczekiwania do hołdu dobrze wykonanego, aby uniknąć rozczarowania.

Recenzja The Last Faith (Switch, PS5, PS4, Xbox Series X/S, Xbox One, Linux, PC, & MacOS)

Krew do błędu spotyka Castlevanię

Nie mogę powtarzać wystarczająco często: The Last Faith ledwo robi coś oryginalnego, czego nie widziałeś wcześniej. Ale dzięki swoim inspiracjom i rozgrywce, udaje się dostarczyć bardzo satysfakcjonującą rozgrywkę, aby wypełnić Twoje popołudniowe wolne chwile. Piękne grafiki pixel art tworzą imponującą gotycką atmosferę. Towarzyszy im wyśmienity soundtrack, który utrzymuje momentum i Twoje instynkty na wysokim poziomie alertu. Przyjmując nadmiarowość, The Last Faith oferuje zabawny czas, idealny dla fanów swoich inspiracji.

Evans Karanja jest dziennikarzem gier wideo oraz twórcą treści w Gaming.net, gdzie zajmuje się recenzjami gier, artykułami, przewodnikami zakupowymi, rekomendacjami oraz nowościami na platformach PC i głównych konsolach. Jego pasja do gier zaczęła się w dzieciństwie, kiedy wujek podarował mu Brick Game z dziesiątkami gier. Później przeszedł do gry Contra i innych klasyków NES, co rozbudziło w nim trwałą miłość do gier wideo. Evans specjalizuje się w tworzeniu treści skierowanych do graczy, które pomagają czytelnikom odkrywać nowe gry. Interesuje się także grami planszowymi, takimi jak Monopoly, wędrówkami oraz oglądaniem F1.